jeśli moge to cos też napiszę

:P
sportowo-
Przed sezonem wietrzenie składu i mowa tylko o walce o ósemke; ja równierz myślalem, że bez trzonu,który został wymieniony w hmmmm.... liczbie 80% (mogę się mylic, ale to tak na oko) w lidze nie będzie łatwo. Nowośc także w zespole bo dołączają 2 amerykanki (Monique oraz Frania), a także inna zawodniczka zagraniczna (Weronika) , gdy po pierwszej polowie sezonu zaczyna się dobrze ukladac to już większosc z polkowickich kibiców nie myśli tylko o dostaniu się do play-off, ale także walka o "coś". W przerwie do Polkowic trafia 3 amerykanka (Tausha). Shaq w spudnicy od początku jest ciekawą i barwna postacią

Był także króciutki epizod innej obcokrajowej zawodniczki (Macedońka Bojana Smardziska), ale nie przekonała do siebie sztabu szkoleniowego i szybko pożegnala się z klubem. Przykolejnych (końcowych) meczach forma nie była za wysoka,ale za to przeciwnicy także nie grali najlepiej dzięki czemu Orzełek uplasowal się przed playoffami na bardzo dobrej 3 pozycji. Pierwszym rywalem w drodze po BRĄZ był łódzki KS, z którym łatwo wygraliśmy 3-0, następnie w półfinale był Lotos. Drużyna z najwyższej półki pokonuje nas 3-0, a w dużej mierze dzięki 4 kwartom w dwóch pierwszych meczach w Gdyni. A w walce o 3 miejsce zmierzyliśmy się z (jak dla mnie) objawieniemsezonu AZS-em Gorzów. Sytuacja podobna z Lotosem tylko, że to my staliśmytam gdzie Lotos, a Gorzów tam gdzie My (czyli to my wygrywaliśmy te 4 kwarty i pierwsze 2 mecze). Potem mecze w Gorzowie. Pierwszy to katastrofa bo mecz byl przegrany praktycznie już w 1 kwarcie ! Drugi mecz to dramaturgia i adrenalina trzymająca do końca (to co najbardziej lubią kibice) na korzyśc Gorzowa. Może to i dobrze, że dziewczyny tam przegrały te 2 mecze bo nie byłoby
takiego święta u nas
Ja mam nadzieję, że w przyszłymsezonie powtórzymy sukces lub będziemy walczyc o coś więcej !!
kibicowsko-
Od początku sezonu tylko Maciek siedział z bębnem i nadawał rytm " Ce Ce Ce" i tak w kółko, że wszyscy mogli śpiewac "Jesteśmy u siebie", a ludzie oglądający mecz w tv wyłączac dźwięk bo łeb już bolał

A powstanie Klubu Kibica mialo swój początek w wyjeździe do Brzegu. Tam rzucil ktoś hasło "Ejj a może u Nas też będziemy śpiewac?", pierwsze slowa jakie byly wypowiedziane to "Nie , ja sie wstydze, strace reputacje" itp. ale to w duzej mierze dzięki Bossowi (D.W.) udało zebrac się ekpikę śpiewającą na ważny mecz z Wisłą. Było nas dokładnie 42 bez szalików bez żadnych barw, tylko gardła, ręce i 3 bębny !! Jechane było na spontanie

Potem wszystko zaczęło się rozwijac i coraz więcej ludzi chętnych zaczęło przychodzic i bawic się z nami

Także dzięki wyjazdom inni ludzie, zaczęli próbowac bujac halą (mowa tu o Łysym

). Wielu w koszykówce się zakochało dzięki temu
Jeśli KK pzretrwa kolejny sezon to już dla Nas bedzie to sukcej bardzo wielki bo trudno jest zrobic coś w takim mieście jak Polkowice!!
Nie bede znowu pisał gdzie byly wyjazdy itp. Ja powiem jakie były dla mnie najlepsze wyjazdy:
1. Pabianice - nasz najlepszy doping byliśmy tam w okolo 40 i pokazaliśmy się z bardzodobrej strony.
2. Łódź (faza zasadnicza) - a to dlatego, że bardzo podobał mi się doping eŁKSy

wysilamy gardła pzred meczem, ale zostaliśmy zgaszeni,gdy tylko usłyszeliśmy huk "Klubem Łodzi jest - ŁKS"
3. Gorzów (1 mecz o 3 miejsce) - krótko mówiąc bałem się od trybune
Hmmm... tak się zastanawiam - ciekawe czy ktoś to przeczyta

:P:P
Pozdrawiam wszystkich

:D:D