|
Z Krzysztofem Korsakiem, prezesem klubu CCC Polkowice, rozmawia Marcin Indzierowski
W ostatnim sezonie CCC miało najwyższy budżet w historii, świetny skład i medalowe aspiracje. Skończyło się na niedosycie.
–Niestety,muszę się z tym
zgodzić.Zbudowaliśmy
naprawdę mocny zespół,
kadrowo najlepszy w historii,
który powinien należeć
do ligowej czołówki.Od strony
organizacyjnej zrobiliśmy
wszystko, co trzeba, ale tonie
wystarczyło do zdobycia
trzeciego medalu.
Pieniądze w sporcie to nie wszystko...
–Zdecydowanie tak.Cóż
z tego, że mieliśmy wyższy
budżet niż nasz
ćwierćfinałowy rywal z Leszna,
skoro w naszej drużynie
brakowało tzw. chemii.
Wielokrotnie wychodziłem
z hali z poczuciem niedosytu.
Nie było walki, nie było
zaangażowania.Przyznam,że
z zazdrością patrzyłem na to,
jak funkcjonował zespół Dudy.
Trener Krysiewicz wykonał
tam świetną pracę.Odkrył
zawodniczki, z których czasem
wyśmiewano się.A pod jego
okiem zagrały fenomenalny
sezon.
Po zakończeniu sezonu rozmowy z głównymi spon- sorami, firmą CCC oraz wła- dzami miasta, nie należały chyba do zbyt przyjemnych.
–Nie mogły być i nie były.
Z Panem Miłkiem zCCC znamy
się długo.On ma do mnie
zaufanie i wie, że niczego nie
zaniedbałem, ale taki jest urok
sportu.W wyścigu kolarskim
też można jechać
po zwycięstwo, a nagle zdarza
się kraksa i traci się szansę
na wygraną.
Efekt rozmów jest jednak taki, że budżet na nowy sezon będzie niższy o 1/4...
–Myślę, że będziemy mieć 5
lub 6 budżet w lidze, ale to
żadna tragedia.W tej lidze
poza zasięgiem finansowym
jest Wisła i Lotos, a kluby
z miejsc 3-6 dysponują dość
porównywalnymi pieniędzmi.
I właśnie wtedy zaczynają
decydować charaktery i serca,
czyli coś, czego u nas
zabrakło.
Nieprzypadkowo najlepszą zawodniczką była Petra Stampalija, która miała największe serce do gry.
–Zawsze powtarzam, że jeśli
ktoś nie ma wspaniałych
umiejętności, ale ma
charakter, to w sporcie się
przebije.Petra wiele spotkań
pomogła nam wygrać właśnie
dzięki wielkiemu
zaangażowaniu.
Ironią losu jest, że to jedna z nielicznych zawodniczek, które chciał Pan zatrzymać w CCC, ale okazało się to nierealne.
–Petra dostała bardzo dobrą
ofertę z klubu euroligowego
(Halcon Avenida Salamanca
–red.).
Niemal 3/4zespołu stało się jednak ofiarą wietrzenia szatni.To było potrzebne?
–Jak najbardziej.Niektóre
zawodniczki chyba były tu
za długo, inne zwyczajnie nie
sprawdziły się.Teraz chcemy
zbudować zespół w oparciu
o koszykarki grające
widowiskowo,walczące.
Obiecałem sponsorom,że
nawet jeśli będą zdarzać się
nam porażki, to ludzie będą
wychodzić z hali z poczuciem,
że zespół walczył do końca.
Zakontraktowaliście cztery nowe Polki. Będą dużym wzmocnieniem?
–Darii Mieloszyńskiej nikomu
szczególnie nie trzeba
rekomendować.Zagrała
świetny sezon w Lesznie,mogę
mówić oniej w samych super-
latywach. Agata Gajda wraca
do nas po pobycie w Krakowie,
gdzie straciła sportowo,choć
finansowo pewnie nie(śmiech).
Ona musi przede wszystkim jak
najwięcej grać.Natalia Małasze-
wska to też rozgrywająca,ale
może występować także
na dwójce i powinna uzupełniać
się z Justyną Jeziorną.Gracz
widowiskowy,przebojowy,
odważny.Z kolei Kasia
Bednarczyk to olbrzymi talent.
Świetna ręka i duże serce do gry.
Dobrze rokująca na przyszłość,
dla tego ma kontrakt na 3lata.
Jest też nowy trener – Krzysztof Koziorowicz.
–Ma na koncie nie podważalne
sukcesy z Lotosem.Jest
szkoleniowcem kadry i to
powinno dodatkowo
mobilizować zawodniczki
do pracy.Liczę na to,że razem
z Arkiem Rusinem,który będzie
jego asystentem,stworzą
świetnie współpracujący duet
i zbudują zespół na miarę
naszych oczekiwań.
żródło: Gazeta Wrocławska
PS sorrry, że ak wkleiłem
__________________________________________________
No to mamy mniejszy budżet, ale jak dla mnie nie ma to zbyt znaczenia
__________________________________________________
_________________ Dziewczyny jeśli chcecie, zwycięstwa poczuć smak, musicie walczyć, trenować, dopingiem was wspieramy, a wiarę w sercu mamy, po meczu będziem świętować
|