IGRZYSKA Olimpijskie "ATENY 2004"

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

IGRZYSKA Olimpijskie "ATENY 2004"

Postautor: simon » 09 lipca 2004, 07:11

Obrazek


Myślę, że już pora na taki wątek - co myślicie na temat zbliżającego się święta?, przygotowań gospodarzy?, składu i spekulacji dotyczących naszej reprezentacji? szans medalowych?


i jeszcze kilka linków (wklejejcie najciekawsze):
http://www.olimpijski.pl/
http://ateny2004.interia.pl/
http://io2004.republika.pl/index2.html
http://www.olimpiada.iwd.pl/
http://www.griechenlandinformation.de/at_nav.htm
http://www.athens2004.com/athens2004/
http://www.olympic.org/uk/index_uk.asp
http://www.culture.gr/2/21/maps/sterea/ ... thens.html

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek




http://sport.onet.pl/1150070,ateny2004.html
Ostatnio zmieniony 12 sierpnia 2004, 22:15 przez simon, łącznie zmieniany 2 razy.

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 10 sierpnia 2004, 18:29

Ja stawiam że jakiś medal zdobędzie nasz judoczka. 8)
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

Awatar użytkownika
simon
Oldboy
Posty: 5437
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:05
Kontaktowanie:

Postautor: simon » 11 sierpnia 2004, 00:20

Czapiewski podobno ma mieć jeszcze jedną szansę w ten łikend - słusznie, w końcu to nie byle kto i za te medale coś mu się należy więcej niż wszystkim

Awatar użytkownika
pietroc
Kadet
Posty: 1222
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 08:45
Lokalizacja: Rodowity Łodzianin
Kontaktowanie:

Postautor: pietroc » 11 sierpnia 2004, 11:10

simon pisze:Czapiewski podobno ma mieć jeszcze jedną szansę w ten łikend - słusznie, w końcu to nie byle kto i za te medale coś mu się należy więcej niż wszystkim


ale nie widze sensu jego ewentualnego startu w Atenach. na listach swiatowych jest poza pierwsza ... 50 w tym roku wiec poco ma jechac ?

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 11 sierpnia 2004, 13:02

Ja będę trzymał kciuki szczególnie za dwie nasze pabianickie zawodniczki!

Trzymamy kciuki za Bogusię i Olę



W piątek o godz. 19.45 rozpocznie się ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich Ateny 2004. O medale olimpijskie będą walczyć dwie pabianiczanki - 33-letnia Bogumiła Matusiak (kolarstwo szosowe) i 22-letnia Aleksandra Socha (szermierka). Po raz pierwszy w historii igrzysk zobaczymy zmagania kobiet w szabli indywidualnej. Jest to nowa konkurencja olimpijska w szermierce kobiet, która zastąpiła floret drużynowy. Właśnie w tej dyscyplinie wystartuje Ola. Na planszy spotka się z Rumunką Cataliną Gheorghitoaialą. To dobra, leworęczna szablistka. W dotychczasowych walkach Socha-Gheorghitoaiala jest 3:1 dla Oli. Na igrzyskach Oli towarzyszy trener Arkadiusz Roszak i masażysta Szczepan Figat.

- Nie ukrywam, że interesuje mnie złoto - przyznaje Ola.

67 kobiet pojedzie w niedzielnym wyścigu szosowym. Będzie się ścigał cały świat, a razem z nimi nasza Bogusia. Realne jest, by dojechała do mety w pierwszej ósemce.

- Tyle lat kariery, że chciałoby się stanąć na pudle - mówi Bogusia. - Byłoby to niemożliwe bez wielu ludzi z Pabianic i okolicy, którzy pomagali mi finansowo przetrwać te lata. Już dawno bym nie trenowała, gdyby nie namowy trenera Marka Wojny i wsparcie mamy, która podczas moich wyjazdów opiekuje się moją córką - 12-letnią Kasią.

Na olimpiadzie będzie jej towarzyszył trener kadry narodowej - Marek Szerszyński i mechanik Mariusz Muleronek.

Nasze sportsmenki zamieszkają w wiosce olimpijskiej u stóp góry Parnis, blisko centrum Aten. W 366 blokach urządzono apartamenty, w których zostanie ulokowanych 16.000 sportowców, trenerów i osób im towarzyszących.
Polski Komitet Olimpijski przygotował prawie 4 miliony złotych na nagrody dla sportowców. Jeśli nasze dziewczyny zdobędą złoty medal, dostaną 120.000 zł i samochód. Za zdobycie srebrnego PKOl płaci 80.000 zł, a za brązowy - 60.000 zł. Za zajęcie miejsca od 4 do 8 dostaną odpowiednio: 20.000, 15.000, 10.000, 8.000, 6.000 zł.



***
BOGUMIŁA MATUSIAK

15 sierpnia (niedziela) wyruszy na trasę olimpijskiego wyścigu kolarskiego w centrum Aten o godz. 14.00 (TVP2, godz. 15.05). Start i metę umieszczono na placu Kotzia. Dekoracje zwycięzców zaplanowano na godz. 17.45 (TVP1, godz. 17.25).


***
ALEKSANDRA SOCHA

17 sierpnia (wtorek) szabla kobiet w godz. 20.15-20.35. Dekoracja zwycięzców godz. 21.10 (www.olasocha.pl - oficjalna strona szablistki. Będzie na niej zamieszczać na bieżąco ciekawostki z Aten).


---
5 MINUT PRZED DWUNASTĄ

Ola Socha: „Już mnie dopada stres. Nie mogę jeść, bo wszystko staje mi w gardle. Nie mogę też spać, bo śni mi się przeciwniczka. Według psychologa Katarzyny Ratajczak tak powinno być. Teraz musi nastąpić kumulacja stresu, by mógł on ustąpić, gdy już będę w Atenach".

Bogumiła Matusiak: „Mam pierwszy dzień wolny po dwóch tygodniach intensywnych treningów. Jestem zmęczona. Ale według trenerów forma idzie w górę".


***
JAKIE MAJĄ SZANSE

„Liczę na brąz"

- mówi Wiesław Piątkowski, pierwszy trener Bogusi:

- Uważam, że Bogusię stać na wywalczenie miejsca w pierwszej dziesiątce, a przy sprzyjających warunkach nawet na brązowy medal. Po 19-letniej ciężkiej pracy moja wychowanka w pełni na to zasłużyła.


---
„Będzie jeden z trzech krążków"

- mówi Leszek Księżyk, były trener naszej szablistki:

- Na olimpijskiej planszy powinna wywalczyć miejsce w finale i zdobyć jeden z medali. Jest już przecież doświadczoną szablistką, tegoroczną mistrzynią Europy z Kopenhagi i brązową medalistką ubiegłorocznych mistrzostw świata w Hawanie

Życie Pabianic.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Obrazek

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 16 sierpnia 2004, 12:32

Dwa srebrne medale Otylii!



Radosław Leniarski, Ateny 15-08-2004, ostatnia aktualizacja 15-08-2004 22:14

Dwa srebra Otylii! Na 100 metrów motylkiem była siódma na nawrocie, wywalczyła srebro piekielnym finiszem, na 400 dowolnym nie było szans na złoto.

- Nigdy tego nie mówiłem, ale dziś powiem. Otylię stać, naprawdę stać na medale - mówił kilka godzin przed finałami trener Paweł Słomiński. - Tak, tak. Zdecydowaliśmy się. Otylia płynie na dwóch dystansach. Jest ambitna i wie, o co walczy. Jestem pewien, że gdyby to był jeden, jedyny wyścig na 400 m st. dowolnym, walczyłaby też o rekord świata - dodał rozgorączkowany podniesionym głosem, jak nie on.

O rekord świata? Nie wierzyliśmy, że Otylia jest aż tak mocna. W końcu rekord fenomenalnej Janet Evans jest najstarszym indywidualnym rekordem świata w pływaniu - ma już 16 lat (Seul, 4.03,85).

Ale wcześniej trener powtarzał w kółko: - Otylia jest w fantastycznej formie, wszystko na to wskazuje. Zna odkryty basen, nie miała kontuzji, przepracowała bardzo mocno najważniejszy okres, jest mocna psychicznie, być może dlatego, że ją od was izolujemy [od nas, czyli dziennikarzy - rl]. Wszystko wskazuje na superformę - i wyniki badań, i czasy, które osiąga.

W eliminacjach na 100 m mot. Otylia pobiła rekord Polski (57,84 s), co Słomińskiego lekko zdenerwowało. - Nie powinna tak szybko płynąć - powiedział "Gazecie" jeszcze w sobotę. - Ale trudno, weźmiemy ją pod opiekę, masażysta nad nią popracuje, żeby odzyskała siły.

W eliminacjach na 400 m st. dowolnym również padł rekord Polski (4.07,11). Otylia płynęła w stylu, jaki można porównać tylko z najlepszymi mężczyznami - Phelpsa, Thorpe'a. Długimi spokojnymi ruchami pracując w wodzie, z długą fazą napłynięcia. Zdecydowana łagodność.

- Ale wtedy ja trochę nie wytrzymałem. Umówiliśmy się z Otylią, że usiądę w konkretnym miejscu na trybunie dla trenerów i jeśli uznam, że powinna przyspieszyć, podniosę w górę biało-czerwoną flagę. No i przestraszyłem się, bo w poprzednim biegu dziewczyny popłynęły całkiem szybko, a jeszcze po Otylii był jeden bieg, nie było wiadomo, co się zdarzy. Nikt nie mógł przewidzieć, że później mistrzyni świata [Hannah] Stockbauer nie wejdzie do finału. Uniosłem flagę, gdy miała jakieś 25 metrów do mety. Żeby ją trochę popędzić. I zobaczyłem, jak się zrywa. Miała jeszcze wielki zapas energii - mówił rozentuzjazmowany Słomiński po eliminacjach na 400 m.

Włosy stanęły dęba

Najpierw był finał na 100 m motylkiem. Otylia Jędrzejczak zafundowała nam prawdziwy thriller!

Jak zwykle miała słaby start, jak zwykle wynurzyła się jako pierwsza z wody, do pierwszego, jedynego nawrotu dopłynęła jako siódma, przedostatnia.

Jej kibicom włosy stanęły dęba, bo na moment wszyscy zwątpili, czy będzie w stanie dogonić Inge de Brujin, Petrię Thomas. Ba, czy w ogóle zdobędzie medal?! Była o dobrą długość ciała za Holenderką!

Ale to de Brujin, rekordzistka świata, ledwo się wybroniła na ostatnich metrach. Otylia dopędziła ją błyskawicznie, wyprzedziła, jej drugie 50 metrów było najszybsze. - Zrobiłam koszmarny błąd. Fatalny finisz - powiedziała później de Brujin. A Polka doganiała jeszcze Australijkę Petrię Thomas. Zabrakło dosłownie dwóch metrów dystansu, dosłownie dwóch ruchów ramionami do złota. Australijka wygrała o 0,12 s.

Dopiero po chwili Otylia, która chyba nie do końca wiedziała, jak szybko popłynęła drugi odcinek wyścigu, zrozumiała, że jest druga. Dopiero po chwili uniosła ręce w geście triumfu. Bo to jest triumf - w żadnym zestawieniu faworytów Polka nie była typowana do medalu na tym dystansie!

Co innego na 400 st. dowolnym. Tu była faworytką. Ale start miała zaledwie 22 minuty po dekoracji.

Diabeł z pudełka

Patrzyliśmy na to i denerwowaliśmy się razem z nią. Widać było, że Otylia nie może w pełni się cieszyć ze srebra. Kiedy koleżanki stają i pozują do zdjęć, ona deptała im niemal po piętach. Szybciej, szybciej. Chciałoby się popchnąć de Bruijn i Thomas do szatni. Była dokładnie 19.29 czasu greckiego, kiedy Otylia weszła do szatni. O 19.51 miała płynąć drugi, jeszcze ważniejszy wyścig.

Wcześniej trener Paweł Słomiński jeszcze przed eliminacjami na 400 m mówił: - Otylia ma drugi czas na świecie. Jak nie wyskoczy jakiś diabeł z pudełka, będzie bardzo dobrze.

Ale wyskoczył. Francuzka Laure Manaudou, mistrzyni Europy, fantastycznie popłynęła w eliminacjach i fantastycznie w finale. Otylia od początku musiała w kosmicznym tempie - poniżej rekordu świata aż do 300 metra - nie odpuszczać, nie tracić dystansu. To kosztowało tyle siły, że w końcówce z kolei myśleliśmy, że Otylia podda się, że przegra z nadciągającymi Camelią Potec i Ai Shibatą. Ale nie poddała się, wytrzymała.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 19 sierpnia 2004, 11:11

Otylia Jędrzejczak mistrzynią olimpijską!





Korespondencja, Radosław Leniarski, Rafał Stec, Ateny 18-08-2004, ostatnia aktualizacja 18-08-2004 21:24

Otylia Jędrzejczak ma złoto! Wreszcie, wymarzone złoto! Stoczyła pasjonujący pojedynek z Petrią Thomas i pokonała ją. Liczyły się tylko one dwie

Wielki wyścig, wielka chwila dla wielkiej Otylii. Ale na początku wszyscy byliśmy zdenerwowani. Otylia po pierwszych 150 metrach przegrywała. Metr, dwa, trzy. Gdzie jest jej wytrzymałość! Znalazła się. I to w najbardziej właściwym momencie. Kiedy po fenomenalnym finiszu, po wyścigu rozegranym z genialnym wyczuciem, po wyprzedzeniu płynącej w czasie rekordu świata Australijki, Otylia dotknęła ściany, odwróciła się i dopiero wtedy wybuchnęła szczęściem. Nie po srebrze na 100 m, nie po srebrze na 400 m - wtedy była nawet z siebie niezadowolona - ale dopiero teraz. Łzy popłynęły jej ciurkiem, Otylia wyciągała ręce w górę w geście triumfu. Kibice na trybunach wiwatowali.

Do Sydney, jako 17-letnia pływaczka jechała z ogromnymi nadziejami, jako mistrzyni Europy. Ale te nadzieje nie tylko były jej - cała Polska czekała na wyścig młodego geniusza pływania. Płakała, kiedy nie udało jej się zdobyć medalu, kiedy zajęła piąte miejsce, które wówczas było przecież wielkim sukcesem.

Od tamtego czasu w karierze Otylii wiele się zmieniło. Przede wszystkim została trzykrotna medalistką mistrzostwa świata, w tym raz mistrzynią, w ulubionym do niedawna stylu motylkowym. A przed dwoma laty, na mistrzostwach Europy w Berlinie pobiła rekord świata. Tamten wyścig był perfekcyjny - wszystkie treningi, wszystkie testy, wszystkie badania są porównywane do tamtego startu. Otylia też do niego wraca. Po półfinale, kiedy dzięki trzeciemu czasowi awansowała do finału i zadecydowało się, na którym torze płynie, powiedziała: - Super, że to trójka.

Nie zrozumieliśmy, a ona nie chciała wyjasnić. Wyjaśnił trener Paweł Słomiński: - Na tym torze pobiła rekord świata.

Słonimski tez nie jest chyba tym samym człowiekiem, przynajmniej od kilku dni. Przed igrzyskami ostrożny, w wywiadzie dla "Gazety" ze zgrupowania w Słowenii mówił, że Otylia nie jest faworytką, że jest kilka zawodniczek doskonałych. Przed finałami na 100 m st. mot i 400 st., dowolnym - zwykle spokojny i zrównoważony człowiek - był w odmiennym stanie świadomości. - Otylia może mieć dwa medale - mówił podniesionym głosem.

I rzeczywiście Otylia jednego dnia, ba, w 40 minut zdobyła dwa srebrne medale.

Jeszcze przed startem na 200 m st. motylkowym była najbardziej utytułowaną pływaczką w historii! Mimo to mówiła: - Wszystko co się stało przed finałem na 200 m motylkiem było tylko "po drodze". Ja przygotowywałam się tylko do tego startu, to mój ulubiony, najlepiej go czuję.

W drodze do finału stoczyła pojedynek z najgroźniejszą rywalką Australijką Petrią Thomas. Płynęła z taką przewagę, że na finiszu miała nawet czas, by się rozejrzeć. Potem co prawda przysięgała, że nie tak było, że po prostu płynęła swoim mocnym tempem. - I tak nikt nie wie, co w niej siedzi - wychrypiał z dumą trener Słomiński.

Już wiemy, co w niej siedzi. Mistrzyni olimpijska. Najbardziej utytułowana polska pływaczka, gwiazda światowego pływania. Z wielkimi perspektywami.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

Awatar użytkownika
Szymon
Oldboy
Posty: 6023
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
Kontaktowanie:

Postautor: Szymon » 19 sierpnia 2004, 11:16

Sylwia Gruchała zdobyła brązowy medal!


Michał Pol, Ateny 18-08-2004, ostatnia aktualizacja 18-08-2004 20:14

Po wspaniałym, dramatycznym, zaciętym do ostatnich sekund pojedynku o finał Sylwia Gruchała przegrała z najlepszą florecistką ostatnich lat, Włoszką Valentiną Vezzali 13:15. Na pocieszenie 23-letnia Polka zdobyła brąz medal, roznosząc Węgierkę Aidę Muhamad 15:9.

Cieszę się, cieszę z medalu. Ale mam żal do siebie za błąd w walce z Włoszką - mówiła Sylwia ze łzami kapiącymi po twarzy po wygranym pojedynku o brąz. - Czuję wielki niedosyt. Liczyłam na więcej i wiem, że było mnie stać. Ale okazałam się słaba. Tak, słaba. Wymagam od siebie bardzo dużo, bo wiem, że tylko tacy ludzie mogą osiągnąć sukces - mówiła.

- Vezzali to najtrudniejsza przeciwniczka z jaką walczyłam w karierze - mówiła Gruchała przed walką o mistrzyni olimpijskiej z Sydney i trzykrotnej mistrzyni świata. Włoszka zresztą rewanżowała się kurtuazją. - Mój trener Andrea Magro uważa, że nie w Atenach rywalki, która mogłaby mnie pokonać. Nazywa mnie "zabójczą kobrą". Ja uważam, że najtrudniej będzie mi z moją rodaczką Giovanną Trillini i Polką - mówiła 30-letnia Włoszka. Dodawała, że boi się o swoją psychikę. - Będzie mi trudniej niż w Sydney. Tam chciałam wygrać całym sercem i duszą. Zwyciężyć po raz pierwszy, jest trudno. Zwyciężyć po raz drugi, jest bardzo trudno. Jestem przygotowana. Ale jeżeli nie poradzę sobie z psychiką, przegram wszystko.

Nic nie wskazywało, że z psychiką Vezzali coś miałoby szwankować. Szybko objęła prowadzenie 2:0. W tym momencie Polka przerwała walkę, zdjęła maskę, odnalazła na planszy spinkę do włosów i ponownie zapięła. Nie pomogło, po chwili było już 0:3. Wreszcie przebudziła się Syliwa: 1:3, 2:3... czy już jest dobrze? Niestety Włoszka znów ucieka na 2:4. I co rusz to samo, co Polka zbliży się na punkt to Włoszka odskoczy. Z 5:6 na 5:7, z 6:7 na 6:8 itd.

Ktoś stojący przed halą miały prawo pomyśleć, że wewnątrz toczy się mecz Polska - Włochy, ale w piłkę nożną. Takiego zgiełku: gwizdów, buczenia, tupania, wrzasków, dzwonków góralskich, trybuny pojedynków szermierczych nie słyszały chyba nigdy. Włosi przekrzykiwali Polaków, ci Włochów aż nie było słychać co właściwie krzyczą, Syliwia! Syliwia! Valentina! Valentina! Italia! Italia! Polska! Polska! Nasz sektor spowiła wielka biało-czerwona flaga z napisem Tychy. Jeden z trzymających powiewał w górze wieńcem laurowym od Otylii Jędrzejczak, który dostał pod dekoracji pływaczki srebrem za wyścig na 100 m kraulem. Inni ułożyli się w napis z liter na swoich koszulkach: "Sylwia".

Wreszcie wyrównanie na 9:9! Sylwia aż potrząsnęła pięścią z radości. I przełamanie na 10:9, po którym polski sektor oszalał. 11:10 i znów wyrównanie Włoszki, która od teraz sama musiała gonić Polkę. Przy 12:11 wydawało się, że Gruchała już, już zada decydujące pchnięcie, po którym odskoczy rywalce. Zapędziła Włoszkę na skraj planszy. A jednak Vezzali nadludzkim instynktem uniknęła sztychu. I niczym kobra przyparta w róg pokoju, skręciła się w dziwnym i odpowiedziała błyskawicznym atakiem. Trafiła, wyrównała i po chwili objęła prowadzenie na 13:12. I trafiła raz jeszcze. Trzy sekundy przed końcem Sylwia doprowadziła jeszcze do 14:13. W desperackim ataku na dwie sekundy przed końcem znów nadziała się na końcówkę floretu Włoszki. I to był koniec walki o finał.

- Szermierka jest sztuką błędów. Sylwia popełniła troszkę więcej błędów niż Włoszka i dlatego przegrała - powiedział po walce Pagiński. - Doszło między nami w końcówce do lekkiego nieporozumienia. Wołałem do niej, że są trzy sekundy do końca rundy, nie walki. Jej się wydawało, że to trzecia runda i musi atakować, bo jest 14:13. No i nadziała się na kontrę Vezzali. Nie jest powiedziane, że w trzeciej rundzie by wygrała, ale byłyby większe szanse. Mimo to stoczyła znakomitą walkę. Nikt tu tak wyrównanego pojedynku z Vezzali nie stoczył.

W pojedynku o brąz Gruchała zmierzyła się z Węgierką Aidą Muhamad, inną ofiarą włoskiej szkoły floretu - Giovanną Trillini. Polka walczyła wyraźnie z mniejszą determinacją i koncentracją. Emocje w niej wyraźnie opadły. Ale to w niczym nie przeszkodziło. Po wyrównanym początku Sylwia odskoczyła na 6:3, potem 9:5 i powiększała dystans. - W tej walce walczylam właściwie same ze sobą. Mam jak się okazuje słabą wydolność. A miałam tylko króciutką przerwę między półfinałem a walką o brąz. W dodatku myślami wciąż była jeszcze przy pojedynku z Vezzali. Brzuch mnie bolał ze stresu i tych całych emocji. Całe szczęście, że mimo to udało mi się przełamać - mówiła Polka.

- Cieszmy się! To dopiero drugi polski medal we florecie w historii igrzysk, od sukcesu Basi Wysoczańskiej w Moskwie - stwierdził fechmistrz Pagiński. - Trzecie miejsce Sylwii to zasługa całego zespołu, wszystkich dziewczyn z kadry floretu, które do ostatniej chwili pomagały Sylwii na treningach. Swoją drogą jestem pewien, że gdyby kobiecy floret nadal był w programie igrzysk, mielibyśmy tu w drugi medal.

DLA GAZETY

Sylwia Gruchała

brązowa medalistka we florecie

Medal olimpijski zawsze cieszy, ale złoty byłby cenniejszy. Mój upragniony, wymarzony... Jeszcze widocznie do niego nie dojrzałam. Teraz czeka mnie ciężka praca i Pekin, tam znów o niego powalczę. Fakt, że przegrałam z Vezzali, triumfatorką w Atenach to dla mnie żadne wytłumaczenie czy pocieszenie. Cieszę się za to, że udało mi się w ogóle zmobilizować na walkę chociaż o brąz. Miałam w niej kłopoty z koncentracją, ze stresu bolał mnie brzuch. Taki turniej jak igrzyska to wojno psychologiczna, tu wiele rozgrywa się w głowach zawodniczek. Przecież wygrywałam na różnych turniejach z Włoszką, ale tu okazała się odporniejsza ode mnie, wielkie brawa dla niej. Jest dużo starsza ode mnie i bardziej doświadczona. Żyje tylko i tylko szermierką i jest po prostu wspaniała. A medal chciałabym zadedykować babci mojego chłopaka, pani profesor Wandzie Konrad, z którą mieszkam i która stała się i moją babcią.

not. lop, Ateny
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS





Obrazek

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 21 sierpnia 2004, 21:40

Białorusinka Julia Nesterenko zdobyła złoty medal olimpijski w biegu na 100 metrów kobiet.
Do tej pory Nesternko nie odniosła żadnego poważnego sukcesu. Jej wygrana jest wielką niespodzianką.
Białorusinka osiągnęła czas 10,93.
Drugie miejsce zajęła Amerykanka Lauryn Williams (10,96), a trzecie Jamajka Veronica Campbell (10,97).
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 21 sierpnia 2004, 21:43

To był udany dzień dla reprezentacji Polski, która powiększyła swój dorobek o dwa brązowe medale, które zdobyła Agata Wróbel w podnoszeniu ciężarów i Mateusz Kusznierewicz w żeglarskiej klasie Finn.


Nie najlepsze nastroje po dwóch poprzednich porażkach poprawili także siatkarze, którzy pokonali Tunezję 3:1 (25:18, 23:25, 25:19, 25:23) w meczu czwartej kolejki grupy A.

Dobrze także zaprezentował się jedyny polski bokser, jaki pozostał w turnieju olimpijskim. Andrzej Rżany (waga 51 kg) odniósł drugie zwycięstwo wygrywając z Marokańczykiem Hichamem Mesbahim 33:20. Jedna zwycięska walka dzieli go od wejścia do strefy medalowej.

Na torze wioślarskim nie było w sobotę żadnych, liczących się wyników. Polska osada zajęła szóste miejsce w wyścigu czwórek mężczyzn, złoty medal wywalczyli Brytyjczycy. Także polska ósemka nie sprawiła żadnej niespodzianki. Zajęła drugie miejsce w finale "B" i w końcowej kwalifikacji była ósma. Startowały tylko trzy osady, wygrali Włosi, trzecie miejsce zajęli Brytyjczycy.

Nie udał się Polakom start w dwójkach podwójnych. Adam Wojciechowski i Michał Jeliński zajęli 13. miejsce.

Nie najlepiej spisują się także lekkoatleci. Anna Jesień, która w serii eliminacyjnej uzyskała wynik 56,03, nie zakwalifikowała się do półfinału olimpijskiej rywalizacji w biegu na 400 m ppł. Polka na mecie przyznała, że jest rozczarowana rezultatem, choć pobiegła dobrze pod względem technicznym.

Szczęścia zabrakło kolarzom rywalizującym na torze. Polscy torowcy odpadli z rywalizacji w sprincie drużynowym, uzyskując w eliminacjach dziewiąty czas. Do pierwszej rundy zakwalifikowało się tylko osiem najlepszych zespołów.

Po sukcesie Mateusza Kusznierewicza mniej optymistyczne wieści docierają z przebiegu rywalizacji w innych klasach. Zofia Klepacka spadła na dwunaste miejsce po ośmiu wyścigach olimpijskich regat żeglarskich w klasie Mistral. Po ośmiu wyścigach w klasie Mistral mężczyzn Przemysław Miarczyński zajmuje piąte miejsce.
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 22 sierpnia 2004, 21:57

Amerykanin Justin Gatlin wygrał najbardziej prestiżową konkurencję lekkoatletyczną igrzysk olimpijskich - bieg na 100 metrów.

Gatlin uzyskał czas 9,85.
Srebrny medal zdobył Portugalczyk Francis Obikwelu (9,86), a brązowy Amerykanin Maurice Greene (9,87) - obrońca tytułu z Sydney.
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 22 sierpnia 2004, 22:00

Robert Sycz i Tomasz Kucharski zdobyli w niedzielę w Atenach złoty medal olimpijski w wioślarskim wyścigu dwójek podwójnych wagi lekkiej.

Sycz i Kucharski obronili tytuł wywalczony przed czterema laty w igrzyskach w Sydney. Polska osada prowadziła od startu i choć na ostatnich metrach atakowali ją mocno Francuzi, zdołała utrzymać przewagę do mety. Trzecie miejsce zajęli Grecy.

Polska czwórka podwójna: Adam Bronikowski, Marek Kolbowicz, Sławomir Kruszkowski i Adam Korol zajęła czwarte miejsce w finale, przegrywając brązowy medal o siedem setnych sekundy ze świetnie finiszującą osadą ukraińską. Złoty medal zdobyli Rosjanie, a srebrny Czesi.

W kobiecej dwójce podwójnej wagi lekkiej Polki - Ilona Mokronowska i Magdalena Kemnitz - zajęły szóste, ostatnie miejsce. Wygrały Rumunki Constanta Burcica i Angela Alupei, które obroniły złoto z Sydney.

Burcica ma ponadto na koncie złoto wywalczone w Atlancie, ale z inną partnerką.

Złoty medal w męskich ósemkach zdobyli wioślarze USA, którzy z dużą przewagą prowadzili przez cały wyścig. Było to pierwsze od 40 lat złoto Amerykanów w niezwykle prestiżowych i popularnych po drugiej stronie Atlantyku ósemkach.

Drugie miejsce zajęła naprędce zebrana przed igrzyskami młoda osada Holandii, a brąz wywalczyli Australijczycy.

Wyścig czwórek bez sternika wagi lekkiej wygrała osada duńska. Jeden z jej członków, Eskild Ebbesen, zdobył już swój trzeci medal olimpijski. Wcześniej miał na swoim koncie złoto w Atlancie i brąz w Sydney. Wszystkie medale zdobył w czwórkach.

Męskie dwójki wagi lekkiej:

1 Polska 6:20.93

2 Francja 6:21.46
3 Grecja 6:23.23
4 Dania 6:23.92
5 Węgry 6:24.69
6 Japonia 6:24.98
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!

MARAS
Oldboy
Posty: 5593
Rejestracja: 09 czerwca 2004, 10:47
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Postautor: MARAS » 29 sierpnia 2004, 14:27

Nie udało się Krystianowi Brzozowskiemu wywalczyć brązowego medalu igrzysk olimpijskich w Atenach w zapasach w stylu wolnym w kategorii do 74 kg.

Polak w pojedynku o 3. miejsce przegrał z Kubańczykiem Ivanem Fundorą 1:3.

Pierwsza runda, trwająca trzy minuty, zakończyła się zwycięstwem Polaka 1:0. Nasz reprezentant był w trudnej sytuacji po ataku Kubańczyka, ale ładnie skontrował i sędziowie przyznali punkt Brzozowskiemu.

W drugiej rundzie żaden z zawodników nie otrzymał punktu i do rozstrzygnięcia pojedynku potrzebna była dogrywka.

Ta zaczęła się dobrze dla rywala Polaka, który skontrował naszego reprezentanta i uzyskał dwa punkty. Chwilę później dołożył jeszcze jeden za obejście i mógł unieść ręce w geście radości.

Złotym medalistą olimpijskiego turnieju zapaśników w stylu wolnym w wadze 74 kg został w niedzielę w Atenach Buwaisa Saitiew (Rosja), który wygrał na punkty 7:0 z Giennadijem Lalijewem z Kazachstanu.

DLA POLAKÓW CHYBA ZAREZERWOWANE SĄ CZWARTE MIEJSCA!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości