Tour de Pologne
Moderator: Moderatorzy
Tour de Pologne
Największy polski wyścig kolarski właśnie się rozpoczął!
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Włoch Fabio Baldato został pierwszym liderem 61. Tour de Pologne. Kolarz ekipy Alessio wyprzedził w Gdyni po finiszu z peletonu Marcina Lewandowskiego (Action ATI) i Artura Krzeszowca (Amore e Vita).
Pierwszy linię mety minął Łotysz Andris Nauduzs, ale został zdyskwalifikowany za faulowanie rywala. Jego ofiarą padł Lewandowski, który miał doskonałą okazję do wygrania etapu, jednak stracił ją, ponieważ Łotysz przytrzymał go za koszulkę.
Etap do Gdyni, tak jak w trzech ostatnich latach, zakończył się finiszem z peletonu. Od startu w Gdańsku próbowało szczęścia wielu kolarzy, głównie z polskich zespołów. Uciekało najpierw dziewięciu, a potem jedenastu zawodników, ale wszystkie próby akcji zaczepnych były likwidowane. Peleton nie pozwalał odjechać nikomu.
Dużo emocji przyniosła końcówka etapu. Kolarze ekipy Action ATI świetnie rozprowadzili Lewandowskiego.
"Finiszowałem na pierwszej pozycji. Do mety zostało ze 30 metrów, gdy poczułem mocne szarpnięcie za koszulkę. Podniosłem rękę, sygnalizując faul. Zresztą wszyscy widzieli to w powtórkach telewizyjnych. Czuję się moralnym zwycięzcą etapu, choć nie jest to ujęte w komunikatach" - powiedział Lewandowski.
Na pocieszenie podopiecznemu Piotra Kosmali została... zielona koszulka najlepszego górala (na trasie nie było górskiej premii, trykot miał otrzymać drugi zawodnik na mecie).
Nauduzs chyba spodziewał się dyskwalifikacji, bowiem nie zatrzymał się przy mecie, by wziąć udział w dekoracji. Pojechał prosto do wozu technicznego swej włoskiej grupy Domina Vacanze. Potem w rozmowie z polskimi dziennikarzami twierdził, że nie odpychał Lewandowskiego, a wręcz przeciwnie - to Polak miał mu zajechać drogę.
Łotysz jeszcze w zeszłym roku jeździł w polskiej grupie CCC- Polsat i startował m.in. w Giro d'Italia. Do historii tamtego wyścigu przeszła jego bójka na finiszu etapu w Montecatini Terme z najlepszym obecnie sprinterem świata Alessandro Petacchim. Sprowokowany Nauduzs uderzył Włocha i został za to wyrzucony z wyścigu. W Gdyni za przytrzymanie Lewandowskiego został cofnięty na ostatnie miejsce w peletonie i dodatkowo otrzymał grzywnę 200 franków szwajcarskich.
Pierwszy etap Tour de Pologne wygrał Baldato, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników ścigających się w tym roku na trasie z Gdańska do Karpacza, mający na koncie triumfy etapowe we wszystkich największych wyścigach - Tour de France, Giro i Vuelta a Espana. Rok temu odniósł też sukces etapowy w Tour de Pologne, finiszując najszybciej w Olsztynie.
Na podium, znajdującym się naprzeciwko ORP "Błyskawica", Baldato wchodził aż cztery razy: jako zwycięzca etapu, lider wyścigu oraz przodownik klasyfikacji wszechstronnych i punktowej. "Finiszowałem ile sił w nogach i nie widziałem tego incydentu. W telewizji rzeczywiście było widać, że polski kolarz był faulowany. Zgadzam się z decyzją sędziów nie tylko dlatego, że dzięki niej wygrałem etap. Polak chyba by dziś wygrał, ale miał pecha. Może jutro uda mu się zrewanżować".
Zupełnie inne zdanie miał gdynianin Tadeusz Mytnik, w przeszłości znakomity kolarz, a dziś dyrektor Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. "Finisz był jak najbardziej prawidłowy. Tak ściga się cały świat i do tego polscy kolarze powinni się przyzwyczaić. Wszyscy na finiszu walczą łokciami. Gdyby była kraksa, to podjąłbym decyzję o dyskwalifikacji Łotysza, ale żadnego upadku nie było. Uważam, że Nauduzs został skrzywdzony".
Wyniki 1. etapu, Gdańsk - Gdynia (174 km):
1. Fabio Baldato (Włochy/Alessio) - 3:46.44
2. Marcin Lewandowski (Polska/Action ATI)
3. Artur Krzeszowiec (Polska/Amore e Vita)
4. Angel Edo (Hiszpania/Milaneza)
5. Allan Davis (Australia/Liberty Seguros)
6. Jarosław Zarębski (Polska/Hoop-CCC-Polsat)
7. Wojciech Pawlak (Polska/Knauf Mikomax)
8. Daniel Czajkowski (Polska/Grupa PSB)
9. Jans Koerts (Holandia/Chocolade Jacques)
10. Sergio Marinangeli (Włochy/Domina Vacanze) ten sam czas
Klasyfikacja generalna:
1. Baldato - 3:46.34
2. Lewandowski strata 4 s
3. Krzeszowiec 6
4. Tomasz Lisowicz (Polska/Knauf Mikomax) 7
5. Bohdan Bondariew (Ukraina/Action ATI) 7
6. Marek Maciejewski (Polska/Grupa PSB) 7
7. Kazimierz Stafiej (Polska/Action ATI) 7
8. Mariusz Wiesiak (Polska/reprezentacja U-23) 8
9. Krzysztof Miara (Polska/Legia Bazyliszek Sopro) 8
10. Płamen Stojanow (Bułgaria/Hoop-CCC-Polsat) 9
Pierwszy linię mety minął Łotysz Andris Nauduzs, ale został zdyskwalifikowany za faulowanie rywala. Jego ofiarą padł Lewandowski, który miał doskonałą okazję do wygrania etapu, jednak stracił ją, ponieważ Łotysz przytrzymał go za koszulkę.
Etap do Gdyni, tak jak w trzech ostatnich latach, zakończył się finiszem z peletonu. Od startu w Gdańsku próbowało szczęścia wielu kolarzy, głównie z polskich zespołów. Uciekało najpierw dziewięciu, a potem jedenastu zawodników, ale wszystkie próby akcji zaczepnych były likwidowane. Peleton nie pozwalał odjechać nikomu.
Dużo emocji przyniosła końcówka etapu. Kolarze ekipy Action ATI świetnie rozprowadzili Lewandowskiego.
"Finiszowałem na pierwszej pozycji. Do mety zostało ze 30 metrów, gdy poczułem mocne szarpnięcie za koszulkę. Podniosłem rękę, sygnalizując faul. Zresztą wszyscy widzieli to w powtórkach telewizyjnych. Czuję się moralnym zwycięzcą etapu, choć nie jest to ujęte w komunikatach" - powiedział Lewandowski.
Na pocieszenie podopiecznemu Piotra Kosmali została... zielona koszulka najlepszego górala (na trasie nie było górskiej premii, trykot miał otrzymać drugi zawodnik na mecie).
Nauduzs chyba spodziewał się dyskwalifikacji, bowiem nie zatrzymał się przy mecie, by wziąć udział w dekoracji. Pojechał prosto do wozu technicznego swej włoskiej grupy Domina Vacanze. Potem w rozmowie z polskimi dziennikarzami twierdził, że nie odpychał Lewandowskiego, a wręcz przeciwnie - to Polak miał mu zajechać drogę.
Łotysz jeszcze w zeszłym roku jeździł w polskiej grupie CCC- Polsat i startował m.in. w Giro d'Italia. Do historii tamtego wyścigu przeszła jego bójka na finiszu etapu w Montecatini Terme z najlepszym obecnie sprinterem świata Alessandro Petacchim. Sprowokowany Nauduzs uderzył Włocha i został za to wyrzucony z wyścigu. W Gdyni za przytrzymanie Lewandowskiego został cofnięty na ostatnie miejsce w peletonie i dodatkowo otrzymał grzywnę 200 franków szwajcarskich.
Pierwszy etap Tour de Pologne wygrał Baldato, jeden z najbardziej utytułowanych zawodników ścigających się w tym roku na trasie z Gdańska do Karpacza, mający na koncie triumfy etapowe we wszystkich największych wyścigach - Tour de France, Giro i Vuelta a Espana. Rok temu odniósł też sukces etapowy w Tour de Pologne, finiszując najszybciej w Olsztynie.
Na podium, znajdującym się naprzeciwko ORP "Błyskawica", Baldato wchodził aż cztery razy: jako zwycięzca etapu, lider wyścigu oraz przodownik klasyfikacji wszechstronnych i punktowej. "Finiszowałem ile sił w nogach i nie widziałem tego incydentu. W telewizji rzeczywiście było widać, że polski kolarz był faulowany. Zgadzam się z decyzją sędziów nie tylko dlatego, że dzięki niej wygrałem etap. Polak chyba by dziś wygrał, ale miał pecha. Może jutro uda mu się zrewanżować".
Zupełnie inne zdanie miał gdynianin Tadeusz Mytnik, w przeszłości znakomity kolarz, a dziś dyrektor Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. "Finisz był jak najbardziej prawidłowy. Tak ściga się cały świat i do tego polscy kolarze powinni się przyzwyczaić. Wszyscy na finiszu walczą łokciami. Gdyby była kraksa, to podjąłbym decyzję o dyskwalifikacji Łotysza, ale żadnego upadku nie było. Uważam, że Nauduzs został skrzywdzony".
Wyniki 1. etapu, Gdańsk - Gdynia (174 km):
1. Fabio Baldato (Włochy/Alessio) - 3:46.44
2. Marcin Lewandowski (Polska/Action ATI)
3. Artur Krzeszowiec (Polska/Amore e Vita)
4. Angel Edo (Hiszpania/Milaneza)
5. Allan Davis (Australia/Liberty Seguros)
6. Jarosław Zarębski (Polska/Hoop-CCC-Polsat)
7. Wojciech Pawlak (Polska/Knauf Mikomax)
8. Daniel Czajkowski (Polska/Grupa PSB)
9. Jans Koerts (Holandia/Chocolade Jacques)
10. Sergio Marinangeli (Włochy/Domina Vacanze) ten sam czas
Klasyfikacja generalna:
1. Baldato - 3:46.34
2. Lewandowski strata 4 s
3. Krzeszowiec 6
4. Tomasz Lisowicz (Polska/Knauf Mikomax) 7
5. Bohdan Bondariew (Ukraina/Action ATI) 7
6. Marek Maciejewski (Polska/Grupa PSB) 7
7. Kazimierz Stafiej (Polska/Action ATI) 7
8. Mariusz Wiesiak (Polska/reprezentacja U-23) 8
9. Krzysztof Miara (Polska/Legia Bazyliszek Sopro) 8
10. Płamen Stojanow (Bułgaria/Hoop-CCC-Polsat) 9
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Trasa 61. Tour de Pologne:
1. 06.09 Gdańsk - Gdynia 174,5 km etap płaski
2. 07.09 Tczew - Olsztyn 227,5 km etap płaski
3. 08.09 Ostróda - Bydgoszcz 204,0 km etap płaski
4. 09.09 Inowrocław - Kalisz 183,0 km etap płaski
5. 10.09 Oleśnica - Szklarska Poręba 229,0 km etap górski
6. 11.09 Piechowice - Karpacz 166,5 km etap górski
7. 12.09 Jelenia Góra - Karpacz 61,0 km etap górski
8. 12.09 Jelenia Góra - Karpacz 19,0 km jazda na czas
Grupy zgłoszone do 61. Tour de Pologne:
Chocolade Jacques Wincor-Nixdorf CHO Belgia I
Illes Balears - Banesto IBB Hiszpania I
Liberty Seguros LST Hiszpania I
Alessio - Bianchi ALB Włochy I
De Nardi DEN Włochy I
Milaneza Maia MIL Portugalia I
R.A.G.T. Semences - MG Rover RAG Francja I
Domina Vacanze DVE Włochy II
Acqua & Sapone - Caffe Mokambo A&S Włochy II
Action ATI ATI Polska II
Formaggi Pinzolo - Fiave FPF Włochy II
Miche MIE Włochy II
Hoop - CCC - Polsat HOP Polska III
Amore & Vita - Beretta AMO Polska III
DHL - Author DHL Polska III
Knauf - Mikomax MIK Polska III
Legia Bazyliszek - Sopro LEG Polska III
Grupa PSB - Kreisel PSB Polska III
Reprezentacja Polski POL Polska -
Klasyfikacje prowadzone podczas 61. Tour de Pologne
generalna Fiat żółta
górska Poczta Polska zielona
aktywnych Kredyt Bank różowa
punktowa Ostromecko biała
wszechstronnych - niebieska
drużynowa Intermarche czerwona
1. 06.09 Gdańsk - Gdynia 174,5 km etap płaski
2. 07.09 Tczew - Olsztyn 227,5 km etap płaski
3. 08.09 Ostróda - Bydgoszcz 204,0 km etap płaski
4. 09.09 Inowrocław - Kalisz 183,0 km etap płaski
5. 10.09 Oleśnica - Szklarska Poręba 229,0 km etap górski
6. 11.09 Piechowice - Karpacz 166,5 km etap górski
7. 12.09 Jelenia Góra - Karpacz 61,0 km etap górski
8. 12.09 Jelenia Góra - Karpacz 19,0 km jazda na czas
Grupy zgłoszone do 61. Tour de Pologne:
Chocolade Jacques Wincor-Nixdorf CHO Belgia I
Illes Balears - Banesto IBB Hiszpania I
Liberty Seguros LST Hiszpania I
Alessio - Bianchi ALB Włochy I
De Nardi DEN Włochy I
Milaneza Maia MIL Portugalia I
R.A.G.T. Semences - MG Rover RAG Francja I
Domina Vacanze DVE Włochy II
Acqua & Sapone - Caffe Mokambo A&S Włochy II
Action ATI ATI Polska II
Formaggi Pinzolo - Fiave FPF Włochy II
Miche MIE Włochy II
Hoop - CCC - Polsat HOP Polska III
Amore & Vita - Beretta AMO Polska III
DHL - Author DHL Polska III
Knauf - Mikomax MIK Polska III
Legia Bazyliszek - Sopro LEG Polska III
Grupa PSB - Kreisel PSB Polska III
Reprezentacja Polski POL Polska -
Klasyfikacje prowadzone podczas 61. Tour de Pologne
generalna Fiat żółta
górska Poczta Polska zielona
aktywnych Kredyt Bank różowa
punktowa Ostromecko biała
wszechstronnych - niebieska
drużynowa Intermarche czerwona
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Włoch Fabio Baldato z ekipy Alessio wygrał w Kaliszu po finiszu z peletonu czwarty etap 61. Tour de Pologne. Żółtą koszulkę lidera zachował Marcin Sapa (Knauf Mikomax).
Baldato wyprzedził na finiszu innych czołowych sprinterów - Portugalczyka Hugo Sabido i zwycięzcę poprzedniego etapu w Bydgoszczy - Australijczyka Allana Davisa. Polacy tym razem nie liczyli się w walce o zwycięstwo. Najlepszy z nich, Marcin Gębka z warszawskiego zespołu DHL Author, zajął piąte miejsce.
Czwartkowy etap był jednym z najszybszych w historii Tour de Pologne. Kolarze przejechali 183-kilometrowy odcinek z Inowrocławia do Kalisza ze średnią prędkością 48,6 km/godz. Sprzyjały temu silny wiatr wiejący peletonowi niemal cały czas w plecy i dobra nawierzchnia dróg. Tak szybkie tempo peletonu uniemożliwiało ucieczki. Zasadnicza grupa traciła do atakujących śmiałków nie więcej niż pół minuty.
Na rundach w Kaliszu dwa razy atakował pochodzący z tego miasta Przemysław Pietrzak, ale peleton nie dał mu żadnych szans. Finisz na ulicy Górnośląskiej był popisem Włocha Baldato. Pierwszy lider wyścigu został świetnie rozprowadzony przez swego kolegę Franco Pellizottiego i odniósł drugie zwycięstwo etapowe, powtarzając sukces z Gdyni.
Gdy zakończyła się ceremonia wręczania koszulek Baldato podszedł do grupy dziennikarzy. W tym momencie rozległ się potężny huk i włoski kolarz podskoczył jak oparzony. To wystrzeliła armata na wiwat. "Co to? Co to? - pytał zdenerwowany. - Armata? W porządku. Franco spisał się na medal, bardzo ładnie mnie rozprowadził. Przyjechałem do Polski z zamiarem wygrania jednego etapu. Plan wypełniłem już na początku wyścigu, a dzisiejsze zwycięstwo to dodatkowy bonus. Finisz prowadził lekko pod górę, bardzo lubię takie końcówki etapów".
Baldato właśnie w Polsce odniósł pierwsze zwycięstwa w tym sezonie, który był dotąd dla niego nieudany. 36-letni Włoch należy do elitarnego klubu kolarzy, którzy wygrywali etapy w trzech największych wyścigach - Tour de France, Giro d'Italia i Vuelta a Espana.
Oblegany przez dziennikarzy był także Marcin Sapa. "Niemal przez cały etap peleton jechał niespokojnie, wciąż ktoś atakował. Był jeden groźniejszy odjazd, ale wtedy koledzy z mojej grupy podkręcili tempo i skasowali ucieczkę. W Kaliszu, wszyscy widzieliście, moja grupa dyktowała tempo. Bardzo dziękuję kolegom za pomoc" - mówił.
Sapa przejeżdżał w czwartek przez rodzinne strony. Pochodzi z Romanowa koło Lichenia, prowadzi gospodarstwo rolne, ma jabłka i cebulę. "Niestety, w Licheniu pędziliśmy tak szybko, że nie widziałem kibiców i transparentów. Jutro rozpocznie się zupełnie inny wyścig - wjeżdżamy w góry. Nie jestem wybitnym góralem, ale liczę na to, że dowiozę żółtą koszulkę przynajmniej do Szklarskiej Poręby. Wszystko zależy od mojego samopoczucia. W środę miałem kryzys na pierwszych kilometrach, odczuwałem w nogach dwustukilometrową ucieczkę do Olsztyna. Dziś jechało mi się bardzo dobrze. Jeśli będę miał trochę szczęścia, to kto wie, może będę liderem dłużej" - dodał.
W piątek kolarze będą pokonywać najdłuższy odcinek z Oleśnicy do Szklarskiej Poręby, liczący 229 km. Sapa ma ponad dwie minuty przewagi nad konkurentami i - jak twierdzi większość obserwatorów - duże szanse na obronę żółtej koszulki. W sobotę, na królewskim etapie do Karpacza, będzie mu już znacznie trudniej.
Wyniki 4. etapu - Inowrocław - Kalisz (183,0 km):
1. Fabio Baldato Włochy ALB 3h45'54"
2. Hugo Sabido Portugalia MIL + 0'00"
3. Allan Davis Australia LST + 0'00"
4. Ruggero Marzoli Włochy A&S + 0'00"
5. Marcin Gębka Polska DHL + 0'00"
6. Steffen Radochla Niemcy IBB + 0'00"
7. Christophe Stevens Belgia CHO + 0'00"
8. Daniel Czajkowski Polska PSB + 0'00"
9. Łukasz Podolski Polska PSB + 0'00"
10. Crescenzo D'Amore Włochy A&S + 0'00"
Klasyfikacja generalna po 4. etapie:
1. Marcin Sapa Polska MIK 17h12'04"
2. Allan Davis Australia LST + 2'20"
3. Marcin Lewandowski Polska ATI + 2'22"
4. Hugo Sabido Portugalia MIL + 2'24"
5. Bogdan Bondariew Ukraina ATI + 2'24"
6. Kazimierz Stafiej Polska ATI + 2'25"
7. Daniel Czajkowski Polska PSB + 2'30"
8. Łukasz Podolski Polska PSB + 2'30"
9. Marek Maciejewski Polska PSB + 2'31"
10. Robert Radosz Polska PSB + 2'32"
Baldato wyprzedził na finiszu innych czołowych sprinterów - Portugalczyka Hugo Sabido i zwycięzcę poprzedniego etapu w Bydgoszczy - Australijczyka Allana Davisa. Polacy tym razem nie liczyli się w walce o zwycięstwo. Najlepszy z nich, Marcin Gębka z warszawskiego zespołu DHL Author, zajął piąte miejsce.
Czwartkowy etap był jednym z najszybszych w historii Tour de Pologne. Kolarze przejechali 183-kilometrowy odcinek z Inowrocławia do Kalisza ze średnią prędkością 48,6 km/godz. Sprzyjały temu silny wiatr wiejący peletonowi niemal cały czas w plecy i dobra nawierzchnia dróg. Tak szybkie tempo peletonu uniemożliwiało ucieczki. Zasadnicza grupa traciła do atakujących śmiałków nie więcej niż pół minuty.
Na rundach w Kaliszu dwa razy atakował pochodzący z tego miasta Przemysław Pietrzak, ale peleton nie dał mu żadnych szans. Finisz na ulicy Górnośląskiej był popisem Włocha Baldato. Pierwszy lider wyścigu został świetnie rozprowadzony przez swego kolegę Franco Pellizottiego i odniósł drugie zwycięstwo etapowe, powtarzając sukces z Gdyni.
Gdy zakończyła się ceremonia wręczania koszulek Baldato podszedł do grupy dziennikarzy. W tym momencie rozległ się potężny huk i włoski kolarz podskoczył jak oparzony. To wystrzeliła armata na wiwat. "Co to? Co to? - pytał zdenerwowany. - Armata? W porządku. Franco spisał się na medal, bardzo ładnie mnie rozprowadził. Przyjechałem do Polski z zamiarem wygrania jednego etapu. Plan wypełniłem już na początku wyścigu, a dzisiejsze zwycięstwo to dodatkowy bonus. Finisz prowadził lekko pod górę, bardzo lubię takie końcówki etapów".
Baldato właśnie w Polsce odniósł pierwsze zwycięstwa w tym sezonie, który był dotąd dla niego nieudany. 36-letni Włoch należy do elitarnego klubu kolarzy, którzy wygrywali etapy w trzech największych wyścigach - Tour de France, Giro d'Italia i Vuelta a Espana.
Oblegany przez dziennikarzy był także Marcin Sapa. "Niemal przez cały etap peleton jechał niespokojnie, wciąż ktoś atakował. Był jeden groźniejszy odjazd, ale wtedy koledzy z mojej grupy podkręcili tempo i skasowali ucieczkę. W Kaliszu, wszyscy widzieliście, moja grupa dyktowała tempo. Bardzo dziękuję kolegom za pomoc" - mówił.
Sapa przejeżdżał w czwartek przez rodzinne strony. Pochodzi z Romanowa koło Lichenia, prowadzi gospodarstwo rolne, ma jabłka i cebulę. "Niestety, w Licheniu pędziliśmy tak szybko, że nie widziałem kibiców i transparentów. Jutro rozpocznie się zupełnie inny wyścig - wjeżdżamy w góry. Nie jestem wybitnym góralem, ale liczę na to, że dowiozę żółtą koszulkę przynajmniej do Szklarskiej Poręby. Wszystko zależy od mojego samopoczucia. W środę miałem kryzys na pierwszych kilometrach, odczuwałem w nogach dwustukilometrową ucieczkę do Olsztyna. Dziś jechało mi się bardzo dobrze. Jeśli będę miał trochę szczęścia, to kto wie, może będę liderem dłużej" - dodał.
W piątek kolarze będą pokonywać najdłuższy odcinek z Oleśnicy do Szklarskiej Poręby, liczący 229 km. Sapa ma ponad dwie minuty przewagi nad konkurentami i - jak twierdzi większość obserwatorów - duże szanse na obronę żółtej koszulki. W sobotę, na królewskim etapie do Karpacza, będzie mu już znacznie trudniej.
Wyniki 4. etapu - Inowrocław - Kalisz (183,0 km):
1. Fabio Baldato Włochy ALB 3h45'54"
2. Hugo Sabido Portugalia MIL + 0'00"
3. Allan Davis Australia LST + 0'00"
4. Ruggero Marzoli Włochy A&S + 0'00"
5. Marcin Gębka Polska DHL + 0'00"
6. Steffen Radochla Niemcy IBB + 0'00"
7. Christophe Stevens Belgia CHO + 0'00"
8. Daniel Czajkowski Polska PSB + 0'00"
9. Łukasz Podolski Polska PSB + 0'00"
10. Crescenzo D'Amore Włochy A&S + 0'00"
Klasyfikacja generalna po 4. etapie:
1. Marcin Sapa Polska MIK 17h12'04"
2. Allan Davis Australia LST + 2'20"
3. Marcin Lewandowski Polska ATI + 2'22"
4. Hugo Sabido Portugalia MIL + 2'24"
5. Bogdan Bondariew Ukraina ATI + 2'24"
6. Kazimierz Stafiej Polska ATI + 2'25"
7. Daniel Czajkowski Polska PSB + 2'30"
8. Łukasz Podolski Polska PSB + 2'30"
9. Marek Maciejewski Polska PSB + 2'31"
10. Robert Radosz Polska PSB + 2'32"
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Włoch Rinaldo Nocentini z grupy Acqua e Sapone wygrał w Szklarskiej Porębie piąty etap 61. Tour de Pologne, wyprzedzając na finiszu towarzyszy ucieczki Francuza Florenta Brarda i Marka Rutkiewicza.
Koszulkę lidera zachował Marcin Sapa (Knauf Mikomax), który dojechał do mety w drugiej części peletonu, tracąc do czołówki 30 sekund. W klasyfikacji generalnej Brard awansował na drugie, a Rutkiewicz - na trzecie miejsce.
Dla polskich kibiców kolarstwa bohaterem etapu był Marek Rutkiewicz, który od dwóch miesięcy ściga się w barwach polskiej ekipy Action ATI. To od zatrzymania Rutkiewicza na lotnisku w Paryżu w styczniu tego roku rozpoczęła się głośna afera dopingowa francuskiej grupy kolarskiej Cofidis. Olsztynianin, kolarz Cofidisu w latach 2002-2003, był podejrzewany o udział w siatce handlarzy środkami dopingowymi. Mózgiem tej siatki miał być podobno Bogdan Madejak, który pracował w Cofidisie jako masażysta.
Przez cztery miesiące Rutkiewicz znajdował się pod nadzorem policji francuskiej. Ekipa RAGT (startuje w Tour de Pologne), z którą miał podpisany kontrakt na ten sezon, pozbyła się go. Młody Polak musiał utrzymywać się z oszczędności. W maju po raz ostatni był przesłuchiwany i wreszcie mógł wolno wyjechać z Francji.
"Sędzia sprawę zamknął. Według mojego adwokata, do procesu może w ogóle nie dojść, a jeśli dojdzie, to najwcześniej za dwa lata. Moje zeznania są w aktach i wtedy ewentualnie zostaną wykorzystane. Nie postawiono mi żadnych zarzutów" - mówił Rutkiewicz na mecie w Szklarskiej Porębie.
Na piątkowym etapie to Rutkiewicz był inicjatorem decydującej akcji. Oderwał się od peletonu jeszcze przed rundami w Szklarskiej Porębie, około 40 km przed metą. Dołączył do niego Brard, a po paru kilometrach Nocentini. Włoch w ogóle nie dawał zmian, na prowadzeniu zmieniali się Polak z Francuzem. Trójka kolarzy utrzymywała niewielką przewagę nad peletonem, która nie przekraczała półtorej minuty, a na mecie wyniosła niewiele ponad 20 sekund. Na finiszu Nocentini łatwo wyprzedził zmęczonych towarzyszy ucieczki. Podtrzymał tym samym serię włoskich zwycięstw w Szklarskiej Porębie. Dwa lata temu wygrał tu Franco Pellizotti, a przed rokiem - Ruggero Marzoli.
Rutkiewicz za wcześnie rozpoczął finisz. Przyznał się dziennikarzom, że nie patrzył na tabliczki i był przekonany, że za zakrętem jest już meta, gdy ta znajdowała się jeszcze 200 metrów dalej. "Na Włocha nie jestem zły. Rozumiem go, tak się jeździ wśród zawodowców. Liderem jego grupy jest Ondrej Sosenka, więc nie mógł nam pomagać w ucieczce".
Mimo to polski kolarz był zadowolony z etapu. Na przygotowania do Tour de Pologne miał bardzo mało czasu, bo tylko dwa miesiące.
"Ten etap podniósł mnie na duchu. Zazwyczaj we wrześniu mam za sobą 80-90 dni startowych, a w tym roku miałem ich tylko 20. Ścigałem się jedynie w Wyścigu Solidarności i wieloetapówce w Tybecie. To bardzo mało" - ocenił.
Rutkiewicz nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, czy jest na tyle mocny, by walczyć o zwycięstwo w Tour de Pologne.
"Myślę, że jeśli jutro będzie słoneczna pogoda, to do mety w Karpaczu znów przyjedzie spora grupa, bo Orlinek nie jest aż tak straszną górą. Czy ja będę w czołówce, trudno powiedzieć. Dziś chyba jeszcze się nie wyjechałem. A dwudziestosekundowa zaliczka jest cenna" - dodał.
Nie wiadomo, czy Rutkiewicz przejmie rolę lidera Action ATI. Kolarzem numer 1 zespołu Piotra Kosmali może być nadal Tomasz Brożyna, który - jak inni potencjalni faworyci wyścigu: Czech Ondrej Sosenka, Cezary Zamana, Radosław Romanik czy Franco Pellizotti - ma wciąż niewielką stratę do prowadzącego Marcina Sapy.
Dla lidera wyścigu, który słabo jeździ w górach, piątkowy etap nie okazał się aż tak trudny, by stracić żółtą koszulkę, mimo najdłuższego dystansu (229 km) w tegorocznym Tour de Pologne i ciężkiej końcówki w górach. Jednak w sobotę Sapa prawdopodobnie pożegna się z trykotem. Następny etap, najtrudniejszy, prowadzi aż sześć razy pod Orlinek, gdzie koło skoczni narciarskiej wyznaczono metę.
Wyniki 5. etapu, Oleśnica - Szklarska Poręba (229 km):
1. Rinaldo Nocentini Włochy A&S 5h25'42"
2. Florent Brard Francja CHO + 0'02"
3. Marek Rutkiewicz Polska ATI + 0'02"
4. Franco Pellizotti Włochy ALB + 0'22"
5. Allan Davis Australia LST + 0'23"
6. Hugo Sabido Portugalia MIL + 0'23"
7. Sergio Marinangeli Włochy DVE + 0'23"
8. Robert Radosz Polska PSB + 0'23"
9. Przemysław Niemiec Polska MIE + 0'23"
10. Ruggero Marzoli Włochy A&S + 0'23"
Klasyfikacja generalna po 5. etapie:
1. Marcin Sapa Polska MIK 22h38'16"
2. Florent Brard Francja CHO + 2'00"
3. Marek Rutkiewicz Polska ATI + 2'02"
4. Allan Davis Australia LST + 2'13"
5. Hugo Sabido Portugalia MIL + 2'17"
6. Robert Radosz Polska PSB + 2'25"
7. Franco Pellizotti Włochy ALB + 2'26"
8. Piotr Chmilewski Polska ATI + 2'27"
9. Rafael Nuritdinow Uzbekistan DEN + 2'27"
10. Piotr Przydział Polska HOP + 2'27"
Koszulkę lidera zachował Marcin Sapa (Knauf Mikomax), który dojechał do mety w drugiej części peletonu, tracąc do czołówki 30 sekund. W klasyfikacji generalnej Brard awansował na drugie, a Rutkiewicz - na trzecie miejsce.
Dla polskich kibiców kolarstwa bohaterem etapu był Marek Rutkiewicz, który od dwóch miesięcy ściga się w barwach polskiej ekipy Action ATI. To od zatrzymania Rutkiewicza na lotnisku w Paryżu w styczniu tego roku rozpoczęła się głośna afera dopingowa francuskiej grupy kolarskiej Cofidis. Olsztynianin, kolarz Cofidisu w latach 2002-2003, był podejrzewany o udział w siatce handlarzy środkami dopingowymi. Mózgiem tej siatki miał być podobno Bogdan Madejak, który pracował w Cofidisie jako masażysta.
Przez cztery miesiące Rutkiewicz znajdował się pod nadzorem policji francuskiej. Ekipa RAGT (startuje w Tour de Pologne), z którą miał podpisany kontrakt na ten sezon, pozbyła się go. Młody Polak musiał utrzymywać się z oszczędności. W maju po raz ostatni był przesłuchiwany i wreszcie mógł wolno wyjechać z Francji.
"Sędzia sprawę zamknął. Według mojego adwokata, do procesu może w ogóle nie dojść, a jeśli dojdzie, to najwcześniej za dwa lata. Moje zeznania są w aktach i wtedy ewentualnie zostaną wykorzystane. Nie postawiono mi żadnych zarzutów" - mówił Rutkiewicz na mecie w Szklarskiej Porębie.
Na piątkowym etapie to Rutkiewicz był inicjatorem decydującej akcji. Oderwał się od peletonu jeszcze przed rundami w Szklarskiej Porębie, około 40 km przed metą. Dołączył do niego Brard, a po paru kilometrach Nocentini. Włoch w ogóle nie dawał zmian, na prowadzeniu zmieniali się Polak z Francuzem. Trójka kolarzy utrzymywała niewielką przewagę nad peletonem, która nie przekraczała półtorej minuty, a na mecie wyniosła niewiele ponad 20 sekund. Na finiszu Nocentini łatwo wyprzedził zmęczonych towarzyszy ucieczki. Podtrzymał tym samym serię włoskich zwycięstw w Szklarskiej Porębie. Dwa lata temu wygrał tu Franco Pellizotti, a przed rokiem - Ruggero Marzoli.
Rutkiewicz za wcześnie rozpoczął finisz. Przyznał się dziennikarzom, że nie patrzył na tabliczki i był przekonany, że za zakrętem jest już meta, gdy ta znajdowała się jeszcze 200 metrów dalej. "Na Włocha nie jestem zły. Rozumiem go, tak się jeździ wśród zawodowców. Liderem jego grupy jest Ondrej Sosenka, więc nie mógł nam pomagać w ucieczce".
Mimo to polski kolarz był zadowolony z etapu. Na przygotowania do Tour de Pologne miał bardzo mało czasu, bo tylko dwa miesiące.
"Ten etap podniósł mnie na duchu. Zazwyczaj we wrześniu mam za sobą 80-90 dni startowych, a w tym roku miałem ich tylko 20. Ścigałem się jedynie w Wyścigu Solidarności i wieloetapówce w Tybecie. To bardzo mało" - ocenił.
Rutkiewicz nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, czy jest na tyle mocny, by walczyć o zwycięstwo w Tour de Pologne.
"Myślę, że jeśli jutro będzie słoneczna pogoda, to do mety w Karpaczu znów przyjedzie spora grupa, bo Orlinek nie jest aż tak straszną górą. Czy ja będę w czołówce, trudno powiedzieć. Dziś chyba jeszcze się nie wyjechałem. A dwudziestosekundowa zaliczka jest cenna" - dodał.
Nie wiadomo, czy Rutkiewicz przejmie rolę lidera Action ATI. Kolarzem numer 1 zespołu Piotra Kosmali może być nadal Tomasz Brożyna, który - jak inni potencjalni faworyci wyścigu: Czech Ondrej Sosenka, Cezary Zamana, Radosław Romanik czy Franco Pellizotti - ma wciąż niewielką stratę do prowadzącego Marcina Sapy.
Dla lidera wyścigu, który słabo jeździ w górach, piątkowy etap nie okazał się aż tak trudny, by stracić żółtą koszulkę, mimo najdłuższego dystansu (229 km) w tegorocznym Tour de Pologne i ciężkiej końcówki w górach. Jednak w sobotę Sapa prawdopodobnie pożegna się z trykotem. Następny etap, najtrudniejszy, prowadzi aż sześć razy pod Orlinek, gdzie koło skoczni narciarskiej wyznaczono metę.
Wyniki 5. etapu, Oleśnica - Szklarska Poręba (229 km):
1. Rinaldo Nocentini Włochy A&S 5h25'42"
2. Florent Brard Francja CHO + 0'02"
3. Marek Rutkiewicz Polska ATI + 0'02"
4. Franco Pellizotti Włochy ALB + 0'22"
5. Allan Davis Australia LST + 0'23"
6. Hugo Sabido Portugalia MIL + 0'23"
7. Sergio Marinangeli Włochy DVE + 0'23"
8. Robert Radosz Polska PSB + 0'23"
9. Przemysław Niemiec Polska MIE + 0'23"
10. Ruggero Marzoli Włochy A&S + 0'23"
Klasyfikacja generalna po 5. etapie:
1. Marcin Sapa Polska MIK 22h38'16"
2. Florent Brard Francja CHO + 2'00"
3. Marek Rutkiewicz Polska ATI + 2'02"
4. Allan Davis Australia LST + 2'13"
5. Hugo Sabido Portugalia MIL + 2'17"
6. Robert Radosz Polska PSB + 2'25"
7. Franco Pellizotti Włochy ALB + 2'26"
8. Piotr Chmilewski Polska ATI + 2'27"
9. Rafael Nuritdinow Uzbekistan DEN + 2'27"
10. Piotr Przydział Polska HOP + 2'27"
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości