Rozmowa z Jarosławem Zyskowskim

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
mati
Kadet
Posty: 1704
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 17:22
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski
Kontaktowanie:

Rozmowa z Jarosławem Zyskowskim

Postautor: mati » 07 października 2005, 09:58

Andrzej Jaworski 06-10-2005 , ostatnia aktualizacja 06-10-2005 21:41

KOSZYKÓWKA. - Raz wysiadłem z tego pociągu, i bardzo dziękuję. Będę śledził rozgrywki ekstraklasy, kibicował, ale to wszystko - mówi Jarosław Zyskowski, który jeszcze w ubiegłym sezonie prowadził drużyny w ekstraklasie, a teraz z zupełnie nowym klubem VB Leasing Siechnice rozpoczyna grę od III ligi

Andrzej Jaworski: Czy dla trenera, który prowadził zespoły w ekstraklasie, zejście na najniższy poziom rozgrywek to nie jest degradacja?

Jarosław Zyskowski: Dla mnie degradacją jest to, co się dzieje w polskiej koszykówce. Sytuacja reprezentacji, wycofanie się Ery, brak telewizji, słaba liga - to dla mnie, człowieka, który związany jest z koszykówką od wielu lat, olbrzymi problem. Jeżeli ktoś mi nie płaci za wykonaną pracę, to oznacza, że mnie nie szanuje. I to jest dla mnie degradacja. Teraz pracuję z młodzieżą i ich chęci, podejście są dla mnie budujące.

Skąd pomysł na taki klub?

- Zrodził się bardzo prozaicznie. Wożąc na treningi syna i przyglądając się rozgrywkom juniorskim, zacząłem się interesować, co się dzieje na drugim końcu koszykówki. I w takim mieście jak Wrocław nie ma alternatywy poza superwyczynem i superpoziomem prezentowanym przez Śląsk. A jest przecież praca z młodymi ludźmi, prowadzona przez Marka Olesiewicza, pojawił się świetny pomysł Roberta Kościuka, są trenerzy Hnida i Hajnsz, którzy również prowadzą grupy młodzieżowe. I dla tych wszystkich młodych ludzi w pewnym momencie koszykówka się urywa. Do Śląska idzie maksymalnie dwóch, i z tym również ostatnio słabo bywało. Dopiero teraz pojawiła się iskierka nadziei w postaci Chanasa, Skibniewskiego. Reszta nie ma szans kontynuowania kariery tu i musi jeździć po mniejszych miastach, gdzie nie ma chociażby takiej bazy uniwersyteckiej. I jak im nie wyjdzie w koszykówce, to tracą również swoją szansę życiową. Teraz mają wyjście, ale nawet na takie przedsięwzięcia potrzeba wsparcia sponsorów. My bez VB Leasing byśmy nie ruszyli.

Podobno trenują z wami Tomasz Wilczek i Marcin Kuzian.

- Udało się namówić Marcina, który już zakończył karierę i prowadzi rodzinny biznes. Obiecał jednak, że w miarę możliwości będzie na treningu czy na meczu. Dla tych młodych ludzi to ważne, aby mieli możliwość podpatrzenia takiego koszykarza. Tomek Wilczek trenuje z nami na zasadach koleżeńskich, bo szuka klubu.

Gdyby jednak pojawiła się propozycja z poważnego klubu z ekstraklasy, to co by Pan powiedział?

- Takie kluby są dwa lub trzy, więc specjalnych opcji nie ma. Raz wysiadłem z tego pociągu, i bardzo dziękuję. Utwierdził mnie w tym zresztą przepis, który nie każe rozliczać się z trenerami i przede wszystkim zawodnikami. Liga tym samym daje przyzwolenie na dalsze praktyki oszukiwania ludzi i robienia sobie kpin z pseudozawodowych rozgrywek. Już to przechodziłem za komuny, gdy ludzie udawali, że pracują, firmy udawały, że płacą, a jedyni zadowoleni byli ci na górze. Będę śledził rozgrywki, kibicował, ale to wszystko.

Kto konkretnie zalega Panu z pieniędzmi?

- Drobne kwoty prezes Wisły Kraków, ale po pierwsze tam pracowałem krótko, a po drugie wiedziałem, na co się decyduję, jaką opinię miał ten klub. Dlatego wielkiego żalu nie mam. Dosłownie honorowa sprawa jest do załatwienia w Polonii Warszawa, prezes Kozak obiecał, że ją rozwiąże, ale na razie to się przeciąga. Największe zaległości są jednak z pracy w Koszalinie i denerwuje mnie to tym bardziej, że prezes Kowalski wszędzie głosi, jaki to jego klub jest wypłacalny i regularnie załatwia wszelkie sprawy. Mnie zalega za cztery miesiące, choć je przepracowałem. Prezes Kowalski ma smażalnie ryb, które być może źle mu zimą prosperowały i zastanawiam się, czy te pieniądze nie zostały gdzieś indziej przekazane. W kasie może i się zgadza, ale do mnie nie dotarły.

Nie chce mi się jednak wierzyć, że Pana ambicje sięgają walki o awans do drugiej ligi.

- Moje ambicje to jedno, a realia drugie. Dwa-trzy lata temu inwestowałem w siebie, byłem na klinikach trenerskich w Belgradzie i Atenach, gdzie wykładali Dusan Ivković, Ettore Messina, Don Nelson czy Del Harris. Później byłem w Stanach Zjednoczonych, gdzie obserwowałem treningi drużyn NCAA, mogłem obejrzeć również zajęcia Larry'ego Browna czy dzięki Czarkowi Trybańskiemu treningi w Memphis Grizzlies. Realnie jednak patrząc, to był czas stracony. Te zainwestowane pieniądze mogłem przeznaczyć na obiady i kolacje z prezesami i lepiej bym na tym wyszedł finansowo. Przełożyłoby się to na trzy gwarantowane kontrakty po trzy lata i byłbym ustawiony.

Wie Pan, ilu trenerów z Polski było na ostatniej klinice trenerskiej w Belgradzie?

- Nie.

Jeden - Arkadiusz Koniecki, i to prywatnie, a nie jako przedstawiciel związku. A wie Pan ilu było ze Szwecji?

- Dziesięciu wysłała sama federacja. Jak byłem w Stanach Zjednoczonych, to chciałem dostać się na treningi słynnego szkoleniowca Mike'a Krzyżewskiego. To nie jest bowiem takie proste, byle kogo z ulicy tam nie wpuszczają. Potrzebna była pomoc PZKosz, niestety, takiej nie otrzymałem.

Jeden serbski trener powiedział mi ostatnio, że jak była wojna, to u nich w związku pracowały trzy osoby, a mimo to byli mistrzami świata. Teraz administracja się rozrosła, mają cały budynek ludzi, a na mistrzostwach Europy im nie poszło. U nas nie ma oczywiście zupełnej analogii, bo mistrzostwo świata nam raczej nie grozi, ale coś jest nie tak. Dlaczego mogą siatkarze czy siatkarki? U nich system szkolenia nie jest też jakiś wybitny, nie spotkałem w szkołach podstawowych jakiegoś specjalnego stawiania na siatkówkę. Okazuje się, że jednak można. Nie mówię, że od razu mamy być mistrzami Europy, ale 8.-10. miejsce w Europie jest jak najbardziej realne.

NIE TYLKO VB LEASING

VB Leasing nie jest jedynym klubem z Wrocławia, który wystartuje w III lidze. W hali Akademii Medycznej przy ul. Wojciecha z Brudzewa swoje mecze rozgrywać będzie zespół Acapulco Wrocław, którego większość zawodników wcześniej występowała w drużynach młodzieżowych Śląska.

- Założyliśmy zespół, aby zawodnicy mieli gdzie grać, a we Wrocławiu była jeszcze jakaś drużyna oprócz Śląska - mówi Kajetan Maćkowiak, menedżer drużyny. - Wystartowaliśmy dzięki pomocy firm Getin Bank oraz Modeco Stone i osób prywatnych.

Trenerem drużyny jest Wojciech Wójcik. Zespół będzie jednocześnie występował w lidze juniorów starszych (w środy), bo większość koszykarzy urodziła się w latach 1985-86. Pierwsze spotkanie rozegra w sobotę o 15.30, a rywalem będzie Olimpia Legnica. VB Leasing zmierzy się na wyjeździe z Chrobrym Głogów. W tej grupie rywalizować będą jeszcze Arkadia Góra i rezerwy Zastalu Zielona Góra.

Waldi
Kadet
Posty: 1488
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 14:42

Postautor: Waldi » 09 października 2005, 01:42

Siechnice koszykówką stoją :)


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości