Postautor: mati » 06 czerwca 2006, 22:57
Wiecie, dużą rolę w tym wszystkim mają na pewno kibice. Po śmierci Dadiego czy Kurmanka dużo mówiło się o wielkiej presji kiboli...
to jest fakt, kibic żużla to jest najczęściej prosty człowiek, nawet można powiedzieć z niższej klasy społecznej, których na zawodach tego typu przychodzi więcej, dlatego pewne rzeczy odbywają się inaczej. Kibice mają inne podejście. Nie ma wielkiej filozofi w oglądaniu jazdy 4 łebków którzy się scigają... najczęściej rozumiane jest to w sposób: w czerwonym i niebieskim- NASZ! Itd, itp.
Koszykówkę oglądają natomiast ludzie bardziej wyrafinowani, tacy którzy muszą znać się już na pewnych elementach, żeby ta gra wydawała się kibicowi ciekawa.
Oczywiście są reguły od tych wyjątków, jest ich wiele jednak tak już się przyjęło w naszym społeczeństwie... że na żużel chodzi 10tys ludzi w Ostrowie, a na kosza 1,5tys ludzi.
Może to jest powód, kto to może wiedziec? A sport... nie wiem czy taki stresujący, ostatnio ciekawy artykuł był na gazeta.pl o zarobkach sportowców w Bydzi i tych okolicach. Widniało tam coś takiego, że przy przecietnych startach swoich Piotrek Protasiewicz potrafił zarabiać 60tys zł miesięcznie, a np. zawodnicy pokroju Wieśka Jagusia, Roberta Kościechy 40tys zł. To są naprawde niezłe sumki.