MŚ piłkarzy ręcznych 2007 (19.01-4.02.) POLSKA WICEMISTRZEM!

Pisz o czym chcesz

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 27 stycznia 2007, 22:22

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych rozgromiła Tunezję 40:31 (17:13), w meczu grupy I fazy zasadniczej mistrzostw świata rozgrywanych w Niemczech. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Bogdana Wenty zapewnili sobie awans do ćwierćfinału.
Polacy nie dali szans czwartej drużynie poprzednich mistrzostw świata, mistrzowi Afryki - Tunezji. Byli lepsi pod każdym względem, a wygrana byłaby jeszcze większa, gdyby nie chwile dekoncentracji w obronie w drugiej połowie, kiedy zwycięstwo było pewne. Poza tym Wenta pozwolił pograć zmiennikom najlepszych zawodników.

Tylko w pierwszej połowie rywale stawiali opór. "Biało-czerwoni" prowadzili przez całe spotkanie, a ostatni remis (6:6) zanotowano w 12. minucie. Przed przerwą Polacy mieli sporego pecha, bowiem wielokrotnie obijali słupki i poprzeczkę bramki przeciwnika. Dopiero tuż przed przerwą udało im się oderwać od Tunezyjczyków na cztery bramki i do szatni schodzili prowadząc 17:13.

Początek drugiej połowy to koncert gry w wykonaniu Polaków. Zespół z Afryki został dość szybko zniechęcony do stawiania oporu. Pomiędzy 34. a 37. minutą polska drużyna zdobyła pięć goli z rzędu. Było 25:15 i od tej pory zaczęło się pilnowanie wyniku. Szkoleniowiec dał w końcówce odpocząć podstawowym zawodnikom. Jego podopieczni grali wyraźnie rozluźnieni, przez co niemal każda akcja po obu stronach boiska kończyła się zmianą rezultatu. Zrezygnowani Tunezyjczycy pragnęli już tylko aby sędzia odgwizdał koniec.

Ostatni mecz Polacy rozegrają w niedzielę w Halle o godz. 17.30 ze Słowenią. Jeśli zwyciężą, zajmą... pierwsze miejsce w grupie, co oznacza, że we wtorkowym ćwierćfinale zmierzą się z czwartą ekipą występującej w Mannheim grupy 2.

Polska - Tunezja 40:31 (17:13)
Polska: Sławomir Szmal, Adam Weiner - Krzysztof Lijewski 3, Mateusz Jachlewski 8/4 z karnego, Grzegorz Tkaczyk 1, Karol Bielecki 6, Artur Siódmiak, Damian Wleklak 3, Bartosz Jurecki 4, Mariusz Jurasik 6, Michał Jurecki 4, Rafał Kuptel 1, Tomasz Tłuczyński 1, Marcin Lijewski 3.
Tunezja: Maroaune Magaiez, Wassim Hlel - Anouar Ayed 7/3, Haykel Mgannem 6, Wissem Hmam 4, Wael Horni 3, Issam Tej 3, Aymen Hammed 3, Ahmed Hadj 2, Jaleleddine Touati 2, Mahmoud Gharbi 1.
Kary: Polska - 4, Tunezja - 14. Sędziowali: Olesen i Pedersen (obaj Dania).
Widzów: 7000

Piłkarze ręczni Niemiec pokonali w kolejnym meczu grupy I fazy zasadniczej mistrzostw świata rozgrywanych w Niemczech mistrzostw Europy Francuzów 29:26 (14:9).

Nasi zachodni sąsiedzi zapewnili sobie tym samym awans do ćwierćfinału światowego czempionatu. Przy okazji zagrali także dla Polaków. Jeśli bowiem biało-czerwoni wygrają spotkanie ze Słowenią, wówczas zajmą w tej grupie pierwsze miejsce.

Islandia pokonała w Halle Słowenię 32:31 (17:15) w drugim sobotnim meczu grupy I turnieju finałowego mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, które odbywają się w Niemczech. Islandia awansowała do ćwierćfinału, natomiast Słoweńcy mają teoretyczne szanse na awans - jutro zmierzą się z Polską.

Chorwacja pokonała w Mannheim Czechy 31:29 (14:12) w pierwszym sobotnim meczu grupy II rundy zasadniczej turnieju finałowego mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, które odbywają się w Niemczech.

Drugim obok Chorwacji zespołem z tej grupy, który zapewnił sobie awans do ćwierćfinału jest Hiszpania. Mistrzowie świata pokonali w sobotę Węgrów 33:31 (17:15).

Dania pokonała w Mannheim Rosję 26:24 (16:14) w ostatnim sobotnim meczu grupy 2 rundy zasadniczej turnieju finałowego mistrzostw świata piłkarzy ręcznych, które odbywają się w Niemczech.
Antychryst powrócił ;)
lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)
:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)
:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
Saletra
Junior
Posty: 2359
Rejestracja: 11 czerwca 2004, 19:09
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Saletra » 28 stycznia 2007, 00:41

Pamka, jak zwykle dzieki za ciekawe relacje :wink: .

Ja natomiast obawiam się meczu z Słowenią. Wcale nie są tacy słabi, a nasi po dzisiejszym meczu mogą dzielić juz skórę na niedziwedziu...

Tymczasem słoweński niedzwiedz ma się dobrze i jesli nie podejdziemy do meczu skoncentrowani nei będzie łatwo...

Tym niemniej jezeli juz się uda pokonać tą przeszkodę, wyjdziem yz pierwszego miejsca :D Warto więc powalczyc, kto wie moze będzie ten upragniony półfinał?
[/i]

Kuba
Oldboy
Posty: 5443
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 18:42
Lokalizacja: Polkowice

Postautor: Kuba » 28 stycznia 2007, 18:54

no i ze Slowenią 38:27 :) Brawo

Awatar użytkownika
El Guaje
Kadet
Posty: 1591
Rejestracja: 18 marca 2006, 20:13
Lokalizacja: PABIANICE

Postautor: El Guaje » 28 stycznia 2007, 18:54

BRAWO, teraz Węgry albo Rosja, wydaje mi się że jednak Rosjanie
!AMUNT VALENCIA!

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 28 stycznia 2007, 19:13

Ten mecz miał dać nam pierwsze miejsce w grupie i doskonałą pozycję wyjściową prze ćwierćfinałami. I tak też się stało. Polacy po wspaniały meczy pokonali Słowenię 38:27. Zawodnikiem meczy był Marcin Lijewski.

Co prawda jako pierwsi do bramkę zdobyli za sprawą Kavasa Słoweńcy, ale początek spotkania należał jednak do Polaków. Już chwilę później stan meczu wyrównał Marcin Lijewski i rozpoczął swój koncert w tym meczu. W 3. minucie ten sam zawodnik trafia po raz drugi i prowadzimy 2:1. Rywale nie zamierzali jednak łatwo oddać pola i toczyli wyrównaną walkę z naszymi zawodnikami. Na ich nieszczęście potrafili dotrzymać kroku biało-czerwonym tylko do 13. minuty, kiedy to po raz ostatni na tablicy świetlnej widniał w miarę korzystny dla nich, bo remisowy wynik – było 5:5. Od tego momentu dominowali Polacy – zdobyliśmy 5 bramek z rzędu i w 20. minucie po bramce Bartosza Jureckiego było 10:5. Już do końca tej odsłony gry kontrolowali sytuację i na przerwę schodzili przy prowadzeniu 17:13.

Druga odsłona spotkania zdecydowanie lepiej zaczyna się dla Słoweńców, którzy ostro się zabrali do roboty i zaczęli odrabiać straty. Po rzutach naszych przeciwników już w 33. Minucie było tylko 18:16. Wtedy jednak zaczął się prawdziwy show Marcina Lijewskiego. Nasz rozgrywający zaczął zdobywać bramki raz za razem, jak nigdy na tych Mistrzostwach. Polacy zaczęli szybko powiększać przewagę – w 34. minucie było już 20:16, a w 39. 25:17. To był prawdziwy nokaut, po którym nasi rywale już się nie podnieśli, a Polacy kontrolowali sytuację stopniowo powiększając przewagę. Ostatecznie wygraliśmy 38:27. Cieszy, że w kolejnym meczu jesteśmy bardzo skuteczni.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 28 stycznia 2007, 19:14

B. Wenta: - Podziwiam mój zespół
- Wydaje mi się, że zaczyna się teraz o nas zupełnie inaczej mówić- nagle jesteśmy kimś innym niż nas wcześniej uważano, ale to dla nas oznacza, że nie możemy zacząć bujać w obłokach, musimy grać swoje- mówi Bogdan Wenta. - W dniu ćwierćfinału o wszystkim będziemy musieli zapomnieć i zacząć się bić... Tego nikt się nie spodziewał!

: -Awansowaliśmy do ćwierćfinału.
BOGDAN WENTA: - Poczekajmy jeszcze z ćwierćfinałem, mamy Słowenię, która gra jakoś dziwnie- nie tak jak powinna, jakich ma do tego graczy. Przyjechali oni tutaj z całkiem innymi ambicjami. Tunezja wczoraj też jednak w pewnym momencie pękła, choć my na początku graliśmy bardzo spięci. Byliśmy w takim gazie, że choćby jak Grzesiek Tkaczyk robił zwód, to rozjeżdżał wszystkich, Mariusz Jurasik był strasznie umotywowany. Gdy później wszedł luz, piłka chodziła o jedno podanie dalej, to ten następny miał sytuację.

- Spotkanie mogło się podobać, bo i Polacy grali skutecznie, w drugiej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi.
- Ale emocje były, były też i z mojej strony. Zwróciłem komuś uwagę, że od opieprzania to jestem ja (Wenta zdenerwował się na Daniela Waszkiewicza w trakcie meczu). To chodzi też o bramki, żeby ten zespół utrzymywał koncentrację do końca. Ogólnie jednak powiem jednym słowem- chłopaki zagrali fantastyczny mecz. Mogliśmy wygrać jeszcze wyżej, ale to jest sport, trzeba patrzeć realnie a logika jest taka, że trzeba kogoś ściągnąć, dać mu odpocząć. Jeszcze mamy bardzo dużo przed sobą, ten turniej cały czas się dla nas zaczyna. Coraz lepiej się to dla nas układa.

- Islandia wygrała ze Słowenią i ta druga jutro gra o "pietruszkę".
- To było moim życzeniem wchodząc dziś na halę. W tym momencie jest wszystko jasne, gdyby Słowenia wygrała, mielibyśmy stres psychiczny. Musieliśmy wygrać jednak tak czy inaczej- i muszę oddać mojemu zespołowi szacunek, bo każdy się poświęcił. Zwycięstwo z Islandią pozwala nam wyglądać lepiej w tabeli- Słoweńcy nie mają już o co grać- tak czy inaczej będą na piątek pozycji. Mamy komfort psychiczny, ale teraz też musimy mieć koncentrację.

- Później będzie dzień przerwy i ćwierćfinał.
- Przyjdzie najważniejszy mecz. To wszystko co zrobiliśmy dotychczas nie będzie się liczyć, wszystko zostanie skorygowane. Na pewno nie chciałbym grać od razu z Chorwacją. Sytuację wyjściową mamy do tego bradzo dobrą. Wszystkie zespoły są w naszych zasięgu- choćby te z którymi możemy zagrać w ćwierćfinale- Dania, Węgry czy Rosja.
Przyjdzie ten mecz i musimy jeszcze raz przygotować zespół. On cały czas rośnie, wierzy w siebie, chłopcy przeżywają, wzajemnie się na siebie wkurzają, dochodzimy do porozumienia. Dla nas istnieje tylko jedno słowo- zwycięstwo. Pokazujemy coraz większy charakter.
Zwróćmy uwagę, że turniej został tak ustawiony, że zespół, który się potknie- ma jeszcze szanse. Kiedyś jak byśmy mieli pierwsze miejsce w grupie, to byśmy grali w półfinale, w tej chwili tak nie ma. Wszystko może być skorygowane.


- Zespół nie odczuwa zmęczenia?
- Podziwiam moich chłopaków. Są niektórzy zmęczeni, ale wszystkie zespoły są. Jeśli popatrzymy na innych to Hiszpanie nie wyglądają różowo, Węgrzy też nie - każdy to gra o każdy mecz i nikt nikomu nic nie podaruje, nie odpuści. Tak jak dla nas- jutro jest bardzo ważny mecz, te dwa punkty nastawią nas znakomicie w tabeli. Tego nikt się nie spodziewał, może tylko my w rozmowach z tym zespołem od września. Potwierdziło się to co mówiliśmy- lepiej grać z Niemcami w grupie na początku niż teraz w tej fazie, ten zespół całkiem inaczej wygląda teraz.
Teraz będzie decydować psychika, forma dnia, ale chłopaki pokazują, że mają jaja. W dniu ćwierćfinału o wszystkim będziemy musieli zapomnieć i zacząć się bić...

- Jest zmiana podejścia otoczenia do zespołu?
- Wydaje mi się, że zaczyna się teraz o nas zupełnie inaczej mówić- nagle jesteśmy kimś innym niż nas wcześniej uważano, ale to dla nas oznacza, że nie możemy zacząć bujać w obłokach, musimy grać swoje. Każdy mecz trzeba zbudować sobie w głowie, każdy musi być ważny dla chłopaków.
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12153
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 28 stycznia 2007, 20:02

No to wszytko wskazuje na to ze czeka nas mecz z Rosja. Jak dla mnie - tak sobie. Chciałem Wegrów, ale za to wole Rosjan niz Dunczykow.

Jak dotad nasi zrobili to czego od nich oczekiwałem. Trafinie do jednej grupy z gospodarzem jakis Mistrzostw Swiata czy Europy z reguły oznacza jedno - ma sie stosunko łatwa droge do fazy medalowej, bo dziwnym trafem "losowania" tak wychodza, ze gospodarze sa w najlepszej sytuacji. I jesli jest sie silnym na tyle by ich pokonac to automatycznie droga do sukcesow stoi otwarta. Wykorzystali to w pełni nasi siatkarze, zmarnowali okacje pilkarze nozni i siatkarki.

Rok temu tez nasi mieli podobna sytuacje. Trafili do słabej grupy z Ukraina (pewne zwyciestwo) Szwajcaria (gospodarz ME) i Słowenia. Niestety wtedy grali duzo słabiej niz obecnie, a na dodatek pojawiło sie sporo kontuzji i syzbko odpadlismy z turnieju. Ale widac ze Wenta robi dobra robote. Dawniej wystarczylo skupic obrone na naszych rozgrywajacych i praktycznie nasza gra w ataku nie istniała. A obecnie duzo dobrego robia i skrzydlowi i obrotowy
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 28 stycznia 2007, 20:27

wyniki z 27.01

Australia Brazylia 23:30
Chorwacja Czechy 31:29
Francja Niemcy 26:29
Islandia Słowenia 32:31
Norwegia Korea Płd. 34:32
Węgry Hiszpania 31:33
Angola Maroko 28:32
Ukraina Argentyna 23:22
Dania Rosja 26:24

wyniki z 28.01:

Niemcy Islandia 33:28
Hiszpania Chorwacja 28:29
Rosja Węgry 26:25
Australia Katar 22:36
Kuwejt Egipt 22:26
Argentyna Korea Płd. 31:38
Grenlandia Angola 28:29
Ukraina Norwegia 22:32
Brazylia Maroko 36-29
Ostatnio zmieniony 29 stycznia 2007, 08:46 przez Pamela, łącznie zmieniany 1 raz.
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
Greebo
Weteran kkforum
Posty: 12153
Rejestracja: 27 maja 2005, 20:19
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Greebo » 28 stycznia 2007, 20:32

Czyzby Dunczycy sobie odpuscili mecz z Czechami? Po 7 min jest 2-7.. Jesli Czesi wygraja, to Dania i tak bedzie 3-cia, natomiast 4-miejsce zajma Wegrzy i to oni beda naszymi rywalami w cwiercfinale..
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...

Awatar użytkownika
El Guaje
Kadet
Posty: 1591
Rejestracja: 18 marca 2006, 20:13
Lokalizacja: PABIANICE

Postautor: El Guaje » 28 stycznia 2007, 21:59

W ćwierćfinale gramy z Rosją
!AMUNT VALENCIA!

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 29 stycznia 2007, 08:49

Mecze 30.01

11-12 Tunezja Czechy
9-10. Słowenia Węgry
1-8. Hiszpania Niemcy
1-8. Polska Rosja
1-8. Chorwacja Francja
1-8. Islandia Dania

Jesli Polacy wygraja z Rosja,w kolejnej rundzie zagraja ze zwyciezca pary Dania-Islandia
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pamela
Kadet
Posty: 1107
Rejestracja: 28 sierpnia 2004, 21:20
Lokalizacja: z piekla rodem ;)
Kontaktowanie:

Postautor: Pamela » 29 stycznia 2007, 12:10

Telewizja Polsat po dwóch ostatnich spotkaniach polskiej reprezentacji, rywalizującej w MŚ w Niemczech, przeprowadzała na żywo wywiady z naszymi piłkarzami. Po meczu ze Słowenią z zawodnikami rozmawiał Tomasz Włodarczyk.

Marzyliście o tym, aby awansować do ćwierćfinału i to jeszcze z pierwszej pozycji?

- Bartosz Jurecki: No na pewno to było głęboko w marzeniach. Wiedzieliśmy, że jeżeli wygramy pierwsze trzy mecze, szczególnie z Niemcami w grupie, to mamy wielkie szanse zajść bardzo daleko. Wykorzystaliśmy to. Jedyna wpadka przydarzyła się z Francją. To był trochę gorszy dzień. Wydaje mi się, że następne mecze wynagrodziły to naszym kibicom.

Jak się czujesz fizycznie i psychicznie? Czy zapomniałeś już o tej dolegliwości kolana?

- Psychicznie dość szybko już o tym zapomniałem, ale czasami przypomina mi się ten upadek, gdy doznałem kontuzji. Rozegraliśmy już dużo spotkań. Każdy jest poobijany, każdy zmęczony, ale wszystko jest w porządku.

Macie jeszcze siły na kolejne mecze i finał w Koeln?

- Oczywiście, że tak. Przygotowujemy się do każdego meczu oddzielnie. Teraz jest ćwierćfinał. Jutro dzień odpoczynku. Najważniejsze, że gramy całym zespołem, a nie gra tylko siódemka. Trener mówił nam wcześniej, że mistrzostwa tylko w ten sposób się wygrywa.

Najwięcej piłek odbiłeś do tej pory na tych mistrzostwach świata. Wspaniale broniłeś też w dzisiejszym meczu. Za karę dostałeś w twarz. Bardzo boli takie uderzenie?

Sławomir Szmal: Boli. W tym momencie nie wiedziałem co się stało.

Jak oceniasz te siedem meczów, które za nami. Wygrywamy coraz pewniej, rzucamy coraz więcej bramek, forma rośnie. Ten turniej zaczyna się od nowa, przed nami faza pucharowa.

Za nami ogromy trud. W mecze włożyliśmy strasznie dużo sił. Teraz wszystko zależy od jego spotkania. To jest kwestia przygotowania się mentalnie, fizycznie, pełnej koncentracji. Myślę, że dalej pójdzie nam tak łatwo z górki. Nawet w wyrównanych meczach z Niemcami i Islandią większość czasu prowadziliśmy.

Sprawa medalu. Czy zaczynacie rozmawiać o podium na mistrzostwach?

Dziś spekulowaliśmy porównując punkty i bramki. Teraz po pierwszym miejscu w grupie będziemy grać z teoretycznie słabszym zespołem. Tak naprawdę nie ma tu już słabszych zespołów. Będziemy chcieli zrobić wszystko, aby się udało dojść do finału i wygrać. Jeszcze długa droga przed nami.

Wreszcie odbudowałeś swoją formę. Zostałeś mvp meczu. Czekamy na kolejne Twoje spotkania w takim wykonaniu. Fantastycznie szukałeś każdej możliwości do oddania rzutu. Twoim atutem jest to, że nie boisz się, po niewykorzystanych próbach, kolejnych rzutów, zdobyłeś 12 bramek.

Marcin Lijewski : Mogę tylko podziękować moim kolegom z drużyny, którzy kolektywnie wypracowali mi takie sytuacje, a mi pozostało jedynie je kończyć.

Miałeś wyraźną satysfakcję. Po każdej bramce patrzyłeś w górę, w kierunku kibiców.

- Na każdy mecz zjeżdżają liczne tłumy z Polski. Należy tylko bić brawo, cieszyć się z tego, dziękować.

Co teraz przed wami?

- Czekamy na naszego przeciwnika. Nieważne jakie są inne rezultaty. Życzyłbym sobie, abyśmy zagrali z Węgrami.

Czy zadowolony jesteś ze swoich dotychczasowych występów. Czy może poprzednie mecze poszły w zapomnienie, a teraz Marcin Lijewski będzie kojarzył się ze spotkaniem ze Słowenią i kolejnymi wygranymi występami.

- Piłka ręczna jest grą zespołową. Czy Marcin Lijewski gra dobrze czy źle, nie ma żadnego znaczenia jeżeli Polska wygrywa. Życzyłbym sobie, abyśmy wygrywali tak każdy mecz, ale wiadomo jaka jest stawka. Każdy może wygrać z każdym. Każdy kolejny dzień na tych mistrzostwach jest dla nas nagrodą.
Antychryst powrócił ;)

lołszyn in loco mołszyn ;) redehader ;) B&B :)

:lol: C'MoN PoKeMoN :lol: i ŻóŁwIk ;)

:mrgreen: Pimp My Pokemon :mrgreen:

Awatar użytkownika
Rosso-Nero
Młodzik
Posty: 977
Rejestracja: 25 grudnia 2006, 19:27
Lokalizacja: Ujsoły/Kraków
Kontaktowanie:

Postautor: Rosso-Nero » 29 stycznia 2007, 21:46

To teraz na Sborną!!! :twisted: A tak wogóle to układ par ćwierćfinałowych nam dopisał. Szykuje się najprawdopodobniej masakryczny pólfinał... Hiszpania - Chorwacja. Chyba taki przedwczesny finał :?:
- Przegraliśmy, więc naokoło wciąż słyszę ludzi, którzy mówią: ale jesteście starzy. W zeszłym roku wygraliśmy, a ci sami ludzie mówili: ale jesteście doświadczeni - Gregg Popovich, trener San Antonio Spurs

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 30 stycznia 2007, 07:06

Co po meczu powiedział nam trener Bogdan Wenta? Komu dziękował Marcin Lijewski? O czym jak najszybciej chce zapomnieć Damian Wleklak? Czy według Mateusza Jachlewskiego mamy szansę na medal? I dlaczego zdaniem Patryka Kuchczyńskiego tak dobrze prezentujemy się na tych Mistrzostwach? Wypowiedzi wyżej wymienionych specjalnie dla RECZNA.PL

Bogdan Wenta:
Będziemy teraz grali mecz o wszystko i nie będzie się liczyło to co było do tej pory. Każdy będzie miał taką samą szansę i tak musimy do tego podejść. Teraz musimy wygrać ćwierćfinał. Przed nami ten jeden mecz, potem dopiero będziemy myśleć do dalej. Najpierw musimy wiedzieć na kogo trafimy i szybko przygotować materiały filmowe – mamy na to tylko jeden dzień. Troszkę kiepsko to na razie funkcjonuje w tej grupie, bo późno otrzymujemy wszystkie materiały. Do tej pory organizacyjnie mieliśmy wszystko ułożone doskonale, nie musieliśmy tracić czasu na dojazdy na treningi – normalnie potrzebne jest 30 minut na przejazd, 30 na przygotowanie przed treningiem i to samo po treningu, a to już 2 godziny. W tym czasie nasz lekarz i masażyści mogli spokojnie pracować z zespołem. Bez względu na to czy kibice byli za nami czy przeciw nam czuliśmy się tutaj jak w domu, czuliśmy że rządzimy tą halą. Zmiana miejsc pobytu nie ma już w tej chwili żadnego znaczenia. Zespół wie, w którym kierunku musimy podążać, jest ogromna koncentracja, zawodnicy potrafią się poświęcić jeden dla drugiego, ławka żyje. Są oczywiście momenty zmęczenia, bo jesteśmy już razem długo, 4 tygodnie, ale w tej chwili narzekanie byłoby komiczne. Musimy znaleźć jeszcze w sobie rezerwy, podnieść się jeszcze wyżej. I wydaje mi się, że to właśnie chłopcy prezentują. Zwróćmy z uwagę, że z meczu na mecz grają co raz lepiej, co raz luźniej. Dzisiaj wiedzieliśmy, że nasz przeciwnik jest sfrustrowany, próbuje walczyć. Z czasem jednak Słoweńcy pękli. Troszkę nas zaniepokoiło uderzenie piłką, które otrzymał Sławek Szmal, obawialiśmy się jakiegoś wstrząsu, ale lekarz już powiedział, że wszystko jest w porządku. Najważniejsze jest to, że wszyscy są zdrowi. Każdy jest poobijany, dzisiaj daliśmy odpocząć Tomkowi Tłuczyńskiemu, bo zauważyłem wczoraj, że po tym przeziębieniu był troszkę osłabiony. Na początku meczu zszedł też Józek (Mariusz Jurasik – przyp. red.) i zastąpił go świeży Patryk Kuchczyński.

Marcin Lijewski:
Słowenia może i nie miała o co grać, ale my już mieliśmy. W meczu było widać naszą determinację od początku. Później w miarę upływu czasu nasza gra się ustabilizowała, uspokoiła i wygraliśmy dosyć pewnie. Dosyć dobrze układała mi się współpraca z Damianem Wleklakiem, który robił „dużo wiatru” i absorbował uwagę wysokich obrońców słoweńskich, dzięki czemu miałem dużo miejsca do oddawania rzutów i udawało mi się to dzisiaj wykorzystywać – dzięki Damian (śmiech – przyp. red.). Przyjeżdża nas oglądać co raz więcej kibiców i to dodaje nam sił, pcha nas do przodu.

Damian Wleklak:
Zmienił się troszkę system rozgrywek. Według starego systemu bylibyśmy już w półfinale, a teraz wszystko zaczyna się praktycznie od nowa. Czeka nas teraz ciężki mecz o wszystko i musimy się do tego jak najlepiej przygotować, zapomnieć o tym co było i znowu się przygotowywać do tego najważniejszego spotkania. Regulamin jest taki sam dla nas i dla naszych przeciwników – wszyscy mają tyle samo czasu na regenerację sił, wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. Na Mistrzostwach Świata nie ma łatwych meczy – tutaj wszystkie mecze są ciężkie. Tutaj każdy chce wygrać i każdy walczy na 100%.

Mateusz Jachlewski:
Dzisiaj Tomek (Tłuczyński – przyp. red.) dostał dzień wolnego. Ja po prostu staram się wykorzystywać szanse, które dostaje. Bardzo się cieszę, że trener daje mi te szanse i, że wygrywamy te mecze. Mamy szansę na wywalczenie medalu, ale przed nami bardzo długa droga i staramy się myśleć tylko o kolejnym meczu. Skupiamy się na poszczególnych przeciwnikach, a nie myślimy o półfinale czy nawet finale.

Patryk Kuchczyński:
Naszym podstawowym celem było to, żeby wyjść z grupy. Z meczu na mecz gramy co raz lepiej, poprzeczkę sami stawiamy sobie co raz wyżej. Jestem bardzo mile zaskoczony, że kondycyjnie tak dobrze wytrzymujemy te mecze. Myślę, że jest to też spowodowane tym, że trener dysponuje szeroką ławką i każdy kto wchodzi na parkiet może dołożyć tę cegiełkę do zwycięstwa. Teraz będziemy walczyć o zwycięstwo w ćwierćfinale i zrobimy wszystko, by awansować do półfinału. Jeżeli dojdziemy do półfinału to wtedy będziemy myśleć co dalej. Nie potrzebujemy też dodatkowej mobilizacji, bo każdy sam wie jakiej rangi są to mecze i o co gramy.

źródło:reczna.pl
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn

Awatar użytkownika
BasketFan
Kadet
Posty: 1166
Rejestracja: 24 kwietnia 2005, 12:57
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Postautor: BasketFan » 30 stycznia 2007, 07:08

Możliwe, że jest najlepszym bramkarzem na Mistrzostwach Świata. Kto wie, co działo by się z drużyną Polski i jej pozycją, gdyby w bramce nie miała "szalejącego" Sławomira Szmala. W każdym kolejnym meczu pokazuje swoją najwyższą wartość broniąc na bardzo wysokiej skuteczności. Jutro w meczu ćwierćfinałowym z Rosją znów liczymy na "Kase".

Od pierwszego meczu jego skuteczność między słupkami musi budzić podziw. W kolejnych spotkaniach broni średnio co drugi rzut! Dziś wraz z drużyną Polski wyprowadził się z hotelu Gerry Weber w Halle. Biało-Czerwoni w południe pojechali do Dortmundu, gdzie jutro czeka ich spotkanie ćwierćfinału Mistrzostw z Rosją.

- W tym momencie nie wiedziałem co się stało - mówił po spotkaniu ze Słowenią przypominając moment z końcówki, kiedy to dostał piłką w twarz. - Wszystko jest jednak w porządku- uspokajał.

- Ja próbuję dać z siebie po prostu wszystko- mówi skromnie Sławomir Szmal- popularny "Kasa". Przyznaje jednak, że pomogą mu bardzo dobra defensywa Polaków, płaska- ale z dobrymi graczami w polu- m.in. Arturem Siódmiakiem, Michałem i Bartkiem Jureckim, Rafałem Kuptelem.
- Tak jak gramy w obronie na tych Mistrzostwach to jeszcze nigdy nie graliśmy- chwali kolegów Szmal. - Na żadnym turnieju mistrzowskim na jakim ja grałem nie było z tym tak dobrze. To mi bardzo upraszcza moje zadanie. - przyznaje.

Jutro w meczu z Rosjanami Biało-Czerwoni również muszą walczyć w obronie. - Teraz będziemy się bić- mówią w przenośni.
- Jeśli ja powiem dziś, że chciałem właśnie zagrać z Rosjanami a przegramy, to byłoby wtedy nieciekawie- mówi Szmal. - Pod każdą kolejną drużynę musimy się przygotowywać osobno. Po wyniku się później rozliczamy.

Polacy w ostatnim meczu towarzyskim, przed mundialem wygrali z Rosją, ale czy tak będzie i jutro? - Wygraliśmy z nimi, ale też nieraz przegraliśmy. To jest turniej, wiele zależy od dyspozycji dnia, koncentracji. Trzeba myśleć optymistycznie, ale z respektem- komentuje wieści o przeciwniku Polaków w ćwierćfinale "Kasa".

Mistrzostwa Świata trwają już dziesiąty dzień, nasz zespół rozegrał w tym czasie siedem spotkań, przegrał tylko jedno. Zawodnicy od miesiąca są poza domem. - Ja jestem bardzo rodzinnym człowiekiem, więc nie sposób tego nie odczuwać- wyznaje nasz bramkarz. Nie sposób nie odczuwać też trudów turnieju. - Coraz więcej piję kawy, Red-Bull'a, żeby się pobudzać- mówi Szmal. Ile? - Dwie kawy, dwie puszki.
- Im bardziej jestem nabuzowany, umotywowany, tym bardziej się wkręcam w mecz. Na boisku wolę już się odciąć od wszystkiego dookoła, chcę być w transie, koncentrować się na samym meczu...
- Myślę, że jutro pójdzie nam z górki... - kończy Szmal.

Początek meczu ćwierćfinału MŚ z Rosją (jej bramkarze nie są sklasyfikowani nawet w pierwszej dwudziestce MŚ pod względem skuteczności) we wtorek o godzinie 17:30 w Hamburgu.


źródło:ręczna.pl
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.
Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym
następującym po tym terminie.
Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyn


Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości