Ciężka choroba Andrzeja Grubby :(
: 03 lutego 2005, 23:48
Od lipca ubiegłego roku Andrzej Grubba, najlepszy zawodnik w historii polskiego tenisa stołowego, znów mieszka w Polsce. Wcześniej przez kilkanaście lat mieszkał w Niemczech. Od października zmaga się z ciężką chorobą - pisze "Rzeczpospolita".
"Z takim przeciwnikiem jeszcze nie grałem" - mówi z przekonaniem, które pozwala wierzyć, że i ten pojedynek zakończy zwycięsko.
46-letni Grubba kilkadziesiąt razy był mistrzem Polski, dwukrotnie wicemistrzem Europy w grze pojedynczej, zdobył brązowy medal mistrzostw świata, stawał na podium największych imprez w deblu, w parze z Bettiną Vriesekoop był mistrzem Europy w mikście, wygrał Puchar Świata w Chinach. Choć nie został mistrzem świata czy olimpiady, był zawodnikiem wybitnym i bardzo popularnym, zwyciężył w plebiscycie na sportowca roku 1984 w Polsce.
"Czwartego października 2004 roku dowiedziałem się, że jestem chory. Ten dzień będę pamiętał do końca życia. Żona słysząc mój kaszel namówiła mnie, bym zrobił rentgen klatki piersiowej. Słowa lekarzy zabrzmiały jak wyrok. W takich sytuacjach nie ma alternatywy. Jeśli chcesz żyć, musisz walczyć. Zaufałem tym, którzy wiedzą, jak to robić, prof. Jackowi Jassemowi i dr Rafałowi Dziadziuszce. Były momenty trudne, ale teraz chyba wychodzę na prostą. Napełniam się optymizmem i czekam na lepsze czasy. Na szczęście mam opiekę najlepszą z możliwych. W pewnym momencie zrozumiałem, że nie będę przecież tego ukrywał przez całe życie. Zresztą, jak ukryć łysą po chemioterapii głowę?" - powiedział Grubba.
"Ostatnio, jak umówiłem się na spotkanie z Robertem Korzeniowskim, z którym znamy się bardzo dobrze, nie poznał mnie. Przyznam szczerze, że o tym błysku niepewności w jego oczach chętnie bym zapomniał, ale wiem doskonale, że taka jest często cena terapii. Nie można jednak myśleć tylko o chorobie, bo to jest najgorsze rozwiązanie" - dodał.
http://sport.onet.pl/1048001,wiadomosci.html
"Z takim przeciwnikiem jeszcze nie grałem" - mówi z przekonaniem, które pozwala wierzyć, że i ten pojedynek zakończy zwycięsko.
46-letni Grubba kilkadziesiąt razy był mistrzem Polski, dwukrotnie wicemistrzem Europy w grze pojedynczej, zdobył brązowy medal mistrzostw świata, stawał na podium największych imprez w deblu, w parze z Bettiną Vriesekoop był mistrzem Europy w mikście, wygrał Puchar Świata w Chinach. Choć nie został mistrzem świata czy olimpiady, był zawodnikiem wybitnym i bardzo popularnym, zwyciężył w plebiscycie na sportowca roku 1984 w Polsce.
"Czwartego października 2004 roku dowiedziałem się, że jestem chory. Ten dzień będę pamiętał do końca życia. Żona słysząc mój kaszel namówiła mnie, bym zrobił rentgen klatki piersiowej. Słowa lekarzy zabrzmiały jak wyrok. W takich sytuacjach nie ma alternatywy. Jeśli chcesz żyć, musisz walczyć. Zaufałem tym, którzy wiedzą, jak to robić, prof. Jackowi Jassemowi i dr Rafałowi Dziadziuszce. Były momenty trudne, ale teraz chyba wychodzę na prostą. Napełniam się optymizmem i czekam na lepsze czasy. Na szczęście mam opiekę najlepszą z możliwych. W pewnym momencie zrozumiałem, że nie będę przecież tego ukrywał przez całe życie. Zresztą, jak ukryć łysą po chemioterapii głowę?" - powiedział Grubba.
"Ostatnio, jak umówiłem się na spotkanie z Robertem Korzeniowskim, z którym znamy się bardzo dobrze, nie poznał mnie. Przyznam szczerze, że o tym błysku niepewności w jego oczach chętnie bym zapomniał, ale wiem doskonale, że taka jest często cena terapii. Nie można jednak myśleć tylko o chorobie, bo to jest najgorsze rozwiązanie" - dodał.
http://sport.onet.pl/1048001,wiadomosci.html