Siatkarze wyrzuceni z kadry za picie alkoholu
Krzysztof Ignaczak oraz Łukasz Kadziewicz nie pojadą na mistrzostwa Europy, bo pili alkohol po olsztyńskim meczu z Chinami. Trener Raul Lozano nie weźmie do Rzymu także Andrzeja Stelmacha, który wraz z kolegami wrócił do hotelu o trzeciej nad ranem.
- Gdyby było ich więcej, ukarałbym wszystkich - miał powiedzieć jednemu z naszych informatorów argentyński selekcjoner, który od pierwszego dnia pracy powtarzał, że od siatkarzy wymaga 100-proc. profesjonalizmu i żadnej niesubordynacji tolerował nie będzie. Tych, którzy uznali, że nie mówi serio, zastąpią Daniel Pliński, Piotr Gacek i Łukasz Żygadło.
Na decyzję o składzie reprezentacji Lozano miał czas do końca sierpnia. Być może podjął ją tak wcześnie właśnie po to, by zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Współpracownikom rzucił tylko, że chciał, by pominięci mogli zaplanować sobie wakacje. Składu komentować tradycyjnie nie chciał. - Mam taką zasadę, że ogłaszam skład i koniec - powiedział. - Za każdym razem podejmuję decyzję na podstawie aktualnej dyspozycji, techniki gry, formy mentalnej, dyscypliny i współpracy w grupie.
Tłumacząc te wynurzenia z języka oficjalnego na polski: siatkarze nie mają już wątpliwości co do jego stanowczości, a przecież w ostatnich latach niektórym zdarzało się prowadzić niesportowo. Żaden polski trener nie zareagował jednak na ich wybryki tak radykalnie.
Twardą rękę Lozano jako pierwszy poczuł Robert Milczarek. Przyjmujący Skry Bełchatów, odkrycie minionego sezonu ligowego, wypadł z kadry także dlatego, że łamał zasady Lozano - bywał niepunktualny, nie przestrzegał ciszy nocnej etc.
- Popełniliśmy błąd, ale czy aż taki? - zawiesza głos Andrzej Stelmach, który nie chce rozmawiać o szczegółach. Z naszych informacji wynika, że on nie pił, ale został ukarany, bo poszedł z kolegami.
- Szanujemy decyzję trenera - dodaje Krzysztof Ignaczak, który od "Gazety" dowiedział się, że nie jedzie do Rzymu. - To cały mój komentarz w tej sprawie.
Siatkarze już jednak wiedzą, że kto narazi się trenerowi Lozano, długo w kadrze nie przetrwa. Uchodzący za najzdolniejszego w Polsce rozgrywającego Paweł Woicki zniknął z niej tuż po pierwszym nieporozumieniu z selekcjonerem.
Tymczasem Argentyńczyk mógł od dawna mieć na oku Kadziewicza i Ignaczaka. Bywało bowiem, że ci siatkarze psuli atmosferę w drużynie. Podczas jednego z treningów w Belgradzie, przed turniejem finałowym Ligi Światowej, omal się nie pobili. Ignaczak żartował sobie z nieudanych zagrań Kadziewicza, ten chciał się zrewanżować rękoczynami, i gdyby nie interwencja menedżera reprezentacji Witolda Romana, byłoby ostro. Trener Lozano z początku nie zorientował się zresztą, w czym rzecz (bariera językowa jednak czasem przeszkadza).
Argentyńczyk postąpił odważnie. Gdyby decydowały wyłącznie względy sportowe, pominięcie Ignaczaka i Kadziewicza byłoby ogromną niespodzianką. Pierwszy to od lat podstawowy libero drużyny, przedstawiciel pokolenia mistrzów świata juniorów, które zdominowało kadrę. Drugi specjalnym zaufaniem poprzednich selekcjonerów się nie cieszył, ale u Lozano należał do najbardziej chwalonych środkowych. Łatwiej byłoby zrozumieć nieobecność w reprezentacji Andrzeja Stelmacha. Lozano myśli już o igrzyskach w Pekinie, więc 33-letniemu Stelmachowi dawał grać rzadko, zupełnie, jakby czekał na powrót do zdrowia Łukasza Żygadły.
Następcy Ignaczaka i Kadziewicza to zupełne żółtodzioby. "Gacek" debiutował w kadrze podczas tegorocznej Ligi Światowej, i to z musu, bo Ignaczaka trzeba było przestawić na pozycję przyjmującego. Pliński od roku broni barw czołowego pierwszoligowca z Jastrzębia, robi błyskawiczne postępy, ale tak naprawdę kibicom kojarzy się przede wszystkim z siatkówką plażową.
Na trenerze Lozano 27-letni środkowy mógł zrobić dobre wrażenie w niedzielnym finale Memoriału Wagnera z Holandią. Jako jeden z nielicznych wypadł dobrze, a siatkarze w trzecim występie na olsztyńskim turnieju po raz trzeci zajęli drugie miejsce. "Pomarańczowym" ulegli 2:3, mając ogromne kłopoty przede wszystkim z odbiorem serwisu rywali. Choć więc obsada turnieju (zagrali jeszcze Chińczycy i Norwegowie) była najsłabsza w historii, a Polacy uchodzili za zdecydowanych faworytów, znów nie udało im się Memoriału wygrać. Łatwo rozprawili się jedynie z bardzo słabą Norwegią 3:0. Triumf nad Chinami - także nienależącymi do światowej czołówki, uczącymi się siatkówki przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie - gospodarze okupili już sporym trudem.
W poniedziałkowym sparingu z Chinami, przegranym 2:3, trójka niesubordynowanych siatkarzy już nie grała. Nie zagra też w dzisiejszym rewanżu w Iławie, a także ostatnim sprawdzianem przed ME - meczami z Czechami, które zostaną rozegrane w Spale
Popieram decyzję trenera Lozano!
A co do siatkarzy to:?
