Kibice Wisly - brawo
: 10 maja 2006, 21:46
Skandalem zakończył się sezon piłkarski na stadionie Wisły przy ul. Reymonta. W 84. minucie kibice Wisły zaczęli przeskakiwać przez płot i otaczać murawę. Dwie minuty później wśród kibiców rozeszła się fałszywa informacja, że Górnik strzelił wyrównującą bramkę w meczu z Legią. Kibice zaczęli gremialnie przeskakiwać płot i ciasnym kordonem otoczyli linie boczne i końcowe boiska. W przedłużonym czasie gry Marek Zieńczuk strzelił bramkę na 3:1 a na murawę wtargnęli fani "Białej Gwiazdy".
Sędzia, widząc co się dzieje, skończył szybko mecz, a w tym czasie piłkarze Arki ratowali swoje zdrowie szalonym rajdem do szatni.
"Marcin Kiczyński został znokautowany przez kibiców Wisły (według pierwszych doniesień ma złamany nos i urazy twarzy). Grzegorz Jakosz cudem uniknął linczu. Ta sytuacja jest kompromitacją dla organizatorów. Ale jak sędzia mógł pozwolić na to, aby gra była kontynuowana, gdy kibice byli przy murawie. Powinien przerwać mecz i rozpocząć dalszą grę po wyjaśnieniu sytuacji, popełnił błąd. Nie wiem jaka będzie reakcja działaczy Arki, ale na pewno nie zostawimy tej sprawy bez echa" - powiedział trener Arki Gdynia Zbigniew Kaczmarek.
To nie koniec "pozaboiskowych" wydarzeń. Pseudokibice zaczęli niszczyć mienie klubowe (m.in. siatki od bramek, banery reklamowe, wszystko co było na murawie i wokół niej) a wówczas zaczęła ostro interweniować ochrona. Gdy ochroniarze użyli gazu - chuligani rozpierzchli się.
Po meczu rzecznik prasowy Wisły Kraków, Jerzy Jurczyński bardzo przepraszał za wydarzania, jakie miały miejsce w ostatnich minutach i po meczu.
Od początku przeważała Wisła, która jednak w 16 min straciła bramkę. Radosław Wróblewski wrzucił piłkę z prawej strony z rzutu wolnego, Mariusz Pawełek przestraszył się wchodzącego Marcina Kiczyńskiego i nie złapał piłki. W efekcie wpadła ona nieoczekiwanie do siatki.
Niecały kwadrans później Wisła wyrównała. W 28. minucie Marek Penksa, który dostał piłkę od Marka Zieńczuka, głową pokonał bramkarza Arki.
Po przerwie krakowianom prowadzenie dał Jean Rodrigues Paulista, który wykorzystał podanie Marka Penksy.
Później Andrzej Griszczenko trafił w poprzeczkę (68 min.), zaś Kłos w spojenie słupka z poprzeczką (76). Trzecia bramka padła już w przedłużonym czasie gry.
Dan Petrescu, trener Wisły: "To był dla nas bardzo ciężki mecz, moi zawodnicy grali w oczekiwaniu na wynik drugiego meczu (w Zabrzu). Ciężko się gra gdy drużyna przeciwna strzela pierwsza gola. Podobało mi się, że moi zawodnicy jednak strzelili później trzy bramki. Do ostatniej minuty wierzyliśmy w korzystny wynik Górnika z Legią, ale niestety tak się nie stało. Musze pogratulować Legii. (...) Tak czasami jest w życiu, ze trzeba umieć przegrywać. Jeśli zostanę w Krakowie, to nauczę tę drużynę walczyć na boisku.
Zbigniew Kaczmarek, trener Arki: "Mimo przegranej uważam, że Arka zagrała dobry mecz, stawiliśmy duży opór Wiśle. Przez 70 minut realizowaliśmy założenia taktycznie. Wydaje mi się, zbyt głęboko cofnęliśmy się w pewnym fragmencie gry i to miało decydujące znaczenie."
www.onet.pl
a tyle sie ostatnio tu naczytalam o kulturze Wiślaków,
Sędzia, widząc co się dzieje, skończył szybko mecz, a w tym czasie piłkarze Arki ratowali swoje zdrowie szalonym rajdem do szatni.
"Marcin Kiczyński został znokautowany przez kibiców Wisły (według pierwszych doniesień ma złamany nos i urazy twarzy). Grzegorz Jakosz cudem uniknął linczu. Ta sytuacja jest kompromitacją dla organizatorów. Ale jak sędzia mógł pozwolić na to, aby gra była kontynuowana, gdy kibice byli przy murawie. Powinien przerwać mecz i rozpocząć dalszą grę po wyjaśnieniu sytuacji, popełnił błąd. Nie wiem jaka będzie reakcja działaczy Arki, ale na pewno nie zostawimy tej sprawy bez echa" - powiedział trener Arki Gdynia Zbigniew Kaczmarek.
To nie koniec "pozaboiskowych" wydarzeń. Pseudokibice zaczęli niszczyć mienie klubowe (m.in. siatki od bramek, banery reklamowe, wszystko co było na murawie i wokół niej) a wówczas zaczęła ostro interweniować ochrona. Gdy ochroniarze użyli gazu - chuligani rozpierzchli się.
Po meczu rzecznik prasowy Wisły Kraków, Jerzy Jurczyński bardzo przepraszał za wydarzania, jakie miały miejsce w ostatnich minutach i po meczu.
Od początku przeważała Wisła, która jednak w 16 min straciła bramkę. Radosław Wróblewski wrzucił piłkę z prawej strony z rzutu wolnego, Mariusz Pawełek przestraszył się wchodzącego Marcina Kiczyńskiego i nie złapał piłki. W efekcie wpadła ona nieoczekiwanie do siatki.
Niecały kwadrans później Wisła wyrównała. W 28. minucie Marek Penksa, który dostał piłkę od Marka Zieńczuka, głową pokonał bramkarza Arki.
Po przerwie krakowianom prowadzenie dał Jean Rodrigues Paulista, który wykorzystał podanie Marka Penksy.
Później Andrzej Griszczenko trafił w poprzeczkę (68 min.), zaś Kłos w spojenie słupka z poprzeczką (76). Trzecia bramka padła już w przedłużonym czasie gry.
Dan Petrescu, trener Wisły: "To był dla nas bardzo ciężki mecz, moi zawodnicy grali w oczekiwaniu na wynik drugiego meczu (w Zabrzu). Ciężko się gra gdy drużyna przeciwna strzela pierwsza gola. Podobało mi się, że moi zawodnicy jednak strzelili później trzy bramki. Do ostatniej minuty wierzyliśmy w korzystny wynik Górnika z Legią, ale niestety tak się nie stało. Musze pogratulować Legii. (...) Tak czasami jest w życiu, ze trzeba umieć przegrywać. Jeśli zostanę w Krakowie, to nauczę tę drużynę walczyć na boisku.
Zbigniew Kaczmarek, trener Arki: "Mimo przegranej uważam, że Arka zagrała dobry mecz, stawiliśmy duży opór Wiśle. Przez 70 minut realizowaliśmy założenia taktycznie. Wydaje mi się, zbyt głęboko cofnęliśmy się w pewnym fragmencie gry i to miało decydujące znaczenie."
www.onet.pl
a tyle sie ostatnio tu naczytalam o kulturze Wiślaków,