Afera z "Żydami" przed derbami Łodzi...
: 30 września 2004, 07:45
Afera z "Żydami" przed derbami Łodzi
Do derbowego pojedynku piłkarzy ŁKS i Widzewa Łódź w II lidze dojdzie dopiero 5 listopada, ale już teraz atmosfera zaczyna się robić gorąca. Oba zespoły spotkają się po raz pierwszy od czterech lat - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Ile biletów dostanie Widzew na listopadowe derby Łodzi?
"Żydzi chcieli 3 tys., ale dam im najwyżej 1700. I pod warunkiem, że będę miał na piśmie, że dostaniemy tyle samo na rewanż. Muszą pod nim podpisać się: policja, my i Żydzi" - tak Jarosław Papis, jeden z szefów ŁKS, opowiadał kibicom swojego klubu.
Kiedy łódzki dodatek "Gazety" zacytował jego słowa, do dyrektora ŁKS natychmiast zadzwonił Hubert Rogoziński, przewodnik wycieczek po żydowskiej Łodzi.
"Zapytałem, gdzie mam się zgłosić po te bilety. Bo skoro mają być dla Żydów, to należą się także mnie. Dyrektor odpowiedział, bym zwrócił się do Papisa. Próbowałem się dodzwonić, ale nie odbierał. Szkoda, bo można zrobić niezły geszeft. Większość biletów moglibyśmy sprzedać, bo aż tylu wejściówek nie potrzebujemy" - opowiada Rogoziński.
5 listopada obie łódzkie drużyny zagrają ze sobą po raz pierwszy od czterech lat. A ich mecze zawsze wywołują w mieście ogromne emocje. W polskim środowisku piłkarskim znane są także niewytłumaczalne skłonności do określania obu klubów i ich sympatyków mianem: "Żydzi". Pseudokibice w całym kraju ryczą na trybunach: "Jude, jude, jude! Cała Łódź!", mało tego - od "Żydów" wyzywają się też nawzajem w samej Łodzi. Napisy "Żydzew" lub "ŁKS jude" można zobaczyć na murach całego miasta.
źródło: Onet.pl
Do derbowego pojedynku piłkarzy ŁKS i Widzewa Łódź w II lidze dojdzie dopiero 5 listopada, ale już teraz atmosfera zaczyna się robić gorąca. Oba zespoły spotkają się po raz pierwszy od czterech lat - czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Ile biletów dostanie Widzew na listopadowe derby Łodzi?
"Żydzi chcieli 3 tys., ale dam im najwyżej 1700. I pod warunkiem, że będę miał na piśmie, że dostaniemy tyle samo na rewanż. Muszą pod nim podpisać się: policja, my i Żydzi" - tak Jarosław Papis, jeden z szefów ŁKS, opowiadał kibicom swojego klubu.
Kiedy łódzki dodatek "Gazety" zacytował jego słowa, do dyrektora ŁKS natychmiast zadzwonił Hubert Rogoziński, przewodnik wycieczek po żydowskiej Łodzi.
"Zapytałem, gdzie mam się zgłosić po te bilety. Bo skoro mają być dla Żydów, to należą się także mnie. Dyrektor odpowiedział, bym zwrócił się do Papisa. Próbowałem się dodzwonić, ale nie odbierał. Szkoda, bo można zrobić niezły geszeft. Większość biletów moglibyśmy sprzedać, bo aż tylu wejściówek nie potrzebujemy" - opowiada Rogoziński.
5 listopada obie łódzkie drużyny zagrają ze sobą po raz pierwszy od czterech lat. A ich mecze zawsze wywołują w mieście ogromne emocje. W polskim środowisku piłkarskim znane są także niewytłumaczalne skłonności do określania obu klubów i ich sympatyków mianem: "Żydzi". Pseudokibice w całym kraju ryczą na trybunach: "Jude, jude, jude! Cała Łódź!", mało tego - od "Żydów" wyzywają się też nawzajem w samej Łodzi. Napisy "Żydzew" lub "ŁKS jude" można zobaczyć na murach całego miasta.
źródło: Onet.pl