Euroliga koszykarzy 2006/2007
: 26 października 2006, 22:37
W swoim pierwszym spotkaniu tegorocznej edycji koszykarskiej Euroligi mistrz Polski Prokom Trefl Sopot przegrał w Stambule z Efesem Pilsen 71:67. Mecz był wyrównany do ostatniej kwarty, kiedy mistrzom Turcji udało się odskoczyć na 4 punkty.
Sopocianie zdecydowanie wygrali walkę pod tablicami (37:27), w czym największa zasługa Tomasa Masiulisa (14 zbiórek), ale tej przewagi nie potrafili zamienić na punkty.
Początek spotkania był nieudany dla mistrza Polski, który zagrał bez kontuzjowanego Tomasa Pacesasa i Jasmina Hukica. Prokom rozpoczął w składzie Rasheed Atkins, Justin Hamilton, Donatas Slanina, Tomas Masiulis i Huseyin Besok. Gospodarze mimo niecelnych rzutów z półdystansu wygrywali po 6 minutach 6:2, bo Prokom zupełnie zawodził w ataku. Dopiero wejście Christiana Dalmau i akcje byłego koszykarza Efesu Turka Besoka pozwoliły zespołowi z Sopotu nawiązać walkę w spotkaniu, które stało pod znakiem mocnej obrony ze strony obydwu drużyn.
Po 10 minutach Prokom wygrywał 12:10, a po dwóch kwartach prowadził nadal minimalnie 30:29, dzięki skutecznym rzutom zza linii 6,25 m "cztery rzuty w tej kwarcie).
W 21. minucie mistrzowie Polski uzyskali najwyższe prowadzenie w meczu 35:30, ale szybkie akcje Amerykanów Efesu: Jenkinsa i Haslipa zniwelowały przewagę zespołu Eugeniusza Kijewskiego. Po 30 minutach był remis 51:51.
W ostatnich minutach Prokom nie grał już tak aktywnie w obronie, bo po cztery faule mieli Wójcik i Besok. Gospodarze bronili natomiast agresywnie nie tylko w sferze podkoszowej, ale i na obwodzie uniemożliwiając Prokomowi rozgrywanie ataku pozycyjnego. Oddawane przez sopocian rzuty z dystansu były niecelne i w 35. minucie Efes objął najwyższe prowadzenie - różnicą 8 pkt (64:56).
Kontuzja barku Besoka (37. minuta) spowodowała, że koszykarze Prokomu nie mieli już atutów pod koszem. Co prawda po akcjach Atkinsa i Filipa Dylewicza zmniejszyli dwukrotnie przewagę gospodarzy do trzech punktów (64:61 na 120 sekund przed końcem i 70:67 na 26 sekund przed końcowa syreną), ale nie byli w stanie doprowadzić do remisu, a tym bardziej do końcowego sukcesu.
"Bardzo szkoda tej porażki, bo byliśmy blisko wygranej, najbliżej z dotychczasowych spotkań przeciwko Efesowi. Decydujący moment meczu to faul na kluczowym zawodniku - Huseyinie Besoku, moim zdaniem umyślny, który wykluczył naszego środkowego z dalszej gry. Po zejściu Besoka brakowało nam dobrych akcji pod koszem. Martwi mnie to, że uraz wygląda na poważną kontuzję, bo Huseyinowi praktycznie wypadł bark. Zadowolony jestem z gry - to był nasz dobry mecz, ale oczywiście nie z wyniku" - powiedział trener Prokomu Eugeniusz Kijewski.
W 2. kolejce Prokom zagra w Gdańsku z mistrzem Francji Le Mans, który w czwartek sprawił niespodziankę pokonując na własnym parkiecie Climamio Bolonia 82:71.
W najciekawszym spotkaniu 1. kolejki wicemistrz Euroligi Maccabi Elite Tel Awiw prowadzony przez nowego trenera Chorwata Nevena Spahiję (legenda Maccabi trener Pini Gershon odszedł do Olympiakosu Pireus) potrzebował dogrywki, by pokonać na własnym parkiecie mistrza Hiszpanii Unicaję Malaga 106:101.
Efes Pilsen Stambuł - Prokom Sopot 71:67 (10:12, 19:18, 22:21, 20:16)
Efes: Horace Jenkins 13, Kerem Gonlum 12, Cenk Akyol 11, Drew Nicholas 10, Marcus Haislip 9, Nikola Prkacin 6, Ermal Kuqo 6, Baris Ermis 2, Bora Hun Pacun 2, Baris Hersek 0;
Prokom: Huseyn Besok 16, Christian Dalmau 12, Rasheed Atkins 8, Donatas Slanina 8, Justin Hamilton 7, Tomas Masiulis 5, Jeff Nordgaard 5, Filip Dylewicz 4, Adam Wójcik 2, Michael Andersen 0.
Wyniki innych spotkań pierwszej kolejki:
Grupa A:
Olimpiakos Pireus - Tau Ceramica 97:78
Dynamo Moskwa - RheinEnergie Kolonia 75:68
Le Mans - Climamio Bologna 82:71
Grupa B:
Cibona - Union Olimpija 77:61
Maccabi Tel Aviv - Unicaja 106:101 (po dogr.)
Joventut - Panathinaikos Ateny 79:82
Lottomatica Rzym - Partizan Belgrad 65:60
Grupa C:
Benneton Treviso - Żalgiris Kowno 95:82
Aris Saloniki - Fenerbahce Stambuł 66:58
Pau-Orthez - FC Barcelona 66:72
Eldo Napoli - CSKA Moskwa 64:74.
Sopocianie zdecydowanie wygrali walkę pod tablicami (37:27), w czym największa zasługa Tomasa Masiulisa (14 zbiórek), ale tej przewagi nie potrafili zamienić na punkty.
Początek spotkania był nieudany dla mistrza Polski, który zagrał bez kontuzjowanego Tomasa Pacesasa i Jasmina Hukica. Prokom rozpoczął w składzie Rasheed Atkins, Justin Hamilton, Donatas Slanina, Tomas Masiulis i Huseyin Besok. Gospodarze mimo niecelnych rzutów z półdystansu wygrywali po 6 minutach 6:2, bo Prokom zupełnie zawodził w ataku. Dopiero wejście Christiana Dalmau i akcje byłego koszykarza Efesu Turka Besoka pozwoliły zespołowi z Sopotu nawiązać walkę w spotkaniu, które stało pod znakiem mocnej obrony ze strony obydwu drużyn.
Po 10 minutach Prokom wygrywał 12:10, a po dwóch kwartach prowadził nadal minimalnie 30:29, dzięki skutecznym rzutom zza linii 6,25 m "cztery rzuty w tej kwarcie).
W 21. minucie mistrzowie Polski uzyskali najwyższe prowadzenie w meczu 35:30, ale szybkie akcje Amerykanów Efesu: Jenkinsa i Haslipa zniwelowały przewagę zespołu Eugeniusza Kijewskiego. Po 30 minutach był remis 51:51.
W ostatnich minutach Prokom nie grał już tak aktywnie w obronie, bo po cztery faule mieli Wójcik i Besok. Gospodarze bronili natomiast agresywnie nie tylko w sferze podkoszowej, ale i na obwodzie uniemożliwiając Prokomowi rozgrywanie ataku pozycyjnego. Oddawane przez sopocian rzuty z dystansu były niecelne i w 35. minucie Efes objął najwyższe prowadzenie - różnicą 8 pkt (64:56).
Kontuzja barku Besoka (37. minuta) spowodowała, że koszykarze Prokomu nie mieli już atutów pod koszem. Co prawda po akcjach Atkinsa i Filipa Dylewicza zmniejszyli dwukrotnie przewagę gospodarzy do trzech punktów (64:61 na 120 sekund przed końcem i 70:67 na 26 sekund przed końcowa syreną), ale nie byli w stanie doprowadzić do remisu, a tym bardziej do końcowego sukcesu.
"Bardzo szkoda tej porażki, bo byliśmy blisko wygranej, najbliżej z dotychczasowych spotkań przeciwko Efesowi. Decydujący moment meczu to faul na kluczowym zawodniku - Huseyinie Besoku, moim zdaniem umyślny, który wykluczył naszego środkowego z dalszej gry. Po zejściu Besoka brakowało nam dobrych akcji pod koszem. Martwi mnie to, że uraz wygląda na poważną kontuzję, bo Huseyinowi praktycznie wypadł bark. Zadowolony jestem z gry - to był nasz dobry mecz, ale oczywiście nie z wyniku" - powiedział trener Prokomu Eugeniusz Kijewski.
W 2. kolejce Prokom zagra w Gdańsku z mistrzem Francji Le Mans, który w czwartek sprawił niespodziankę pokonując na własnym parkiecie Climamio Bolonia 82:71.
W najciekawszym spotkaniu 1. kolejki wicemistrz Euroligi Maccabi Elite Tel Awiw prowadzony przez nowego trenera Chorwata Nevena Spahiję (legenda Maccabi trener Pini Gershon odszedł do Olympiakosu Pireus) potrzebował dogrywki, by pokonać na własnym parkiecie mistrza Hiszpanii Unicaję Malaga 106:101.
Efes Pilsen Stambuł - Prokom Sopot 71:67 (10:12, 19:18, 22:21, 20:16)
Efes: Horace Jenkins 13, Kerem Gonlum 12, Cenk Akyol 11, Drew Nicholas 10, Marcus Haislip 9, Nikola Prkacin 6, Ermal Kuqo 6, Baris Ermis 2, Bora Hun Pacun 2, Baris Hersek 0;
Prokom: Huseyn Besok 16, Christian Dalmau 12, Rasheed Atkins 8, Donatas Slanina 8, Justin Hamilton 7, Tomas Masiulis 5, Jeff Nordgaard 5, Filip Dylewicz 4, Adam Wójcik 2, Michael Andersen 0.
Wyniki innych spotkań pierwszej kolejki:
Grupa A:
Olimpiakos Pireus - Tau Ceramica 97:78
Dynamo Moskwa - RheinEnergie Kolonia 75:68
Le Mans - Climamio Bologna 82:71
Grupa B:
Cibona - Union Olimpija 77:61
Maccabi Tel Aviv - Unicaja 106:101 (po dogr.)
Joventut - Panathinaikos Ateny 79:82
Lottomatica Rzym - Partizan Belgrad 65:60
Grupa C:
Benneton Treviso - Żalgiris Kowno 95:82
Aris Saloniki - Fenerbahce Stambuł 66:58
Pau-Orthez - FC Barcelona 66:72
Eldo Napoli - CSKA Moskwa 64:74.