13 listopada, GOŁOTA - Ruiz
Moderator: Moderatorzy
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
13 listopada, GOŁOTA - Ruiz
Wielkimi krokami zbliża się walka o zawodowe mistrzostwo świata w boksie zawodowym organizacji WBA pomiędzy Portorykańczykiem Johnem Ruizem i Polakiem Andrzejem Gołotą. Ciekaw jestem jak typujecie wynik tej walki. Zapraszam do ankiety.
Ostatnio zmieniony 14 listopada 2004, 16:57 przez Szymon, łącznie zmieniany 1 raz.
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Gołota - Jak nie teraz, to nigdy
Radosław Leniarski 07-11-2004 , ostatnia aktualizacja 08-11-2004 12:52
Kulej: Ruiz padnie w czwartej, najdalej szóstej rundzie. Michalczewski: Ja już nie wiem, z kim Andrzej mógłby wygrać, jeśli nie z Ruizem? Ruiz: Albo Gołota się podda, albo go znokautuję. Saleta: Obawiam się, że będzie, jak mówi Ruiz.
Czy będziesz oglądał galę w telewizji? - Nie. Mam ciekawsze rzeczy do zrobienia. Idę na leczenie kanałowe górnej jedynki.
Takie mniej więcej jest nastawienie kibiców w USA do wieczoru bokserskiego, jaki za pięć dni zorganizuje Don King w Madison Square Garden. Taka opinia to więcej niż głupota. To błąd. Bo pojedynek o mistrzostwa świata wagi ciężkiej wersji WBA będzie pasjonujący. Z dwóch względów. Obydwa nazywają się Andrzej Gołota.
Portorykańskie dziwo: człowiek-balon
Po pierwsze - Gołota jest za duży, aby jego pojedynek z Ruizem - o symptomatycznym przezwisku "Spokojny Człowiek" (Quiet Man) - był nudny. To znaczy, że Polak jest na tyle silny, aby oprzeć się nieczystej taktyce przeciwnika.
Boks z Ruizem przypomina zapasy z hipopotamem, który też nie zna kanonu markiza Queensberry. - Dostałem kasety z jego walkami, ale ani jednej nie obejrzałem. Są tak nudne, że natychmiast zasypiam - powiedział nawet jakiś czas temu Gołota. - Johnny stosuje wszystkie możliwe niedozwolone chwyty: klei się do rywala, klinczuje, uderza w tył głowy, poniżej pasa i wali głową w brwi przeciwników - mówi "Gazecie" trener Gołoty Sam Colonna. - Jeśli można tak powiedzieć, jego styl śmierdzi na dwa kilometry - twierdzi Dariusz Michalczewski, były mistrz świata wagi półciężkiej wersji WBO.
W faulowaniu Gołota nie musi mieć kompleksów, jak mawiali oficerowie WP na szkoleniach politycznych w PRL, "nasz sprzęt nie ustępuje sprzętowi przeciwnika, a nawet go przewyższa".
Portorykańczyk jest pięć centymetrów niższy od Polaka, ale często podczas swoich pojedynków waży więcej niż Gołota podczas swoich. To człowiek-balon, który "nadmuchuje się" do wagi przeciwników. Kiedy walczy z lżejszymi, waży mniej, gdy z cięższymi - więcej (różnica ponad 8 kg).
Z Gołotą będzie ważył zapewne około 108, czyli tyle co Polak.
Gołota chodzi nogami
Jednak Gołota jest dla Ruiza bodaj pierwszym tak mocnym fizycznie i - w odróżnieniu od również silnego i dużego Hasima Rahmana, z którym Ruiz zaskakująco wygrał - tak niewygodnie wyszkolonym przeciwnikiem.
Paradoksalnie bowiem Gołocie pomoże archaiczna polska szkoła boksu z lewym prostym na czele (ew. na czole. Czole Ruiza) oraz znakomita jak na wagę ciężką praca nóg. Dzięki lewym prostym i "chodzeniu nogami", czyli ruchliwości, Gołota będzie trzymał się daleko od klinczującego Ruiza.
- W skali od 1 do 10 Ruizowi daję 3, a Gołocie 8. Gołota ma pomysł, ma technikę, ma wspaniałych fachowców i przyjaciół w narożniku, czego dotąd nie było. Widziałem, że na każdą rundę z Byrdem wychodził z jakimś nowym zagraniem. Moim zdaniem walka potrwa cztery-sześć rund - mówi dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej, który będzie prawdopodobnie komentował walkę dla TVN.
- Gołota 7, Ruiz 5 - to opinia byłego pięściarza wagi ciężkiej, teraz walczącego w K1 Przemysława Salety. - Na papierze Gołota ma przewagę w prawie wszystkim, co ważne w boksie: ma dobre nogi, ruchliwość, jest silniejszy. A psychika? Andrzej musi wiedzieć, że Ruiz będzie walczył do upadłego, do końca, choćby miał wszystkie gwiazdy przed oczami.
Wsparcie z tyłu
Stereotypowo Gołota uznawany jest za nieodgadnionego niczym sfinks. Każda walka to zagadka - wytrzyma psychicznie czy nie wytrzyma.
Z Byrdem wytrzymał, choć przeciwnik robił, co mógł, aby Polak sfaulował. Teoretycznie styl walki Ruiza jest wyjątkowo prowokacyjny dla łatwo wpadającego w irytację Gołoty. Nawet jeśli Polak będzie trzymał przeciwnika na dystans, na pewno zdarzy się kilka elektryzujących sytuacji. - Nie da się ich uniknąć, ale gdyby Gołota trzymał się planu, atakował, przepuszczał ciosy przeciwnika i trafiał prawą, możliwości Ruiza do sprowokowania Polaka do faulu bardzo się zmniejszą - powiedział Kulej.
- Niestety, obawiam się, że Gołota właśnie z tego powodu przegra. Ruiz będzie szedł do przodu, atakował, klinczował. Wątpię, aby Gołota był w stanie przez 12 rund wyprzedzać ataki, schodzić z linii. Chyba wszyscy zapomnieli, że Ruiz pokonał Hasima Rahmana, dużego, dobrego pięściarza. Według mnie może skończyć się tak, jak mówił Ruiz: albo nokautem Gołoty, albo Gołota się podda, np. faulując - powiedział Saleta.
- Ja już nie wiem, z kim Andrzej mógłby wygrać, jeśli nie z Ruizem? - zastanawia się Michalczewski, który ocenia (w skali 1 do 10) Gołotę na 7, Ruiza na 3. - Ma największą szansę życiową. Może mu się wszystko w głowie poukładało. Ma dzieci, żonę dobrego trenera, przyjaciół. Boks to dyscyplina indywidualna, ale potrzebne jest mocne wsparcie. Zdaje się, że Gołota je ma.
źródło: Gazeta Wyborcza
Radosław Leniarski 07-11-2004 , ostatnia aktualizacja 08-11-2004 12:52
Kulej: Ruiz padnie w czwartej, najdalej szóstej rundzie. Michalczewski: Ja już nie wiem, z kim Andrzej mógłby wygrać, jeśli nie z Ruizem? Ruiz: Albo Gołota się podda, albo go znokautuję. Saleta: Obawiam się, że będzie, jak mówi Ruiz.
Czy będziesz oglądał galę w telewizji? - Nie. Mam ciekawsze rzeczy do zrobienia. Idę na leczenie kanałowe górnej jedynki.
Takie mniej więcej jest nastawienie kibiców w USA do wieczoru bokserskiego, jaki za pięć dni zorganizuje Don King w Madison Square Garden. Taka opinia to więcej niż głupota. To błąd. Bo pojedynek o mistrzostwa świata wagi ciężkiej wersji WBA będzie pasjonujący. Z dwóch względów. Obydwa nazywają się Andrzej Gołota.
Portorykańskie dziwo: człowiek-balon
Po pierwsze - Gołota jest za duży, aby jego pojedynek z Ruizem - o symptomatycznym przezwisku "Spokojny Człowiek" (Quiet Man) - był nudny. To znaczy, że Polak jest na tyle silny, aby oprzeć się nieczystej taktyce przeciwnika.
Boks z Ruizem przypomina zapasy z hipopotamem, który też nie zna kanonu markiza Queensberry. - Dostałem kasety z jego walkami, ale ani jednej nie obejrzałem. Są tak nudne, że natychmiast zasypiam - powiedział nawet jakiś czas temu Gołota. - Johnny stosuje wszystkie możliwe niedozwolone chwyty: klei się do rywala, klinczuje, uderza w tył głowy, poniżej pasa i wali głową w brwi przeciwników - mówi "Gazecie" trener Gołoty Sam Colonna. - Jeśli można tak powiedzieć, jego styl śmierdzi na dwa kilometry - twierdzi Dariusz Michalczewski, były mistrz świata wagi półciężkiej wersji WBO.
W faulowaniu Gołota nie musi mieć kompleksów, jak mawiali oficerowie WP na szkoleniach politycznych w PRL, "nasz sprzęt nie ustępuje sprzętowi przeciwnika, a nawet go przewyższa".
Portorykańczyk jest pięć centymetrów niższy od Polaka, ale często podczas swoich pojedynków waży więcej niż Gołota podczas swoich. To człowiek-balon, który "nadmuchuje się" do wagi przeciwników. Kiedy walczy z lżejszymi, waży mniej, gdy z cięższymi - więcej (różnica ponad 8 kg).
Z Gołotą będzie ważył zapewne około 108, czyli tyle co Polak.
Gołota chodzi nogami
Jednak Gołota jest dla Ruiza bodaj pierwszym tak mocnym fizycznie i - w odróżnieniu od również silnego i dużego Hasima Rahmana, z którym Ruiz zaskakująco wygrał - tak niewygodnie wyszkolonym przeciwnikiem.
Paradoksalnie bowiem Gołocie pomoże archaiczna polska szkoła boksu z lewym prostym na czele (ew. na czole. Czole Ruiza) oraz znakomita jak na wagę ciężką praca nóg. Dzięki lewym prostym i "chodzeniu nogami", czyli ruchliwości, Gołota będzie trzymał się daleko od klinczującego Ruiza.
- W skali od 1 do 10 Ruizowi daję 3, a Gołocie 8. Gołota ma pomysł, ma technikę, ma wspaniałych fachowców i przyjaciół w narożniku, czego dotąd nie było. Widziałem, że na każdą rundę z Byrdem wychodził z jakimś nowym zagraniem. Moim zdaniem walka potrwa cztery-sześć rund - mówi dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej, który będzie prawdopodobnie komentował walkę dla TVN.
- Gołota 7, Ruiz 5 - to opinia byłego pięściarza wagi ciężkiej, teraz walczącego w K1 Przemysława Salety. - Na papierze Gołota ma przewagę w prawie wszystkim, co ważne w boksie: ma dobre nogi, ruchliwość, jest silniejszy. A psychika? Andrzej musi wiedzieć, że Ruiz będzie walczył do upadłego, do końca, choćby miał wszystkie gwiazdy przed oczami.
Wsparcie z tyłu
Stereotypowo Gołota uznawany jest za nieodgadnionego niczym sfinks. Każda walka to zagadka - wytrzyma psychicznie czy nie wytrzyma.
Z Byrdem wytrzymał, choć przeciwnik robił, co mógł, aby Polak sfaulował. Teoretycznie styl walki Ruiza jest wyjątkowo prowokacyjny dla łatwo wpadającego w irytację Gołoty. Nawet jeśli Polak będzie trzymał przeciwnika na dystans, na pewno zdarzy się kilka elektryzujących sytuacji. - Nie da się ich uniknąć, ale gdyby Gołota trzymał się planu, atakował, przepuszczał ciosy przeciwnika i trafiał prawą, możliwości Ruiza do sprowokowania Polaka do faulu bardzo się zmniejszą - powiedział Kulej.
- Niestety, obawiam się, że Gołota właśnie z tego powodu przegra. Ruiz będzie szedł do przodu, atakował, klinczował. Wątpię, aby Gołota był w stanie przez 12 rund wyprzedzać ataki, schodzić z linii. Chyba wszyscy zapomnieli, że Ruiz pokonał Hasima Rahmana, dużego, dobrego pięściarza. Według mnie może skończyć się tak, jak mówił Ruiz: albo nokautem Gołoty, albo Gołota się podda, np. faulując - powiedział Saleta.
- Ja już nie wiem, z kim Andrzej mógłby wygrać, jeśli nie z Ruizem? - zastanawia się Michalczewski, który ocenia (w skali 1 do 10) Gołotę na 7, Ruiza na 3. - Ma największą szansę życiową. Może mu się wszystko w głowie poukładało. Ma dzieci, żonę dobrego trenera, przyjaciół. Boks to dyscyplina indywidualna, ale potrzebne jest mocne wsparcie. Zdaje się, że Gołota je ma.
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Gołota: Wygrać przez nokaut
Sędzia Randy Neumann poprowadzi w niedzielę nad ranem (czasu polskiego) walkę Andrzeja Gołoty z Amerykaninem Johnem Ruizem o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej organizacji WBA - poinformowała gazeta Boston Herald.
Neumann w przeszłości sędziował pojedynki zarówno Gołoty, jak i Ruiza - był arbitrem kwietniowej walki Gołoty z Amerykaninem Chrisem Byrdem (remis) oraz grudniowego starcia Ruiza z Hasimem Rahmanem (zwycięstwo Ruiza na punkty).
Dla Gołoty walka z Ruizem będzie trzecią w karierze szansą zdobycia tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej.
"Pewnie, że dobrze byłoby wygrać przez nokaut, ale nie mogę z taką myślą przystępować do pojedynku. Ruiz jest twardym i wytrzymałym zawodnikiem, chociaż na pewno nie walczy efektownie. Muszę być gotowy na pełne 12 rund. Spodziewam się, że Ruiz od początku narzuci ostre tempo, mocno zaatakuje. On nie potrzebuje rozgrzewki, ale ja jestem na to przygotowany" - stwierdził Gołota w wypowiedzi dla The Mercury News.
Ruiz uważa, że najsilniejszą bronią Gołoty będą ciosy prawą ręką. "Z tej strony będzie największe zagrożenie. Ale nie tylko. Wiem, że jest w dobrej formie i będzie wspaniałym rywalem. Ja muszę trzymać się planu, dużo pracować, wyprowadzać ciosy kombinacyjne" - powiedział Ruiz.
36-letni Gołota ma na koncie 38 zwycięstw, cztery porażki i jeden remis. Młodszy o cztery lata Ruiz (jego menedżerem oraz trenerem w jednej osobie jest Norman Stone) legitymuje się rekordem 40-5-1.
Ich pojedynek to nie jedyna atrakcja sobotniego wieczoru (czasu miejscowego) w Madison Square Garden. Emocji nie zabraknie z pewnością w walce o pas IBF między Byrdem i Jameelem McCline'em. Spekuluje się, że zwycięzcy tych dwóch walk spotkają się za parę miesięcy w walce o zunifikowany tytuł. W Nowym Jorku boksować będą również m.in. Evander Holyfield i Hasim Rahman (nie będą rywalizować między sobą).
źródło: onet.pl
Sędzia Randy Neumann poprowadzi w niedzielę nad ranem (czasu polskiego) walkę Andrzeja Gołoty z Amerykaninem Johnem Ruizem o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej organizacji WBA - poinformowała gazeta Boston Herald.
Neumann w przeszłości sędziował pojedynki zarówno Gołoty, jak i Ruiza - był arbitrem kwietniowej walki Gołoty z Amerykaninem Chrisem Byrdem (remis) oraz grudniowego starcia Ruiza z Hasimem Rahmanem (zwycięstwo Ruiza na punkty).
Dla Gołoty walka z Ruizem będzie trzecią w karierze szansą zdobycia tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej.
"Pewnie, że dobrze byłoby wygrać przez nokaut, ale nie mogę z taką myślą przystępować do pojedynku. Ruiz jest twardym i wytrzymałym zawodnikiem, chociaż na pewno nie walczy efektownie. Muszę być gotowy na pełne 12 rund. Spodziewam się, że Ruiz od początku narzuci ostre tempo, mocno zaatakuje. On nie potrzebuje rozgrzewki, ale ja jestem na to przygotowany" - stwierdził Gołota w wypowiedzi dla The Mercury News.
Ruiz uważa, że najsilniejszą bronią Gołoty będą ciosy prawą ręką. "Z tej strony będzie największe zagrożenie. Ale nie tylko. Wiem, że jest w dobrej formie i będzie wspaniałym rywalem. Ja muszę trzymać się planu, dużo pracować, wyprowadzać ciosy kombinacyjne" - powiedział Ruiz.
36-letni Gołota ma na koncie 38 zwycięstw, cztery porażki i jeden remis. Młodszy o cztery lata Ruiz (jego menedżerem oraz trenerem w jednej osobie jest Norman Stone) legitymuje się rekordem 40-5-1.
Ich pojedynek to nie jedyna atrakcja sobotniego wieczoru (czasu miejscowego) w Madison Square Garden. Emocji nie zabraknie z pewnością w walce o pas IBF między Byrdem i Jameelem McCline'em. Spekuluje się, że zwycięzcy tych dwóch walk spotkają się za parę miesięcy w walce o zunifikowany tytuł. W Nowym Jorku boksować będą również m.in. Evander Holyfield i Hasim Rahman (nie będą rywalizować między sobą).
źródło: onet.pl
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Sposób na Ruiza - nie myć się przez tydzień. Rozmowa z Gołotą
Rozmawiał Radosław Leniarski 10-11-2004 , ostatnia aktualizacja 10-11-2004 11:04
- Trzeba boksować. Trzeba być szybszym. Przecież nie wyjdę na ring i nie będę wołał: "Panie sędzio, on fauluje!" - mówi Andrzej Gołota przed walką z Johnem Ruizem.
Radosław Leniarski: Ziggy Rozalski mówi, że jest Pan szczupły i fantastycznie przygotowany.
- To jest boks. Wszystko może się zdażyć. Ale przygotowany jestem. Trenowałem ponad trzy miesiące. To naprawdę dużo [zazwyczaj pięściarze przygotowują się do walki w sześciotygodniowym cyklu - rl]. Gdy biegam, widzę, że wytrzymałość przyszła. Co prawda w moim wieku wszystko boli, ale tak dobrze nie było dawno.
Wygląda Pan imponująco... Walka z cieniem, taniec na ringu...
- Gdyby walką z cieniem wygrywało się mistrzostwa świata, to faktycznie, byłoby dobrze.
Jak czują się Pana sparingpartnerzy? Musimy pytać Pana, bo oni podobno już nie mówią? Dwóch odesłał Pan do szpitala...
- Niestety dla nich, mają płacone od sparingów. To ich boli.
Zna Pan Ruiza osobiście. Lubicie się?
- Nie żywimy do siebie nieprzyjaźni.
Ale idziecie razem na mecz Knicksów.
- Nie razem. Oddzielnie. W pewnych okolicznościach lepiej nie mieszać towarzystwa. Pewnie Don King usiądzie między nami.
Czego obawia się Pan u Ruiza?
- Ruiz jest cały niebezpieczny. Pokaż mi zawodnika, który dwie ostatnie wygrane walki o tytuł mistrza świata skończył w 11. rundzie? Tylko Ruiz [w rzeczywistości z Kirkiem Johnsonem Ruiz wygrał w 10. rundzie przez dyskwalifikację Johnsona za ciosy poniżej pasa, i była to czwarta od końca walka. Przedostatnią z Hasimem Rahmanem wygrał na punkty - rl].
A Pan ile miał dwunastorundowych sparingów?
- Żadnego. Nie wytrzymywałem w 11 rundach. Prawdziwa tragedia.
Pan żartuje?
- Nie (śmiech).
Ruiz walczy jak czołg. Przygotował się Pan do tego? Jak zamierza Pan walczyć w sobotę.
- Trzeba boksować. Trzeba być szybszym. Przecież nie wyjdę na ring i nie będę wołał: "Panie sędzio, on fauluje!".
(Pytanie z sali) Jedna z gazet napisała, że sposób na Ruiza to nie myć się przez tydzień i śmierdzieć. Wtedy się nie będzie kleić do Pana...
- Cholera. Za późno mi powiedziałeś, za późno. Właśnie wziąłem prysznic.
źródło: Gazeta Wyborcza
Rozmawiał Radosław Leniarski 10-11-2004 , ostatnia aktualizacja 10-11-2004 11:04
- Trzeba boksować. Trzeba być szybszym. Przecież nie wyjdę na ring i nie będę wołał: "Panie sędzio, on fauluje!" - mówi Andrzej Gołota przed walką z Johnem Ruizem.
Radosław Leniarski: Ziggy Rozalski mówi, że jest Pan szczupły i fantastycznie przygotowany.
- To jest boks. Wszystko może się zdażyć. Ale przygotowany jestem. Trenowałem ponad trzy miesiące. To naprawdę dużo [zazwyczaj pięściarze przygotowują się do walki w sześciotygodniowym cyklu - rl]. Gdy biegam, widzę, że wytrzymałość przyszła. Co prawda w moim wieku wszystko boli, ale tak dobrze nie było dawno.
Wygląda Pan imponująco... Walka z cieniem, taniec na ringu...
- Gdyby walką z cieniem wygrywało się mistrzostwa świata, to faktycznie, byłoby dobrze.
Jak czują się Pana sparingpartnerzy? Musimy pytać Pana, bo oni podobno już nie mówią? Dwóch odesłał Pan do szpitala...
- Niestety dla nich, mają płacone od sparingów. To ich boli.
Zna Pan Ruiza osobiście. Lubicie się?
- Nie żywimy do siebie nieprzyjaźni.
Ale idziecie razem na mecz Knicksów.
- Nie razem. Oddzielnie. W pewnych okolicznościach lepiej nie mieszać towarzystwa. Pewnie Don King usiądzie między nami.
Czego obawia się Pan u Ruiza?
- Ruiz jest cały niebezpieczny. Pokaż mi zawodnika, który dwie ostatnie wygrane walki o tytuł mistrza świata skończył w 11. rundzie? Tylko Ruiz [w rzeczywistości z Kirkiem Johnsonem Ruiz wygrał w 10. rundzie przez dyskwalifikację Johnsona za ciosy poniżej pasa, i była to czwarta od końca walka. Przedostatnią z Hasimem Rahmanem wygrał na punkty - rl].
A Pan ile miał dwunastorundowych sparingów?
- Żadnego. Nie wytrzymywałem w 11 rundach. Prawdziwa tragedia.
Pan żartuje?
- Nie (śmiech).
Ruiz walczy jak czołg. Przygotował się Pan do tego? Jak zamierza Pan walczyć w sobotę.
- Trzeba boksować. Trzeba być szybszym. Przecież nie wyjdę na ring i nie będę wołał: "Panie sędzio, on fauluje!".
(Pytanie z sali) Jedna z gazet napisała, że sposób na Ruiza to nie myć się przez tydzień i śmierdzieć. Wtedy się nie będzie kleić do Pana...
- Cholera. Za późno mi powiedziałeś, za późno. Właśnie wziąłem prysznic.
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Chris Byrd, mistrz IBF: Gołota powinien wygrać
notował Radosław Leniarski 12-11-2004 , ostatnia aktualizacja 12-11-2004 20:35
Niech Gołota unika klinczów, trzyma Ruiza na dystans, schodzi z linii ciosów i wyprzedza ataki rywala, który idzie non stop do przodu. Andrzej jest wystarczająco sprytny, aby to robić w ringu. Ale czy to zrobi? - mówi Chris Byrd, mistrz świata wersji IBF, który w kwietniu zremisował z Polakiem.
Według opinii niemal wszystkich fachowców Byrd w Madison Square Garden powinien był przegrać z Gołotą. Ale obydwaj nie czują do siebie niechęci. Podczas meczu koszykarzy Knicks i Philadelphii 76ers Amerykanin siedział przy parkiecie tuż obok Gołoty. Często rozmawiali ze sobą. Ale Byrd zna również Ruiza, i to od kilkunastu lat. Razem byli w reprezentacji USA przed igrzyskami w Barcelonie.
- Widziałem Andrzej na wtorkowym treningu - mówi Byrd. - Jak niemal wszyscy pięściarze wagi ciężkiej wygląda przed walką świetnie. Widać było, że jest lekki, że porusza się w ringu z łatwością.
Do tego jest sprytny. Wie, jak walczyć z ostrymi facetami. Ale czy uda mu się zachować przytomność umysłu na ringu? Czy zdoła trafiać swoimi prostymi uderzeniami? Nie wiem, bo styl Johna jest bardzo dziwny, bardzo trudny. Po walce z nim Evander Holyfield powiedział: "Myślałem, że to będzie łatwy pojedynek. I nagle okazało się, że go przegrywam, że ten gość mnie bije. Nie potrafię wyjaśnić, jak to się stało, ale nie miałem siły".
Andrew ma wciąż europejski styl boksowania - wyprostowana, nieco sztywna sylwetka, wysunięta do przodu lewa ręka uderzająca ciosy proste i prawa schowana, gotowa do uderzenia w nadarzającej się okazji - i to mu pomoże w walce z Ruizem. To styl dla Amerykanów trochę dziwaczny, ale skuteczny. Nie wiem, dlaczego Europejczycy na siłę chcą go zmieniać, jak tylko przyjeżdżają do USA. Ja na przykład sto razy bardziej wolałbym walczyć z pięściarzem, który bije się po amerykańsku. W amatorstwie stoczyłem jakieś 50 pojedynków z Europejczykami i wszystkie były okropne. Ten styl pozwoli Gołocie pozostawać daleko od Ruiza i go punktować.
Po drugie, Gołota ma bardzo mocny cios z prawej ręki. Bardzo szybki, bo bardzo krótki, bity bez większego zamachu. Trudny do uniknięcia.
Po trzecie, ma doświadczenie. Walczył już chyba z wszystkimi mocnymi pięściarzami wagi ciężkiej.
Ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy się wchodzi do ringu. Cały plan może wziąć w łeb, bo ma się spotkać z Ruizem. A to przeciwnik twardy jak skała, niecofający się na krok.
Ruiz jest coraz większy. Waży już z 240-245 funtów. Wciąż ludzie nie wierzą, że jest bardzo dobrym pięściarzem, więc walczy o uznanie, o taką właśnie pozycję - wiarygodnego, rzetelnego mistrza. Jego styl może się nie podobać, ale cokolwiek ludzie o nim mówią, wygrywa. Cały czas jest mistrzem świata.
Na miejscu Gołoty starałbym się unikać pułapek, jakimi są niewątpliwie starcia w bliskim dystansie, unikałbym klinczów, które tylko mogą wymęczyć. Starałbym się uciekać, schodzić z linii ciosów, wyprzedzać ataki Ruiza, który idzie non stop do przodu. Cios prosty i już mnie nie ma w tym miejscu. Obracałbym Ruizem, tak aby nie mógł zadawać kombinacji. Andrzej jest wystarczająco sprytny, aby to robić w ringu. Ale czy to zrobi?
źródło: Gazeta Wyborcza
notował Radosław Leniarski 12-11-2004 , ostatnia aktualizacja 12-11-2004 20:35
Niech Gołota unika klinczów, trzyma Ruiza na dystans, schodzi z linii ciosów i wyprzedza ataki rywala, który idzie non stop do przodu. Andrzej jest wystarczająco sprytny, aby to robić w ringu. Ale czy to zrobi? - mówi Chris Byrd, mistrz świata wersji IBF, który w kwietniu zremisował z Polakiem.
Według opinii niemal wszystkich fachowców Byrd w Madison Square Garden powinien był przegrać z Gołotą. Ale obydwaj nie czują do siebie niechęci. Podczas meczu koszykarzy Knicks i Philadelphii 76ers Amerykanin siedział przy parkiecie tuż obok Gołoty. Często rozmawiali ze sobą. Ale Byrd zna również Ruiza, i to od kilkunastu lat. Razem byli w reprezentacji USA przed igrzyskami w Barcelonie.
- Widziałem Andrzej na wtorkowym treningu - mówi Byrd. - Jak niemal wszyscy pięściarze wagi ciężkiej wygląda przed walką świetnie. Widać było, że jest lekki, że porusza się w ringu z łatwością.
Do tego jest sprytny. Wie, jak walczyć z ostrymi facetami. Ale czy uda mu się zachować przytomność umysłu na ringu? Czy zdoła trafiać swoimi prostymi uderzeniami? Nie wiem, bo styl Johna jest bardzo dziwny, bardzo trudny. Po walce z nim Evander Holyfield powiedział: "Myślałem, że to będzie łatwy pojedynek. I nagle okazało się, że go przegrywam, że ten gość mnie bije. Nie potrafię wyjaśnić, jak to się stało, ale nie miałem siły".
Andrew ma wciąż europejski styl boksowania - wyprostowana, nieco sztywna sylwetka, wysunięta do przodu lewa ręka uderzająca ciosy proste i prawa schowana, gotowa do uderzenia w nadarzającej się okazji - i to mu pomoże w walce z Ruizem. To styl dla Amerykanów trochę dziwaczny, ale skuteczny. Nie wiem, dlaczego Europejczycy na siłę chcą go zmieniać, jak tylko przyjeżdżają do USA. Ja na przykład sto razy bardziej wolałbym walczyć z pięściarzem, który bije się po amerykańsku. W amatorstwie stoczyłem jakieś 50 pojedynków z Europejczykami i wszystkie były okropne. Ten styl pozwoli Gołocie pozostawać daleko od Ruiza i go punktować.
Po drugie, Gołota ma bardzo mocny cios z prawej ręki. Bardzo szybki, bo bardzo krótki, bity bez większego zamachu. Trudny do uniknięcia.
Po trzecie, ma doświadczenie. Walczył już chyba z wszystkimi mocnymi pięściarzami wagi ciężkiej.
Ale to wszystko nie ma znaczenia, gdy się wchodzi do ringu. Cały plan może wziąć w łeb, bo ma się spotkać z Ruizem. A to przeciwnik twardy jak skała, niecofający się na krok.
Ruiz jest coraz większy. Waży już z 240-245 funtów. Wciąż ludzie nie wierzą, że jest bardzo dobrym pięściarzem, więc walczy o uznanie, o taką właśnie pozycję - wiarygodnego, rzetelnego mistrza. Jego styl może się nie podobać, ale cokolwiek ludzie o nim mówią, wygrywa. Cały czas jest mistrzem świata.
Na miejscu Gołoty starałbym się unikać pułapek, jakimi są niewątpliwie starcia w bliskim dystansie, unikałbym klinczów, które tylko mogą wymęczyć. Starałbym się uciekać, schodzić z linii ciosów, wyprzedzać ataki Ruiza, który idzie non stop do przodu. Cios prosty i już mnie nie ma w tym miejscu. Obracałbym Ruizem, tak aby nie mógł zadawać kombinacji. Andrzej jest wystarczająco sprytny, aby to robić w ringu. Ale czy to zrobi?
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
Gołota na mistrza!
Korespondencja, Radosław Leniarski, Nowy Jork 12-11-2004 , ostatnia aktualizacja 12-11-2004 21:17
W nocy z soboty na niedzielę o 6. nad ranem walka Gołota - Ruiz. Ostatnia szansa Gołoty i najlepsza okazja w historii boksu, by polski pięściarz był zawodowym mistrzem świata wszechwag.
Można powiedzieć, że o mistrzostwo świata wagi ciężkiej WBA spotyka się dwóch pięściarzy, z których jeden nie umie wygrywać ważnych walk, a drugi nie umie ich przegrywać.
Przynajmniej jak dotąd.
Gołota nie umiał pokonać Riddicka Bowe'a, choć był lepszy, Lennoksa Lewisa, Michaela Granta, Mike'a Tysona, Chrisa Byrda. Każda z tych walk - może oprócz pojedynku z Lewisem - mogła zakończyć się zwycięstwem Polaka, mogła być dla niego skokiem w nadprzestrzeń, w milionowe kontrakty. Teraz - jeśli wierzyć amerykańskiej prasie - Gołota zarobi zaledwie 175 tys dol.
Ruiz najważniejsze swoje walki wygrywa - z Evanderem Holyfieldem, kiedy zdobył tytuł, i z Hasimem Rahmanem, kiedy go odzyskał. Oglądanie go w akcji znudziłoby co prawda najedzonego leniwca, a jednak dostanie milion dolarów. Bo jest mistrzem świata.
Polak jest w trudnej pozycji. Tak uważają Amerykanie, tak uważa większość fachowców, bo Ruiz jest faworytem bukmacherów.
Promotor Don King znów - jeśli zaufać liście płac z "Baltimore Sun" - nie zabiega o względy Polaka.
Czy to oznacza, że nasz człowiek przegra?
Wcale nie.
Ci, co znają Gołotę, oraz ci, którzy wiedzieli go w ostatniej walce z Chrisem Byrdem, uważają, że się zmienił na lepsze. Przede wszystkim pod względem psychicznym. Na ringu już nie jest wariatem szukającym gorączkowo ucieczki z psychiatryka, na jakiego mógł wyglądać w pojedynkach z Bowem, Grantem, Tysonem. Na tyle zimno, bez emocji, na ile to w boksie jest możliwe, bił Byrda, więc szansa, że tak samo zachowa się, walcząc z Ruizem, jest duża. Będzie równie trudno - Byrd też walczył w sposób frustrujący przeciwników, a Ruiz ma do tego wytrzymałość (w młodości przebiegł kilka maratonów) i więcej siły.
Jednak Gołota ma wielką przewagę techniczną nad Ruizem. Zadaje więcej ciosów, potrafi zrobić to z różnych pozycji i - co podkreśla jego niedawny przeciwnik Chris Byrd - pozostały u niego pożądane elementy europejskiego stylu boksowania. Gołota przygotowuje przeciwnika lewymi prostymi do zadania ciężkich prawych. A wszystko w dystansie. Ale i w bliskiej odległości Gołota powinien być dla Ruiza groźny - pamiętamy walki z Bowe'm, gdzie Polak fenomenalnie spisywał się w półdystansie.
Pozostaje sprawa promotora. W Polsce zapewne wszyscy zastanawiają się, którego z pięściarzy chciałby mieć potężny Don King jako mistrza świata wersji WBA.
Odpowiedź jest banalna: tego, który wygra.
Obydwaj - Gołota i Ruiz - mają swoje marketingowe plusy i minusy. Gołota nieprzewidywalność i bardziej widowiskowy styl, Ruiz solidność i gigantyczną latynoską społeczność za sobą, znacznie liczniejszą niż Gołota polską. Gdyby King faworyzował Gołotę - a z pewnością potrafiłby wpłynąć na sędziów, choć nie wiadomo, czy decydująco - Polak wygrałby już pojedynek z Byrdem, pięściarzem tak samo spektakularnym jak Ruiz.
Tak więc na wsparcie Kinga lepiej nie liczyć. Żeby być pewnym swego, Gołota musiałby Ruiza znokautować. To niełatwe, ale jak powiedział "Gazecie" Jerzy Kulej: - Jak Gołota nie wygra z Ruizem, to nie wiem, na kim mógłby jeszcze zdobyć tytuł mistrza.
I to prawda.
Dla Gołoty jest to ostatnia szansa na tytuł, szansa niepowtarzalna, najlepsza. Również dlatego, że waga ciężka jest w stanie rozpaczliwym, że mistrzami są pięściarze, którzy nie poruszają masowej wyobraźni, którzy są w boksie tylko dlatego, że stracili swoją szansę na grę w NFL czy NBA. To głównie dlatego Gołota wygląda dziś na Mozarta boksu. I powinien to wykorzystać
źródło: Gazeta Wyborcza
Korespondencja, Radosław Leniarski, Nowy Jork 12-11-2004 , ostatnia aktualizacja 12-11-2004 21:17
W nocy z soboty na niedzielę o 6. nad ranem walka Gołota - Ruiz. Ostatnia szansa Gołoty i najlepsza okazja w historii boksu, by polski pięściarz był zawodowym mistrzem świata wszechwag.
Można powiedzieć, że o mistrzostwo świata wagi ciężkiej WBA spotyka się dwóch pięściarzy, z których jeden nie umie wygrywać ważnych walk, a drugi nie umie ich przegrywać.
Przynajmniej jak dotąd.
Gołota nie umiał pokonać Riddicka Bowe'a, choć był lepszy, Lennoksa Lewisa, Michaela Granta, Mike'a Tysona, Chrisa Byrda. Każda z tych walk - może oprócz pojedynku z Lewisem - mogła zakończyć się zwycięstwem Polaka, mogła być dla niego skokiem w nadprzestrzeń, w milionowe kontrakty. Teraz - jeśli wierzyć amerykańskiej prasie - Gołota zarobi zaledwie 175 tys dol.
Ruiz najważniejsze swoje walki wygrywa - z Evanderem Holyfieldem, kiedy zdobył tytuł, i z Hasimem Rahmanem, kiedy go odzyskał. Oglądanie go w akcji znudziłoby co prawda najedzonego leniwca, a jednak dostanie milion dolarów. Bo jest mistrzem świata.
Polak jest w trudnej pozycji. Tak uważają Amerykanie, tak uważa większość fachowców, bo Ruiz jest faworytem bukmacherów.
Promotor Don King znów - jeśli zaufać liście płac z "Baltimore Sun" - nie zabiega o względy Polaka.
Czy to oznacza, że nasz człowiek przegra?
Wcale nie.
Ci, co znają Gołotę, oraz ci, którzy wiedzieli go w ostatniej walce z Chrisem Byrdem, uważają, że się zmienił na lepsze. Przede wszystkim pod względem psychicznym. Na ringu już nie jest wariatem szukającym gorączkowo ucieczki z psychiatryka, na jakiego mógł wyglądać w pojedynkach z Bowem, Grantem, Tysonem. Na tyle zimno, bez emocji, na ile to w boksie jest możliwe, bił Byrda, więc szansa, że tak samo zachowa się, walcząc z Ruizem, jest duża. Będzie równie trudno - Byrd też walczył w sposób frustrujący przeciwników, a Ruiz ma do tego wytrzymałość (w młodości przebiegł kilka maratonów) i więcej siły.
Jednak Gołota ma wielką przewagę techniczną nad Ruizem. Zadaje więcej ciosów, potrafi zrobić to z różnych pozycji i - co podkreśla jego niedawny przeciwnik Chris Byrd - pozostały u niego pożądane elementy europejskiego stylu boksowania. Gołota przygotowuje przeciwnika lewymi prostymi do zadania ciężkich prawych. A wszystko w dystansie. Ale i w bliskiej odległości Gołota powinien być dla Ruiza groźny - pamiętamy walki z Bowe'm, gdzie Polak fenomenalnie spisywał się w półdystansie.
Pozostaje sprawa promotora. W Polsce zapewne wszyscy zastanawiają się, którego z pięściarzy chciałby mieć potężny Don King jako mistrza świata wersji WBA.
Odpowiedź jest banalna: tego, który wygra.
Obydwaj - Gołota i Ruiz - mają swoje marketingowe plusy i minusy. Gołota nieprzewidywalność i bardziej widowiskowy styl, Ruiz solidność i gigantyczną latynoską społeczność za sobą, znacznie liczniejszą niż Gołota polską. Gdyby King faworyzował Gołotę - a z pewnością potrafiłby wpłynąć na sędziów, choć nie wiadomo, czy decydująco - Polak wygrałby już pojedynek z Byrdem, pięściarzem tak samo spektakularnym jak Ruiz.
Tak więc na wsparcie Kinga lepiej nie liczyć. Żeby być pewnym swego, Gołota musiałby Ruiza znokautować. To niełatwe, ale jak powiedział "Gazecie" Jerzy Kulej: - Jak Gołota nie wygra z Ruizem, to nie wiem, na kim mógłby jeszcze zdobyć tytuł mistrza.
I to prawda.
Dla Gołoty jest to ostatnia szansa na tytuł, szansa niepowtarzalna, najlepsza. Również dlatego, że waga ciężka jest w stanie rozpaczliwym, że mistrzami są pięściarze, którzy nie poruszają masowej wyobraźni, którzy są w boksie tylko dlatego, że stracili swoją szansę na grę w NFL czy NBA. To głównie dlatego Gołota wygląda dziś na Mozarta boksu. I powinien to wykorzystać
źródło: Gazeta Wyborcza
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


