Katastrofa na całego
Piotr Bednarczyk, "Nowości", Piątek, 15 Lutego 2008
Niedawno miała miejsce dość kuriozalna sytuacja w jednym z toruńskich klubów. Nieważne, jakim - dobrotliwie nazwę pominę milczeniem.
Otóż - po jednym z meczów, w którym zawodniczka, na którą szczególnie przed sezonem liczono, kolejny raz wypadła bardzo słabo (o czym świadczą bezlitosne statystyki), trener słusznie podsumował jej grę słowem katastrofa.
No i się zaczęło. Sportsmenka złapała tak zwanego „focha”. Co gorsza - solidarnie poobrażały się inne zawodniczki, kombinując pewnie słusznie, że „skoro dzisiaj trener skrytykował moją koleżankę, to jutro może skrytykować i mnie”. A tu, jak w kultowej komedii „Rejs” - „rozchodzi się o to, by tej krytyki nie było, bo krytyka nikomu nie podoba się”.
Potem komedia trwała. Zawodniczki poskarżyły się gdzie trzeba, do akcji ze śledztwem wkroczyli działacze, aż wystraszony trener wyparł się swoich słów. To już zresztą taka „mała, świecka tradycja” w tym klubie, choć nie tylko w tym. Może by i nawet prezes uwierzył szkoleniowcowi, gdyby nie jeden fakt - działacze ze śledztwem poszli tak daleko, że dotarli do dziennikarza. A ten, szczęśliwie dla siebie, zachował wypowiedź trenera na dyktafonie. Nie wiem, na co liczył szkoleniowiec, skoro wiedział, że był nagrywany, bo dziennikarz nie zachował się jak minister Ziobro i nie schował sprzętu do kieszeni, tylko występował z nim jawnie.
Ale mniejsza o to. W całej tej historii - niestety - wszyscy zachowali się źle. Bo zawodniczka, jeśli ma ambicję, to bo słabym meczu powinna skulić po sobie uszy, przeprosić i obiecać, że się postara, by więcej to się nie powtórzyło. Działacze, widząc fanaberie sportsmenek, powinni uderzyć pięścią w stół i uspokoić całe towarzystwo, które jest od grania, a nie obrażania się na słuszną krytykę. Robiąc „śledztwo” tylko obniżyli autorytet trenera.
Choć za bardzo nie musieli, bo on sam już się o to postarał. Kłamliwie i bez honoru wycofując się z wypowiedzianych słów, powinien stracić, moim zdaniem, tenże autorytet, uznanie i sympatię zarówno u zawodniczek, jak i szefów klubu oraz dziennikarza.
---------------------
Komentarz pozostawię Wam drodzy forumowicze
