PAP /03.12.2008 20:11
Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków pokonały w 8. kolejce Euroligi grupy A węgierski MiZo Pecsi Pecs 57:48 (14:10, 8;14, 21:13, 14:11).
Wisła Can-Pack zaczęła piątką: Canty, Skerovic, Fernandez, Kobryn, Maksimovic, zaś Węgierki Raksanyi, Ivanyi, Vajda, Krnjic, Mazzante.
Ostanie spotkanie w Krakowie w fazie zasadniczej Euroligi zakończyło się zwycięstwem Wisły, mimo że zespół ten przeżywa spore trudności kadrowe, a w trakcie środowego spotkania urazu doznała jeszcze Ewelina Kobryn.
Spotkanie zaczęło się po myśli krakowianek, które objęły prowadzenie 4:0. Szybko jednak "objawiła" się groźna broń Węgierek - rzuty z dystansu (zarówno za dwa, jak i trzy punkty). Właśnie po rzucie za trzy punkty Anny Vajdy było 4:3. Co prawda w pierwszej odsłonie wiślaczki potrafiły wypracować sobie sześciopunktową przewagę (9:3 w 6. minucie), ale z czasem coraz bardziej zaczęła się uwidaczniać nieskuteczność po koszem MiZo.
Szczególnie widoczne było to w drugiej kwarcie, a w jej połowie - po rzucie za "3" Kornelii Meszaros - przeciwniczki Wisły po raz pierwszy w tym meczu wyszły na prowadzenie (17:16). Po chwili kontuzji doznała koszykarka z Krakowa - Ewelina Kobryn. Po spotkaniu trener Wisły Wojciech Downar-Zapolski poinformował, że zawodniczka ma kontuzjowany staw skokowy, ale nie umiał powiedzieć ile potrwa jej przerwa w grze.
Mimo to pod koniec drugiej kwarty koszykarki Wisły się "obudziły" i jeszcze w tej części gry zanotowano remis - po 22. Z kolei po przerwie wiślaczki wyszły na plac gry bardzo skoncentrowane, a drogę do zwycięstwa Wisły otworzyła dwiema wspaniałymi akcjami Jelena Skerovic. W 22. minucie krakowianki prowadziły już 29:24, zaś w 28 - 43:35. Na chwilę dekoncentracji pozwoliły sobie wiślaczki jeszcze na początku ostatniej kwarty (43:40), ale potem sukcesywnie zwiększały przewagę.
W zespole Wisły nie mogła z powodu kontuzji wystąpić Anna Wielebnowska (najprawdopodobniej nie zagra już do końca obecnego sezonu). Dopiero w środowe popołudnie wyjaśniła się sprawa czy będzie mogła wystąpić - sprowadzona z USA w ekspresowym tempie - Candice Dupree. Amerykanka ma w założeniu zastąpić w krakowskim zespole kontuzjowaną Polkę. Dupree weszła na plac gry po raz pierwszy na 3 minuty i 12 sekund przed końcem pierwszej kwarty.
W składzie na ten mecz w zespole krakowskim była wpisana Chamique Holdsclaw, lecz ani razu nie wyszła na parkiet (leczy długotrwałą kontuzję kolana).
Na mecz do Krakowa przybyło ok. 100 kibiców zespołu węgierskiego (z flagami, bębnami, trąbkami), którzy gorąco dopingowali MiZo do walki.
Po meczu powiedzieli:
Wojciech Downar-Zapolski (trener Wisły Can-Pack): "Spotkanie było bardzo zacięte, wyrównane, a obydwie drużyny były trochę sparaliżowane jego stawką. Po przerwie wyszliśmy na plac gry bardzo zmobilizowani. W efekcie mój zespół tworzył już monolit walczący o każdą piłkę, dobrze zbierający."
Akos Fuzy (trener MiZo Pecsi): "Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz, ale znaliśmy też trudną sytuację kadrowa Wisły. Wierzyliśmy, że uda nam się zagrać w Krakowa bardzo »twardą« defensywą i często będziemy zdobywać punkty z kontrataków. Nie mieliśmy co prawda problemów defensywie, ale mieliśmy inny problem... okazało się, że kosz jest dla nas za mały."
W drugim spotkaniu grupy A ostatnia w tabeli Nadieżda Orenburg dość nieoczekiwanie pokonała Bourges Basket 65:61 (11:13, 12:25, 24:11, 18:12). Dzięki potknięciu Bourges Basket wiślaczki zrównały się z dotychczasowym liderem punktami.
Wyniki grupy A:
Wisła Can-Pack Kraków - MiZo Pecsi Pecs 57:48 (14:10, 8;14, 21:13, 14:11).
Wisła Can Pack: Dominique Canty 13, Candice Dupree 12, Jelena Skerovic 10, Slobodanka Maksimovic 10, Marta Fernandez 8, Ewelina Kobryn 4, Aneta Kotnis 0, Dorota Gbuczyk 0.
MiZo: Anna Vajda 21, Graziane de Jesus Coelho 10, Kelly Mazzante 7, Kornelia Meszaros 5, Krisztina Raksanyi 3, Sara Krnjic 2, Andrea Somogyi 0, Dalma Ivanyi 0, Brooke Queenan 0, Szylvia Torok 0.
No ładne herezje piszą nam tu panowie w PAPie
To niby trzy nie europejskie zawodniczki można mieć w składzie
a i misie w PLKK chętnie się zgodzą na zmianę przepisów specjalnie na konto kontuzji Niuni, że za nią Candi grać będzie








