Skoro jest już oficjalne info o przyjściu Leuchanki, to można pokusić się o określenie oczekiwań zarówno w stosunku do niej jak i do całego zespołu. Nie da się ukryć, że ściągniecie jej w zamian za Janell w połączeniu przylotem Powell i powrotem po kontuzji Basko znacznie poprawia potencjał zespołu, zwłaszcza w kontekście rozgrywek euroligowych. Do tej pory uważałem ze tegoroczny zespół jest (oczywiście ten już kompletny) mocniejszy od poprzedniego, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe i dużo słabszy, w jeśli chodzi o gre w pucharze. Ponieważ z poprzedniej drużyny zostały tylko Ewka, Doris (lol), Paula (ta przedtem grała tylko pół sezonu) i odgrywająca marginalną rolę Maja, pokuszę się o porównanie potencjałów obu drużyn.
C: J.Leuchanka vs J.Burse
Gdyby porównywać ich tegoroczną grę to niewątpliwie Jelena musiałby być traktowana jako duże wzmocnień, ale że na tapetę biorę Janell z rozgrywek poprzednich to wychodzi remis. Białorusinka należy do ścisłej czołówki europejskich centrów. Wyżej od niej cenię tylko duet z Jekaterinburg: Gruda-Wauters, oraz ewentualnie naturalizowaną Hiszpanke czyli Sancho Lyttle (ale ta widzę raczej na 4-ce). Potrafi dużo, zwłaszcza w ataku, ma lepiej ułożoną od Janell rękę, większy repertuar zwodów, jest sprawniejsza fizycznie, co przekłada się na lepszą grę 1-1. Dzięki temu jest mniej uzależniona od dokładnych dograń partnerek, co w naszym obecnym zespole może być bardzo istotne. Odwrotnie wygląda sytuacja obronie. Oglądając mecze Jeleny czy to w reprezentacji, czy teraz w Gorzowie cały czas odnosiłem wrażenie ze rywalki radzą sobie z nią dość łatwo. Możliwe ze była to częściowo kwestia taktyki, że ze względu na swoją rolę w zespole miała grac nieco luźniej w obronie by nie dać się wyfaulować. Tym nie mniej ogromny zasięg rąk Amerykanki i jej bardzo dobre wyczucie tempa akcji powoduje ze ja w tej kwestii cenie wyżej. Tak więc w ataku + 0,5 pkt dla Leuchanki, w obronie +0,5 dla Janell, ogólnie: remis.
PF: E.Kobryn 10/11 vs E.Kobryn 09/10.
Też remis. Obecna Ewka ma trochę lepsze zdobycze punktowe, ale wynika to raczej z tego ze w pierwszej części sezonu musiała wraz z Erin brać na swoje barki odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Teraz ta sytuacja powinna się zmienić, wiec jej cyferki zapewne się zrównają z poprzednimi, co oczywiście powodem do zmartwień nie jest. Jeśli o nią chodzi to IMO bardzo dobrze się stało, że w miejsce Janell przyszedł inny klasyczny center, bo cały czas mam wrażenie, że Ewka lepiej się czuje, gdy ma taką partnerkę na parkiecie. Wtedy z reguły musi walczyć z nieco niższymi i słabszymi fizycznie zawodniczkami podkoszowymi rywalek, z którymi radzi sobie z reguły bardzo dobrze.
SF: N.Powell vs I.Marquez
Obie panie to dla mnie bardzo podobna „półka”, ale diametralnie inny styl gry. Izi to szaleństwo, zarówno to pozytywne jak i to negatywne. To fragmenty gry, gdy wpada jej wszystko i wtedy jest nie do zatrzymania, i fragmenty, w których może mieć 10 pudel z rzędu bodąc całkowicie niepilnowana. Jej zrywy mogą poderwać zespół do gry, lecz gdy jej „nie siedzi” jej przydatność dla zespołu jest bardzo ograniczona, bo obronie jest bardzo przeciętna, a na dodatek mało zdyscyplinowana taktycznie. Nicole gra inaczej. W ataku jest – jak to stwierdził Hernandez – killerem. Jak się jej zostawi trochę wolnego miejsca to może trafić jak automat: jej euroligowy średnia w rzutach za 3 wynosi pewnie gdzie koło 45%. Niejednokrotnie trafiała po min 4 trójki meczu, i to grając przeciwko potentatom.. Warto zaznaczyć ze to zawodniczka, która najwyraźniej pasuje do europejskiej koszykówki i która dobrze się czuje w zespołach mających podobny potencjał jak obecnie Wisła, Zarówno w Fenerbahce jak i w Salamance (a w WNBA w średniaku, jakim było Sacramento) spisywała się wybornie. Dużo słabsze cyferki wykręcała natomiast w CSKA i obecnie w WNBA, gdy przeniosła się do NY. W tym zespole, w którym (i słusznie, bo to lepsza zawodniczka) dominowała Pondexter, Powell nie umiała się długo odnaleźć. Dopiero pod koniec sezonu zagrała kilka razy na swoim wcześniejszym poziomie. Czy może być to dla nas powód do zmartwień? Nie sądze. Nie jest ona jeszcze w schyłkowym etapie kariery, a jej słabsza gra wynikała po części z tej mniej istotnej pozycji w klubie a po części pewnie tez ze zmęczenia. Już pod koniec ubiegłego sezonu w barwach Fenerbahce miała wyraźna zadyszkę. W meczach finałowych z Galatasaray praktycznie nie zaistniała. (tam szalały Penny Taylor i Catch) Teraz powinna odzyskać siły, a i jej rola w Wiśle powinna jej pasować. Liczę, że te dwa czynniki zaowocują gra na takim poziomie jak choćby w Salamance. W takim wypadku ataku wnosiłaby pewnie nie mniej niż Izi (i to na równiejszym poziomie) a w obronie zarówno dzieki wzrostowi jak i większemu zdyscyplinowaniu powinna dawać dużo więcej od Brazylijki. Tak wiec atak remis, obrona +1 Powell. Łącznie + 1 Powell
SG G.Basko vs M.Fernandez (tutaj zamiast Basko można było dać Erin, a na 1 Jelavic, ale IMO piątka z Basko i Eirn jest ta najsilniejsza)
Tutaj para zawodniczek grających w podobnym stylu. Obie – zwłaszcza jak na pozycje nr „2” – nie posiadają jakiego specjalnego rzutu z dystansu, za to zdecydowanie lepiej czują się w podkoszowych penetracjach. W ataku wyżej cenię hiszpankę. Ma większy ciąg na kosz, jest bardziej zdecydowana w tym co robi, a przy tym mniej chaotyczna i bardziej regularna. Łotyszka momentami stara się grać w sposób bardzo wyrafinowany, oszukiwać i rywalki i sędziów co wychodzi jej jak dotąd ze średnim skutkiem. W obronie obie panie prezentują zbliżony poziom, przy czym Marta podejmowała tam większe ryzyko: jej próby przechyłu piłki niejednokrotnie kończyły się efektownymi, podrywającymi do walki drużynę kontrami, ale nie raz tez taka gra owocowała latwa pozycją rzutową dla rywalek. Podsumowując: w obronie remis, w ataku mały plu dla Fernandez (o ile Basko zacznie grac „swoje”. Jak nie to przewaga Marty będzie większa) Łącznie +0,5 Fernandez.
PG E.Philips vs L.Cohen
Tutaj mam największy problem z porównaniem, bo Erin jednak nie jest typową rozgrywająca. Zawodniczki grające na tej pozycji dzielę dla własnych potrzeb na 3 „podgrupki”: klasyczne rozgrywające (np. Liron, a z Polek obecnie właściwie tylko A.Gajda), „obrończynie” (Jelavic, z Polek Paula czy Czubak) i „1,5-rki”, czyli panie które są tak gdzieś pomiędzy pozycja nr 1 a nr 2, nie będące ani typowymi egzekutorkami, ani typowymi rozgrywającymi, ale prezentujące na tyle wysokie umiejętności ze mogą w zależności od potrzeb wcielać się w obie te role. Taką zawodniczką była K. Lara, taka obecnie zawodniczką jest dla mnie w Polsce jesy A.Perlińska, i taką zawodniczką jest Erin. Jeśli patrzyć przez pryzmat samego kreowania gry to na pewno ustępuje reprezentantce Izraela, (główny minus to kontrola tempa rozgrywania akcji), ale w dużej mierze nadrabia to zwłaszcza cechami motorycznymi. Jest niesamowicie wręcz sprawna, skoczna i dynamiczna. Te cechy – wraz z ogromna ambicja – powodują tez ze znacznie przewyższa Cohen w grze obronnej. Ogólnie w obronie +1 dla Erin, w ataku +0,5 dla Liron (ze wzgeldu na to ze rozpatrujemy je jako PG) Łącznie +0,5 dla Erin
Rezerwa:
Lecia, Doris, Krężel, Jelavic, Pawlak – Pałka, Wielebnowska, Doris, Skorek, Zohnova Pawlak,
W tamtym roku pań było, ale jednak obecny zestaw „rezerwistek” daje większe pole manewru. Lecia mimo swoich grzybów wnosi więcej od duetu Aga-Niunia, Krężel jest bardziej przydatna (zwłaszcza w lidze) od Magdy Skorek, Zohnova i Jelavic to mniej więcej ta sama półka, (choć oczywiście inne pozycje), – przy czym Czeszka umiał tylko rzucać, a Chorwatka umie tylko bronić, a Paula utrzymuje swój poziom. Największy plus to Doris, mówiąc w skrócie: Gburczyk-Sikora jest lepsza od Gburczyk. Łącznie i w ataku i w obronie +0,5 dla obecnej „rezerwy”
Sumując wszystkie panie wychodzi +2 dla obecnej drużyny. I chyba pokrywa się to z „odczuciami”. Obecny skład jest może dalej minimalnie słabszy a w ataku (ale już o klasę lepszy niż ten sprzed świat), ale jednak sporo mocniejszy w obronie. Dodatkowo dzięki lepszemu zbilansowaniu Polek nie powinno być takich dysproporcji miedzy tym co gramy w lidze a tym co gramy w pucharach. Na co nas w związku z tym stac?
Liga – tu cel może być w tym momencie tylko 1 – MP. Sytuacje w tabeli już mamy dość dobrą i jeśli uda się utrzymać prowadzenie do końca sezonu regularnego to w PO będziemy mięć niemal wszystkie karty w ręku. Przyjście Leuchanki nie jest w tym wypadku kluczowe – z Burse w formie bylibyśmy równie mocni, Natomiast nie bez znaczenia może być fakt mocnego osłabienia Gorzowa. Leuchanke będzie im ciężko zastąpić, wiec rosną nasze szanse na wygrana bezpośrednim pojedynku, który może okazać się kluczowym w walce o 1miejsce w PO.
Euroliga – tu nie jest tak różowo. 3 Poniesione do tej pory porażki stawiają nas w sytuacji ciężkiej, choć nie beznadziejnej. Teraz musimy rozjechać osłabioną Rygę a potem wygrać kluczowy mecz w Koszycach. To dałoby nam przewagę w 1 rundzie PO, i duże szanse na ominięcie duetu Fenerbahce – Jekaterinburg w PO. A to by otwierało cię szansy nawet na F4. Po obecnych wzmocnieniach (największych wśród zespołów w eurolidze..) tylko wyżej wymieniony duet jest absolutnie poza naszym zasięgiem. Oczywiście grając z Walencją czy Spartakiem też nie bylibyśmy faworytami, ale nie wydaje się byśmy nie mogli podjąć z nimi walki, zwłaszcza gdybyśmy mieli przewagę własnego parkietu (Spartak). Kolejna grupa zespołów (Salamanka, Schio, Orenburg, wzmocnione Taranto, Praga, Bourges, Galatasaray może też Koszyce) to już „nasz” poziom. Każdy z tych klubów miałby jakieś atuty w meczu z nami, ale tez i można w każdym znaleźć słabe punkty. W rywalizacji z nimi każdy wynik byłby otwarty, natomiast z pozostałymi zespołami, które wejdą do PO, poczynając od mocno osłabionego Sopronu, powinniśmy sobie bez większych przeszkód poradzić..
Atutów w każdym razie mamy obecnie sporo: dobra obrona, spore indywidualności, dobrze zbilansowany skład, przyzwoita ławka rezerwowych.. Ogólnie wygląda to nieźle. Minusów czy raczej zagrożeni minusami jest mniej, ale to na nich się skupie.
1) Leuchanka, czyli czemu i w jakim stylu odeszła z Gorzowa, czemu wybrała Wisłę a nie Lotos no i co z tą kontuzją.. Jeśli chodzi o rozwiązanie kontraktu z AZS-em to wersje są – jak zawsze w takich wypadkach – dwie. Gorzowianie będą głównej przyczyny upatrywać w braku profesjonalizmu, Jeleny, a ona zapewne będzie odbijać piłeczkę. Prawda – jak to tez z reguły bywa – pewnie leży pośrodku. Czytając blog zawodniczki od początku sezonu ciężko się było pozbyć wrażenia, że nie jest zadowolona ze swojego wyboru, i że żałuje ze podpisała kontrakt jeszcze przed MŚ. Uwagę zwracało zwłaszcza jest notoryczny powtarzanie, że czuje się lepiej w dużych miastach.. coż, w tym względzie Kraków pewnie bardziej przypadnie jej do gustu.. oby nie za bardzo. Czy jej ewentualne złe samopoczucie w Gorzowie i AZS-ie mogło być jednak na tyle silne by symulowała kontuzje i odpuszczała mecze euroligowy? Prawdę zna pewnie tylko ona sama, ale mnie się nie wydaje by do końca tak było, bowiem jej zachowanie było nielogiczne.. jeśli już chciałby manifestować swoja niechęć to lepszym miejscem była na to liga a nie puchary.. Zakładam wiec ze jakiś uraz był, może nie jakiś specjalnie duży, ale wystarczający by nie chciała ryzykować jego pogłębienia, (bo umierać z Darka to na pewno nie miała zamiaru) zwłaszcza, że dochodzi kwestia dla niej zapewne kluczowa, czyli pieniądze. Nie wiem czy otrzymywała terminowo wszystkie wypłaty, ale jeśli nawet tak to na pewno doszły do niej glosy ze ten stan może szybko ulec zmianie. Problemy finansowe Gorzowa są w końcu sprawą ogólnie znaną. Podsumowując: obie strony doszły d wniosku ze lepiej będzie pójść swoją drogą. Czemu Kraków a nie Gdynia? Tu tez glosy będą podzielone

Forsa – oczywiście tak. Leuchanka się ceni. Ale prawdę mówiąc nie sadze by paliła się do gry w Gdyni. Mówiąc wprost – na ten moment mamy sporo więcej do zaoferowanie od Lotosu. Nasza sytuacja zarówno w lidze jak i w eurolidze jest dużo lepsza, mamy chyba większa możliwości finansowe no i nie mamy opinii zespołu, z którym trzeba się procesować w FIBA by odzyskać zaległe wynagrodzenia. Wiec ja będąc na jej miejscu wybrałbym Wisłe, nawet gdyby dawała ciut mniej, a do Gydni pojechałbym „podbijać” cenę.. Tak czy inaczej Leuchanka jest u nas, może, dlatego że woli obwarzanki od ryb, a może, dlatego ze jest sportową cyniczną k.. która idzie bez jakichkolwiek sentymentów za forsą. Nie ważne. Ważne dla nas jest to żeby była zdrowa, i żeby bez względu na motywacja grała na 100% swoich możliwości. Licze ze Hernandezowi uda się do niej trafić lepiej niż Maciejewskiemu, a już na pewno nie obawiam się by działała demobilizująco na inne zawodniczki. Myślę ze są profesjonalistkami a nie juniorkami i zdają sobie sprawę, za co dostają swoją – niemała – wypłatę.
2) Zgranie. Wzmocnienia robią wrażenie, ale każdy kij ma dwa końce, w tym wypadku tym drugim jest brak czasu na zgarnie. W praktyce dołączyły do nas 3 nowe zawodniczki, które maja stanowić o sile drużyny, a czasu na treningi brak. Zgrania formy musimy szukać metoda „startową” wykorzystując do tego mecze z dołem ligowej tabeli. Ale nie ma cudów – w tej materii nie dogonimy euroligowych rywali ( z Polskimi nie będziemy w tyle inne zespoły tez mają podobna sytuacje) których składy są znacznie bardziej stabilne.
3) Liderka.. tutaj dwa aspekty. Pierwszy to znalezienie zawodniczki, która będzie brała na siebie ciężar gry gdy zespołowi nie będzie szło. W tamtym roku przypływy, energi dostawaliśmy dzięki bądź to szalonym akcjom Izi, bądź dzięki przechwytom i kontrom Marty. Kto będzie pełnił tę rolę? Kto w razi potrzeby będzie także słownie zagrzewał do walki? Takich pewniaczek nie widze choć teoretycznie kilka pań może spełniac tą rolę… Druga sprawa to potrzebę kogos z chłodną głową, kto pokieruje grą zespołu w kluczowych momentach, zwłaszcza w końcówkach spotkań. Taką rolę zwykle pełnia rozgrywające bądź też niekwestionowane gwiazdy, będące zarazem wszechstronnymi zawodniczkami (Catch, Taurasi, Taylor, Holdsclaw). My nie mamy ani jednych ani drugich. Jeśli chodzi o rozgrywające to żadna z naszych pań nie łączy dwóch niezbędnych cech – dużych umiejętności koszykarskich z ogromnym opanowaniem. Najbliżej tego jest ktoś z pary: Basko (ze względu na doświadczenie) – Erin, ale to ciągle „nie to”. Pozostaje nam chyba tylko wykucie „na blachę” 2-3 zagrywek..
Koniec narzekań. W porównaniu z grudniem nasz skład i tak wygląda, niezwykle okazale. Oczywiście szkoda, że nie byliśmy w stanie mieć takiego już od października, bo pewnie wówczas zakończylibyśmy fazę grupowa euroligi spokojnie w pierwszej 4-ce, ale coż, nie zawsze można mieć wszystko, a nasz budżet nie jest z gumy. Ważne że obecnie mamy to co mamy bo ciągle stać nas na najlepszy sezon w „erze” can-packu (podwójna korona w Polsce + min 8-ka w euro) Oby tak się stało, oby nowe zawodniczki się sprawdziły i chciały zostać dłużej. Mielibyśmy wówczas naprawdę solidny szkielet drużyny także na przyszłe rozgrywki. 1-2 zmiany i do walki o F8 w przyszłym roku przystępowalibyśmy w roli faworyta.
To jednak odległa przyszłość. Poki co gratulacje dla działaczy za „nieprzespanie” świąt. Swoje zadanie spełnili. Teraz czas na trenerów, zawodniczki i.. kibiców. Forza Wisła

... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...