Rozmowa z Justyną Żurowską
20-latka jest związana z gorzowską koszykówką od początku kariery. W końcówce poprzedniego sezonu przyplątała się jej poważna kontuzja, ale dziś nie ma już po niej śladu. Bez wsparcia Justyny AZS PWSZ na pewno nie wygrałby pięciu meczów z rzędu
W sobotę gorzowska drużyna po raz pierwszy w historii wygrała w Brzegu 79:73. Żurowska zdobyła 13 pkt. Obok Agnieszki Szott i Aleksandry Karpińskiej była bohaterką tego meczu. Świetnie zagrała na początku spotkania, w pierwszych minutach tylko ona zdobywała punkty dla gorzowianek. Po niezbyt udanym początku sezonu, spowodowanym po części kilkumiesięczną przerwą na leczenie urazu stopy, "Justine"dochodzi już do optymalnej formy.
Kamil Siałkowski: W poprzednim sezonie zdobyłaś w Brzegu 19 pkt. Teraz również zanotowałaś dobry występ: 13 pkt, 67 proc. celnych rzutów z gry, 4 przechwyty, zbiórka w ataku. Tylko wynik był inny. Wreszcie zwyciężyliśmy.
Justyna Żurowska: Miałam bardzo dobre wejście. Na początku rzuciłam ważne punkty i trochę zaskoczyłyśmy rywalki. Później to koleżanki punktowały. Dobrze zagrała cała drużyna, a to, że mogłam dołożyć do naszego zwycięstwa swoją cegiełkę bardzo mnie cieszy. Czy ta hala mi służy? To zbieg okoliczności, że rzucam tu dużo punktów. Do każdego meczu podchodzę tak samo skoncentrowana. Staram się walczyć na tablicach i nawet jak nie zbieram, to próbuję chociaż dobrze zastawić. Ostatnio częściej zdarza mi się również przerywać akcje rywalek. Dzisiaj mocno pracowałam zarówno w ataku, jak i w obronie i przyniosło to efekty.
Brzeski parkiet nareszcie okazał się dla naszej drużyny szczęśliwy.
- Z meczu na mecz widać, że nasza ekipa jest coraz bardziej zgrana. Bardzo się cieszę, że wygrałyśmy na ciężkim terenie w Brzegu i także tutaj przełamałyśmy naszą niemoc. W ubiegłym roku Odra się na nas odbiła i szła jak burza w górę tabeli. Przyjechałyśmy tu z bojowym nastawieniem, liczyło się tylko zwycięstwo. Wiele zagrywek, nad którymi pracowałyśmy przez ostatni tydzień na treningach, dobrze wychodziło nam w trakcie meczu. Bardzo ucieszyła mnie także akcja z Agnieszką Szott. To był wzorowo rozegrany kontratak i do tego w niezwykle ważnym momencie czwartej kwarty.
Atmosfera na trybunach była bardzo gorąca. Jak gra się przy tak żywiołowo reagującej publiczności?
- Było ciężko, ale większe problemy sprawił nam zespół Odry, a nie jego kibice. Przykład z Brzegu świetnie pokazuje, że nawet 300 osób może stworzyć wyjątkową atmosferę. To super sprawa, że tutejsi fani reagują tak emocjonalnie. Nie ma tutaj chamstwa jak na piłkarskich boiskach, a że sobie podczas meczu pokrzyczą, mają do tego prawo.
Początek sezonu nie był dla ciebie udany. To były Cukierki na przełamanie?
- Niestety, w pierwszych meczach nie wszystko wychodziło tak, jak tego oczekiwałam. Staram się bardzo mocno i trenuję dzielnie. Na szczęście omijają mnie kontuzje. Mam nadzieję, że ich limit na długo już wyczerpałam. W tygodniu złapało mnie przeziębienie, ale nie miało to większego wpływu na moją postawę. Wierzę, że już niedługo przyjdzie moment, kiedy wszystko zaskoczy i dojdę do optymalnej formy.
Rozmawiał Kamil Siałkowski (Gazeta WYborcza)
Rozmowa z Justyną Żurowską
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Rozmowa z Justyną Żurowską
Wojteg pisze:
Atmosfera na trybunach była bardzo gorąca. Jak gra się przy tak żywiołowo reagującej publiczności?
- Było ciężko, ale większe problemy sprawił nam zespół Odry, a nie jego kibice. Przykład z Brzegu świetnie pokazuje, że nawet 300 osób może stworzyć wyjątkową atmosferę. To super sprawa, że tutejsi fani reagują tak emocjonalnie. Nie ma tutaj chamstwa jak na piłkarskich boiskach, a że sobie podczas meczu pokrzyczą, mają do tego prawo.
Dobrze, że tym razem redaktor z Gazety Wyborczej nic nie przekręcił (chyba?)
..you got to lose, to know how to win..
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
