http://www.lkskosz.liga.pl/news.php?id=894
Minęła pierwsza runda sezonu zasadniczego. Już w najbliższy weekend rozpoczną się rewanże, ale nim to nastąpi spróbujmy podsumować to, co działo się do tej pory.
Prym wiedzie krakowska Wisła, która po srebrze w poprzednim sezonie ostrzy sobie zęby na powtórkę z roku 1988, kiedy to zdobyła ostatnie Mistrzostwo Polski. Jest na najlepszej drodze do tego, gdyż duet trenerski Omanić-Starowicz znakomicie poukładał zespół, który z powodzeniem gra na krajowych parkietach. Jedynym mankamentem zespołu ze stolicy małopolski jest znikomy udział polskich zawodniczek. Tylko młoda Monika Krawiec przebiła się do podstawowego składu, a nawet do pierwszej piątki. Reszta Polek grzeje ławę i wchodzi tylko wtedy, gdy mecze są już praktycznie rozstrzygnięte... Tylko młoda Monika Krawiec przebiła się do podstawowego składu, a nawet do pierwszej piątki. Można za to podziwiać grę tak znanych zawodniczek jak Anna DeForge, Kara Brown-Braxton, Jelena Skerović czy Iva Perovanović.
Szkoda, że także w elitarnej Eurolidze zespół "białej gwiazdy" nie radzi sobie już tak dobrze. Do tej pory odniósł tylko 1 zwycięstwo.
Za plecami krakowianek toczy się walka o następne 3 miejsca między Pabianicami, Polkowicami, Gorzowem a Gdynią. Szyki "wielkiej czwórce" (Wisła, Polfa, CCC i Lotos) miesza gorzowski AZS, który w tym sezonie jest mocny, chce znaleźć się na podium i ma w swoich szeregach jedną z kandydatek na MVP sezonu - Agnieszkę Szott.
Drużyny z Polkowic i Gorzowa radzą sobie znakomicie mimo braku zagranicznych gwiazd. Jak widać "Polak (w tym wypadku Polka) potrafi".
Na dole tabeli toczy się walka o awans do ósemki między Meblotapem, ŁKS-em, Cukierkami i AZS-em Poznań. Do tej walki włącza się powoli AZS KK Jelenia Góra, do którego wróciła znakomita, wiecznie młoda Katarzyna Dulnik (również kandyduje do tytułu MVP).
Różnica między górną a dolną połową tabeli jest aż nadto widoczna, ale głównym sprawcą takiego stanu rzeczy są oczywiście klubowe budżety. Mówi się, że sukces przyciąga sponsorów, ale jak widać to na przykładzie drużyny z Jeleniej Góry, która przed przyjściem Dulnik ponosiła druzgoczące porażki, tak nie jest. Awans do ekstraklasy to jest ogromny sukces, który przeszedł bez echa i gdyby nie powrót "Gruszki", to akademiczki spadłyby z ligi w kompromitującym stylu.
Runda rewanżowa zapowiada ogromne emocje, zarówno na dole jak i na górze tabeli. Jeleniogórski AZS wzmocniony Katarzyną Dulnik ma zamiar utrzymać się w ekstraklasie, a dzięki tej doświadczonej koszykarce ich szanse znacznie wzrosły. Akademiczki z Poznania po powrocie Joanny Lorek też chcą się utrzymać w lidze przez awans do play off. Nikt nie ma ochoty na spadek, a ktoś będzie musiał się z ekstraklasą pożegnać.
Ze smutkiem stwierdzam, że o miejsca 9-10 będzie grał łódzki ŁKS, który mimo ustablilzowanej sytuacji finansowej nie potrafi ustabilizować formy. Może jednak w okienku transferowym działacze 9-krotnych mistrzyń kraju sprowadzą jakąś wartościową koszykarkę, która wydźwignie klub z kłopotów?
Najlepsza obecnie ekipa, krakowska Wisła, nie poniosła żadnej porażki. Najbliżej sprawienia sensacji w Krakowie były koszykarki PZU Polfy. Gdyby nie słabiutka ostatnia kwarta, to mecz ten mógł zakończyć się zwycięstwem gości. W meczu w Polkowicach krakowianki pokazały klasę odsyłając ówczesnego wicelidera z bagażem 33 punktów. Tyle samo punktów zdobyła Bibrzycka w meczu w Krakowie, lecz mimo to Wisła pokonała Lotos 86:82.
Drużyna z Małopolski w rundzie rewanżowej może polec w Pabianicach, Gdyni a nawet w Gorzowie. Teraz hasło "bić mistrza (Lotos)" zmieniło się na "bić niepokonanego lidera", który kroczy coraz pewniej po 18. tytuł mistrzyń kraju.
Konia z rzędem temu, kto teraz wytypowałby trafnie skład finału, gdyż rywalem prawie pewnych krakowianek może być każda z drużyn z miejsc 2-5.
Przyjrzyjmy się też dokładniej indywidualnym osiągnięciom zawodniczek.
Miano najlepszej na liście strzelczyń należy do fenomenalnej Agnieszki Bibrzyckiej, która w tym sezonie gra znakomicie.
Za nią z niewielką stratą jest kolejna z przedstawicielek rocznika 1982, Agnieszka Szott. Obie mogą się poszczycić przekroczeniem magicznej bariery średniej 20 punktów na mecz.
Za tymi dwiema doskonałymi w tym sezonie skrzydłowymi jest ogromna przerwa. Trzecie miejsce z dużą stratą do prowadzących zajmuje zawodniczka Wisły Kraków - Kara Brown-Braxton.
Ostatnia taka sytuacja, gdy co najmniej dwie koszykarki osiągnęły na koniec rozgrywek średnią powyżej 20 punktów miała miejsce w sezonie 2000/01, kiedy to 3 koszykarki miały: Małgorzata Dydek (Polpharma Gdynia) 20,9 (648/31), Agnieszka Bibrzycka (SMS Warszawa) 20,64 (578/28) i Daiva Jodeikaite (ŁKS Łódź) 20,19 (525/26).
Jędrzej Lewandowski
No to wszyscy już jesteśmy po "połówce"
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Koszykarki Meblotapu dzięki udanemu początkowi rozgrywek są bardzo bliskie wejścia do play off. - Żeby wykorzystać szansę na miejsce w ósemce, musimy się wzmocnić zawodniczką podkoszową - mówi trener chełmianek Sławomir Depta.
Trzy zwycięstwa odniesione na początku rozgrywek przez Azoty Meblotap AZS zapewniły mu korzystną sytuację. Wygrane z ŁKS Łódź, Kolegium Karkonoskim AZS Jelenia Góra i z Cukierkami Brzeg sprawiły, że chełmskim koszykarkom praktycznie nie grozi, jak w poprzednim sezonie, walka w barażach o pozostanie w lidze.
Duży wpływ na ten korzystny dla Meblotapu rozwój wydarzeń ma układ sił w ekstraklasie. W tym sezonie jest w niej ostry podział na dwie grupy drużyn. Trener Depta zwraca uwagę, że nikomu z dolnej piątki nie udało się w pierwszej rundzie pokonać żadnej spośród pierwszych pięciu ekip. Walka o ważne punkty na dobrą sprawę toczy się zatem wewnątrz tych grup. Dlatego też trzy zwycięstwa chełmianek mają niejako podwójną wartość, bo są odniesione w spotkaniach z bezpośrednimi rywalkami. Dzięki nim Meblotap w tabeli przewodzi stawce gorszych pięciu drużyn. Miejsce zaś wśród pierwszych ośmiu zespołów grających w play off oznacza pozostanie w lidze.
Oczywiście nic nie jest jeszcze do końca przesądzone. Różnice punktowe są niewielkie, a w rewanżach będzie chyba łatwiej o niespodzianki. - Zespoły walczące o bezpieczny byt w ekstraklasie będą zdesperowane, a potentaci mogą z kolei już rezerwować siły na play-off. Dlatego spodziewam się, że w drugiej rundzie mogą jednak paść niespodziewane wyniki - mówi Sławomir Depta.
Meblotap będzie więc musiał walczyć o utrzymanie swojej dobrej pozycji. - Plan na rundę rewanżową jest prosty: powtórzyć zwycięstwa z pierwszej rundy i dołożyć do nich jeszcze co najmniej jedno - planuje Depta. Wygrane w Chełmie z ŁKS i AZS Jelenia Góra są niejako obowiązkowe. Na dobrą sprawę powinny one wystarczyć. Trzeba też będzie powalczyć o wyjazdowe zwycięstwa z Cukierkami i AZS Poznań. Jak to się uda, wejście do play off z szóstego miejsca będzie w zasadzie niezagrożone.
Trener podkreśla jednak, że jest jeden warunek - pozyskanie typowej zawodniczki podkoszowej. - Wszyscy rywale już mają środkowe. Jak uzupełnimy skład o taką koszykarkę, pokusimy się o niespodziankę w meczach z kimś z górnej piątki. Dotychczasowe zwycięstwa odnieśliśmy dzięki woli walki, zaskoczeniu przeciwniczek taktyką, ale na dłuższą metę tak nie można. Ze słabą strefą podkoszową mamy ograniczone możliwości manewru. Nie możemy zmieniać systemu gry, łatwo nas rozszyfrować. Przegrywamy pod tablicą, więc rywale mają powtórne akcje rzutowe, a my nie. W rezultacie musimy wkładać więcej wysiłku w zdobycie punktu - tłumaczy chełmski szkoleniowiec.
Klub nie zdradza na razie, jak szybko uda się zaangażować wysoką zawodniczkę, choć po przegranym w niedzielę meczu z AZS Gorzów Depta podkreślał, że jest to pilne.
(Źródło: Gazeta Wyborcza)
Trzy zwycięstwa odniesione na początku rozgrywek przez Azoty Meblotap AZS zapewniły mu korzystną sytuację. Wygrane z ŁKS Łódź, Kolegium Karkonoskim AZS Jelenia Góra i z Cukierkami Brzeg sprawiły, że chełmskim koszykarkom praktycznie nie grozi, jak w poprzednim sezonie, walka w barażach o pozostanie w lidze.
Duży wpływ na ten korzystny dla Meblotapu rozwój wydarzeń ma układ sił w ekstraklasie. W tym sezonie jest w niej ostry podział na dwie grupy drużyn. Trener Depta zwraca uwagę, że nikomu z dolnej piątki nie udało się w pierwszej rundzie pokonać żadnej spośród pierwszych pięciu ekip. Walka o ważne punkty na dobrą sprawę toczy się zatem wewnątrz tych grup. Dlatego też trzy zwycięstwa chełmianek mają niejako podwójną wartość, bo są odniesione w spotkaniach z bezpośrednimi rywalkami. Dzięki nim Meblotap w tabeli przewodzi stawce gorszych pięciu drużyn. Miejsce zaś wśród pierwszych ośmiu zespołów grających w play off oznacza pozostanie w lidze.
Oczywiście nic nie jest jeszcze do końca przesądzone. Różnice punktowe są niewielkie, a w rewanżach będzie chyba łatwiej o niespodzianki. - Zespoły walczące o bezpieczny byt w ekstraklasie będą zdesperowane, a potentaci mogą z kolei już rezerwować siły na play-off. Dlatego spodziewam się, że w drugiej rundzie mogą jednak paść niespodziewane wyniki - mówi Sławomir Depta.
Meblotap będzie więc musiał walczyć o utrzymanie swojej dobrej pozycji. - Plan na rundę rewanżową jest prosty: powtórzyć zwycięstwa z pierwszej rundy i dołożyć do nich jeszcze co najmniej jedno - planuje Depta. Wygrane w Chełmie z ŁKS i AZS Jelenia Góra są niejako obowiązkowe. Na dobrą sprawę powinny one wystarczyć. Trzeba też będzie powalczyć o wyjazdowe zwycięstwa z Cukierkami i AZS Poznań. Jak to się uda, wejście do play off z szóstego miejsca będzie w zasadzie niezagrożone.
Trener podkreśla jednak, że jest jeden warunek - pozyskanie typowej zawodniczki podkoszowej. - Wszyscy rywale już mają środkowe. Jak uzupełnimy skład o taką koszykarkę, pokusimy się o niespodziankę w meczach z kimś z górnej piątki. Dotychczasowe zwycięstwa odnieśliśmy dzięki woli walki, zaskoczeniu przeciwniczek taktyką, ale na dłuższą metę tak nie można. Ze słabą strefą podkoszową mamy ograniczone możliwości manewru. Nie możemy zmieniać systemu gry, łatwo nas rozszyfrować. Przegrywamy pod tablicą, więc rywale mają powtórne akcje rzutowe, a my nie. W rezultacie musimy wkładać więcej wysiłku w zdobycie punktu - tłumaczy chełmski szkoleniowiec.
Klub nie zdradza na razie, jak szybko uda się zaangażować wysoką zawodniczkę, choć po przegranym w niedzielę meczu z AZS Gorzów Depta podkreślał, że jest to pilne.
(Źródło: Gazeta Wyborcza)
Natalia Marczanka- najlepsza rozgrywająca w PLKK
Ekstraklasa koszykówki kobiet po pierwszej rundzie
Dawno rozgrywki kobiet nie były tak ciekawe, choć nadal mamy zespół, który nie przegrywa. Pałeczkę lidera od Lotosu Gdynia przejęła Wisła Kraków. Strasznie nam miło, że w czubie są także gorzowianki.
Drużyna z Krakowa ma na koncie już 10 zwycięstw. Tyle, bo wiślaczki nie tylko wygrały wszystkie mecze w pierwszej rundzie, ale awansem dopisały dodatkowy sukces w Jeleniej Górze (ten pojedynek pierwotnie miał się odbyć w styczniu). Z imponującej serii bardzo się w Krakowie cieszą, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że można wygrać nawet wszystkie 18 spotkań w sezonie zasadniczym, a potem nie znaleźć się na podium. Ostatni pojedynek Wisły z Lotosem, wygrany przez liderki 86:82, jest najlepszym dowodem, że łatwo nie będzie. Gdynia ma w składzie wielki skarb - fenomenalną Agnieszką Bibrzycką, zdecydowanie najlepszego gracza ekstraligi. - Mimo porażki jestem zadowolony, bo ten pojedynek udowodnił, że wcale do krakowianek nie mamy tak daleko - odgrażał się trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. - Dotkliwie odczuwamy brak w naszym zespole Małgosi Dydek. Wkrótce mamy jednak zamiar poważnie się wzmocnić. Nie oddamy tytułu za darmo.
Gorzów też chwali się swoją gwiazdką - Agnieszką Szott. 23-letnia "Pysia" jest w tej chwili drugą zawodniczką w lidzę pod względem średniej punktowej. Ma w naszej drużynie najwięcej zbiórek, jest druga w asystach. Gdy AZS PWSZ Sowood został wzmocniony Aleksandrą Karpińską i Joanną Czarnecką gwiazda Szott świeci jeszcze jaśniej, bo rywalki nie mogą już koncentrować się w obronie tylko na jednym naszym graczu.
Jak daleko zajdą w tym sezonie gorzowianki? Teoretycznie nie mają jeszcze składu na medal. Czwarte, czy piąte miejsce powinno nas ucieszyć. W sporcie teoria często jednak rozmija się z praktyką. Jeśli ominą nasz zespół kolejne nieszczęścia i do składu wróci Magdalena Kozdroń to w play-off może wydarzyć się wszystko. O formę koszykarek AZS PWSZ Sowood nie musimy się martwić, bo Dariusz Maciejewski to znakomity fachowiec. W decydującym momencie wyciśnie z naszych dziewczyn 110 proc. możliwości. Musi mieć jednak do dyspozycji wszystkie zawodniczki, bo aby dorównać Polkowicom czy Pabianicom, trzeba zawzięcie bić się o każdą piłkę przez całe spotkanie, a tego nie da się zrobić jedną piątką.
Play-off to jeszcze daleka przyszłość. Za to już w najbliższą sobotę w Gorzowie kolejne święto koszykówki. Przyjeżdża niepokonana Wisła. Możemy być pewni, że nasz zespół postawi się liderkom, bo już na stałe, co bardzo miłe, jest kojarzony z czołówką ekstraklasy.
1. WISŁA CAN PACK KRAKÓW - 20 PKT
Anna DeForge na obwodzie, plus Kara Braxton pod koszem, plus Elmedin Omanić na ławce trenerskiej, równa się 10 zwycięstw w ekstraklasie. Na razie wiślaczki konsekwentnie realizują plan założony na 100-lecie klubu - zdetronizowanie Lotosu Gdynia. Mają wyrównany szeroki skład, tracą najmniej punktów w lidze, co świadczy o solidnej obronie. I tylko szkoda, że tak mało w krakowskim zespole grają polskie zawodniczki, których, nawet tych z reprezentacji Polski nie brakuje.
2. PZU POLFA PABIANICE - 16 PKT
Przed rozgrywkami wydawało się, że szybko skompletowana drużyna doświadczonego trenera Tomasza Herkta będzie deptać Wiśle po piętach. Polfa jest na drugim miejscu, ale niedawny mecz w Gorzowie pokazał, że nie taki diabeł straszny. Na minus pabianiczankom zapisujemy zbyt wysokie przegrane w Polkowicach i Krakowie, a na plus pewne zwycięstwo nad Lotosem. Prawdziwą, jeszcze groźniejszą twarz, Polfa objawi w drugiej części sezonu, bo play-off to czas weteranek, a tych w Pabianicach nie brakuje.
3. CCC POLKOWICE - 16 PKT
Polkowiczanki są nam bliskie, bo tak jak gorzowianki, próbują zawojować ekstraklasę krajowym składem. Wystartowały rewelacyjnie. Wygrały w Gdyni. Potem jednak nie dały rady na wyjeździe AZS PWSZ Sowood. Koszykarki CCC miały spore problemy z kontuzjami i wydaje się, że jeszcze nie pokazały pełni formy. Ostatnio zostały na swoim parkiecie rozgromione 52:85 przez Wisłę. Taki wynik może załamać każdego. Czy aż tyle CCC dzieli od lidera? Chyba nie. To był wypadek przy pracy.
4. AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW - 15 PKT
Sześć zwycięstw gorzowianek w jednej rundzie to wspaniały rezultat. A mogło być jeszcze lepiej, bo w Gdyni przegraliśmy na własne życzenie, a ostatnio w Gorzowie o porażce po dwóch dogrywkach z Pabianicami decydowały pojedyncze akcje. AZS PWSZ jest w czołówce, ale czy w niej zostanie do końca sezonu nie wiemy. Ważne, aby nasz zespół wreszcie przestały prześladować kontuzje. W pełnym składzie, w pełni zdeterminowane gorzowianki są już w stanie powalczyć z każdym.
5. LOTOS GDYNIA - 15 PKT
Poczekajmy do play-off - takie hasło przyświeca wszystkim występom mistrzyń Polski w tym sezonie. Najstarsi górale nie pamiętają kiedy ostatni raz Lotos przegrał trzy mecze w lidze. I jest pewne, że przegra kolejne. Na spotkania decydujące o mistrzostwie Gdynia ma być jednak o wiele mocniejsza. Mówi się, że wróci Gordana Grubin. Ma także przyjechać zawodniczka z USA, podobno z najwyższej półki. Jeśli wzmocnienia dojdą do skutki to Lotos, z genialną Agnieszką Bibrzycką na czele, nie musi być gorszy od Wisły.
6. CUKIERKI ODRA BRZEG - 12 PKT
Kobieca ekstraklasa bardzo mocno podzieliła się w tym roku na dwie części. Brzeg otwiera grupę pięciu zespołów, które na razie marzą o tym, aby znaleźć się w czołowej ósemce i dzięki temu nie przeżywać w wielkich stresów w dodatkowych meczach o utrzymanie. Cukierki na razie nie grają rewelacyjnie, ale to ma się zmienić, bo w zespole jest wiele nowych zawodniczek, które cały czas się zgrywają. Szósta lokata jest dobrym odzwierciedleniem aktualnej siły tego zespołu.
7. AZOTY MEBLOTAP CHEŁM - 12 PKT
O lepszym początku sezonu nikt w Chełmie nie marzył. Meblotap zwyciężył w Łodzi i Jeleniej Górze oraz u siebie z Brzegiem i szybko znalazł się na bezpiecznej pozycji w tabeli. W klubie, w którym nie ma zbyt wielu pieniędzy, taki start był szczególnie ważny. Podobno sytuacja finansowa ma poprawić się w styczniu i w Chełmie chcą nawet sięgnąć po wzmocnienia z USA. Być może wtedy zespół, w którym gwiazdą pierwszej wielkości jest Białorusinka Natalia Marchanka, zagrozi najlepszym.
8. AZS POZNAŃ - 11 PKT
Gołym okiem widać jak trudno jest w Poznaniu zastąpić Beatę Krupską-Tyszkiewicz i Aleksandrę Karpińską. AZS gra słabo, weteranka Monika Gonciarz częściej się frustruje niż pokazuje klasę i pewnie żałuje, że też nie zdecydowała się opuścić poznańskiej drużyny. Akademiczki powinny jednak bez problemów zachować pozycję w czołowej ósemce, a w przyszłość mogą patrzeć z umiarkowanym optymizmem. Wkrótce powinna zaprocentować ścisła współpraca i sięganie po młode zawodniczki z Olimpii Poznań.
9. KK AZS JELENIA GÓRA - 11 PKT
Aż do 7. kolejki wydawało się, że beniaminek nie ma żadnych atutów. Na mecz z ŁKS, wróciła jednak 37-letnia skrzydłowa Katarzyna Dulnik, która wcześniej, praktycznie w pojedynkę, wciągnęła Jelenią Górę do elity. Koszykarka przez pół roku leczyła kontuzję, nie trenuje z drużyną, bo pracuje w Warszawie, ma dojeżdżać tylko na wybrane pojedynki. W spotkaniu z łodziankami zdobyła 14 pkt i miała 12 zbiórek, a Kolegium wygrało! Jelenia Góra odzyskała nadzieję, że jeszcze może w ekstraklasie coś zdziałać.
10. ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDŹ - 10 PKT
Zespół, w którym są aż cztery doświadczone medalistki mistrzostw Polski, na razie strasznie rozczarowuje. Wygrał tylko jeden mecz, u siebie z AZS Poznań jednym punktem. Porażka w Jeleniej Górze to był po prostu blamaż. W ŁKS na pewno tkwią spore rezerwy i w Łodzi liczą, że doświadczony trener Mirosław Trześniewski, który mimo porażek wciąż jest z drużyną, na drugą rundę przygotuje zespół z zupełnie innym obliczem, który opuści strefę spadkową. Nie będzie to łatwe, bo ŁKS ma w rewanżach ciężki terminarz.
CO NAS CZEKA W KOSZYKARSKIEJ EKSTRAKLASIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE
10. kolejka - 10 grudnia: AZS PWSZ Sowood Gorzów - Wisła Can Pack Kraków (godz. 17), PZU Polfa Pabianice - AZS Poznań, CCC Polkowice - Lotos Gdynia, Azoty Meblotap Chełm - ŁKS Siemens AGD Łódź, Cukierki Odra Brzeg - KK AZS Jelenia Góra.
11. kolejka - z powodu meczu Gwiazd Ligi Polskiej z Lotosem została przełożona z 17 grudnia na 29 stycznia.
12 kolejka - 7 stycznia: CCC Polkowice - AZS PWSZ Sowood Gorzów, Lotos Gdynia - ŁKS Siemens AGD Łódź, Wisła Can Pack Kraków - AZS Poznań, PZU Polfa Pabianice - Cukierki Odra Brzeg, Azoty Meblotap Chełm - KK AZS Jelenia Góra.
Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)
Dawno rozgrywki kobiet nie były tak ciekawe, choć nadal mamy zespół, który nie przegrywa. Pałeczkę lidera od Lotosu Gdynia przejęła Wisła Kraków. Strasznie nam miło, że w czubie są także gorzowianki.
Drużyna z Krakowa ma na koncie już 10 zwycięstw. Tyle, bo wiślaczki nie tylko wygrały wszystkie mecze w pierwszej rundzie, ale awansem dopisały dodatkowy sukces w Jeleniej Górze (ten pojedynek pierwotnie miał się odbyć w styczniu). Z imponującej serii bardzo się w Krakowie cieszą, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że można wygrać nawet wszystkie 18 spotkań w sezonie zasadniczym, a potem nie znaleźć się na podium. Ostatni pojedynek Wisły z Lotosem, wygrany przez liderki 86:82, jest najlepszym dowodem, że łatwo nie będzie. Gdynia ma w składzie wielki skarb - fenomenalną Agnieszką Bibrzycką, zdecydowanie najlepszego gracza ekstraligi. - Mimo porażki jestem zadowolony, bo ten pojedynek udowodnił, że wcale do krakowianek nie mamy tak daleko - odgrażał się trener Lotosu Krzysztof Koziorowicz. - Dotkliwie odczuwamy brak w naszym zespole Małgosi Dydek. Wkrótce mamy jednak zamiar poważnie się wzmocnić. Nie oddamy tytułu za darmo.
Gorzów też chwali się swoją gwiazdką - Agnieszką Szott. 23-letnia "Pysia" jest w tej chwili drugą zawodniczką w lidzę pod względem średniej punktowej. Ma w naszej drużynie najwięcej zbiórek, jest druga w asystach. Gdy AZS PWSZ Sowood został wzmocniony Aleksandrą Karpińską i Joanną Czarnecką gwiazda Szott świeci jeszcze jaśniej, bo rywalki nie mogą już koncentrować się w obronie tylko na jednym naszym graczu.
Jak daleko zajdą w tym sezonie gorzowianki? Teoretycznie nie mają jeszcze składu na medal. Czwarte, czy piąte miejsce powinno nas ucieszyć. W sporcie teoria często jednak rozmija się z praktyką. Jeśli ominą nasz zespół kolejne nieszczęścia i do składu wróci Magdalena Kozdroń to w play-off może wydarzyć się wszystko. O formę koszykarek AZS PWSZ Sowood nie musimy się martwić, bo Dariusz Maciejewski to znakomity fachowiec. W decydującym momencie wyciśnie z naszych dziewczyn 110 proc. możliwości. Musi mieć jednak do dyspozycji wszystkie zawodniczki, bo aby dorównać Polkowicom czy Pabianicom, trzeba zawzięcie bić się o każdą piłkę przez całe spotkanie, a tego nie da się zrobić jedną piątką.
Play-off to jeszcze daleka przyszłość. Za to już w najbliższą sobotę w Gorzowie kolejne święto koszykówki. Przyjeżdża niepokonana Wisła. Możemy być pewni, że nasz zespół postawi się liderkom, bo już na stałe, co bardzo miłe, jest kojarzony z czołówką ekstraklasy.
1. WISŁA CAN PACK KRAKÓW - 20 PKT
Anna DeForge na obwodzie, plus Kara Braxton pod koszem, plus Elmedin Omanić na ławce trenerskiej, równa się 10 zwycięstw w ekstraklasie. Na razie wiślaczki konsekwentnie realizują plan założony na 100-lecie klubu - zdetronizowanie Lotosu Gdynia. Mają wyrównany szeroki skład, tracą najmniej punktów w lidze, co świadczy o solidnej obronie. I tylko szkoda, że tak mało w krakowskim zespole grają polskie zawodniczki, których, nawet tych z reprezentacji Polski nie brakuje.
2. PZU POLFA PABIANICE - 16 PKT
Przed rozgrywkami wydawało się, że szybko skompletowana drużyna doświadczonego trenera Tomasza Herkta będzie deptać Wiśle po piętach. Polfa jest na drugim miejscu, ale niedawny mecz w Gorzowie pokazał, że nie taki diabeł straszny. Na minus pabianiczankom zapisujemy zbyt wysokie przegrane w Polkowicach i Krakowie, a na plus pewne zwycięstwo nad Lotosem. Prawdziwą, jeszcze groźniejszą twarz, Polfa objawi w drugiej części sezonu, bo play-off to czas weteranek, a tych w Pabianicach nie brakuje.
3. CCC POLKOWICE - 16 PKT
Polkowiczanki są nam bliskie, bo tak jak gorzowianki, próbują zawojować ekstraklasę krajowym składem. Wystartowały rewelacyjnie. Wygrały w Gdyni. Potem jednak nie dały rady na wyjeździe AZS PWSZ Sowood. Koszykarki CCC miały spore problemy z kontuzjami i wydaje się, że jeszcze nie pokazały pełni formy. Ostatnio zostały na swoim parkiecie rozgromione 52:85 przez Wisłę. Taki wynik może załamać każdego. Czy aż tyle CCC dzieli od lidera? Chyba nie. To był wypadek przy pracy.
4. AZS PWSZ SOWOOD GORZÓW - 15 PKT
Sześć zwycięstw gorzowianek w jednej rundzie to wspaniały rezultat. A mogło być jeszcze lepiej, bo w Gdyni przegraliśmy na własne życzenie, a ostatnio w Gorzowie o porażce po dwóch dogrywkach z Pabianicami decydowały pojedyncze akcje. AZS PWSZ jest w czołówce, ale czy w niej zostanie do końca sezonu nie wiemy. Ważne, aby nasz zespół wreszcie przestały prześladować kontuzje. W pełnym składzie, w pełni zdeterminowane gorzowianki są już w stanie powalczyć z każdym.
5. LOTOS GDYNIA - 15 PKT
Poczekajmy do play-off - takie hasło przyświeca wszystkim występom mistrzyń Polski w tym sezonie. Najstarsi górale nie pamiętają kiedy ostatni raz Lotos przegrał trzy mecze w lidze. I jest pewne, że przegra kolejne. Na spotkania decydujące o mistrzostwie Gdynia ma być jednak o wiele mocniejsza. Mówi się, że wróci Gordana Grubin. Ma także przyjechać zawodniczka z USA, podobno z najwyższej półki. Jeśli wzmocnienia dojdą do skutki to Lotos, z genialną Agnieszką Bibrzycką na czele, nie musi być gorszy od Wisły.
6. CUKIERKI ODRA BRZEG - 12 PKT
Kobieca ekstraklasa bardzo mocno podzieliła się w tym roku na dwie części. Brzeg otwiera grupę pięciu zespołów, które na razie marzą o tym, aby znaleźć się w czołowej ósemce i dzięki temu nie przeżywać w wielkich stresów w dodatkowych meczach o utrzymanie. Cukierki na razie nie grają rewelacyjnie, ale to ma się zmienić, bo w zespole jest wiele nowych zawodniczek, które cały czas się zgrywają. Szósta lokata jest dobrym odzwierciedleniem aktualnej siły tego zespołu.
7. AZOTY MEBLOTAP CHEŁM - 12 PKT
O lepszym początku sezonu nikt w Chełmie nie marzył. Meblotap zwyciężył w Łodzi i Jeleniej Górze oraz u siebie z Brzegiem i szybko znalazł się na bezpiecznej pozycji w tabeli. W klubie, w którym nie ma zbyt wielu pieniędzy, taki start był szczególnie ważny. Podobno sytuacja finansowa ma poprawić się w styczniu i w Chełmie chcą nawet sięgnąć po wzmocnienia z USA. Być może wtedy zespół, w którym gwiazdą pierwszej wielkości jest Białorusinka Natalia Marchanka, zagrozi najlepszym.
8. AZS POZNAŃ - 11 PKT
Gołym okiem widać jak trudno jest w Poznaniu zastąpić Beatę Krupską-Tyszkiewicz i Aleksandrę Karpińską. AZS gra słabo, weteranka Monika Gonciarz częściej się frustruje niż pokazuje klasę i pewnie żałuje, że też nie zdecydowała się opuścić poznańskiej drużyny. Akademiczki powinny jednak bez problemów zachować pozycję w czołowej ósemce, a w przyszłość mogą patrzeć z umiarkowanym optymizmem. Wkrótce powinna zaprocentować ścisła współpraca i sięganie po młode zawodniczki z Olimpii Poznań.
9. KK AZS JELENIA GÓRA - 11 PKT
Aż do 7. kolejki wydawało się, że beniaminek nie ma żadnych atutów. Na mecz z ŁKS, wróciła jednak 37-letnia skrzydłowa Katarzyna Dulnik, która wcześniej, praktycznie w pojedynkę, wciągnęła Jelenią Górę do elity. Koszykarka przez pół roku leczyła kontuzję, nie trenuje z drużyną, bo pracuje w Warszawie, ma dojeżdżać tylko na wybrane pojedynki. W spotkaniu z łodziankami zdobyła 14 pkt i miała 12 zbiórek, a Kolegium wygrało! Jelenia Góra odzyskała nadzieję, że jeszcze może w ekstraklasie coś zdziałać.
10. ŁKS SIEMENS AGD ŁÓDŹ - 10 PKT
Zespół, w którym są aż cztery doświadczone medalistki mistrzostw Polski, na razie strasznie rozczarowuje. Wygrał tylko jeden mecz, u siebie z AZS Poznań jednym punktem. Porażka w Jeleniej Górze to był po prostu blamaż. W ŁKS na pewno tkwią spore rezerwy i w Łodzi liczą, że doświadczony trener Mirosław Trześniewski, który mimo porażek wciąż jest z drużyną, na drugą rundę przygotuje zespół z zupełnie innym obliczem, który opuści strefę spadkową. Nie będzie to łatwe, bo ŁKS ma w rewanżach ciężki terminarz.
CO NAS CZEKA W KOSZYKARSKIEJ EKSTRAKLASIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE
10. kolejka - 10 grudnia: AZS PWSZ Sowood Gorzów - Wisła Can Pack Kraków (godz. 17), PZU Polfa Pabianice - AZS Poznań, CCC Polkowice - Lotos Gdynia, Azoty Meblotap Chełm - ŁKS Siemens AGD Łódź, Cukierki Odra Brzeg - KK AZS Jelenia Góra.
11. kolejka - z powodu meczu Gwiazd Ligi Polskiej z Lotosem została przełożona z 17 grudnia na 29 stycznia.
12 kolejka - 7 stycznia: CCC Polkowice - AZS PWSZ Sowood Gorzów, Lotos Gdynia - ŁKS Siemens AGD Łódź, Wisła Can Pack Kraków - AZS Poznań, PZU Polfa Pabianice - Cukierki Odra Brzeg, Azoty Meblotap Chełm - KK AZS Jelenia Góra.
Ireneusz Klimczak (Gazeta Wyborcza)
Dlaczego koszykarki poznańskiego AZS są tak nisko w tabeli?
Poznański zespół może się teraz przekonać, co oznacza brak klasowej rozgrywającej. Bez Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz poznanianki są cieniem drużyny, która w poprzednim sezonie była... tylko ligowym średniakiem.
W poprzednim sezonie do połowy grudnia akademiczki również rozegrały 10 spotkań - wygrały cztery z nich, a to wystarczało do spokojnego miejsca w środkowej części tabeli. W tym sezonie AZS zawodzi - zwyciężył tylko dwa razy i zamiast walczyć o jak najwyższą pozycję przed fazą play-off, musi myśleć o tym, by się do niej w ogóle zakwalifikować. Obecnie gorsze od AZS są tylko ekipy z Łodzi i Jeleniej Góry (po jednej wygranej). Dlaczego akademiczki tak mocno spuściły z tonu?
Przede wszystkim AZS nie ma obecnie liderki - taką była właśnie w poprzednim sezonie Beata Krupska-Tyszkiewicz. To ona była mózgiem drużyny - miała najwięcej asyst, sporo zbiórek, potrafiła pokierować grą drużyny. Do tego świetnie rozumiała się z Moniką Ciecierską, która teraz w niektórych spotkaniach sprawia wrażenie zrezygnowanej. Natalia Waligórska, poznanianka, która wróciła do stolicy Wielkopolski z Polkowic, starała się zastąpić rozgrywającą reprezentacji Polski - niezbyt jednak udanie. Podobnie zresztą nie udało się wypełnić luki po Aleksandrze Karpińskiej, która przeniosła się do Gorzowa. Miała to zrobić Joanna Lorek, ale ona najpierw leczyła kontuzjowane ścięgno Achillesa, a teraz też nie gra. Niby jest zdrowa, stara się ćwiczyć z resztą drużyny, a jednak w spotkaniach ligowych nie występuje. Sama Ciecierska na skrzydle to za mało - Anna Pamuła może w dwóch spotkaniach pokazała, że potrafi grać na poziomie ekstraklasy (W I-ligowych rezerwach Olimpii-AZS spisywała się za to bardzo słabo). Oddzielna sprawa to postawa środkowych. Do słabej gry ofensywnej Redy Aleliunaite-Jankowskiej wszyscy zdążyli się przyzwyczaić - Litwinka nadrabiała to świetną postawą w obronie. Tyle że w tym sezonie ma mniej niż rok temu zbiórek (średnio o dwie w każdym spotkaniu) i bloków (o ponad półtora na mecz), do tego gorszą skuteczność. Zaskakująca słabość dopadła również młodą Natalię Mrozińską, która była objawieniem poprzedniego sezonu i dzięki temu załapała się nie tylko do akademickiej reprezentacji Polski, która później wystąpiła w Stambule na uniwersjadzie, ale również do pierwszej reprezentacji kraju, która grała w eliminacjach i finałach Mistrzostw Europy. Teraz jednak środkowa AZS trafia w lidze zaledwie co trzeci rzut z gry, a nie co drugi, jak w poprzednim sezonie, ma zdecydowanie mniej zbiórek.
A do tego poznanianki popełniają błędy taktyczne, jak choćby w Łodzi, gdy przegrywając trzema punktami w końcówce meczu, zdecydowały się na akcję dwupunktową, a później nie faulowały rywalek. To jednak również błędy sztabu szkoleniowego.
W rundzie rewanżowej (poznanianki mają już za sobą mecz z Polfą Pabianice, zakończony zresztą koszmarną porażką 64:111) akademiczki mają lepszy układ spotkań - we własnej hali grają z Meblotapem Chełm, ŁKS Łódź czy Cukierkami Odra Brzeg. Te mecze AZS musi wygrać, podobnie zresztą jak wyjazdowe spotkanie z najsłabszym w stawce AZS Jelenia Góra. Jeżeli to drużynie trenera Szajka się uda, wówczas AZS może przed fazą play-off zająć nawet szóste miejsce.
Dla Gazety
Grzegorz Szajek
trener AZS
Jestem zaskoczony in minus. Zakładałem, że w tych pierwszych dziesięciu spotkaniach odniesiemy cztery zwycięstwa, po cichutku marzyłem jeszcze o jednym. Zrealizowaliśmy zaledwie połowę tego, a to słaby wynik. Postawiliśmy się w trudnej sytuacji, bo w tym sezonie podział na dwie grupy w lidze jest ewidentny. Mamy szansę, by zagrać jeszcze o szóste miejsce, ale w pozostałych spotkaniach musimy wygrać jeszcze co najmniej cztery razy. A to wcale nie będzie takie łatwe, bo już teraz zobaczyliśmy miejsce w szeregu.
Zespół jest słabszy niż w poprzednim sezonie. Gdy uzupełnialiśmy skład, to zakładałem, że jeżeli nowa rozgrywająca chociaż w 70 proc. zastąpi Krupską-Tyszkiewicz, będzie dobrze. Ale Natalia Waligórska, Dominika Górcza czy Weronika Idczak nie są w stanie tego zrobić. Jeżeli chodzi o Karpińską, to liczyłem, że zastąpi ją Lorek. A ona nie gra i nie wiem, czy jeszcze będzie grała. W poniedziałek ma rozpocząć normalne treningi, tylko czy to zrobi?
Środkowe grają słabiej, bo w tamtym sezonie ciężar gry na siebie brały zawodniczki obwodowe. A gdy obwód "wiąże" rywalki, wówczas centrom gra się zdecydowanie łatwiej. Liczę na ten okres przerwy świąteczno-noworocznej. Popracujemy nad wszystkimi elementami, by zespół zmienił oblicze. Planuję skoszarować zespół na trzy, cztery dni, by mieć na wszystko czas. Nie ma takiej zawodniczki i takiej rzeczy, która by mnie pozytywnie zaskoczyła. Wszystkie elementy realizujemy, nie ma niedociągnięć, ale całość nie jest taka, jak powinna być.
not. grand
Rewanż w Pucharze
Dziś w Polkowicach poznańskie koszykarki rozegrają rewanżowy mecz drugiej rundy Pucharu Polski. Pierwsze spotkanie zespół CCC wygrał w Arenie 70:62.
grand (Gazeta Wyborcza)
Poznański zespół może się teraz przekonać, co oznacza brak klasowej rozgrywającej. Bez Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz poznanianki są cieniem drużyny, która w poprzednim sezonie była... tylko ligowym średniakiem.
W poprzednim sezonie do połowy grudnia akademiczki również rozegrały 10 spotkań - wygrały cztery z nich, a to wystarczało do spokojnego miejsca w środkowej części tabeli. W tym sezonie AZS zawodzi - zwyciężył tylko dwa razy i zamiast walczyć o jak najwyższą pozycję przed fazą play-off, musi myśleć o tym, by się do niej w ogóle zakwalifikować. Obecnie gorsze od AZS są tylko ekipy z Łodzi i Jeleniej Góry (po jednej wygranej). Dlaczego akademiczki tak mocno spuściły z tonu?
Przede wszystkim AZS nie ma obecnie liderki - taką była właśnie w poprzednim sezonie Beata Krupska-Tyszkiewicz. To ona była mózgiem drużyny - miała najwięcej asyst, sporo zbiórek, potrafiła pokierować grą drużyny. Do tego świetnie rozumiała się z Moniką Ciecierską, która teraz w niektórych spotkaniach sprawia wrażenie zrezygnowanej. Natalia Waligórska, poznanianka, która wróciła do stolicy Wielkopolski z Polkowic, starała się zastąpić rozgrywającą reprezentacji Polski - niezbyt jednak udanie. Podobnie zresztą nie udało się wypełnić luki po Aleksandrze Karpińskiej, która przeniosła się do Gorzowa. Miała to zrobić Joanna Lorek, ale ona najpierw leczyła kontuzjowane ścięgno Achillesa, a teraz też nie gra. Niby jest zdrowa, stara się ćwiczyć z resztą drużyny, a jednak w spotkaniach ligowych nie występuje. Sama Ciecierska na skrzydle to za mało - Anna Pamuła może w dwóch spotkaniach pokazała, że potrafi grać na poziomie ekstraklasy (W I-ligowych rezerwach Olimpii-AZS spisywała się za to bardzo słabo). Oddzielna sprawa to postawa środkowych. Do słabej gry ofensywnej Redy Aleliunaite-Jankowskiej wszyscy zdążyli się przyzwyczaić - Litwinka nadrabiała to świetną postawą w obronie. Tyle że w tym sezonie ma mniej niż rok temu zbiórek (średnio o dwie w każdym spotkaniu) i bloków (o ponad półtora na mecz), do tego gorszą skuteczność. Zaskakująca słabość dopadła również młodą Natalię Mrozińską, która była objawieniem poprzedniego sezonu i dzięki temu załapała się nie tylko do akademickiej reprezentacji Polski, która później wystąpiła w Stambule na uniwersjadzie, ale również do pierwszej reprezentacji kraju, która grała w eliminacjach i finałach Mistrzostw Europy. Teraz jednak środkowa AZS trafia w lidze zaledwie co trzeci rzut z gry, a nie co drugi, jak w poprzednim sezonie, ma zdecydowanie mniej zbiórek.
A do tego poznanianki popełniają błędy taktyczne, jak choćby w Łodzi, gdy przegrywając trzema punktami w końcówce meczu, zdecydowały się na akcję dwupunktową, a później nie faulowały rywalek. To jednak również błędy sztabu szkoleniowego.
W rundzie rewanżowej (poznanianki mają już za sobą mecz z Polfą Pabianice, zakończony zresztą koszmarną porażką 64:111) akademiczki mają lepszy układ spotkań - we własnej hali grają z Meblotapem Chełm, ŁKS Łódź czy Cukierkami Odra Brzeg. Te mecze AZS musi wygrać, podobnie zresztą jak wyjazdowe spotkanie z najsłabszym w stawce AZS Jelenia Góra. Jeżeli to drużynie trenera Szajka się uda, wówczas AZS może przed fazą play-off zająć nawet szóste miejsce.
Dla Gazety
Grzegorz Szajek
trener AZS
Jestem zaskoczony in minus. Zakładałem, że w tych pierwszych dziesięciu spotkaniach odniesiemy cztery zwycięstwa, po cichutku marzyłem jeszcze o jednym. Zrealizowaliśmy zaledwie połowę tego, a to słaby wynik. Postawiliśmy się w trudnej sytuacji, bo w tym sezonie podział na dwie grupy w lidze jest ewidentny. Mamy szansę, by zagrać jeszcze o szóste miejsce, ale w pozostałych spotkaniach musimy wygrać jeszcze co najmniej cztery razy. A to wcale nie będzie takie łatwe, bo już teraz zobaczyliśmy miejsce w szeregu.
Zespół jest słabszy niż w poprzednim sezonie. Gdy uzupełnialiśmy skład, to zakładałem, że jeżeli nowa rozgrywająca chociaż w 70 proc. zastąpi Krupską-Tyszkiewicz, będzie dobrze. Ale Natalia Waligórska, Dominika Górcza czy Weronika Idczak nie są w stanie tego zrobić. Jeżeli chodzi o Karpińską, to liczyłem, że zastąpi ją Lorek. A ona nie gra i nie wiem, czy jeszcze będzie grała. W poniedziałek ma rozpocząć normalne treningi, tylko czy to zrobi?
Środkowe grają słabiej, bo w tamtym sezonie ciężar gry na siebie brały zawodniczki obwodowe. A gdy obwód "wiąże" rywalki, wówczas centrom gra się zdecydowanie łatwiej. Liczę na ten okres przerwy świąteczno-noworocznej. Popracujemy nad wszystkimi elementami, by zespół zmienił oblicze. Planuję skoszarować zespół na trzy, cztery dni, by mieć na wszystko czas. Nie ma takiej zawodniczki i takiej rzeczy, która by mnie pozytywnie zaskoczyła. Wszystkie elementy realizujemy, nie ma niedociągnięć, ale całość nie jest taka, jak powinna być.
not. grand
Rewanż w Pucharze
Dziś w Polkowicach poznańskie koszykarki rozegrają rewanżowy mecz drugiej rundy Pucharu Polski. Pierwsze spotkanie zespół CCC wygrał w Arenie 70:62.
grand (Gazeta Wyborcza)
Ciągle to samo
Koszykówka. Zespół Cukierków podobnie jak w poprzednich rozgrywkach źle rozpoczął, ale I rundę zakończył wygranymi.
W pierwszym meczu II rundy Cukierki pokonały Kolegium Karkonoskie i z czterema zwycięstwami w 10 meczach zajmują 6. lokatę w tabeli. Brzeski zespół także rozpoczął rozgrywki od zwycięstwa nad zespołem z Jeleniej Góry, później jednak nadeszło pasmo porażek.
- Były one niejako wkalkulowane w nasz plan - mówi trener Krzysztof Kubiak. - W pierwszej rundzie zakładałem wprawdzie pięć wygranych, ale niestety, nie wyszły nam mecze w Chełmie i u siebie z AZS-em Gorzów.
Cukierki poległy w spotkaniach z drużynami, które mają największe budżety w lidze i mają walczyć o tytuł mistrzowski. Nie dały rady CCC_Polkowice, Polfie Pabianice, Wiśle Kraków oraz Lotosowi Gdynia, z którym jednak stoczyły wyrównaną walkę.
Być może drużyna zagrałaby nieco lepiej, gdyby nie kontuzja Agaty Kasprzak. Pozyskana z ŁKS-u koszykarka została wyeliminowana, zespół stracił wysoką zawodniczkę.
- Szukaliśmy kogoś, kto mógłby zastąpić Agatę, ale wszystkie koszykarki, które mieliśmy na celowniku, okazały się za drogie jak na nasze możliwości - komentuje trener.
Cukierki w tym sezonie powtarzają ubiegłoroczny scenariusz. Wówczas przegrały pierwszych sześć spotkań i od zwycięstwa z Gorzowem rozpoczęły marsz w górę tabeli. Teraz też drugie zwycięstwo odniosły dopiero w ósmym meczu, pokonując w Łodzi ŁKS. Później wygrały z AZS-em Poznań i Kolegium. Widać więc, że z drużynami o porównywalnym poziomie brzeska drużyna potrafi nie tylko nawiązać walkę, ale też zwyciężać. Pierwsza czwórka ligi zarezerwowana jest natomiast dla mocarzy, nic jednak nie stoi na prze-szkodzie, żeby Cukierki powalczyły o piąte miejsce.
- Nie mam większych zastrzeżeń do gry drużyny - kontynuuje trener. - W każdym meczu zespół walczył, nie oddawał pola za darmo. Gdybyśmy wygrali choć jeden mecz z tych przegranych z Chełmem i Gorzowem, nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Wszystko jednak idzie zgodnie z planem, w drugiej rundzie mamy lepszy układ spotkań i liczę na to, że przed play off zakończymy rozgrywki co najmniej na szóstym miejscu. A później okaże się, na kogo trafimy i jak dalej potoczy się ligowy scenariusz. Ostatnie mecze pokazują, że zakończył się też czas zgrywania zespołu. Zawodniczki coraz lepiej się rozumieją, bardzo dobre partie rozgrywają młode Martyna Koc, Magda Rzeźnik i Małgorzata Babicka i wcale nie jest powiedziane, że brzeżanki nie sprawią jeszcze niespodzianki w lidze. Gdyby działaczom udało się wzmocnić skład wysoką koszykarką (decyduje jednak budżet), drużyna byłaby jeszcze groźniejsza dla rywalek.
Tadeusz Wyspiański Nowa Trybuna Opolska
Opinie
MARTYNA KOC, koszykarka Cukierków:
- Podobnie jak w ubiegłym sezonie miałyśmy ciężki początek sezonu, choć mamy do siebie pretensje za porażkę w Chełmie. Był też przedłużony cykl treningów wytrzymałościowych i to też miało wpływ na grę. Teraz już jest wszystko w porządku, wygrywamy, wyprzedziłyśmy też zespoły, z którymi walczymy o ósemkę. Pierwsza czwórka ligi jest raczej nie do ruszenia, z pozostałymi damy sobie radę.
OLENA_PROSZCZENKO, kapitan drużyny:
- Rozkład meczów na początku rozgrywek był wyjątkowo niekorzystny, bo graliśmy z najsilniejszymi. Musiał się też dotrzeć nowy skład. Teraz jest już coraz lepiej, a my gramy może niezbyt efektownie, ale potrafimy zwyciężać, prezentując przy tym duże zaangażowanie i ambicję.
Koszykówka. Zespół Cukierków podobnie jak w poprzednich rozgrywkach źle rozpoczął, ale I rundę zakończył wygranymi.
W pierwszym meczu II rundy Cukierki pokonały Kolegium Karkonoskie i z czterema zwycięstwami w 10 meczach zajmują 6. lokatę w tabeli. Brzeski zespół także rozpoczął rozgrywki od zwycięstwa nad zespołem z Jeleniej Góry, później jednak nadeszło pasmo porażek.
- Były one niejako wkalkulowane w nasz plan - mówi trener Krzysztof Kubiak. - W pierwszej rundzie zakładałem wprawdzie pięć wygranych, ale niestety, nie wyszły nam mecze w Chełmie i u siebie z AZS-em Gorzów.
Cukierki poległy w spotkaniach z drużynami, które mają największe budżety w lidze i mają walczyć o tytuł mistrzowski. Nie dały rady CCC_Polkowice, Polfie Pabianice, Wiśle Kraków oraz Lotosowi Gdynia, z którym jednak stoczyły wyrównaną walkę.
Być może drużyna zagrałaby nieco lepiej, gdyby nie kontuzja Agaty Kasprzak. Pozyskana z ŁKS-u koszykarka została wyeliminowana, zespół stracił wysoką zawodniczkę.
- Szukaliśmy kogoś, kto mógłby zastąpić Agatę, ale wszystkie koszykarki, które mieliśmy na celowniku, okazały się za drogie jak na nasze możliwości - komentuje trener.
Cukierki w tym sezonie powtarzają ubiegłoroczny scenariusz. Wówczas przegrały pierwszych sześć spotkań i od zwycięstwa z Gorzowem rozpoczęły marsz w górę tabeli. Teraz też drugie zwycięstwo odniosły dopiero w ósmym meczu, pokonując w Łodzi ŁKS. Później wygrały z AZS-em Poznań i Kolegium. Widać więc, że z drużynami o porównywalnym poziomie brzeska drużyna potrafi nie tylko nawiązać walkę, ale też zwyciężać. Pierwsza czwórka ligi zarezerwowana jest natomiast dla mocarzy, nic jednak nie stoi na prze-szkodzie, żeby Cukierki powalczyły o piąte miejsce.
- Nie mam większych zastrzeżeń do gry drużyny - kontynuuje trener. - W każdym meczu zespół walczył, nie oddawał pola za darmo. Gdybyśmy wygrali choć jeden mecz z tych przegranych z Chełmem i Gorzowem, nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza. Wszystko jednak idzie zgodnie z planem, w drugiej rundzie mamy lepszy układ spotkań i liczę na to, że przed play off zakończymy rozgrywki co najmniej na szóstym miejscu. A później okaże się, na kogo trafimy i jak dalej potoczy się ligowy scenariusz. Ostatnie mecze pokazują, że zakończył się też czas zgrywania zespołu. Zawodniczki coraz lepiej się rozumieją, bardzo dobre partie rozgrywają młode Martyna Koc, Magda Rzeźnik i Małgorzata Babicka i wcale nie jest powiedziane, że brzeżanki nie sprawią jeszcze niespodzianki w lidze. Gdyby działaczom udało się wzmocnić skład wysoką koszykarką (decyduje jednak budżet), drużyna byłaby jeszcze groźniejsza dla rywalek.
Tadeusz Wyspiański Nowa Trybuna Opolska
Opinie
MARTYNA KOC, koszykarka Cukierków:
- Podobnie jak w ubiegłym sezonie miałyśmy ciężki początek sezonu, choć mamy do siebie pretensje za porażkę w Chełmie. Był też przedłużony cykl treningów wytrzymałościowych i to też miało wpływ na grę. Teraz już jest wszystko w porządku, wygrywamy, wyprzedziłyśmy też zespoły, z którymi walczymy o ósemkę. Pierwsza czwórka ligi jest raczej nie do ruszenia, z pozostałymi damy sobie radę.
OLENA_PROSZCZENKO, kapitan drużyny:
- Rozkład meczów na początku rozgrywek był wyjątkowo niekorzystny, bo graliśmy z najsilniejszymi. Musiał się też dotrzeć nowy skład. Teraz jest już coraz lepiej, a my gramy może niezbyt efektownie, ale potrafimy zwyciężać, prezentując przy tym duże zaangażowanie i ambicję.
Brzeskie Cukierki po dziewięciu meczach rundy jesiennej i jednym rewanżowej, z dorobkiem 14 punktów zajmują szóstą lokatę w lidze. Przed koszykarkami jednak jeszcze kilka ciężkich spotkań
Inauguracja sezonu była dla brzeskich koszykarek udana, zmierzyły się bowiem z beniaminkiem z Jeleniej Góry. Później jednak przyszło sześć ciężkich spotkań i tyleż porażek. Po części niespodzianką była przegrana z Meblotapem Chełm, jednak zawodniczki tego zespołu od początku rozgrywek pokazywały wysoką dyspozycję. - Liczyliśmy na zwycięstwo z Chełmem i Gorzowem, ale okazało się, że są poza naszym zasięgiem - mówi drugi trener Cukierków Dariusz Konstańciuk.
Pierwsze zwycięstwo na własnym terenie udało się Cukierkom odnieść dopiero na początku grudnia z Akademiczkami z Poznania. Po nim przyszło kolejne - z AZS-em Jelenia Góra.
Według statystyk Cukierki w skuteczności rzutów za dwa i trzy punkty zajmują siódme lokaty. Podobnie jest w zbiórkach. Gorzej na tle pozostałych zespołów wypadają w przechwytach, jednak są czołową ekipą, gdy chodzi o bloki. Najlepiej punktująca Olena Proszczenko (średnio 11,1 pkt na mecz) jest dopiero dwudziesta w lidze, Agata Pietraszek z 10 punktami na mecz - dwudziesta trzecia.
- Teraz prowadzimy treningi siłowe, po świętach wznowimy pracę nad techniką i taktyką - dodaje Konstańciuk.
Jan Piotrowski Gazeta Wyborcza
Inauguracja sezonu była dla brzeskich koszykarek udana, zmierzyły się bowiem z beniaminkiem z Jeleniej Góry. Później jednak przyszło sześć ciężkich spotkań i tyleż porażek. Po części niespodzianką była przegrana z Meblotapem Chełm, jednak zawodniczki tego zespołu od początku rozgrywek pokazywały wysoką dyspozycję. - Liczyliśmy na zwycięstwo z Chełmem i Gorzowem, ale okazało się, że są poza naszym zasięgiem - mówi drugi trener Cukierków Dariusz Konstańciuk.
Pierwsze zwycięstwo na własnym terenie udało się Cukierkom odnieść dopiero na początku grudnia z Akademiczkami z Poznania. Po nim przyszło kolejne - z AZS-em Jelenia Góra.
Według statystyk Cukierki w skuteczności rzutów za dwa i trzy punkty zajmują siódme lokaty. Podobnie jest w zbiórkach. Gorzej na tle pozostałych zespołów wypadają w przechwytach, jednak są czołową ekipą, gdy chodzi o bloki. Najlepiej punktująca Olena Proszczenko (średnio 11,1 pkt na mecz) jest dopiero dwudziesta w lidze, Agata Pietraszek z 10 punktami na mecz - dwudziesta trzecia.
- Teraz prowadzimy treningi siłowe, po świętach wznowimy pracę nad techniką i taktyką - dodaje Konstańciuk.
Jan Piotrowski Gazeta Wyborcza
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


