PZU Polfa Pabianice - AZS Poznań 84:48 - Polfa gra o medale
Czwartek, 23 marca 2006r.
W piątym meczu ćwierćfinału play-off ekstraklasy koszykarek nie było emocji. Zupełnie tak, jak w pierwszym i wcześniejszych dwóch w rundzie zasadniczej pomiędzy drużynami z Pabianic i Poznania.
PZU Polfa wygrała łatwo i awansowała do półfinałów. Faworyt zagra więc o medale, co po czterech spotkaniach nieoczekiwanie stanęło pod znakiem zapytania.
PZU Polfa Pabianice - AZS Poznań 84:48 (29:10, 18:15, 18:8, 19:15). Wynik rywalizacji 3-2.
PZU Polfa: Lamparska 21, Jacintho 20, Da Costa 12, Krystofova 9, Pałka i Wlaźlak po 8, Toma 5, Krupska-Tyszkiewicz 1, Hałęza, Kudłak, Szemraj 0. Trener: Tomasz Herkt.
AZS: Mrozińska 11, Sibora 9, Ciecierska 8, Aleliunaite-Jankowska 6, Gatialova, Jarkowska i Waligórska po 4, Idczak 2, Pamuła i Rafałowicz 0. Trener: Grzegorz Szajek.
Pierwszą piątkę PZU Polfy wyprowadziła na parkiet kapitan Sylwia Wlaźlak i od początku nadała znakomity rytm akcjom swojej drużyny. Dawno nie widzieliśmy pabianiczanek tak zdeterminowanych. Już w 5 sekundzie gry pierwsze punkty zdobyła Agnieszka Pałka i rozpoczął się popis pabianiczanek.
Kiedy jedna drużyna ma olbrzymią przewagę, mówi się eufemistycznie, że gra toczy się na jeden kosz. Tym razem przez 6 minut rzeczywiście tak było. Trafiały tylko pabianiczanki, a ponieważ znakomicie broniły - rywalki nawet nie potrafiły wypracować sobie pozycji rzutowych. Było już 17:0, co z góry wykluczało sensację i gasiło emocje.
W pierwszej kwarcie w roli głównej wystąpiła Micaela Jacintho, która zdobyła 12 punktów. Szybka, zaradna w obronie, trafiająca nawet z trudnych pozycji, a przy tym grająca niezwykle elegancko Brazylijka wprowadziła też do drużyny wiele entuzjazmu.
AZS zdobył pierwsze punkty w 6 minucie (Barbora Gatialova z osobistych). Widać było, że poznanianki nie obudzą już w sobie wiary w zwycięstwo. Można było odnieść wrażenie, że grają drużyny z różnych lig, a na pewno z dwóch biegunów koszykarskiego wtajemniczenia.
Przewaga Polfy rosła systematycznie. Przekroczyła 20 punktów w 12 minucie (31:10), 25 w 19 min (46:19), a 30 w 24 min (58:27).
Oklaski powitały na boisku Beatę Krupską-Tyszkiewicz, która mimo skręcenia stawu skokowego chciała pomóc drużynie. Wszystkie pabianiczanki wniosły coś wartościowego do gry. Na szczególne pochwały zasłużyła jednak wszechstronnie grająca Emilia Lamparska. W końcówce trener Tomasz Herkt wprowadził najmłodsze w zespole: Martę Hałęzę, Małgorzatę Kudłak i Anitę Szemraj.
Ostatnie dwie akcje meczu były jednak popisem Sylwii Wlaźlak. Najpierw trafiła za 3 punkty z 9 metrów, a za chwilę... zza połowy boiska!
W sobotę i niedzielę (o 18.30) Polfa podejmować będzie w półfinale Lotos Gdynia.
Marek Kondraciuk - Dziennik Łódzki