Rozmowa z koszykarką AZS PWSZ Sowood Justyną Żurowską

Wszystko na temat Tauron Basket Ligi Kobiet

Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba

Awatar użytkownika
Wojteg
Junior
Posty: 2880
Rejestracja: 07 czerwca 2004, 07:30
Lokalizacja: Pabianice
Kontaktowanie:

Rozmowa z koszykarką AZS PWSZ Sowood Justyną Żurowską

Postautor: Wojteg » 28 kwietnia 2006, 06:57

Rozmowa z koszykarką AZS PWSZ Sowood Justyną Żurowską

W przyszłym sezonie będę miała w Gorzowie nowe koleżanki. Wierzę, że razem powalczymy, choćby o brązowy medal - mówi najlepsza zawodniczka AZS PWSZ Sowood w zakończonyn niedawno sezonie.

Gdy po raz ostatni gorzowski kobiecy basket plasował się na szóstym miejscu w kraju i wkrótce potem rozwiązana została koszykarska sekcja Stilonu, ona jak gdyby nigdy nic biegała po ceglanych kortach w poszukiwaniu kolejnego trofeum w młodzieżowym tenisie ziemnym. Później, w prowincjonalnym Świdwinie, spróbowała swoich sił w koszykówce. Tej zmiany pewnie wcale nie żałuje. Tam wypatrzył ją szkoleniowiec AZS PWSZ Sowood Dariusz Maciejewski. Żurowska od czterech lat jest pod jego skrzydłami i gra coraz lepiej. W tym sezonie, gdy na parkietach ekstraklasy nie mogła występować liderka gorzowskiego zespołu Agnieszka Szott, Justyna poprowadziła naszą ekipę do piątego miejsca w krajowej elicie.

Kamil Siałkowski: AZS PWSZ Sowood zapisał przed tygodniem kolejną kartę w historii gorzowskiego sportu. Tak wysoko żeńska koszykówka w naszym mieście jeszcze nie doszła.

Justyna Żurowska: Nie jestem rodowitą gorzowianką, ale czuję mocną więź z tym miastem. Gram tu w końcu od czterech lat. Gdy dowiedziałyśmy się, że stawką dwumeczu z ekipą z Brzegu jest historyczne, piąte miejsce, miałyśmy podwójną motywację. Nie chodziło nam jednak o pieniądze, chodziło o coś więcej. Bardzo chciałyśmy pozostawić po sobie jakiś ślad w historii Gorzowa. A możemy się przecież jeszcze poprawić.

Który mecz z drugiego sezonu w ekstraklasie najbardziej zapadł Ci w pamięci?

- Mecz fazy finałowej z Chełmem na naszej sali. Może nie ze względu na dramaturgię, ale na jego wagę. Wychodząc wtedy na parkiet byłyśmy w podbramkowej sytuacji. W naszych głowach były same czarne myśli. Powiedziałyśmy sobie: nie możemy znów zająć ósmego miejsca, bo przecież zrobiłyśmy taki postęp, tego dobrego dla nas sezonu nie można zmarnować. Powtórka z ubiegłego roku, to byłaby katastrofa. Mocno się spięłyśmy i wyszłyśmy z tej ciężkiej sytuacji obronną ręką.

Piąte miejsce na koniec rozgrywek w pełni Was satysfakcjonuje? To rzeczywiście najwięcej co dało się w tym sezonie ugrać?

- To nasze maksimum w tym roku, chociaż mecze z Polkowicami na wyjeździe były bardzo wyrównane. Chyba zabrakło nam wiary, że możemy ograć ekipę CCC. Bariera pierwszej czwórki była blisko. Nie ma co jednak gdybać, co byśmy ugrali z Agnieszką w składzie. Nie martwimy się, bo przecież w porównaniu z poprzednim sezonem zrobiłyśmy duży postęp. Z ósmego miejsca wskoczyłyśmy aż na piąte.

Wasz apetyt na pierwszą czwórkę tak urósł, że nie ma już chyba innej drogi.

- Na pewno nie zaprzestaniemy na tym, co osiągnęłyśmy dzisiaj, będziemy starały się poprawić. Chcemy piąć się wyżej i wyżej. Nasze ambicje sięgają nawet medalowych miejsc. Mamy zapewnienia od trenera i naszych działaczy, że w przyszłym sezonie nasz skład będzie jeszcze lepszy. Wierzę, że już za rok zagramy choćby o brązowy medal.

Z myślą o budowaniu zespołu, który ma walczyć o medale, potrzebne są poważne wzmocnienia. Gdzie AZS PWSZ ma jeszcze luki w składzie? Która pozycja pilnie potrzebuje nowej, świeżej krwi?

- Wszędzie mamy deficyt. Nie mamy typowego silnego centra. Zbieramy dużo piłek, ale mogłybyśmy jeszcze więcej. Nowa skrzydłowa też by się bardzo przydała. Kasia Czubak na rozegraniu również potrzebuje osoby, z którą mogłaby powalczyć o miejsce w składzie. Myślę, że gdy na każdej pozycji dojdzie jedna zawodniczka, to może nam wyjść tylko na dobre.

W drugiej części sezonu nasz zespół Tobie zawdzięcza najwięcej. To był dla Ciebie wspaniały czas. W każdym z siedmiu meczów fazy finałowej zdobywałaś blisko 19 pkt (lepsza była tylko Anna De Forge z Wisły Kraków), miałaś najwyższą średnią zbiórek w lidze - 9,14 w meczu. Na parkietach ekstraklasy grałaś pierwsze skrzypce.

- Trener Maciejewski bardzo we mnie wierzył i bardzo się cieszę, że gdy zabrakło Agnieszki, udawało mi się ciągnąć grę naszego zespołu. Statystyk nie śledzę, bo nie są najważniejsze. Dla mnie każdy mecz to kolejne wyzwanie. Chcę udowadniać sobie i wszystkim dookoła, że potrafię dobrze grać w koszykówkę. W moich akcjach nie ma już przypadku. Mocno pracowałam na treningach, a wynik pokazał, że ciężka praca idzie w dobrym kierunku. Jestem zachwycona treningami siłowymi i lekkoatletycznymi. One również bardzo dużo mi dały.

W czym zakończony właśnie sezon był dla Ciebie inny od tego pierwszego w ekstraklasie?

- Pierwszy rok w ekstraklasie był magiczny. Walka z najlepszymi zawodniczkami ligi to była wielka nauka, ale także ogromna przygoda. Najchętniej po meczu poszłabym do nich po autografy. Teraz, po dwóch latach spędzonych na parkietach ekstraklasy, jestem w stanie się im przeciwstawić. Jestem bardziej pewna siebie i swoich możliwości, ręce się już tak nie trzęsą, jak kiedyś. W tym sezonie poważnie wzmocniłam grę przodem do kosza, umiem już minąć przeciwnika w pełnym biegu i z miejsca. Właśnie ten element został wypracowany podczas tego roku.

Czy w nowym zespole znajdzie się miejsce dla Justyny Żurowskiej? Chcesz zagrać w Gorzowie w przyszłym roku?

- Jeżeli na moje miejsce przyjdzie nowy gracz, to będę trenować jeszcze mocniej. Na pewno się nie poddam, a trener zadecyduje, kto ma grać. W tej chwili nie myślę o żadnych zmianach. W Gorzowie czuję się bardzo dobrze i w przyszłym sezonie na pewno będę grać w naszym AZS PWSZ. To klub perspektywiczny, który chce się rozwijać. Ja chcę się rozwijać razem z nim.

Rozmawiał Kamil Siałkowski (Gazeta Wyborcza)

Awatar użytkownika
elen
Kadet
Posty: 1461
Rejestracja: 23 stycznia 2006, 17:31
Lokalizacja: Gorzów - Miasto cudów nad Wartą
Kontaktowanie:

Postautor: elen » 28 kwietnia 2006, 15:33

Sama prawda, nic dodac nic ująć...
Obrazek

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem

Don Igłata
Młodzik
Posty: 731
Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03

Postautor: Don Igłata » 28 kwietnia 2006, 19:46

elen pisze:Sama prawda, nic dodac nic ująć...


Sama prawda, ale nie cała. Coś należałoby wspomnieć o roli sędziego szczerby w końcówce ostatniego meczu w Gorzowie. :wink:

Awatar użytkownika
elen
Kadet
Posty: 1461
Rejestracja: 23 stycznia 2006, 17:31
Lokalizacja: Gorzów - Miasto cudów nad Wartą
Kontaktowanie:

Postautor: elen » 28 kwietnia 2006, 19:57

Don Igłata pisze:Sama prawda, ale nie cała. Coś należałoby wspomnieć o roli sędziego szczerby w końcówce ostatniego meczu w Gorzowie. :wink:


Juz bym nie przesadzał, dziewczyny po prostu okazały sie lepsze i nie ma co zganiac na sędziego. Błedy w tym spotkaniu były w obie strony
Obrazek



"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem

Don Igłata
Młodzik
Posty: 731
Rejestracja: 26 lipca 2004, 12:03

Postautor: Don Igłata » 28 kwietnia 2006, 20:51

elen pisze:
Don Igłata pisze:Sama prawda, ale nie cała. Coś należałoby wspomnieć o roli sędziego szczerby w końcówce ostatniego meczu w Gorzowie. :wink:


Juz bym nie przesadzał, dziewczyny po prostu okazały sie lepsze i nie ma co zganiac na sędziego. Błedy w tym spotkaniu były w obie strony


Nie spodziewałem się innej odpowiedzi. Ale tyle lat siedzę w sporcie i wiem, że w takiej sytuacji "osad zażenowania" pozostaje na duszy. :cry:
Jak myślisz , czy przypadkowo sędziowie Mojka i szczerba skreslani w "przedsezonowej ankiecie" przez Brzeg sędziują akurat w tych meczach?
A ten szczerba kiedyś zawieszony (czy coś takiego przez skargę Brzegu), to nam już ze 3 lata nie sędziował . No i mecz z drużyną AZS o 5 miejsce ... i masz ! Chyba ostatni mecz jak szczerba sędziował na turnieju to Brzeg zszedł z boiska przed zakończeniem spotkania! Takiego dali! Czy przypadkowo? Drużyny absolutnie wyrównane, AZS bez szczerby też mógł wygrać! Uważam, że to Wam zrobiono krzywdę przysyłając szczerbę, który w połowie 4 kwarty przy 2 -punktowej przewadze Brzegu zaczął ... działać! To Wam pozostanie "gram niepewności". Natomiast w Brzegu zarówno Zarząd klubu jak i przedstawiciele sponsorów podeszli do zaistniałej sytuacji z pełnym zrozumieniem , no i trenerzy i graczki zostali w pełni "rozgrzeszeni". Choc sam uważam, że nasza drużyna powinna zwyciężyć w pierwszym meczu zdecydowanie, a nie liczyć na rewanż.
Tak, że tego typu "ustawienie" zadziałało odwrotnie! Gorzowowi zrobiono krzywdę (choć do annałów 5 miejsce jest -ale może i tak byłoby bez szczerby), a pozwoliło trenerom Brzegu i zawodniczkom chodzić w glorii pokrzywdzonych.
Pozostają tylko kary finansowe dla trenerów, kierownika i niektórych zawodniczek za głosne powiedzenie z którą męską częścią ciała utożsamia się Im niejaki szczerba.
P.S. Dokładnego składu ukaranych przez "górę" nie znam.


Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Google [Bot] i 3 gości