Po drugiej porażce koszykarek Lotosu Gdynia z Wisłą Kraków
Fot. Dominik Sadowski / AG
fot. Kamil Gozdan / AG
Cukierki Odra Brzeg będą rywalem Lotosu Gdynia w pierwszej rundzie play off mistrzostw Polski. Na szczęście do pierwszych meczów jeszcze dwa tygodnie, bo w formie, jaką mistrzynie Polski zaprezentowały w spotkaniu z Wisłą, mogłyby odpaść już w pierwszej rundzie
Po niedzielnym meczu zawodniczki, trenerzy i większość kibiców stwierdzili zgodnie, że tak słaby mecz w wykonaniu Lotosu już się nie powtórzy. Ale czy na pewno? Jedyną zawodniczką, jaka może porwać do walki zespół Lotosu, jest kapitan zespołu Agnieszka Bibrzycka. Gdyńska skrzydłowa gra jednak chimerycznie, ale nie jest to jej wina. W niedzielę była dobrze pilnowana, ale na to są przecież sposoby. Bibrzycka nie miała jednak ani jednej dobrej zasłony od koleżanek z zespołu, z czystych pozycji rzucała może ze dwa razy.
Przeciętnie zagrały również Temeka Johnson i Chelsea Newton. Amerykanki są już w Gdyni na tyle długo, że powinny rządzić na boisku. Są wzmocnieniem drużyny, ale cały czas nie grają na miarę oczekiwań. Johnson została wprost zmiażdżona przez Jelenę Skerović, która na tle gdyńskiej rozgrywającej wyglądała tak, jakby to ona była gwiazdą WNBA.
Klasę pokazała także Anna De Forge z Wisły, która udowodniła, że gdynianki wcale nie są tak dobre w obronie, jak im się wydaje. W drugiej połowie De Forge przestała rzucać tylko dlatego, że kilka razy nie trafiła i chyba nie chciała psuć sobie statystyk. - Czeka nas jeszcze dużo pracy. Dzięki tej porażce dziewczyny uświadomią sobie, że mimo kilku dobrych spotkań wcale nie są takie najlepsze - mówi trener lotosu Krzysztof Koziorowicz.
Na tle Wisły Lotos zaprezentował się fatalnie także dlatego, że ani razu nie trafił za trzy. I znowu wszyscy stwierdzili, że to się już nie może powtórzyć. I znowu nie mają racji, bo to już nie pierwszy raz w tym sezonie, kiedy gdynianki seryjnie nie trafiają z dystansu. Wystarczy wspomnieć ostatnie mecze w Pecsu (2/13 i 1/9 za 3), Poznaniu (2/12), a nawet Jeleniej Górze (1/7). Gdyńska drużyna niezależnie od składu gra więc nierówno, a to największy grzech, jaki można popełnić w play off. Bo tam wystarczą dwa słabsze mecze i już można mieć ogromne problemy z awansem.
Pierwszym rywalem gdynianek będą Cukierki Odra Brzeg, zespół, który po sezonie zasadniczym zajął szóste miejsce w PLKK. Dwa pierwsze mecze (gra się do trzech zwycięstw) odbędą się dopiero za dwa tygodnie w Gdyni, więc jest czas na pracę nad formą. Tym bardziej że z Cukierkami Lotos także już przegrał w tym sezonie, choć w play off powinien sobie poradzić. Schody zaczną się dopiero później, gdy Lotos będzie musiał grać z Polfą, Wisłą lub nawet CCC. Bo w tym sezonie gdynianki są, niestety, w zasięgu aż trzech polskich drużyn.
PRZERWA NA PUCHAR
W sobotę i niedzielę w hali GOSiR w Gdyni odbędzie się finałowy turniej Pucharu Polski. Gdynianki będą miały okazję zrewanżować się Wiśle Kraków za dwie porażki w lidze. Aby tak się stało, muszą być jednak spełnione dwa warunki. W sobotnich półfinałach Wisła musi wygrać z Polfą Pabianice, a Lotos pokonać I-ligową Novę Trading VIII LO Toruń. Wtedy w niedzielę w wielkim finale będzie okazja do rewanżu.
Michał Sielski (Gazeta Wyborcza)