Parę chyba niezbyt odkrywczych uwag:
Faworytem jest Lotos. Ma przewagę własnego parkietu, przewagę fizyczną i do tej pory prezentował sie korzystniej od Wisły. Na szczęście jednych a na nieszczęście drugich faworyt w sporcie to bardzo względne pojęcie - wszystko zadecyduje sie na parkiecie. Póki co w finałach jest 0-0.
W Lotosie największą - jeśli nie jedyna - zagadką jest forma Beard. Na razie niewątpliwie zawodzi, ale jeśli zacznie grać swoje to będzie nam bardzo ciężko obronić majstra. Drugą, już mniejszą, niewiadomą jest Snytsina. Reszta jest dość przewidywalna - CH będzie gwiazdą, Canty tez na pewno zagra na wysokim poziomie, Breitreiner trafi parę trójek, Tuvic i Lecia powalczą na deskach i dorzucą parę punktów.
W Wiśle znaków zapytania jest dużo więcej: znów można mieć obawy o kondycję Skery, niepokoić się formą ADF, zastanawiać się czy Marta pozazdrości ostatnich występów Rudiemu i czy Dupree przełamie blokadę psychiczna i zacznie grać z Lotosem tak jak z innymi polskimi drużynami ostatnio.. no i na deser: co zrobi Kara? Im więcej tych obaw nie znajdzie uzasadnienia tym szanse Wisły będą rosły. Ostatnie mecze pozwalają na lekki optymizm.. ale Lotos to nie Poznań czy Gorzów, tu poprzeczka będzie postawiona o wiele wyżej.
Za 2 dni o tej porze będziemy wszyscy dużo mądrzejsi w kwestii ostatecznych rozstrzygnięć. 2 wygranie Lotosu byłyby ogromną zaliczką, pewnie wtedy zabawa skończyłaby się dość szybko. Przy bilansie 1-1 tytuł pozostanie sprawą otwartą a w tle pojawi sie perspektywa 7 gier. 2 wygrane Wisły.. coż .. to rozwiązanie jest najmniej prawdopodobne, ale.. sur sum corda

... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...