Na szczęście dało się wygrać +11 za pomocą trójek
Na szczęście wpadło te 35% za 3
Na szczęście kołcz nie forsował opcji z Alaną
Dużo tego szczęścia.. ale się udało.
W pierwszej połowie rządziła obrona, Zamojski zrobił nam taką samą aptekę jak z Wisłą. W drugiej strefa Gorzowa już nie była tak szczelna i chyba jednak częściej coś nam wpadało. Aczkolwiek można cholery dostać patrząc na piąty z kolei rzut za trzy. Nie mamy żadnego pomysłu na rozwalenie strefy. Nikt nie potrafi w nią wejść, wymusić faulu, czegokolwiek. Piłka biega po obwodzie i jak ktoś ma metr miejsca to odpala. Dramat. Jak ich Winnicki nie potrafi nauczyć jednej chociaż akcji na wbiegnięcie w strefę to ja przepraszam...
Gorzów swoje, czyli 40 minut piłowania ostrej obrony. Efekty różne, bo generalnie większość tych trójek była z dobrych pozycji, ale nie wpadało za często. Crawford to totalna pomyłka, nie wiem czemu jej nikt nie wymieni na kogoś lepszego, bo dla Taylor nie ma backupu. Zohnova to ulepszona wersja Banany, zaiwania po zasłonach i rzuca, tylko trafia częściej. A mecz na +11 załatwiła nam Czubak dając sobie zabrać 2-3 piłki pod sam koniec.
Na meczu obecnych ok. 10 kibiców z Gorzowa. Aktywni cały mecz i nawet na koniec potrafili kulturalnie sobie z nami pokrzyczeć
PS. Za tydzień Gorzów gra z Wisłą i o ile nie będzie częstego meczu "z wami to nam nie idzie" to przeczuwam co najmniej takie problemy jakie mieliśmy my. Tylko różnica jest taka, że Wisła o 35% zza łuku to w tym sezonie może tylko pomarzyć, ale za to ma rozgrywajkę co to potrafi sobie ze strefą inaczej poradzić. Ciekawe czy Wojtek odrobi lekcje po naszym meczu.

