Szef koszykarek: - Wyniki bolą, ale trener zostajeRozmowa z Maciejem KrystkiemNie ma powodów do rozpaczy. Chcę zakończyć spekulacje. Pozycja Elmedina Omanicia jako trenera zespołu jest niepodważalna - mówi o sytuacji w drużynie koszykarek ich prezes.
Filip Łazowy: Toruńskie koszykarki przegrały trzy ostatnie mecze. Nie jest pan tym zaniepokojony?
Maciej Krystek: Na pewno nie jestem z tego powodu szczęśliwy. Tylko, że moim zdaniem nie ma powodu do rozpaczy. Porażki w meczu z Wisłą/ Can Pack w Krakowie nie możemy się wstydzić. Przez większość spotkania byliśmy równorzędnym rywalem dla faworyta tegorocznych rozgrywek ligowych. Jeśli chodzi o pojedynki z ROW Rybnik i ŁKS Siemens AGD Łódź zdecydowała dyspozycja dnia i krótsza ławka rezerwowych. To była przyczyna porażek w tych meczach. Brakuje nam zawodniczek do grania. Dlatego tym tłumaczę przegrane z ROW i ŁKS.
Oba mecze można było wygrać. Energa miała wygrywać z drużynami na tym poziomie.
- Oczywiście, że tak. Jednak trzeba też zmienić myślenie. To nie są te same zespoły co w poprzednich sezonach. Oba zostały solidnie wzmocnione i mają ambitne cele. W każdym z tych meczów mogliśmy zwyciężyć, ale zabrakło niewiele. W Łodzi omal nie doszło do dogrywki. W pomeczowych statystykach jest błąd. Weronika Idczak nie oddała niecelnego rzutu tuż przed końcem meczu. Ona trafiła do kosza, tylko że to było tuż po końcowej syrenie. Zabrakło kilku dziesiątych sekundy, by punkty były zaliczone i doszło do dogrywki. W dwóch akcjach po ewidentnych błędach kroków gospodynie trafiały z dystansu. To też miało wpływ na końcowy wynik. Jeśli chodzi o pojedynek z ROW, przez większość spotkania wynik był w granicach remisu. W końcówce rywalki były lepsze, a nasze zawodniczki pudłowały w bardzo łatwych wydawałoby się pozycjach.
Trener Elmedin Omanic nie jest winien słabszej grze zespołu? Szkoleniowiec Energi budzi coraz większe kontrowersje.
- Już słyszałem wiele opinii na ten temat. Dlatego jasno chcę zakończyć wszelkie dyskusje: pozycja Omanicia jako trenera Energi jest niepodważalna. Jesteśmy zadowoleni z tego jak wypełnia swoje obowiązki. Dwie ostatnie porażki wynikały ze słabszej dyspozycji w danym dniu i krótkiej ławki rezerwowych.
Może być ich więcej. Czy potwierdza pan, że jest szansa na drugiego sponsora strategicznego zespołu?
- Jest duża szansa na pozyskanie drugiego partnera. Oczywiście, że chciałem, by wszystko rozstrzygnęło się już we wrześniu, ale rozmowy się przeciągnęły. Sprawa rozstrzygnie się w listopadzie. Jestem dobrej myśli.
To znaczy, że toruński klub zaskoczy na rynku transferowym?
- Spokojnie, żadnych szaleństw nie będzie. Jeśli uda nam się porozumieć ze sponsorem, będziemy chcieli pozyskać jedną bardzo dobrą koszykarkę grającą pod koszem i kogoś, kto zastąpi Jessicę Dickson.
Ona już nie zagra w Enerdze?
- Wszystko na to wskazuje. Po meczu z ROW zrobiliśmy rezonans jej kolana. Okazało się, że jest kontuzjowana i stało się to zanim przyjechała do Torunia. Nie zamierzamy leczyć jej urazów. Doznała ich przed przyjazdem. Za to udany debiut zanotowała Brytyjka Julia Page, która w Łodzi zdobyła 21 punktów. Wcześniej występowała razem z Bridgette Mitchell w Lille Metropole, więc dobrze rozumieją się na parkiecie. Wierzę, że będziemy mieli z tej zawodniczki wiele pożytku.
Na razie nie mamy za to z Marty Jujki i Moniki Krawiec.
- Niestety. Kontuzji nie da się przewidzieć i mogą one przytrafić się każdemu. Szkoda, że znowu to nas dotknęło. Jeśli chodzi o Krawiec, wszystko wskazuje na to, że wróci na parkiet w styczniu. Natomiast z Jujką sytuacja wygląda znacznie gorzej. Prawdopodobnie już w tym sezonie nie zagra.
Na początku sezonu najbardziej zawodzi Emilia Tłumak. Co się z nią stało?
- Sam nie znam odpowiedzi na to pytanie, choć też się nad tym zastanawiałem. Prawdą jest, że Tłumak ma słaby początek sezonu i nie gra tak jak potrafi. Jej słabsza postawa też miała duży wpływ na końcowe wyniki zespołu. To jednak bardzo ambitna koszykarka i jestem pewien, że szybko odzyska wysoką formę. Jestem o nią spokojny i kibice też powinni uzbroić się w cierpliwość.
Medal wydaje się być poza zasięgiem. Awans do play-off to szczyt marzeń dla zespołu?
- Awans do czołowej ósemki to w tym sezonie plan minimum. Na razie jest jeszcze za wcześnie, by mówić o tym co będzie za pół roku. Bywały sytuacje, że drużyny awansowały do play-off, a potem zadowolone z wyniku odsyłały zagraniczne koszykarki do domu. My tak nie zrobimy. W każdym meczu będziemy walczyć o wygraną. Dzisiaj wydaje się, że CCC Polkowice i Wisła/ Can Pack są poza zasięgiem rywali. Bardzo mocnym zespołem jest też Lotos Gdynia. Moim zdaniem te drużyny walczyć będą o medale. Później jest tzw. grupa pościgowa, do której zaliczyłbym AZS Gorzów, ROW, Artego Bydgoszcz, ŁKS, Lider Pruszków i nas. Jedna z tych drużyn nie awansuje do play-off. Cała szóstka ma podobny potencjał. Nikt nie jest w stanie przewidzieć kontuzji, które też mogą mieć ogromne znaczenie. Chcemy awansować do ósemki, a potem powalczyć. Nie przypominam sobie sytuacji, by w ostatnich latach zespoły z miejsc 1-4 odpadły w ćwierćfinale. Choć z drugiej strony nasz zespół w zeszłym sezonie był bliski przełamania tej serii, kiedy graliśmy z AZS Gorzów. Może tym razem nam się uda?
Rozmawiał Filip Łazowy
Źródło:
http://torun.gazeta.pl/torun/1,35580,10 ... z1brW3yIjk