Koszykarki Energi w ciemności, spółdzielnia odcięła prąd
Spółdzielnia mieszkaniowa Metalchem znalazła bat na dłużników. Odcina prąd niepłacącym czynszu. Ofiarą pierwszej akcji padły amerykańskie koszykarki klubu Energa.
Elektryk ze spółdzielni odciął prąd w mieszkaniu przy ul. Konopackich w poniedziałek przed południem. W czteropokojowym lokum mieszkają dwie czołowe koszykarki toruńskiej drużyny: Amerykanki Leah Metcalf i Bridgette Mitchell. Lokal jest własnością dyrektorki klubu Krystyny B.-M., która z kolei użyczyła go zespołowi Energa Toruń.
Zanim w mieszkaniu zawodniczek zgasło światło, 17 października Metalchem wysłał do B.-M. list polecony z wezwaniem do zapłaty 26 tys. zł. Na tę kwotę składają się dwa wcześniejsze nakazy: z października 2010 r. i kwietnia 2011 r., zaległość czynszowa, odsetki, koszty adwokata i procesu oraz zaliczka dla komornika. Spółdzielnia wskazała, że B.-M. powinna wpłacić pieniądze w ciągu siedmiu dni od otrzymania pisma. Jednocześnie ostrzegła, że od 14 listopada "w ramach działań windykacyjnych wszystkim osobom uporczywie uchylającym się od wnoszenia opłat czynszu będzie odcinany dopływ energii elektrycznej do mieszkań". Dyrektorka klubu pisma nie odebrała. Spółdzielnia spełniła więc groźbę.
- Postanowiliśmy działać, bo musimy coś zrobić z niesumiennymi lokatorami - tłumaczy Janusz Swobodziński, prezes spółdzielni Metalchem. - Zabraliśmy się za tych, którzy mają największe zaległości.
Jak wskazuje Metalchem, spółdzielnia była zmuszona sięgnąć po radykalne środki, bo B.-M. nie płaciła mimo wezwań i wyroku sądu, który skierował sprawę do komornika. O tym, że w lokalu mieszkają amerykańskie zawodniczki, władze Metalchemu nie wiedziały.
Gdy koszykarki zorientowały się, że w mieszkaniu nie ma prądu, natychmiast skontaktowały się z klubem. Ten zadzwonił do spółdzielnianego pogotowia elektrycznego, które odmówiło włączenia mocy. Klub wezwał więc swojego energetyka, ale nic nie wskórał. We wtorek w siedzibie SM Metalchem zjawił się więc prezes drużyny Energa Maciej Krystek, wpłacił w kasie 2 tys. zł i zaproponował ugodę. Spółdzielnia włączyła energię. Amerykanki prądu nie miały całą dobę, ale może się okazać, że to nie koniec ich perypetii.
Krystek miał bowiem pojawić się w spółdzielni w czwartek i przedstawić propozycję rozliczenia długu. Zamiast tego wpłacił kolejne 6 tys. zł zaległości i 1 tys. zł bieżącego czynszu, przysłał także pismo z propozycją ugody.
- Odpowiemy na nie proponując swoje warunki - mówi Swobodziński. - Jeżeli klub nie będzie przestrzegał ugody, to znowu odetniemy prąd. Tak samo będziemy postępować wobec innych dłużników, szykujemy już listę.
Zdaniem władz spółdzielni, prawo pozwala na wyłączenie prądu niesumiennemu właścicielowi mieszkania, nawet gdy płaci rachunki za energię, bo instalacja elektryczna jest częścią wspólną budynku. - Zarządca bloku, czyli spółdzielnia, jest zobowiązany do utrzymania instalacji w należytym stanie technicznym. Jeżeli kwota zaległości czynszowych jest znaczna, to rozkłada nam fundusz remontowy całego budynku i nie możemy wykonać planowanych napraw - tłumaczy prezes i dodaje, że zanim spółdzielnia odłączyła prąd, konsultowała to z zakładem energetycznym. Władze Metalchemu cieszą się, że straszak na niepłacących lokatorów zaczął działać.
- Wieść poszła po spółdzielni i ludzie zaczynają główkować jak najpierw zapłacić czynsz, a później wydawać na swoje przyjemności - mówi Swobodziński.
A co z koszykarkami Energi?
- Zawodniczki mają w mieszkaniu prąd. Klub jest w trudnej sytuacji finansowej. Nie skarżymy się, szukamy rozwiązań - wyjaśnia Krytyna B-M. - Szukamy oszczędności wszędzie, także u siebie. To właśnie z powodów finansowych nie uczestniczymy w tym sezonie w rozgrywkach europejskich, ze szkodą dla Torunia. Nie zapłacenie czynszu za mieszkanie to błąd, ale prezes jest po rozmowach ze spółdzielnią i sprawa została załatwiona. Powoli i systematycznie ciężką pracą staramy się rozwiązywać wszystkie problemy.
Co na to prezes klubu Energa Toruń?
- Pani dyrektor nieodpłatnie użyczyła mieszkanie. Jest to najtańsza forma zakwaterowania zawodniczek, bowiem klub miał jedynie wnosić opłaty czynszowe. Zaległość została częściowo spłacona i sprawa zostanie polubownie rozwiązana - wyjaśnia Maciej Krystek, prezes klubu Energa Toruń. - Klub nie jest w łatwej sytuacji finansowej i nie jest to nic nadzwyczajnego jeśli chodzi o kluby sportowe w Toruniu. Pracuję w nim społecznie, a pani dyrektor pierwsze oszczędności znalazła w swoim wynagrodzeniu. Dodam tylko, że licznik w tym mieszkaniu jest przedpłatowy (na kartę) oznacza to, że na takich licznikach nie robi się zaległości.
SM Metalchem zarządza 36 blokami, w których jest 1205 mieszkań. W lokalach mieszka ok. 3,5 tys. osób. Lokatorzy mają łącznie ok. 550 tys. zł zadłużenia. To ponad 10 proc. rocznego przychodu spółdzielni.
Komentarz Jacka Hołuba
Spółdzielnia Metalchem jest pierwszą w Toruniu, która w walce z właścicielami mieszkań nie płacącymi czynszu sięgnęła po radykalne środki. Odcięcie prądu jest karą bardzo dotkliwą - praktycznie uniemożliwia egzystencję lokatorom. Na tym polega jej skuteczność. Władze Metalchemu zapewniają, że nie zastosują bata, gdy dostrzegą dobrą wolę dłużnika. Pozostaje wierzyć, że nie będą karały na oślep. Część zadłużonych lokatorów to ludzie, którzy z różnych powodów znaleźli się w dramatycznej sytuacji życiowej.
http://torun.gazeta.pl/torun/0,0.htmlNie ma to jak zawodzić swojego sponsora, hehehe...