W Bochni zwycięstwo gospodyń dość zasłużone bo miejscowe zagrały dobrze przez pierwsze 7 minut a potem miały przebłyski a my mieliśmy tylko przebłyski. Ogólnie mecz na taki poziomie pomiędzy BLK a 1 ligą i w sumie trudno się dziwić bo tak tez wyglądają kadry obu drużyn. Kilka zawodniczek na poziomie BLK a kilka grających bo ktoś musi.
Pierwsza połowa w naszym wykonaniu przypomniała mi wytęp Polonii u nas tydzień temu.. taka gra bez wielkiej energii a także bez wielkiego pomysłu. Bochnia bardzo mocno pilnowała duża Williams a my w alternatywie mieliśmy tylko rzucanie (pudłowanie) za 3 pkt. Do tego zwłaszcza w początkowej fazie meczu tragicznie mielmy w obronie. W całym spotkaniu Dubniuk chyba z 5 razy w biegała niekryta pod nasz kosz i dwutaktem kończyła akcje

Jakby tego było mało kontuzji nabawiła sie Jasiulewicz - mam nadzieję ze niezbyt groźnej
Druga połowa juz w naszym wykonaniu była inna. Dużo większa agresja w grze obronnej oraz zdecydowanie w ataku szybko poprawiło obraz gry. W ciągu 5 minut zbliżyliśmy sie na odległość tylko 2 punktów ale wtedy podaliśmy rękę rywalkom - 2 dziecinne starty pod rząd, po których rywalki nie atakowane biegły przez pół parkietu i zdobywały punktu były dla nich tlenem którego mocno w tym momencie potrzebowały. W 4 kwarcie było podobnie, znów udało się dojść rywalki na niewielką odległość (bodajże 5 pkt) ale tym razem świetną trójką popisała się Wdowiuk
Indywidualnie najlepsza u nas tym razem mała Williams. Początek miała co prawda fatalny - tylko 4 pkt do przerwy i fatalna obrona w paru akcjach przeciwko Dubniuk, ale w drugiej była naszym motorem napędowym tak pod względem punków (22 po przerwie) jak i mentalnym. Duża Williams tak jak napisałem na początku - była bardzo mocno pilnowana, ale koniec ko swoje zrobiła. Niezły początek miała Jasiulewicz, no ale ona przez ten uraz szybko skończyła grę. Słabo występ zanotowała Niemojewska, natomiast pozostałe robiły złego niz dobrego (nimi 2-cyforwych zdobyczy punktowych Żurowskiej i Stasiuk)
W Bochni kolejny świetny mecz Walczak, na której siłę fizyczną nie mieliśmy kogo przeciwstawić. Dobrze zagrała taż Dubniuk, ale tu już duża zasługa naszej gry. Na plus też na pewno Wdowiuk. Nie trafiał dużo, ale jak już to w ważnych momentach.
.
Bochnia zaczyna od 3-0 a więc sygnalizuje że nie zamierza bez walki oddawać gry w PO. Teraz może mieć jednak spore problemy bo w końcówce meczu urazu, raczej dość poważnego nabawiła się Dubniuk - bez niej o kolejne niespodzianki bedzie już bardzo ciężko. A my? Coż, bo świetnym meczu tydzień temu, dziś już gra była dużo słabsza, i chyba bliższa rzeczywistym możliwościom. Dramatu nie było, tak jak napisała Ann walki odmówić nie można, ale jednak siła kadry jest taka a nie inna.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...