Kwalifikacje do ME
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Dydek dołączy do drużyny narodowej w czwartek
Małgorzata Dydek dołączy w czwartek do reprezentacji Polski koszykarek. Kadra od środy przygotowywać się będzie na zgrupowaniu w Toruniu do trzeciego meczu w dodatkowych kwalifikacjach do tegorocznych finałów mistrzostw Europy.
Polska zagra w sobotę w Toruniu z Finlandią. Trener reprezentacji Krzysztof Koziorowicz nie ukrywa, że chciałby skorzystać z usług Dydek, która przyleciała do Polski kilka dni po odpadnięciu zespołu Connecticut Sun z play off ligi WNBA.
"Chciałbym, żeby Małgosia już zagrała, ale szczegóły jej udziału w meczach kwalifikacyjnych omówimy na miejscu w Toruniu. Nie będę na pewno nalegał, jeśli Małgosia uzna, że nie jest gotowa do gry 'z marszu'" - powiedział Krzysztof Koziorowicz.
Pod znakiem zapytania stoi także udział w meczu z Finlandią Aleksandry Karpińskiej, która jest przeziębiona i dopiero piątkowa konsultacja w Toruniu zadecyduje o tym, czy skrzydłowa reprezentacji Polski znajdzie się w składzie.
Polki pokonały Finki w pierwszym meczu w Vantaa 68:63. Zwycięzca trzyzespołowej grupy - obok Polski i Finlandii gra jeszcze Słowenia - wywalczy prawo udziału w turnieju we włoskim Chieti (19-21 września), który będzie ostatnim szczeblem na drodze do udziału w ME rozpoczynających się 24 września we Włoszech.
PAP
Małgorzata Dydek dołączy w czwartek do reprezentacji Polski koszykarek. Kadra od środy przygotowywać się będzie na zgrupowaniu w Toruniu do trzeciego meczu w dodatkowych kwalifikacjach do tegorocznych finałów mistrzostw Europy.
Polska zagra w sobotę w Toruniu z Finlandią. Trener reprezentacji Krzysztof Koziorowicz nie ukrywa, że chciałby skorzystać z usług Dydek, która przyleciała do Polski kilka dni po odpadnięciu zespołu Connecticut Sun z play off ligi WNBA.
"Chciałbym, żeby Małgosia już zagrała, ale szczegóły jej udziału w meczach kwalifikacyjnych omówimy na miejscu w Toruniu. Nie będę na pewno nalegał, jeśli Małgosia uzna, że nie jest gotowa do gry 'z marszu'" - powiedział Krzysztof Koziorowicz.
Pod znakiem zapytania stoi także udział w meczu z Finlandią Aleksandry Karpińskiej, która jest przeziębiona i dopiero piątkowa konsultacja w Toruniu zadecyduje o tym, czy skrzydłowa reprezentacji Polski znajdzie się w składzie.
Polki pokonały Finki w pierwszym meczu w Vantaa 68:63. Zwycięzca trzyzespołowej grupy - obok Polski i Finlandii gra jeszcze Słowenia - wywalczy prawo udziału w turnieju we włoskim Chieti (19-21 września), który będzie ostatnim szczeblem na drodze do udziału w ME rozpoczynających się 24 września we Włoszech.
PAP
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Bibrzycka: Rosja to bajka
Rozmawiał Marcin Dajos
- Potrzebujemy trochę czasu, aby się dobrze zgrać i prezentować wysoki poziom w każdym spotkaniu. Uważam, że dzięki ciężkiej pracy za parę lat znów dołączymy do europejskiej czołówki - o sile reprezentacji Polski kobiet opowiada "Gazecie" była koszykarka Lotosu Gdynia Agnieszka Bibrzycka
Polskie koszykarki pokonały już na wyjeździe Finlandię oraz w Gdyni Słowenię. W sobotę zagrają w Toruniu rewanż z Finkami. Jeśli wygrają, zapewnią sobie awans do dalszego etapu kwalifikacji do mistrzostw Europy.
Marcin Dajos: Jak wypadły w pani ocenie pierwsze spotkania barażowe z Finlandią i ze Słowenią?
Agnieszka Bibrzycka: To były dwa diametralnie różne spotkania. W Finlandii grałyśmy na niskiej skuteczności rzutów z gry, co pozwoliło rywalkom odskoczyć nawet na 11 pkt. Dobra obrona w czwartej kwarcie meczu w Finlandii pozwoliła nam jednak wygrać tamto spotkanie. Ze Słowenią natomiast sprawę ułatwiła nam łatwość oddawania rzutów przez Elżbietę Międzik. Myślę, że ze Słowenkami pokazałyśmy charakter, a ponad 40 pkt przewagi na zakończenie meczu mówi samo za siebie.
Mecz ze Słowenią wyglądał właściwie jak sparing. To wy byłyście takie dobre czy rywalki takie słabe?
- Byłyśmy dobrze skoncentrowane i dyktowałyśmy warunki gry. Nie pozwoliłyśmy Słowenkom rozwinąć skrzydeł, a po czasie naszym przeciwniczkom głowy opadły, zwłaszcza przy naszej skuteczności. Dobrze znamy kosze w Gdyni, co ułatwia nam grę. Niecodziennie rozgrywamy spotkania, trafiając tak często jak ze Słowenkami [skuteczność rzutów z gry Polek wyniosła w tym meczu 50 proc. - red.].
Teraz możecie iść za ciosem. Jeśli pokonacie w sobotę Finlandię, pojedziecie do Włoch na kolejną rundę.
- Taki właśnie mamy plan. Miejmy nadzieję, że nie sprawimy przykrej niespodzianki naszym kibicom i pewnie poradzimy sobie z Finkami.
Jeśli awansujecie do finałów mistrzostw Europy, będziecie miały za sobą dużą ilość spotkań rozegranych w krótkim czasie. Czy nie obawiacie się o kondycję w trakcie mistrzostw i czy można rozegrać tyle spotkań na wysokim poziomie na przełomie kilku tygodni?
- Dwa lata temu byłyśmy w takiej samej sytuacji. Pamiętam, że po mistrzostwach Europy byłam strasznie zmęczona i wykończona. Na pewno te wszystkie mecze to duże obciążenie fizyczne dla koszykarek, zwłaszcza tych, która spędzają na parkiecie dużą ilość minut. Chociaż z drugiej strony same jesteśmy sobie winne tej sytuacji. Na szczęście jednak są takie mecze jak ze Słowenią, w trakcie których możemy sobie odpocząć. Jestem przekonana, że jeżeli dopisze kondycja, to podczas mistrzostw Europy damy sobie radę z wieloma rywalkami.
Czego pani zdaniem brakuje jeszcze reprezentacji, aby prezentować zadowalający poziom?
- Na pewno Gosi Dydek, która nie wróciła jeszcze z amerykańskiej ligi WNBA. Poza tym zawsze znajdzie się coś w trakcie gry, co trzeba poprawić i właśnie nad takimi rzeczami pracujemy na treningach.
Czy patrząc na obecny skład reprezentacji i jej grę, uważa pani, że możecie nawiązać do sukcesów, takich jak ten z 1999 r., kiedy Polska zdobyła mistrzostwo Europy?
- Jak to się mówi, szanse są zawsze (śmiech). Potrzebujemy trochę czasu na to, aby się dobrze zgrać i prezentować wysoki poziom w niemal każdym spotkaniu. Uważam, że po ciężkiej pracy za parę lat na pewno dołączymy do europejskiej czołówki. Taki mamy zamiar.
Czyli jeszcze w tym roku nie możemy się spodziewać spektakularnego wyniku?
- Oczywiście broni nie składamy. Prawda jest jednak taka, że jeżeli zakwalifikujemy się do finałów mistrzostw Europy, to przyjdzie nam grać z najlepszymi reprezentacjami na Starym Kontynencie. Podczas tych spotkań na pewno nie będziemy faworytkami.
Czy w koszykówce klubowej cele Agnieszki Bibrzyckiej na przyszły sezon są takie same jak przed rokiem - mistrzostwo ligi rosyjskiej i zwycięstwo w Eurolidze?
- UMMC Jekaterinburg ma nowy zespół, nowe ambicje, ale plan jest taki sam jak przed rokiem. Chciałabym zakończyć sezon z samymi sukcesami, zresztą tak jak ostatnio. Zdaję sobie jednak sprawę, że ciężko będzie powtórzyć wyczyn, jakim było zdobycie mistrzostwa Rosji i triumf w rozgrywkach żeńskiej Euroligi.
Mówi się, że w lidze rosyjskiej najlepsze zawodniczki mają bajeczne życie. To prawda?
- Zarządzający klubami w Rosji starają się dogadzać nam, jak tylko mogą. Rosja, poza Moskwą i paroma większymi miastami, nie jest atrakcyjnym krajem, więc wszystkie rzeczy, jak np. duże piękne mieszkania mają nam zrekompensować wszystko dookoła. Każda z nas ma do dyspozycji także samochód z kierowcą. To znowu związane jest z tym, że ciężko by było poruszać się samej po wielkich miastach i jeszcze na czas dotrzeć do celu. Do tego władze klubu, oczywiście w miarę możliwości, są w stanie spełnić każdą potrzebę.
Czyli liga rosyjska to taka europejska WNBA?
- Pod względem organizacyjnym i pod względem gry jest tak na pewno. Milionerzy z Rosji zorganizowali rozgrywki na najwyższym poziomie, czemu towarzyszy także wspaniała otoczka.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
---------------------------------------------------------------------
Małgorzata Dydek: Musimy zagrać swoje!
- Na pewno jest to zespół, którego nie wolno lekceważyć. Wiem, że w ekipie Finlandii, sporo się zmieniło. Ja pamiętam tę drużynę za czasów trenera Hucińskiego. Drużyna zadziorna, waleczna, wybiegana. My jednak myśląc poważnie o grze w Mistrzostwach Europy, nie możemy się przejmować takim zespołem. Musimy przede wszystkim zagrać swoje, to co każda z nas potrafi najlepiej - mówi środkowa reprezentacji Polski - Małgorzata Dydek.
Za Panią bardzo ciężki sezon w WNBA, jak się Pani obecnie czuje?
- Jak to zawsze po moich powrotach ze Stanów, na razie żyję systemem amerykańskim. W nocy chodzę, i funkcjonuję, a w dzień więcej śpię. Myślę, że aklimatyzacja zajmie mi trochę czasu, zwykle około dwóch, trzech dni.
Czy miała Pani okazję śledzić poczynania koleżanek za pośrednictwem internetu oraz różnych stacji telewizyjnych?
Tak, śledziłam poczynania dziewczyn, z przekazem telewizyjnym było gorzej, ale za to był internet. Śledziłam strony, wyniki, statystyki. Orientuję się, jak dziewczyny grały, i jak będą grać. Właśnie całkiem niedawno skończyłam oglądać pierwszy mecz wyjazdowy dziewczyn w Finlandii.
Jutro zagracie z reprezentacją Finlandii, jak Pani ocenia najbliższe przeciwniczki?
- Na pewno jest to zespół, którego nie wolno lekceważyć. Wiem, że w ekipie Finlandii, sporo się zmieniło. Ja pamiętam tę drużynę za czasów trenera Hucińskiego. Drużyna zadziorna, waleczna, wybiegana. My jednak myśląc poważnie o grze w Mistrzostwach Europy, nie możemy się przejmować takim zespołem. Musimy przede wszystkim zagrać swoje, to co każda z nas potrafi najlepiej.
Pani jest jedną z najstarszych, i nielicznych zawodniczek, które pamiętają ostatnie Mistrzostwa Europy, w Turcji. Czy wraca Pani momentami do tamtych zawodów?
- Szczerze mówiąc, to nie. Raz dlatego, że niezbyt były one dla nas wszystkich udane, a dwa, że staram się koncentrować na tym, co jest obecnie, na celu, który nam przyświeca, a który jest prosty i precyzyjnie określony – Mistrzostwa Europy we Włoszech 2007.
Pani jako jedna z nielicznych grała w Mistrzostwach Europy w 1999 roku, kiedy nasz zespół zdobył złoty medal. Czy ta odmłodzona reprezentacja Polski, ma szansę choć spróbować nawiązać do tamtych czasów, sukcesów?
- Ten zespól jest bardzo młody, niedoświadczony. Wynika, to z tego, że mało krajowych klubów gra w europejskich pucharach, spotyka się z silnymi, czy liczącymi się klubami w Europie. Często dziewczyny w swoich klubach walczyć muszą z zawodniczkami z zagranicy, różnie to wychodzi. Mam nadzieję, że stopniowo będzie się, to wszystko zmieniać, a rodzime kluby bardziej będą się liczyć w Europie, co na pewno pomoże w przyszłości reprezentacji. Na razie jednak wierzę, że dziewczyny braki w doświadczeniu nadrobią ciężką pracą oraz ogromną ambicją, co powinno przynieść, w niedługim czasie porządny, oczekiwany przez wszystkich efekt.
Jakby Pani zachęciła kibiców do przyjścia jutro na mecz i wsparcia Was gorącym dopingiem?
- Myślę, że kibiców nie trzeba specjalnie zachęcać, bo widać, że Toruń jest miastem sportowym. Poza tym ma teraz bardzo mocny zespół w ekstraklasie, a w takich miastach, gdzie koszykówka już jest i to na dobrym poziomie kibiców nie trzeba specjalnie zachęcać. Dziś nawet sporo ludzi zaczepiało nas i pytało o nastroje, o godzinę jutrzejszego meczu. Więc o frekwencję na trybunach jestem spokojna, wierzę po prostu w naszych kibiców. Bardzo na nich jutro liczymy.
Dziękuję za rozmowę.
Łukasz Klin/koszkadra.pl
Rozmawiał Marcin Dajos
- Potrzebujemy trochę czasu, aby się dobrze zgrać i prezentować wysoki poziom w każdym spotkaniu. Uważam, że dzięki ciężkiej pracy za parę lat znów dołączymy do europejskiej czołówki - o sile reprezentacji Polski kobiet opowiada "Gazecie" była koszykarka Lotosu Gdynia Agnieszka Bibrzycka
Polskie koszykarki pokonały już na wyjeździe Finlandię oraz w Gdyni Słowenię. W sobotę zagrają w Toruniu rewanż z Finkami. Jeśli wygrają, zapewnią sobie awans do dalszego etapu kwalifikacji do mistrzostw Europy.
Marcin Dajos: Jak wypadły w pani ocenie pierwsze spotkania barażowe z Finlandią i ze Słowenią?
Agnieszka Bibrzycka: To były dwa diametralnie różne spotkania. W Finlandii grałyśmy na niskiej skuteczności rzutów z gry, co pozwoliło rywalkom odskoczyć nawet na 11 pkt. Dobra obrona w czwartej kwarcie meczu w Finlandii pozwoliła nam jednak wygrać tamto spotkanie. Ze Słowenią natomiast sprawę ułatwiła nam łatwość oddawania rzutów przez Elżbietę Międzik. Myślę, że ze Słowenkami pokazałyśmy charakter, a ponad 40 pkt przewagi na zakończenie meczu mówi samo za siebie.
Mecz ze Słowenią wyglądał właściwie jak sparing. To wy byłyście takie dobre czy rywalki takie słabe?
- Byłyśmy dobrze skoncentrowane i dyktowałyśmy warunki gry. Nie pozwoliłyśmy Słowenkom rozwinąć skrzydeł, a po czasie naszym przeciwniczkom głowy opadły, zwłaszcza przy naszej skuteczności. Dobrze znamy kosze w Gdyni, co ułatwia nam grę. Niecodziennie rozgrywamy spotkania, trafiając tak często jak ze Słowenkami [skuteczność rzutów z gry Polek wyniosła w tym meczu 50 proc. - red.].
Teraz możecie iść za ciosem. Jeśli pokonacie w sobotę Finlandię, pojedziecie do Włoch na kolejną rundę.
- Taki właśnie mamy plan. Miejmy nadzieję, że nie sprawimy przykrej niespodzianki naszym kibicom i pewnie poradzimy sobie z Finkami.
Jeśli awansujecie do finałów mistrzostw Europy, będziecie miały za sobą dużą ilość spotkań rozegranych w krótkim czasie. Czy nie obawiacie się o kondycję w trakcie mistrzostw i czy można rozegrać tyle spotkań na wysokim poziomie na przełomie kilku tygodni?
- Dwa lata temu byłyśmy w takiej samej sytuacji. Pamiętam, że po mistrzostwach Europy byłam strasznie zmęczona i wykończona. Na pewno te wszystkie mecze to duże obciążenie fizyczne dla koszykarek, zwłaszcza tych, która spędzają na parkiecie dużą ilość minut. Chociaż z drugiej strony same jesteśmy sobie winne tej sytuacji. Na szczęście jednak są takie mecze jak ze Słowenią, w trakcie których możemy sobie odpocząć. Jestem przekonana, że jeżeli dopisze kondycja, to podczas mistrzostw Europy damy sobie radę z wieloma rywalkami.
Czego pani zdaniem brakuje jeszcze reprezentacji, aby prezentować zadowalający poziom?
- Na pewno Gosi Dydek, która nie wróciła jeszcze z amerykańskiej ligi WNBA. Poza tym zawsze znajdzie się coś w trakcie gry, co trzeba poprawić i właśnie nad takimi rzeczami pracujemy na treningach.
Czy patrząc na obecny skład reprezentacji i jej grę, uważa pani, że możecie nawiązać do sukcesów, takich jak ten z 1999 r., kiedy Polska zdobyła mistrzostwo Europy?
- Jak to się mówi, szanse są zawsze (śmiech). Potrzebujemy trochę czasu na to, aby się dobrze zgrać i prezentować wysoki poziom w niemal każdym spotkaniu. Uważam, że po ciężkiej pracy za parę lat na pewno dołączymy do europejskiej czołówki. Taki mamy zamiar.
Czyli jeszcze w tym roku nie możemy się spodziewać spektakularnego wyniku?
- Oczywiście broni nie składamy. Prawda jest jednak taka, że jeżeli zakwalifikujemy się do finałów mistrzostw Europy, to przyjdzie nam grać z najlepszymi reprezentacjami na Starym Kontynencie. Podczas tych spotkań na pewno nie będziemy faworytkami.
Czy w koszykówce klubowej cele Agnieszki Bibrzyckiej na przyszły sezon są takie same jak przed rokiem - mistrzostwo ligi rosyjskiej i zwycięstwo w Eurolidze?
- UMMC Jekaterinburg ma nowy zespół, nowe ambicje, ale plan jest taki sam jak przed rokiem. Chciałabym zakończyć sezon z samymi sukcesami, zresztą tak jak ostatnio. Zdaję sobie jednak sprawę, że ciężko będzie powtórzyć wyczyn, jakim było zdobycie mistrzostwa Rosji i triumf w rozgrywkach żeńskiej Euroligi.
Mówi się, że w lidze rosyjskiej najlepsze zawodniczki mają bajeczne życie. To prawda?
- Zarządzający klubami w Rosji starają się dogadzać nam, jak tylko mogą. Rosja, poza Moskwą i paroma większymi miastami, nie jest atrakcyjnym krajem, więc wszystkie rzeczy, jak np. duże piękne mieszkania mają nam zrekompensować wszystko dookoła. Każda z nas ma do dyspozycji także samochód z kierowcą. To znowu związane jest z tym, że ciężko by było poruszać się samej po wielkich miastach i jeszcze na czas dotrzeć do celu. Do tego władze klubu, oczywiście w miarę możliwości, są w stanie spełnić każdą potrzebę.
Czyli liga rosyjska to taka europejska WNBA?
- Pod względem organizacyjnym i pod względem gry jest tak na pewno. Milionerzy z Rosji zorganizowali rozgrywki na najwyższym poziomie, czemu towarzyszy także wspaniała otoczka.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
---------------------------------------------------------------------
Małgorzata Dydek: Musimy zagrać swoje!
- Na pewno jest to zespół, którego nie wolno lekceważyć. Wiem, że w ekipie Finlandii, sporo się zmieniło. Ja pamiętam tę drużynę za czasów trenera Hucińskiego. Drużyna zadziorna, waleczna, wybiegana. My jednak myśląc poważnie o grze w Mistrzostwach Europy, nie możemy się przejmować takim zespołem. Musimy przede wszystkim zagrać swoje, to co każda z nas potrafi najlepiej - mówi środkowa reprezentacji Polski - Małgorzata Dydek.
Za Panią bardzo ciężki sezon w WNBA, jak się Pani obecnie czuje?
- Jak to zawsze po moich powrotach ze Stanów, na razie żyję systemem amerykańskim. W nocy chodzę, i funkcjonuję, a w dzień więcej śpię. Myślę, że aklimatyzacja zajmie mi trochę czasu, zwykle około dwóch, trzech dni.
Czy miała Pani okazję śledzić poczynania koleżanek za pośrednictwem internetu oraz różnych stacji telewizyjnych?
Tak, śledziłam poczynania dziewczyn, z przekazem telewizyjnym było gorzej, ale za to był internet. Śledziłam strony, wyniki, statystyki. Orientuję się, jak dziewczyny grały, i jak będą grać. Właśnie całkiem niedawno skończyłam oglądać pierwszy mecz wyjazdowy dziewczyn w Finlandii.
Jutro zagracie z reprezentacją Finlandii, jak Pani ocenia najbliższe przeciwniczki?
- Na pewno jest to zespół, którego nie wolno lekceważyć. Wiem, że w ekipie Finlandii, sporo się zmieniło. Ja pamiętam tę drużynę za czasów trenera Hucińskiego. Drużyna zadziorna, waleczna, wybiegana. My jednak myśląc poważnie o grze w Mistrzostwach Europy, nie możemy się przejmować takim zespołem. Musimy przede wszystkim zagrać swoje, to co każda z nas potrafi najlepiej.
Pani jest jedną z najstarszych, i nielicznych zawodniczek, które pamiętają ostatnie Mistrzostwa Europy, w Turcji. Czy wraca Pani momentami do tamtych zawodów?
- Szczerze mówiąc, to nie. Raz dlatego, że niezbyt były one dla nas wszystkich udane, a dwa, że staram się koncentrować na tym, co jest obecnie, na celu, który nam przyświeca, a który jest prosty i precyzyjnie określony – Mistrzostwa Europy we Włoszech 2007.
Pani jako jedna z nielicznych grała w Mistrzostwach Europy w 1999 roku, kiedy nasz zespół zdobył złoty medal. Czy ta odmłodzona reprezentacja Polski, ma szansę choć spróbować nawiązać do tamtych czasów, sukcesów?
- Ten zespól jest bardzo młody, niedoświadczony. Wynika, to z tego, że mało krajowych klubów gra w europejskich pucharach, spotyka się z silnymi, czy liczącymi się klubami w Europie. Często dziewczyny w swoich klubach walczyć muszą z zawodniczkami z zagranicy, różnie to wychodzi. Mam nadzieję, że stopniowo będzie się, to wszystko zmieniać, a rodzime kluby bardziej będą się liczyć w Europie, co na pewno pomoże w przyszłości reprezentacji. Na razie jednak wierzę, że dziewczyny braki w doświadczeniu nadrobią ciężką pracą oraz ogromną ambicją, co powinno przynieść, w niedługim czasie porządny, oczekiwany przez wszystkich efekt.
Jakby Pani zachęciła kibiców do przyjścia jutro na mecz i wsparcia Was gorącym dopingiem?
- Myślę, że kibiców nie trzeba specjalnie zachęcać, bo widać, że Toruń jest miastem sportowym. Poza tym ma teraz bardzo mocny zespół w ekstraklasie, a w takich miastach, gdzie koszykówka już jest i to na dobrym poziomie kibiców nie trzeba specjalnie zachęcać. Dziś nawet sporo ludzi zaczepiało nas i pytało o nastroje, o godzinę jutrzejszego meczu. Więc o frekwencję na trybunach jestem spokojna, wierzę po prostu w naszych kibiców. Bardzo na nich jutro liczymy.
Dziękuję za rozmowę.
Łukasz Klin/koszkadra.pl
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- Viallos
- Administrator
- Posty: 1827
- Rejestracja: 06 czerwca 2004, 23:13
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
ME: Polki bliżej finałów
Reprezentacja Polski koszykarek pokonała w Toruniu Finlandię 67:58 (14:16, 20:8, 21:20, 12:14) w trzecim meczu grupy A dodatkowych kwalifikacji do mistrzostw Europy Włochy 2007.
Była to druga wygrana nad Finlandią i trzecie zwycięstwo w grupie. Polskim koszykarkom pozostał tylko jeden mecz - wyjazdowy ze Słowenią, który odbędzie się 12 września w Konjicach.
Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza, które rozpoczęły w składzie: Paulina Pawlak, Elżbieta Międzik, Agnieszka Bibrzycka, Magdalena Leciejewskia, Ewelina Kobryn przez pierwszą kwartę nie potrafiły znaleźć sposobu na poczynania rywalek i przegrywały 14:16.
W kolejnych minutach, podobnie jak to było przed tygodniem w spotkaniu ze Słowenkami w Gdyni, grały coraz lepiej w obronie i zyskiwały przewagę.
Rzut Agnieszki Bibrzyckiej zza linii 6,25 m dał Polsce prowadzenie 17:16 na początku drugiej kwarty. Potem różnica wzrosła do siedmiu punktów - 29:22 po trzech z rzędu rzutach Małgorzaty Dydek.
Polki miały najwięcej kłopotów z powstrzymaniem duetu Pipari - Tuukkanen. Liderki reprezentacji Finlandii nie miały wsparcia koleżanek i w drugiej połowie z coraz większym trudem ogrywały polską obronę.
W 28. minucie Polska uzyskała najwyższe prowadzenie w meczu 55:39 po serii rzutów Emilii Tłumak, zawodniczki miejscowej drużyny ekstraklasy koszykarek - Energi Katarzynek Toruń.
"W pierwszej kwarcie było widać, że moje zawodniczki są trochę zdenerwowane. Od drugiej mieliśmy przewagę około dziesięciu punktów i mecz toczył się pod nasze dyktando, choć przewaga nie był atak wyraźna jak w spotkaniu ze Słowenią. Nie chciałem zbytnio eksploatować Małgosi Dydek, bo zarówno ona, jak i zespół potrzebują czasu, by się zrozumieć, zgrać. Raczej nie wezmę Gosi Dydek do Słowenii na ostatni mecz kwalifikacyjny w grupie A. Wolę żeby przygotowywała się do turnieju w Chieti, bo wierzę w to, że w nim zagramy. Do Słowenii poleci Ola Karpińska, która w Toruniu nie zagrała z powodu przeziębienia" - powiedział PAP trener Krzysztof Koziorowicz.
Polska - Finlandia 67:58 (14:16, 20:8, 21:20, 12:14)
Polska: Agnieszka Bibrzycka 20, Emilia Tłumak 9, Ewelina Kobryn 9, Agnieszka Pałka 5, Małgorzata Dydek 5, Paulina Pawlak 5, Dorota Gburczyk 4, Magdalena Leciejewska 4, Elżbieta Międzik 2, Natalia Waligórska 2, Agata Gajda 2, Joanna Jarkowska 0;
Finlandia: Reetta Piipari 23, Taru Tuukkanen 16, Jenni Laaksonen 8, Heta Korpivaara 4, Niina Laaksonen 3, Kaisa Tuure 2, Mari Puustinen 2, Sanna Helenius 0.
(PAP)
Reprezentacja Polski koszykarek pokonała w Toruniu Finlandię 67:58 (14:16, 20:8, 21:20, 12:14) w trzecim meczu grupy A dodatkowych kwalifikacji do mistrzostw Europy Włochy 2007.
Była to druga wygrana nad Finlandią i trzecie zwycięstwo w grupie. Polskim koszykarkom pozostał tylko jeden mecz - wyjazdowy ze Słowenią, który odbędzie się 12 września w Konjicach.
Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza, które rozpoczęły w składzie: Paulina Pawlak, Elżbieta Międzik, Agnieszka Bibrzycka, Magdalena Leciejewskia, Ewelina Kobryn przez pierwszą kwartę nie potrafiły znaleźć sposobu na poczynania rywalek i przegrywały 14:16.
W kolejnych minutach, podobnie jak to było przed tygodniem w spotkaniu ze Słowenkami w Gdyni, grały coraz lepiej w obronie i zyskiwały przewagę.
Rzut Agnieszki Bibrzyckiej zza linii 6,25 m dał Polsce prowadzenie 17:16 na początku drugiej kwarty. Potem różnica wzrosła do siedmiu punktów - 29:22 po trzech z rzędu rzutach Małgorzaty Dydek.
Polki miały najwięcej kłopotów z powstrzymaniem duetu Pipari - Tuukkanen. Liderki reprezentacji Finlandii nie miały wsparcia koleżanek i w drugiej połowie z coraz większym trudem ogrywały polską obronę.
W 28. minucie Polska uzyskała najwyższe prowadzenie w meczu 55:39 po serii rzutów Emilii Tłumak, zawodniczki miejscowej drużyny ekstraklasy koszykarek - Energi Katarzynek Toruń.
"W pierwszej kwarcie było widać, że moje zawodniczki są trochę zdenerwowane. Od drugiej mieliśmy przewagę około dziesięciu punktów i mecz toczył się pod nasze dyktando, choć przewaga nie był atak wyraźna jak w spotkaniu ze Słowenią. Nie chciałem zbytnio eksploatować Małgosi Dydek, bo zarówno ona, jak i zespół potrzebują czasu, by się zrozumieć, zgrać. Raczej nie wezmę Gosi Dydek do Słowenii na ostatni mecz kwalifikacyjny w grupie A. Wolę żeby przygotowywała się do turnieju w Chieti, bo wierzę w to, że w nim zagramy. Do Słowenii poleci Ola Karpińska, która w Toruniu nie zagrała z powodu przeziębienia" - powiedział PAP trener Krzysztof Koziorowicz.
Polska - Finlandia 67:58 (14:16, 20:8, 21:20, 12:14)
Polska: Agnieszka Bibrzycka 20, Emilia Tłumak 9, Ewelina Kobryn 9, Agnieszka Pałka 5, Małgorzata Dydek 5, Paulina Pawlak 5, Dorota Gburczyk 4, Magdalena Leciejewska 4, Elżbieta Międzik 2, Natalia Waligórska 2, Agata Gajda 2, Joanna Jarkowska 0;
Finlandia: Reetta Piipari 23, Taru Tuukkanen 16, Jenni Laaksonen 8, Heta Korpivaara 4, Niina Laaksonen 3, Kaisa Tuure 2, Mari Puustinen 2, Sanna Helenius 0.
(PAP)
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Zwycięstwo ze Słowenkami 54 : 51.
Myślę, ze niestety to Słowacja w tym roku awansuje do turnieju finałowego. Nie mówię tego w pryzmacie tego meczu - mam po prostu przeczucie.
Jak dla mnie nasze fatalnie walcza na desce - to moze być klucz do dalszej rywalizacji. Liczę po cichu na wyjscie z grupy Bułgarii.
Myślę, ze niestety to Słowacja w tym roku awansuje do turnieju finałowego. Nie mówię tego w pryzmacie tego meczu - mam po prostu przeczucie.
Jak dla mnie nasze fatalnie walcza na desce - to moze być klucz do dalszej rywalizacji. Liczę po cichu na wyjscie z grupy Bułgarii.
Saletra pisze:Zwycięstwo ze Słowenkami 54 : 51.
Myślę, ze niestety to Słowacja w tym roku awansuje do turnieju finałowego. Nie mówię tego w pryzmacie tego meczu - mam po prostu przeczucie.
Jak dla mnie nasze fatalnie walcza na desce - to moze być klucz do dalszej rywalizacji. Liczę po cichu na wyjscie z grupy Bułgarii.
Patzrac na potencjał naszego zepsołu brak naszego awansu do ME byłby kompromitacja. Ale sądze ze do niego nie dojdzie. Jestesmy w stanie spokojnie wygrać ze Słowacja jaki i tym bardziej z kims z pary Izreal/Bułgaria (tez wołabym Bułgarie, ale wieksze szanse daję Izraelowi, może sobe pozwolić nawet na porazke róznica ok 15 punktow).
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Polki w barażach o ME 2007!
Po wczorajszej wygranej z reprezentacją Słowenii Polki awansowały do ostatniego etapu baraży o udział w Turnieju Finałowym Mistrzostw Europy w koszykówce kobiet.
Polki przygotowywały się do tych rozgrywek bardzo starannie już od końca czerwca. Korzystając z tygodniowej przerwy w rozgrywkach przyjrzyjmy się pokrótce zgrupowaniom kadry oraz rozegranymi podczas ich trwania meczami sparingowymi, a także pierwszemu etapowi dodatkowych eliminacji.
Najpierw było Zakopane…
Właściwie to wszystko zaczęło się od wstępnych badań w Warszawie w połowie maja. Potem ponad miesiąc przerwy i wyjazd do Zakopanego, gdzie w obiektach COSu rozpoczęły się pierwsze treningi. Dumą mógł napawać nas fakt, iż wśród powołanych znalazło się aż 6 zawodniczek Wisły Kraków – Agata Gajda, Dorota Gburczyk, Ewelina Kobryn, Monika Krawiec, Agnieszka Pałka oraz Anna Wielebnowska. Niestety w trakcie obozu kontuzji doznała Monika i została zastąpiona przez inną wiślaczkę, ostatnio wypożyczoną do drużyny z Rybnika – Magdalenę Skorek.
Pierwsze zgrupowanie było „mało koszykarskie”. Jak relacjonuje Dorota Gburczyk – Pracowałyśmy bardzo mocno nad przygotowaniem fizycznym oraz grą w obronie. Treningi były ciężkie, więc jesteśmy trochę zmęczone ale ogólnie zgrupowanie należy ocenić pozytywnie. Trener Koziorowicz także wielokrotnie podkreślał, iż pierwsze treningi będą nastawione głównie na polepszenie motoryki i elementów gry obronnej.
Lipiec nad Bałtykiem
Po dwóch dniach odpoczynku, 8 lipca dziewczyny zameldowały w nadmorskim Cetniewie (Władysławowo). Zgrupowanie nad Bałtykiem miało być już bardziej nastawione na doskonalenie samej gry. Zaplanowano m.in. aż 3 sparingi z reprezentacją Szwecji. We wszystkich spotkaniach Polki zaprezentowały się z bardzo dobrej strony ogrywając przeciwniczki 69:52, 66:60 oraz 77:68. Licznie zgromadzona publiczność na pewno nie mogła narzekać na brak ciekawych akcji i zagrań. We Władysławowie doszło już do pierwszej selekcji w składzie kadry – z dalszych przygotowań wyłączona została m.in. Magda Skorek.
Konfrontacja z Bułgarią
Ostatni tydzień lipca wypełniły reprezentacji badania i krótkie zgrupowanie w Pruszkowie, a następnie wyjazd do Bułgarii, gdzie rozegrano kolejne dwa sparingi. Tym razem rywalki były mocniejsze a mecze bardziej zacięte. Pierwsze spotkanie wygrały nasze panie 74:65. Mecz był pełen emocji, a o wygranej przesądziła dopiero ostatnia kwarta. Po trzeciej odsłonie meczu Polki przegrywały 8 punktami, by ostatecznie zwyciężyć 9. Godnym uwagi jest także fakt, że ostatnie 4 minuty meczu Polki wygrały w stosunku 19:0! Kolejny mecz nie był już tak udany, Polki przegrały po zaciętym boju 84:88. Co ciekawe, po pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało porażki. Pierwsza piątka w składzie Gajda, Karpińska, Tłumak, Gburczyk, Kobryn rozpoczęła bardzo dobrze wygrywając kwartę 32:19. W dalszej części gry trener rotował składem, mecz był bardziej zacięty i niestety Polki poniosły pierwszą porażkę…
Słowacki remis
Z początkiem sierpnia przygotowania nabrały jeszcze większego tempa. Na mapie polskich COSów tym razem pojawił się ośrodek w Szczyrku. Dziewczyny spędziły w Beskidach ponad tydzień, oprócz rozmaitych ćwiczeń treningowych rozegrano także dwa sparingi z reprezentacją Słowacji. Z udziału w zgrupowaniu zrezygnowała Anna Wielebnowska, która miała problemy z kręgosłupem. W trakcie treningów zawodniczki pracowały przede wszystkim nad taktyką i grą w obronie. Ukoronowaniem tej części przygotowań były wspomniane już mecze ze Słowaczkami. Pierwsze, popołudniowe spotkanie, było bardzo udane dla biało – czerwonych. Dziewczyny wygrały 77:59, prowadząc po 3 kwarcie 28 punktami. Szczególnie udane były dwie środkowe kwarty wygrane przez Polki odpowiednio 25:11 i 15:5. Kolejne spotkanie nie było już tak udane – reprezentantki przegrały 61:71. Trener Koziorowicz uspokajał, iż spotkanie to było „bardziej robocze” oraz, że chciał sprawdzić wszystkie zawodniczki oraz różne ustawienia.
Pokonanie Litwy
Dalej scenariusz przygotowań wyglądał podobnie – parę dni przerwy i kolejny wyjazd – tym razem do stolicy Litwy. W Wilnie koszykarki zmierzyły się z reprezentacją Litwy oraz rozegrały dwa spotkania z Ukrainkami. Cieszy, że dziewczyny podeszły bardzo poważnie do wszystkich tych spotkań. Szczególnie wartym odnotowania jest fakt, iż udało się pokonać Litwę wspieraną przez ponad 5.000 widownię! Polki zagrały bardzo dobre spotkanie wygrywając 54:47. Naszym zawodniczkom nie sprostały także Ukrainki, które mimo dobrej gry – szczególnie w drugim spotkaniu – musiały uznać wyższość biało – czerwonych 82:63 i 73:69.
Powrót nad polskie morze
Bez wątpienia podbudowane dobrymi występami, nasze koszykarki udały się na ostatnie już zgrupowanie – tym razem w Gdyni. Oprócz treningów zaplanowano także dwa ostatnie sparingi – w roli rywalek wystąpiły Niemki. Jak wiadomo, to właśnie przedstawicielki naszych zachodnich sąsiadów wyprzedziły nas w boju o bezpośredni awans do Mistrzostw Europy. Polki i tym razem pokazały się z bardzo dobrej strony wygrywając 70:47 i 75:58.
Dzięki powyższym zwycięstwom dziewczyny mogły w bardzo dobrych humorach podejść do sesji fotograficznej oraz kolejnych treningów. Następnie wylot do Warszawy, noc w Pruszkowie i wreszcie podróż do Finlandii na mecz pierwszego etapu eliminacji…
Fińska przeprawa
Nasze zawodniczki znalazły się w grupie z Finkami i Słowenkami. Tylko zwycięzca przechodził dalej. Polki miały do rozegrania cztery mecze – dwa jako gospodynie i dwa wyjazdowe. Środowe spotkanie z Finkami było niespodziewanie zacięte. Polki schodząc z parkietu po trzeciej kwarcie przegrywały 6 punktami by ostatecznie wygrać ostatnią odsłonę spotkania 22:11 i cały mecz 68:63. Najwięcej punktów dla naszej reprezentacji zdobyła Agnieszka Bibrzycka – 23, z czego aż 15 rzutami za 3 punkty. Z wiślaczek najlepiej zaprezentowała się Agnieszka Pałka, która rzuciła 11 punktów przy wysokiej skuteczności – trafiła 4 na 6 oddanych rzutów za 2, przy ogólnej skuteczności 62%. Dziewczyny pokazały w tym meczu, iż potrafią i co cieszy – chcą walczyć o każdą piłkę do ostatniej syreny.
Rozbicie Słowenek
Po uczynieniu pierwszego, jakże ważnego, kroku w walce o udział w ME, w dużo lepszych nastrojach reprezentantki powróciły do Gdyni w celu rozegrania kolejnego spotkania. Tym razem przeciwnikiem były Słowenki a mecz zupełnie nie przypominał batalii w Finlandii. Polki pewnie wygrały 95:54, już po połowie prowadząc 25 punktami. Bardzo dobrze zaprezentował się cały zespół, szczególne uznanie należy się Elżbiecie Międzik (27 punktów) oraz drugiej piątce naszego zespołu, która zagrała bardzo skutecznie zarówno w obronie jak i w ataku. Z zawodniczek Wisły Kraków najwięcej punktów na swoim koncie zgromadziła Ewelina Kobryn i Agnieszka Pałka – po 10. Na pochwały zasługuje także postawa Agaty Gajdy i Doroty Gburczyk. Ta pierwsza rzuciła 2 punkty i zaliczyła aż 8 asyst (najwięcej w zespole). Z kolei Dorota zdobyła 5 punktów oraz zaliczyła 2 przechwyty i 2 bloki.
Kadra w Toruniu
Po spotkaniu ze Słowenią kadrowiczki dostały parę dni na odpoczynek. Kolejne zgrupowanie rozpoczęło się 5 września w Toruniu i miało na celu przygotowanie się do kolejnej walki – meczu rewanżowego z Finkami. W sobotnim spotkaniu Finki postraszyły nasze reprezentantki tylko w pierwszej kwarcie, którą wygrały 14:16. Dalej mecz toczył się już po myśli Polek i zakończył się zwycięstwem biało – czerwonych 67:58. Najwięcej rzutów, także tych celnych, oddała Agnieszka Bibrzycka zdobywczyni 20 punktów. Trener pozwolił zagrać wszystkim dziewczynom, prawie wszystkie zdobywały też punkty. Z wiślaczek najwięcej oczek zaliczyła Ewelina Kobryn – 9. Co cieszy celnie do kosza trafiały także Agnieszka Pałka, Dorota Gburczyk oraz Agata Gajda, który zdobyły kolejno 5, 4 i 2 punkty.
Slovenske Konjice
Od turnieju barażowego we Włoszech dzieliło nasze kadrowiczki jeszcze jedno spotkanie, tym razem na wyjeździe w Słowenii. Reprezentacja udała się tam we wtorek, aby następnego dnia móc efektownie zakończyć tą fazę eliminacji. Środowy mecz, mimo tego, że rozgrywany tylko przy 200 osobowej publiczności, był od początku do końca bardzo zacięty. Polki pokazały swój charakter i przegrywając do połowy 24:18 potrafiły wygrać całe spotkanie 51:54. W szczególności na pochwałę zasługuje gra naszych zawodniczek w 3, wygranej 12:21, kwarcie. Najwięcej punktów zdobyła najdłużej przebywająca na parkiecie Agnieszka Bibrzycka – aż 18 i dołożyła do tego 7 przechwytów oraz 6 zbiórek. Z zawodniczek „Białej Gwiazdy” najlepiej zaprezentowała się Dorota Gburczyk, która zanotowała 7 punktów oraz 8 zbiórek (najwięcej w zespole). Pewne kłopoty ze skutecznością miała natomiast Ewelina Kobryn. Trafiła jedynie 2 z 9 oddanych rzutów za 2 punkty. Mimo wszystko jej 6 punktów pomogło drużynie w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Kolejny dobry występ zaliczyła też Agata Gajda zdobywając 5 punktów. Natomiast ostatnia z naszych zawodniczek, Agnieszka Pałka, tym razem do kosza nie trafiła ani razu ale zaliczyła 4 zbiórki oraz 1 blok.
Czas na Włochy…
Postawa naszej reprezentacji zasługuje na pochwałę i może budzić pewien optymizm przed nadchodzącymi barażami, w których zmierzymy się z dobrze nam znaną Słowacją oraz zwycięzcą grupy z Węgrami, Bułgarią i Izraelem. Miejmy nadzieję, iż wszystko ułoży się po myśli biało – czerwonych i to właśnie one zagrają 24 września z drużyną Czech w swoim pierwszym meczu Turnieju Finałowego ME.
Autor: S.M.
źródło:www.forzawisla.pl
Po wczorajszej wygranej z reprezentacją Słowenii Polki awansowały do ostatniego etapu baraży o udział w Turnieju Finałowym Mistrzostw Europy w koszykówce kobiet.
Polki przygotowywały się do tych rozgrywek bardzo starannie już od końca czerwca. Korzystając z tygodniowej przerwy w rozgrywkach przyjrzyjmy się pokrótce zgrupowaniom kadry oraz rozegranymi podczas ich trwania meczami sparingowymi, a także pierwszemu etapowi dodatkowych eliminacji.
Najpierw było Zakopane…
Właściwie to wszystko zaczęło się od wstępnych badań w Warszawie w połowie maja. Potem ponad miesiąc przerwy i wyjazd do Zakopanego, gdzie w obiektach COSu rozpoczęły się pierwsze treningi. Dumą mógł napawać nas fakt, iż wśród powołanych znalazło się aż 6 zawodniczek Wisły Kraków – Agata Gajda, Dorota Gburczyk, Ewelina Kobryn, Monika Krawiec, Agnieszka Pałka oraz Anna Wielebnowska. Niestety w trakcie obozu kontuzji doznała Monika i została zastąpiona przez inną wiślaczkę, ostatnio wypożyczoną do drużyny z Rybnika – Magdalenę Skorek.
Pierwsze zgrupowanie było „mało koszykarskie”. Jak relacjonuje Dorota Gburczyk – Pracowałyśmy bardzo mocno nad przygotowaniem fizycznym oraz grą w obronie. Treningi były ciężkie, więc jesteśmy trochę zmęczone ale ogólnie zgrupowanie należy ocenić pozytywnie. Trener Koziorowicz także wielokrotnie podkreślał, iż pierwsze treningi będą nastawione głównie na polepszenie motoryki i elementów gry obronnej.
Lipiec nad Bałtykiem
Po dwóch dniach odpoczynku, 8 lipca dziewczyny zameldowały w nadmorskim Cetniewie (Władysławowo). Zgrupowanie nad Bałtykiem miało być już bardziej nastawione na doskonalenie samej gry. Zaplanowano m.in. aż 3 sparingi z reprezentacją Szwecji. We wszystkich spotkaniach Polki zaprezentowały się z bardzo dobrej strony ogrywając przeciwniczki 69:52, 66:60 oraz 77:68. Licznie zgromadzona publiczność na pewno nie mogła narzekać na brak ciekawych akcji i zagrań. We Władysławowie doszło już do pierwszej selekcji w składzie kadry – z dalszych przygotowań wyłączona została m.in. Magda Skorek.
Konfrontacja z Bułgarią
Ostatni tydzień lipca wypełniły reprezentacji badania i krótkie zgrupowanie w Pruszkowie, a następnie wyjazd do Bułgarii, gdzie rozegrano kolejne dwa sparingi. Tym razem rywalki były mocniejsze a mecze bardziej zacięte. Pierwsze spotkanie wygrały nasze panie 74:65. Mecz był pełen emocji, a o wygranej przesądziła dopiero ostatnia kwarta. Po trzeciej odsłonie meczu Polki przegrywały 8 punktami, by ostatecznie zwyciężyć 9. Godnym uwagi jest także fakt, że ostatnie 4 minuty meczu Polki wygrały w stosunku 19:0! Kolejny mecz nie był już tak udany, Polki przegrały po zaciętym boju 84:88. Co ciekawe, po pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało porażki. Pierwsza piątka w składzie Gajda, Karpińska, Tłumak, Gburczyk, Kobryn rozpoczęła bardzo dobrze wygrywając kwartę 32:19. W dalszej części gry trener rotował składem, mecz był bardziej zacięty i niestety Polki poniosły pierwszą porażkę…
Słowacki remis
Z początkiem sierpnia przygotowania nabrały jeszcze większego tempa. Na mapie polskich COSów tym razem pojawił się ośrodek w Szczyrku. Dziewczyny spędziły w Beskidach ponad tydzień, oprócz rozmaitych ćwiczeń treningowych rozegrano także dwa sparingi z reprezentacją Słowacji. Z udziału w zgrupowaniu zrezygnowała Anna Wielebnowska, która miała problemy z kręgosłupem. W trakcie treningów zawodniczki pracowały przede wszystkim nad taktyką i grą w obronie. Ukoronowaniem tej części przygotowań były wspomniane już mecze ze Słowaczkami. Pierwsze, popołudniowe spotkanie, było bardzo udane dla biało – czerwonych. Dziewczyny wygrały 77:59, prowadząc po 3 kwarcie 28 punktami. Szczególnie udane były dwie środkowe kwarty wygrane przez Polki odpowiednio 25:11 i 15:5. Kolejne spotkanie nie było już tak udane – reprezentantki przegrały 61:71. Trener Koziorowicz uspokajał, iż spotkanie to było „bardziej robocze” oraz, że chciał sprawdzić wszystkie zawodniczki oraz różne ustawienia.
Pokonanie Litwy
Dalej scenariusz przygotowań wyglądał podobnie – parę dni przerwy i kolejny wyjazd – tym razem do stolicy Litwy. W Wilnie koszykarki zmierzyły się z reprezentacją Litwy oraz rozegrały dwa spotkania z Ukrainkami. Cieszy, że dziewczyny podeszły bardzo poważnie do wszystkich tych spotkań. Szczególnie wartym odnotowania jest fakt, iż udało się pokonać Litwę wspieraną przez ponad 5.000 widownię! Polki zagrały bardzo dobre spotkanie wygrywając 54:47. Naszym zawodniczkom nie sprostały także Ukrainki, które mimo dobrej gry – szczególnie w drugim spotkaniu – musiały uznać wyższość biało – czerwonych 82:63 i 73:69.
Powrót nad polskie morze
Bez wątpienia podbudowane dobrymi występami, nasze koszykarki udały się na ostatnie już zgrupowanie – tym razem w Gdyni. Oprócz treningów zaplanowano także dwa ostatnie sparingi – w roli rywalek wystąpiły Niemki. Jak wiadomo, to właśnie przedstawicielki naszych zachodnich sąsiadów wyprzedziły nas w boju o bezpośredni awans do Mistrzostw Europy. Polki i tym razem pokazały się z bardzo dobrej strony wygrywając 70:47 i 75:58.
Dzięki powyższym zwycięstwom dziewczyny mogły w bardzo dobrych humorach podejść do sesji fotograficznej oraz kolejnych treningów. Następnie wylot do Warszawy, noc w Pruszkowie i wreszcie podróż do Finlandii na mecz pierwszego etapu eliminacji…
Fińska przeprawa
Nasze zawodniczki znalazły się w grupie z Finkami i Słowenkami. Tylko zwycięzca przechodził dalej. Polki miały do rozegrania cztery mecze – dwa jako gospodynie i dwa wyjazdowe. Środowe spotkanie z Finkami było niespodziewanie zacięte. Polki schodząc z parkietu po trzeciej kwarcie przegrywały 6 punktami by ostatecznie wygrać ostatnią odsłonę spotkania 22:11 i cały mecz 68:63. Najwięcej punktów dla naszej reprezentacji zdobyła Agnieszka Bibrzycka – 23, z czego aż 15 rzutami za 3 punkty. Z wiślaczek najlepiej zaprezentowała się Agnieszka Pałka, która rzuciła 11 punktów przy wysokiej skuteczności – trafiła 4 na 6 oddanych rzutów za 2, przy ogólnej skuteczności 62%. Dziewczyny pokazały w tym meczu, iż potrafią i co cieszy – chcą walczyć o każdą piłkę do ostatniej syreny.
Rozbicie Słowenek
Po uczynieniu pierwszego, jakże ważnego, kroku w walce o udział w ME, w dużo lepszych nastrojach reprezentantki powróciły do Gdyni w celu rozegrania kolejnego spotkania. Tym razem przeciwnikiem były Słowenki a mecz zupełnie nie przypominał batalii w Finlandii. Polki pewnie wygrały 95:54, już po połowie prowadząc 25 punktami. Bardzo dobrze zaprezentował się cały zespół, szczególne uznanie należy się Elżbiecie Międzik (27 punktów) oraz drugiej piątce naszego zespołu, która zagrała bardzo skutecznie zarówno w obronie jak i w ataku. Z zawodniczek Wisły Kraków najwięcej punktów na swoim koncie zgromadziła Ewelina Kobryn i Agnieszka Pałka – po 10. Na pochwały zasługuje także postawa Agaty Gajdy i Doroty Gburczyk. Ta pierwsza rzuciła 2 punkty i zaliczyła aż 8 asyst (najwięcej w zespole). Z kolei Dorota zdobyła 5 punktów oraz zaliczyła 2 przechwyty i 2 bloki.
Kadra w Toruniu
Po spotkaniu ze Słowenią kadrowiczki dostały parę dni na odpoczynek. Kolejne zgrupowanie rozpoczęło się 5 września w Toruniu i miało na celu przygotowanie się do kolejnej walki – meczu rewanżowego z Finkami. W sobotnim spotkaniu Finki postraszyły nasze reprezentantki tylko w pierwszej kwarcie, którą wygrały 14:16. Dalej mecz toczył się już po myśli Polek i zakończył się zwycięstwem biało – czerwonych 67:58. Najwięcej rzutów, także tych celnych, oddała Agnieszka Bibrzycka zdobywczyni 20 punktów. Trener pozwolił zagrać wszystkim dziewczynom, prawie wszystkie zdobywały też punkty. Z wiślaczek najwięcej oczek zaliczyła Ewelina Kobryn – 9. Co cieszy celnie do kosza trafiały także Agnieszka Pałka, Dorota Gburczyk oraz Agata Gajda, który zdobyły kolejno 5, 4 i 2 punkty.
Slovenske Konjice
Od turnieju barażowego we Włoszech dzieliło nasze kadrowiczki jeszcze jedno spotkanie, tym razem na wyjeździe w Słowenii. Reprezentacja udała się tam we wtorek, aby następnego dnia móc efektownie zakończyć tą fazę eliminacji. Środowy mecz, mimo tego, że rozgrywany tylko przy 200 osobowej publiczności, był od początku do końca bardzo zacięty. Polki pokazały swój charakter i przegrywając do połowy 24:18 potrafiły wygrać całe spotkanie 51:54. W szczególności na pochwałę zasługuje gra naszych zawodniczek w 3, wygranej 12:21, kwarcie. Najwięcej punktów zdobyła najdłużej przebywająca na parkiecie Agnieszka Bibrzycka – aż 18 i dołożyła do tego 7 przechwytów oraz 6 zbiórek. Z zawodniczek „Białej Gwiazdy” najlepiej zaprezentowała się Dorota Gburczyk, która zanotowała 7 punktów oraz 8 zbiórek (najwięcej w zespole). Pewne kłopoty ze skutecznością miała natomiast Ewelina Kobryn. Trafiła jedynie 2 z 9 oddanych rzutów za 2 punkty. Mimo wszystko jej 6 punktów pomogło drużynie w odniesieniu kolejnego zwycięstwa. Kolejny dobry występ zaliczyła też Agata Gajda zdobywając 5 punktów. Natomiast ostatnia z naszych zawodniczek, Agnieszka Pałka, tym razem do kosza nie trafiła ani razu ale zaliczyła 4 zbiórki oraz 1 blok.
Czas na Włochy…
Postawa naszej reprezentacji zasługuje na pochwałę i może budzić pewien optymizm przed nadchodzącymi barażami, w których zmierzymy się z dobrze nam znaną Słowacją oraz zwycięzcą grupy z Węgrami, Bułgarią i Izraelem. Miejmy nadzieję, iż wszystko ułoży się po myśli biało – czerwonych i to właśnie one zagrają 24 września z drużyną Czech w swoim pierwszym meczu Turnieju Finałowego ME.
Autor: S.M.
źródło:www.forzawisla.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
A więc stawimy czoła Słowacji i Izraelowi.. No cóż sam jestem ciekaw jak sytuacja się potoczy, jak jednakże wspomniałem powyżej jestem raczej sceptykiem...Ale kto wie? w zeszłym roku nasze tez zaskoczyły wysoko pokonując Słowację.
Dobrze, że będzie grał Ptychu - miejmy nadzieje, że w ataku również pokaże się z dobrej strony, bo jej pkt. bardzo się przydadzą.
Jak wcześniej wspomniałem, niepokojąca jest na razie nieporadność naszych zawodniczek pod koszami. Słabe zastawianie, mało zbiórek, pasywność zwłaszcza na atakowanej tablicy..
Słabo jak dla mnie Kobryn i Pałka- w naszej lidze radziły sobie całkiem nieźle z wieloma znanymi zagranicznymi koszykarkami, a tutaj ledwo dają odpór cieniarom z Słowenii i Finlandii.
Oby się przebudziły na czas.
Dobrze, że będzie grał Ptychu - miejmy nadzieje, że w ataku również pokaże się z dobrej strony, bo jej pkt. bardzo się przydadzą.
Jak wcześniej wspomniałem, niepokojąca jest na razie nieporadność naszych zawodniczek pod koszami. Słabe zastawianie, mało zbiórek, pasywność zwłaszcza na atakowanej tablicy..
Słabo jak dla mnie Kobryn i Pałka- w naszej lidze radziły sobie całkiem nieźle z wieloma znanymi zagranicznymi koszykarkami, a tutaj ledwo dają odpór cieniarom z Słowenii i Finlandii.
Oby się przebudziły na czas.
może nie zabradzo w temacie, ale gdzieś tam... http://www.eurobasketwomen2007.com/en/c ... _2134.html
zawodniczka kadry łotwy
zawodniczka kadry łotwy
Cellar Door
No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

No chyba że tutaj są emeryci, renciści, bądź inne osoby, które mają nadmiar czasu wolnego i szperają od A do Z

Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: maciej84 i 10 gości














