Lotos Gdynia – PZU Polfa 70:56 (20:12;23:10;12:18;15:16)
Nadmorska porażka
Nasze koszykarki po zaciętym i zwycięskim meczu nad Wisłą Kraków, w tym tygodniu nie poradziły sobie z aktualnym Mistrzem Polski, zespołem Lotosu Gdynia.
Pierwsze 2 minuty były wyrównane. Po koszach
Eweliny Kobryn (Lotos Gdynia),
Emilii Lamparskiej i
Karli da Costy było 4:5. Jednak później głównie punktowały gospodynie. Na 3 trójki gdynianek odpowiedzielismy jednym rzutem za 2
Beaty Krupskiej-Tyszkiewicz. Po 5 min gry przegrywaliśmy 13:7. Nie potrafiliśmy zamienić wybronionej piłki na punkty. Pabianiczanki raziły nieskutecznością. Lotos w I kwarcie trafiał średnio co druga-trzecia akcja. Natomiast w kolejnej kwarcie praktycznie każde zagranie gdynianek kończyło się celnym rzutem. Po drugiej stronie już tak dobrze nie było. Kosz
Micaeli Jacintho w pierwszej minucie II kwarty był jedynym celnym rzutem pabianiczanek do 5 min, kiedy to ta sama zawodniczka trafiła jednego osobistego. W tym samym czasie Lotos zdobył 8 punktów - i było 28:15. Nic nie wskazywało na to, by zespół gospodyń miał się zatrzymać. Nasz kosz gdynianki dziurawiły raz po raz. Stosunkowo dobra obrona Polfy z I kwarty także przestała funkcjonować. Drużyna PZU w ogóle nie istniała w drugiej ćwiartce meczu. Pojedyncze nasze rzuty były prawie nie dostrzegalne w lawinie punktów Lotosu. Na przerwę pabianiczanki schodziły z aż 21. punktami straty. Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Wydawało się, że Polfa już się nie podniesie. Jednak w III odsłonie spotkania przypomniała o sobie
Lamparska. Zdobyła 8 punktów z 10 całego zespołu. Na 2.5 minuty przed końcem kwarty po rzucie
Leony Krystofovej przegrywaliśmy tylko 9 oczkami. Niestety, okazało się to dla nas zbyt wielką różnicą. Na parkiet powróciła „
Biba”, która pokazała kto rządzi na gdyńskim parkiecie. Lotos odjechał na 15 punktów i mimo czekającej jeszcze IV kwarty można było stwierdzić, że mecz jest przegrany. W ostatniej odsłonie spotkania gra toczyła się kosz za kosz. Doszliśmy rywalki nawet na 10 oczek, jednak kolejne akcje Lotosu dały im bezpieczniejszą odległość. Ostatecznie przegraliśmy 14 punktami.
W naszej drużynie na pochwałę zasługuje tylko
Emilia Lamparska. Jako jedyna podniosła rękawicę i walczyła, zarówno w ataku jak i w obronie. W defensywie spisała się także
Agnieszka Pałka. Zabrakło jednak jej punktów z gry. Niedzielny mecz był pierwszym, w którym zagrała nasza nowa zawodniczka –
Micaela Jacintho. Mimo że „Kae” była 3. punktującą w zespole – z 8 pkt na koncie – to raczej nie zachwyciła. Miotała się po boisku i sprawiała wrażenie, że nie wie, jakie ma zadania od trenera. Był to jednak jej pierwszy mecz po zaledwie tygodniowej aklimatyzacji. Jako MVP finałów ligi brazylijskiej należy wierzyć, że
Micaela pokaże, na co ją stać. Reszta naszych zawodniczek zagrała poniżej oczekiwań.
Z całą pewnością mecz miałby inny przebieg, gdyby w naszej drużynie zagrała
Olga Pantelejeva. Niestety, nasza najlepsza snajperka na piątkowym treningu skręciła kolano i wypada z gry na najbliższe 3 tygodnie. Jest to niewątpliwie duża strata. Pocieszające jest to, że do końca sezonu zasadniczego pozostały dwa mecze – z AZS Gorzów Wielkopolski i ŁKS. I spokojnie powinniśmy poradzić sobie bez niej. Inna sprawa, że trenerzy jak i zawodniczki mówią, że udało stworzyć się dobrze rozumiejący się kolektyw. Szkoda tylko, że przy wypadnięciu jednej zawodniczki, cały kolektyw szlag trafił.
Punktowały:
Lamparska 17 (3x3),
da Costa 11 (3x3),
Jacintho 8,
Pałka i
Krupska-Tyszkiewicz po 6,
Krystofova i
Toma po 4.
Liczby meczu:
31% - taką skuteczność miały pabianiczanki po I połowie – zaledwie 5 rzutów ba 16 było celnych
12/12 – przez 12 minut gry w dwóch kwartach Agnieszka Bibrzycka zdobyła 12 punktów
6– tyle razy trafiliśmy zza linii 6.25m
17– tyle razy piłkę zgubiła Polfa
7– nasze bloki (6 bloków Pałki)
12– asysty gdynianek – my tylko 7
(źródło: ja

)
Zamieszczam dopiero teraz art, bo nie byłam z niego zadowolona, ale dzisiejsza jakby pochwała sprawiła, że troszku przychylniejszym okiem spojrzałam na własne wypociny.
A tak od siebie-siebie to jeszcze napiszę, słowo

.