Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
SportoweTempo.pl
- Nowy na forum
- Posty: 14
- Rejestracja: 24 września 2010, 09:57
Re: Co słychać w Wiśle?
Burse: Miałyśmy indywidualności, teraz jesteśmy zespołem
Dobiegający końca roku koszykarki Wisły Can-Pack Kraków dostarczyły wielu emocji. - Na pewno nie udało się nam całkowicie spełnić – uważa Janell Burse. Bezdyskusyjnym sukcesem był awans do euroligowego Final Four, ale niedosyt pozostawiły wyniki na krajowych parkietach.
Dwa oblicza Wisły
- W poprzednim sezonie legitymowałyśmy się znakomitym bilansem w Eurolidze. Teraz sytuacja się odwróciła – opowiada amerykańska środkowa, która obok Eweliny Kobryn, Doroty Gburczyk-Sikory, Pauliny Pawlak i uzupełniającej kadrę Mai Vucurović pozostała po ubiegłych rozgrywkach w klubie. – Kiedy wróciłam do Krakowa, byłam zaskoczona zmianami, jakie zaszły. Straciłyśmy Liron Cohen, Iziane Castro Marques i Martę Fernandez, które stanowiły o naszym obliczu. Miałyśmy więcej indywidualności, niemniej myślę, że jesteśmy obecnie silniejszym zespołem. Usystematyzowała się nasza obrona, a w obecnej strategii możemy się realizować w takim zestawieniu – komentuje gruntowne roszady kadrowe.
Decyzja ta nie była prosta. Wisła wchodziła w 2010 rok jako rewelacja Euroligi. Fazę grupową skończyła z zaledwie jedną porażką, a potem podtrzymując passę zwycięstw na własnym parkiecie przedarła się do Final Four.
Wspomnienie Walencji
Niewątpliwie obecność krakowianek w najlepszej czwórce była olbrzymim zaskoczeniem. - Byłam niesamowicie szczęśliwa, mogąc uczestniczyć w Final Four. Nigdy wcześniej nie dostąpiłam zaszczytu występu w takich rozgrywkach. Z pewnością towarzyszy takiej imprezie inny nastrój niż mistrzostwom świata, ale rywalizacja z utalentowanymi zawodniczkami, w tym wieloma koleżankami z parkietów WNBA, była fantastycznym uczuciem – wspomina Burse, plasująca się w czołówce euroligowych statystyk poprzedniego sezonu. Turniej w Walencji zakończył pewien etap. Po powrocie do kraju zespół nie rozegrał już żadnego meczu (odwołano zmagania o miejsce piąte w związku z żałobą narodową po wypadku prezydenckiego samolotu w Smoleńsku), a myślami zaczęto wybiegać do kolejnego sezonu.
Mistrzowskie aspiracje
Władze Euroligi przyznały Wiśle drugi rok z rzędu "dziką kartę". Padła jednak deklaracja, że na następny prezent nie ma co liczyć. Chociaż wśród celów wymieniony został ćwierćfinał europejskich pucharów, to priorytetem stały się rozgrywki ligowe i odzyskanie mistrzowskiego tytułu.
– Dotychczas najtrudniejszym rywalem okazał się Gorzów, a na podobnym poziomie prezentuje się CCC Polkowice. Jeszcze wiele może się zmienić, lecz sądzę, że mogłyśmy uniknąć jednej porażki, jakiej doznałyśmy po dogrywce przeciwko gorzowiankom – zaznacza. Wisła będzie miała czas, aby "rozkręcić się" po świąteczno-noworocznej przerwie. Starcia z potentatami czekają ją bowiem dopiero tuż przed play-off.
Tradycyjne święta
Burse zamierza spędzić święta Bożego Narodzenia w tradycyjny sposób: - Oczywiście spotkam się z rodziną. Pójdziemy do kościoła, a potem zjemy uroczysty obiad i będziemy się obdarowywać prezentami. Ulubione dania? Wszystkie! (śmiech) Chyba najbardziej smakują mi pierogi i indyk.
Po przyjeździe do ojczyzny zawodniczka zamierzała również dokonać wizyty u prowadzącego ją lekarza, aby przedstawić aktualne wyniki. – Chciałabym upewnić się, że wszystko jest w porządku. Przez pierwszy tydzień postaram się odpocząć od koszykówki – fizycznie i mentalnie. Potem wrócę do treningu na siłowni, rzutowego i biegowego. Wiem, że po urlopach zagramy w Pucharze Polski, dlatego postaram się wrócić w formie – deklaruje.
Satysfakcja dla drużyny
Koniec roku jest zawsze czasem podsumowań i postanowień. - Cele personalne są powiązane z drużyną. Chciałabym kontynuacji naszych osiągnięć. Jeśli chodzi o moją postawę na boisku, to będę wymagać od siebie więcej w obronie. Życzyłabym sobie ponadto takiej dyspozycji w zbiórkach jak przed rokiem – otwarcie przedstawia, mając do siebie nieco pretensji za ostatnie występy.
Na razie koncentruje się na realizacji wiślackich interesów i spieszy się z podjęciem decyzji o powrocie do ligi WNBA. Będzie ona uzależniona przede wszystkim od zdrowia: - Ono jest podstawą. Kilka klubów interesuje się mną, otrzymałam zapytania. Na pewno występy w tej lidze to szansa do rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami na świecie.
Szokująca wiadomość
WNBA rozwinęła się w ostatnich latach. Idąc śladem swojego wielkiego brata, ligi NBA, stała się bardziej globalna. Niebagatelny wkład miała w to pani komisarz Donna Orender, która w grudniu zstąpiła ze stanowiska po sześciu latach.
– Byłam naprawdę zaskoczona! Wykonała znakomitą pracę dla ligi. Była osobą kontaktową, wartościową i rozpoznawalną. Wpłynęła na całą organizację, a przy tym zadbała przez swoją politykę, aby na trybuny ściągało jeszcze więcej kibiców. Starała się docierać do jak najszerszego grona odbiorców, również często podróżując do małych miejscowości i spotykając się z ludźmi – komplementuje, dodając, że jej praca miała podwójny wymiar. Dawała znakomity przykład kobietom, stając się docenianym menedżerem w rozwijającej się organizacji.
Kontrowersyjne zmiany
To był również rok, kiedy koszykówka ewoluowała. Między innymi zmodyfikowano przepisy gry i powiększono powierzchnię parkietu. To utrudniło jednak zadanie sędziom – szczególnie w polskiej lidze, kiedy poza finałami spotkania prowadzą tylko dwie osoby. – Jestem zwolenniczką, by "gwizdało" trzech arbitrów. Obecnie są sytuacje, kiedy mają ograniczone pole widzenia i trudno interpretować pewne zdarzenia. Czasami musimy być wyrozumiałe, ponieważ bywa tak, że po serii właściwych decyzji przychodzi jedna błędna i ona wywołuje najwięcej emocji – twierdzi.
FIBA Europe postuluje za zmianami w ubiorze zawodniczek. Chcą, by stroje były bardziej kobiece, stąd dążą do ich unifikacji. Rodzi się jednak pytanie, czy nie zabije to charakteru dyscypliny? – Jestem Amerykanką. Dla mnie to nie jest normalny pomysł. To jest część koszykarskiej kultury i nie potrzebuję niczego innego niż tradycyjnego "jersey" – dosadnie odnosi się do pomysłu sukienek lub kostiumów na wzór reprezentacji Australii. – Naturalne jest, że kobiety przywiązują wagę do wyglądu. Stroje, które będą eksponowały każdy detal ciała, mogą stanowić dyskomfort dla wielu z nas – podkreśla.
Źródło: SportoweTempo.pl/Robert Błaszczyk
http://sportowetempo.pl/all/artykul/187 ... y_zespolem
Dobiegający końca roku koszykarki Wisły Can-Pack Kraków dostarczyły wielu emocji. - Na pewno nie udało się nam całkowicie spełnić – uważa Janell Burse. Bezdyskusyjnym sukcesem był awans do euroligowego Final Four, ale niedosyt pozostawiły wyniki na krajowych parkietach.
Dwa oblicza Wisły
- W poprzednim sezonie legitymowałyśmy się znakomitym bilansem w Eurolidze. Teraz sytuacja się odwróciła – opowiada amerykańska środkowa, która obok Eweliny Kobryn, Doroty Gburczyk-Sikory, Pauliny Pawlak i uzupełniającej kadrę Mai Vucurović pozostała po ubiegłych rozgrywkach w klubie. – Kiedy wróciłam do Krakowa, byłam zaskoczona zmianami, jakie zaszły. Straciłyśmy Liron Cohen, Iziane Castro Marques i Martę Fernandez, które stanowiły o naszym obliczu. Miałyśmy więcej indywidualności, niemniej myślę, że jesteśmy obecnie silniejszym zespołem. Usystematyzowała się nasza obrona, a w obecnej strategii możemy się realizować w takim zestawieniu – komentuje gruntowne roszady kadrowe.
Decyzja ta nie była prosta. Wisła wchodziła w 2010 rok jako rewelacja Euroligi. Fazę grupową skończyła z zaledwie jedną porażką, a potem podtrzymując passę zwycięstw na własnym parkiecie przedarła się do Final Four.
Wspomnienie Walencji
Niewątpliwie obecność krakowianek w najlepszej czwórce była olbrzymim zaskoczeniem. - Byłam niesamowicie szczęśliwa, mogąc uczestniczyć w Final Four. Nigdy wcześniej nie dostąpiłam zaszczytu występu w takich rozgrywkach. Z pewnością towarzyszy takiej imprezie inny nastrój niż mistrzostwom świata, ale rywalizacja z utalentowanymi zawodniczkami, w tym wieloma koleżankami z parkietów WNBA, była fantastycznym uczuciem – wspomina Burse, plasująca się w czołówce euroligowych statystyk poprzedniego sezonu. Turniej w Walencji zakończył pewien etap. Po powrocie do kraju zespół nie rozegrał już żadnego meczu (odwołano zmagania o miejsce piąte w związku z żałobą narodową po wypadku prezydenckiego samolotu w Smoleńsku), a myślami zaczęto wybiegać do kolejnego sezonu.
Mistrzowskie aspiracje
Władze Euroligi przyznały Wiśle drugi rok z rzędu "dziką kartę". Padła jednak deklaracja, że na następny prezent nie ma co liczyć. Chociaż wśród celów wymieniony został ćwierćfinał europejskich pucharów, to priorytetem stały się rozgrywki ligowe i odzyskanie mistrzowskiego tytułu.
– Dotychczas najtrudniejszym rywalem okazał się Gorzów, a na podobnym poziomie prezentuje się CCC Polkowice. Jeszcze wiele może się zmienić, lecz sądzę, że mogłyśmy uniknąć jednej porażki, jakiej doznałyśmy po dogrywce przeciwko gorzowiankom – zaznacza. Wisła będzie miała czas, aby "rozkręcić się" po świąteczno-noworocznej przerwie. Starcia z potentatami czekają ją bowiem dopiero tuż przed play-off.
Tradycyjne święta
Burse zamierza spędzić święta Bożego Narodzenia w tradycyjny sposób: - Oczywiście spotkam się z rodziną. Pójdziemy do kościoła, a potem zjemy uroczysty obiad i będziemy się obdarowywać prezentami. Ulubione dania? Wszystkie! (śmiech) Chyba najbardziej smakują mi pierogi i indyk.
Po przyjeździe do ojczyzny zawodniczka zamierzała również dokonać wizyty u prowadzącego ją lekarza, aby przedstawić aktualne wyniki. – Chciałabym upewnić się, że wszystko jest w porządku. Przez pierwszy tydzień postaram się odpocząć od koszykówki – fizycznie i mentalnie. Potem wrócę do treningu na siłowni, rzutowego i biegowego. Wiem, że po urlopach zagramy w Pucharze Polski, dlatego postaram się wrócić w formie – deklaruje.
Satysfakcja dla drużyny
Koniec roku jest zawsze czasem podsumowań i postanowień. - Cele personalne są powiązane z drużyną. Chciałabym kontynuacji naszych osiągnięć. Jeśli chodzi o moją postawę na boisku, to będę wymagać od siebie więcej w obronie. Życzyłabym sobie ponadto takiej dyspozycji w zbiórkach jak przed rokiem – otwarcie przedstawia, mając do siebie nieco pretensji za ostatnie występy.
Na razie koncentruje się na realizacji wiślackich interesów i spieszy się z podjęciem decyzji o powrocie do ligi WNBA. Będzie ona uzależniona przede wszystkim od zdrowia: - Ono jest podstawą. Kilka klubów interesuje się mną, otrzymałam zapytania. Na pewno występy w tej lidze to szansa do rywalizacji z najlepszymi zawodniczkami na świecie.
Szokująca wiadomość
WNBA rozwinęła się w ostatnich latach. Idąc śladem swojego wielkiego brata, ligi NBA, stała się bardziej globalna. Niebagatelny wkład miała w to pani komisarz Donna Orender, która w grudniu zstąpiła ze stanowiska po sześciu latach.
– Byłam naprawdę zaskoczona! Wykonała znakomitą pracę dla ligi. Była osobą kontaktową, wartościową i rozpoznawalną. Wpłynęła na całą organizację, a przy tym zadbała przez swoją politykę, aby na trybuny ściągało jeszcze więcej kibiców. Starała się docierać do jak najszerszego grona odbiorców, również często podróżując do małych miejscowości i spotykając się z ludźmi – komplementuje, dodając, że jej praca miała podwójny wymiar. Dawała znakomity przykład kobietom, stając się docenianym menedżerem w rozwijającej się organizacji.
Kontrowersyjne zmiany
To był również rok, kiedy koszykówka ewoluowała. Między innymi zmodyfikowano przepisy gry i powiększono powierzchnię parkietu. To utrudniło jednak zadanie sędziom – szczególnie w polskiej lidze, kiedy poza finałami spotkania prowadzą tylko dwie osoby. – Jestem zwolenniczką, by "gwizdało" trzech arbitrów. Obecnie są sytuacje, kiedy mają ograniczone pole widzenia i trudno interpretować pewne zdarzenia. Czasami musimy być wyrozumiałe, ponieważ bywa tak, że po serii właściwych decyzji przychodzi jedna błędna i ona wywołuje najwięcej emocji – twierdzi.
FIBA Europe postuluje za zmianami w ubiorze zawodniczek. Chcą, by stroje były bardziej kobiece, stąd dążą do ich unifikacji. Rodzi się jednak pytanie, czy nie zabije to charakteru dyscypliny? – Jestem Amerykanką. Dla mnie to nie jest normalny pomysł. To jest część koszykarskiej kultury i nie potrzebuję niczego innego niż tradycyjnego "jersey" – dosadnie odnosi się do pomysłu sukienek lub kostiumów na wzór reprezentacji Australii. – Naturalne jest, że kobiety przywiązują wagę do wyglądu. Stroje, które będą eksponowały każdy detal ciała, mogą stanowić dyskomfort dla wielu z nas – podkreśla.
Źródło: SportoweTempo.pl/Robert Błaszczyk
http://sportowetempo.pl/all/artykul/187 ... y_zespolem
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Ewelina Kobryn Asem Małopolski! (VIDEO)
Ewelina Kobryn zajęła dziewiąte miejsce w plebiscycie „Dziennika Polskiego” na 10 Asów Małopolski. Plebiscyt, w którym uhonorowani zostali najlepsi sportowcy kończącego odbył się w krakowskim hotelu Park Inn.
Asa honorowego otrzymał prezes TS Wisła – Ludwik Miętta Mikołajewicz.
VIDEO: http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=789
Asa honorowego otrzymał prezes TS Wisła – Ludwik Miętta Mikołajewicz.
VIDEO: http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=789
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Janell Burse nie jest już zawodniczką Wisły!
Tego chyba nikt się nie spodziewał - Amerykanka Janell Burse nie wystąpi już w barwach krakowskiej Wisły!
http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=795
http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=795
Re: Co słychać w Wiśle?
Dobrych centrów (czy to europejskich czy zagranicznych) jest mało. pozostających bez kontraktów o tej porze roku - prawie jak na lekarstwo. Ideałem byłaby europejka (bo nie trzeba kombinować kto w eurolidze) ale by taka pozyskać to trzeba liczyc na porblemy finansowe innych klubów. Spoza europy tez za duzo nie ma, choc nie wiem czy np Langhorne nie kończy umowy w Jekach (miała chyba tam byc do przyjscia Parker, ale ciaza Wauters mogla to zmienić)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Nicole Powell już w Krakowie!
W niedzielę o godzinie 18 na podkrakowskim lotnisku im. Jana Pawła II w Balicach wylądował samolot z nową zawodniczką Wisły Can Pack Kraków - Nicole Powell.
http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=794
http://wislakosz.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=794
Re: Co słychać w Wiśle?
krysti pisze:Greebo pisze:Dobrych centrów (czy to europejskich czy zagranicznych) jest mało. pozostających bez kontraktów o tej porze roku - prawie jak na lekarstwo. Ideałem byłaby europejka (bo nie trzeba kombinować kto w eurolidze) ale by taka pozyskać to trzeba liczyc na porblemy finansowe innych klubów. Spoza europy tez za duzo nie ma, choc nie wiem czy np Langhorne nie kończy umowy w Jekach (miała chyba tam byc do przyjscia Parker, ale ciaza Wauters mogla to zmienić)
Według mnie do końca sezonu Wisła będzię grała pod koszem z Kobryn i Leciejewską .Wydaję mi się ,że nikt nowy nie wzmocni już Wiślaczek,ale zobaczymy.
Wiesz, mam czasami zastrzeżenia do naszych działaczy, ale jadnak za samobójców ich nie uwazam
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
Pare mniej lub bardziej przyzwoitych by sie jeszcze znalazło. Dodatkowo styczeń to od lat miesiac w ktorym jednak sporo - nawet klasowych - zawodniczek żegna się z dotychczasowym pracodawca, bo albo nie do końca spełniają jego oczekiwania, albo -częściej - bo sa problemy finansowe. Dodatkowo niektóre kluby zatrudniają panie z USA tylko na czas gry w pucharach. Szkoda ze Koszyce w tym roku wyjdą z grupy bo pewnie Dupree byłaby do wzięcia
.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
ale zdaje się, że Brno nie awanowało i mająca kapitalny sezon Ford jest do wyciągnięcia 
Re: Co słychać w Wiśle?
Osobiście byłbym zwolennikiem zachęcenia do zmiany barw klubowych Leuchanki, co pozwoliłoby na grę w EL Powell. No ale póki co tylko pobożne życzenie:)
Janell należą się wielkie podziękowania za te 1,5 roku gry i wiele miłych chwil, które fani Białej Gwiazdy mogli m.in. dzięki jej dobrej postawie przeżyć w tym okresie.
Janell należą się wielkie podziękowania za te 1,5 roku gry i wiele miłych chwil, które fani Białej Gwiazdy mogli m.in. dzięki jej dobrej postawie przeżyć w tym okresie.
Re: Co słychać w Wiśle?
Osobiście byłbym zwolennikiem zachęcenia do zmiany barw klubowych Leuchanki, co pozwoliłoby na grę w EL Powell.
osobiście ja też:)
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Kuba pisze:ale zdaje się, że Brno nie awanowało i mająca kapitalny sezon Ford jest do wyciągnięcia
Ale oni maja jeszcze Prage wlidze .. a zreszta Ford chyba sie tam dobrze czuje wiec moze lepiej by tak pozostało
A co do Leuchanki to niewątpliwie jej przyjście byłoby optymalne.. od razu nasz potencjał euroligowy wzrósłby ogromnie, z piatką: Erin-Basko-Powell-Kobryn-Leuchanka i rezerwa: Paula, Jelavic, Krezel, Doris, Lecia moglibyśmy jeszcze mocno namieszać, nawet nie mając przewagi własnego parkietu w PO.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Re: Co słychać w Wiśle?
No cóż, miałem jakieś przeczucia, że Janell nie dokończy tego sezonu w barwach Wisły... Teraz wypada jej życzyć dużo zdrowia i podziekować za dużo radości, jaką niewątpliwie przyniosła swoją postawą kibicom Wisły, zwłaszcza w poprzednim sezonie Euroligi. W tym sezonie było już różnie - z przyczyn, które były poruszane na tym forum (inny styl gry, inny "układ towarzyski" w teamie), a teraz jeszcze okazało się, że ta jej słabsza postawa miała też jeszcze inne podłoże.
Kto w jej miejsce? Bo to raczej pewne, że kogoś Wisła zaangażuje (nie zniósłbym tłumaczenia, że przecież Powell spokojnie może grać na PF, a Ewka z Lecią spokojnie obskoczą "piątkę", ona była kontraktowana jako typowa wysoka "trójka"). Lewczenko byłaby idealna, ale czy ja wiem? Gorzów jej ot tak nie puści, kiedy już wiadomo, że w Krakowie szukają porządnego centra - staną na rzęsach, żeby u nich została, tak myślę. Zresztą Jelena ma w tym sezonie pewne problemy zdrowotne. Ford to byłaby ciekawa opcja, ale czy realna? Ewentualnie można byłoby pomyśleć o Braxton - chociaż z jednej strony ma niewątpliwą siłę fizycznę pod koszem, ale z drugiej byłby to odgrzewany kotlet, no i niezbyt stabilna mentalnie zawodniczka.
Fajnie, że Nicole jest już w Krakowie. Oby szybko zgrała się z druzyną. A co z Guntą? Ktoś wie, czy już zacznie treningi?
Kto w jej miejsce? Bo to raczej pewne, że kogoś Wisła zaangażuje (nie zniósłbym tłumaczenia, że przecież Powell spokojnie może grać na PF, a Ewka z Lecią spokojnie obskoczą "piątkę", ona była kontraktowana jako typowa wysoka "trójka"). Lewczenko byłaby idealna, ale czy ja wiem? Gorzów jej ot tak nie puści, kiedy już wiadomo, że w Krakowie szukają porządnego centra - staną na rzęsach, żeby u nich została, tak myślę. Zresztą Jelena ma w tym sezonie pewne problemy zdrowotne. Ford to byłaby ciekawa opcja, ale czy realna? Ewentualnie można byłoby pomyśleć o Braxton - chociaż z jednej strony ma niewątpliwą siłę fizycznę pod koszem, ale z drugiej byłby to odgrzewany kotlet, no i niezbyt stabilna mentalnie zawodniczka.
Fajnie, że Nicole jest już w Krakowie. Oby szybko zgrała się z druzyną. A co z Guntą? Ktoś wie, czy już zacznie treningi?
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
Re: Co słychać w Wiśle?
Nie spodziewałem się że już na początku będą takie emocje transferowe w Wiśle.
Jak by się udało ściągnąć Langhorne to było by fajnie.
A może Erin wróci z Australii z prezentem w postaci ELIZABETH CAMBAGE ale to jest raczej nie realne, poza tym trochę jej wiek mnie przeraża.
Ale marzyć wolno.
Jak by się udało ściągnąć Langhorne to było by fajnie.
A może Erin wróci z Australii z prezentem w postaci ELIZABETH CAMBAGE ale to jest raczej nie realne, poza tym trochę jej wiek mnie przeraża.
Ale marzyć wolno.
Re: Co słychać w Wiśle?
Japa pisze:Nie spodziewałem się że już na początku będą takie emocje transferowe w Wiśle.
Jak by się udało ściągnąć Langhorne to było by fajnie.
A może Erin wróci z Australii z prezentem w postaci ELIZABETH CAMBAGE ale to jest raczej nie realne, poza tym trochę jej wiek mnie przeraża.
Ale marzyć wolno.
Marzeniem to w naszej obecnej sytuacji bardziej byłaby jakaś dobra europejka na centra... ale do tego konieczna jest w jakimś innym klubie "styczniowa wyprzedaż"...
Powell w obecnej sytuacji ma być zgłoszona do euroligii i jakoś nie wierzę w to, że w przypadku pozyskania centra bez europejskiego paszportu zrobimy na play-off wymianę "powrotną". A pozyskiwanie dobrej amerykańskiej środkowej na samą ligę to trochę takie smutne marnowanie potencjału... niemniej jeśli nie uda się znaleźć europejki, to nie ma wyjścia, bo Ewka z Lecią same pod koszem, grając play-off mogą nie dać rady, a Doris aż tak uniwersalna by grać na centrze nie jest;-)
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 79 gości