Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
-
SportoweTempo.pl
- Nowy na forum
- Posty: 14
- Rejestracja: 24 września 2010, 09:57
Re: Co słychać w Wiśle?
A propos finiszu Ford Germaz Ekstraklasy. "Agnieszka Śnieżek: Pomagamy drużynie" to propozycja dla wszystkich, którzy nie widzą "od kuchni", jak wygląda droga do samych finałów, a zapewne złotego medalu. Wisła Can-Pack to nie tylko Ewelina Kobryn, Erin Phillips czy Nicole Powell, ale również zawodniczki znajdujące się w cieniu i pomagające DRUŻYNIE podczas treningów. A dodatkowo, jak to jest w przypadku Agnieszki, mające swoją własną historię...
Agnieszka Śnieżek: Pomagamy drużynie
Wisła Can-Pack Kraków znajduje się na najlepszej drodze do mistrzowskiego tytułu. Może go zdobyć już w najbliższą sobotę. Swoją cegiełkę w sukcesie ma Agnieszka Śnieżek. – Myślę, że jako młode zawodniczki bardzo pomagamy. Nie jest tak, że nas od reszty dzieli przepaść – podkreśla 19-letnia rozgrywająca.
"Starsze mają więcej doświadczenia i dają nam rady. Myślę jednak, że w trakcie wewnętrznych gierek wyglądamy przyzwoicie. Ja osobiście podczas obecności tutaj poprawiłam rzut. Na pewno trafiam więcej i to może stać się moją mocną stroną. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z trenerem prowadzącym profesjonalną koszykówkę na takim poziomie. Byłam przygotowana przede wszystkim szkoleniowo a nie pod kątem meczowym. Na pewno trener Hernandez potrafi nas zjednać, dzięki czemu stanowimy prawdziwą DRUŻYNĘ i nie jesteśmy wyłącznie jednostkami."
źródło: http://sportowetempo.pl/sportowa_malopo ... y_druzynie
Agnieszka Śnieżek: Pomagamy drużynie
Wisła Can-Pack Kraków znajduje się na najlepszej drodze do mistrzowskiego tytułu. Może go zdobyć już w najbliższą sobotę. Swoją cegiełkę w sukcesie ma Agnieszka Śnieżek. – Myślę, że jako młode zawodniczki bardzo pomagamy. Nie jest tak, że nas od reszty dzieli przepaść – podkreśla 19-letnia rozgrywająca.
"Starsze mają więcej doświadczenia i dają nam rady. Myślę jednak, że w trakcie wewnętrznych gierek wyglądamy przyzwoicie. Ja osobiście podczas obecności tutaj poprawiłam rzut. Na pewno trafiam więcej i to może stać się moją mocną stroną. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z trenerem prowadzącym profesjonalną koszykówkę na takim poziomie. Byłam przygotowana przede wszystkim szkoleniowo a nie pod kątem meczowym. Na pewno trener Hernandez potrafi nas zjednać, dzięki czemu stanowimy prawdziwą DRUŻYNĘ i nie jesteśmy wyłącznie jednostkami."
źródło: http://sportowetempo.pl/sportowa_malopo ... y_druzynie
Re: Co słychać w Wiśle?
Koniec sezonu, koniec kontraktów
W obliczu kontuzji Eweliny Kobryn i Magdaleny Leciejewskiej kluczową postacią pierwszych finałowych meczów z CCC Polkowice była Jelena Leuczanka. Kobryn co prawda zagrała, ale z obandażowaną dłonią i nie będąc w stanie dobrze chwycić piłki, straciła wiele ze swojego potencjału.
Dla Leciejewskiej sezon się skończył, wczoraj miała przejść zabieg czyszczenia zablokowanego kolana. Ciężar gry podkoszowej wzięła więc na siebie głównie Białorusinka.
W obu spotkaniach środkowa Wisły zdobyła 20 punktów, w każdym zanotowała też double-double notując dwucyfrową liczbę zbiórek. Wykonała świetną pracę pod koszem, walcząc z podwójnym kryciem rywalek. - Pokazała, że jej potencjał jest ogromny - przyznaje prezes TS Wisła Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
W opinii wielu obserwatorów były to najlepsze mecze Białorusinki w Wiśle. Środkowa trafiła do krakowskiego zespołu w styczniu, gdy rozwiązała umowę z KSSSE AZS PWSZ Gorzów. Od początku było wiadomo, że Leuczanka ma duże umiejętności - w końcu to zawodniczka Atlanty Dream, zespołu który dotarł w zeszłym sezonie do finału WNBA. Jednak długo nie potrafiła pod Wawelem rozwinąć skrzydeł. Zdarzały jej się bardzo udane spotkania, ale miała też przeciętne występy. Przez kilka tygodni chorowała, najlepszą formę złapała dopiero na koniec sezonu. - Nie wiem, z czego to wynikało, być może pod nieobecność Magdy zdała sobie sprawę, że ciąży na niej znacznie większa odpowiedzialność - zastanawiał się prezes Miętta-Mikołajewicz.
Prezes TS Wisła deklaruje, że klub chciałby rozpocząć z Leuczanką rozmowy o przedłużeniu jej kontraktu na kolejny sezon. - Aczkolwiek trzeba będzie negocjować z jej menedżerami - zaznacza. Wielkim atutem Białorusinki jest to, że jest zawodniczką europejską. Nie jest łatwo znaleźć środkową o takich umiejętnościach, będącą Europejką. To istotne ze względu na przepisy pozwalające grać w Eurolidze tylko dwóm zawodniczkom spoza kontynentu.
Warto przypomnieć, że wszystkim zawodniczkom Wisły kończą się po tym sezonie obecne kontakty z klubem. Z decyzjami odnośnie nowych umów Wisła musi poczekać m. in. na decyzje Polskiego Związku Koszykówki dotyczące ewentualnej zmiany minimalnej liczby Polek w składzie od przyszłego sezonu. Obecnie każdy klub FGE musi mieć w składzie przynajmniej 6 Polek na 12 zawodniczek oraz minimum dwie polskie koszykarki na parkiecie w trakcie meczu. Możliwe, że PZKosz wprowadzi tzw. zasadę "5-1", czyli pięć Polek w składzie meczowym i minimum jedna na parkiecie. Decyzja w tej sprawie zostanie podjęta z końcem kwietnia. Gdyby tak się stało, Wisła mogłaby postawić w większym stopniu na zawodniczki zagraniczne, kosztem Polek.
Spośród tych pierwszych, zdecydowanie najmniejsze szanse na pozostanie w klubie ma Chorwatka Andja Jelavić, która nie spełniła oczekiwań sztabu trenerskiego. Nie wiadomo, co z Nicole Powell, która podobnie jak Leuczanka, spędziła pod Wawelem jedynie pół roku. - Nicole jest bardzo pozytywną postacią. Być może nie do końca prezentowała się tak, jak się spodziewaliśmy, ale trzeba pamiętać, że dręczyły ją kontuzje. Trudno powiedzieć, jakie zawodniczka ma plany, my na pewno chcielibyśmy ją widzieć w Wiśle w następnym sezonie - zadeklarował prezes Miętta-Mikołajewicz.
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/regio ... aktow.html
W obliczu kontuzji Eweliny Kobryn i Magdaleny Leciejewskiej kluczową postacią pierwszych finałowych meczów z CCC Polkowice była Jelena Leuczanka. Kobryn co prawda zagrała, ale z obandażowaną dłonią i nie będąc w stanie dobrze chwycić piłki, straciła wiele ze swojego potencjału.
Dla Leciejewskiej sezon się skończył, wczoraj miała przejść zabieg czyszczenia zablokowanego kolana. Ciężar gry podkoszowej wzięła więc na siebie głównie Białorusinka.
W obu spotkaniach środkowa Wisły zdobyła 20 punktów, w każdym zanotowała też double-double notując dwucyfrową liczbę zbiórek. Wykonała świetną pracę pod koszem, walcząc z podwójnym kryciem rywalek. - Pokazała, że jej potencjał jest ogromny - przyznaje prezes TS Wisła Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
W opinii wielu obserwatorów były to najlepsze mecze Białorusinki w Wiśle. Środkowa trafiła do krakowskiego zespołu w styczniu, gdy rozwiązała umowę z KSSSE AZS PWSZ Gorzów. Od początku było wiadomo, że Leuczanka ma duże umiejętności - w końcu to zawodniczka Atlanty Dream, zespołu który dotarł w zeszłym sezonie do finału WNBA. Jednak długo nie potrafiła pod Wawelem rozwinąć skrzydeł. Zdarzały jej się bardzo udane spotkania, ale miała też przeciętne występy. Przez kilka tygodni chorowała, najlepszą formę złapała dopiero na koniec sezonu. - Nie wiem, z czego to wynikało, być może pod nieobecność Magdy zdała sobie sprawę, że ciąży na niej znacznie większa odpowiedzialność - zastanawiał się prezes Miętta-Mikołajewicz.
Prezes TS Wisła deklaruje, że klub chciałby rozpocząć z Leuczanką rozmowy o przedłużeniu jej kontraktu na kolejny sezon. - Aczkolwiek trzeba będzie negocjować z jej menedżerami - zaznacza. Wielkim atutem Białorusinki jest to, że jest zawodniczką europejską. Nie jest łatwo znaleźć środkową o takich umiejętnościach, będącą Europejką. To istotne ze względu na przepisy pozwalające grać w Eurolidze tylko dwóm zawodniczkom spoza kontynentu.
Warto przypomnieć, że wszystkim zawodniczkom Wisły kończą się po tym sezonie obecne kontakty z klubem. Z decyzjami odnośnie nowych umów Wisła musi poczekać m. in. na decyzje Polskiego Związku Koszykówki dotyczące ewentualnej zmiany minimalnej liczby Polek w składzie od przyszłego sezonu. Obecnie każdy klub FGE musi mieć w składzie przynajmniej 6 Polek na 12 zawodniczek oraz minimum dwie polskie koszykarki na parkiecie w trakcie meczu. Możliwe, że PZKosz wprowadzi tzw. zasadę "5-1", czyli pięć Polek w składzie meczowym i minimum jedna na parkiecie. Decyzja w tej sprawie zostanie podjęta z końcem kwietnia. Gdyby tak się stało, Wisła mogłaby postawić w większym stopniu na zawodniczki zagraniczne, kosztem Polek.
Spośród tych pierwszych, zdecydowanie najmniejsze szanse na pozostanie w klubie ma Chorwatka Andja Jelavić, która nie spełniła oczekiwań sztabu trenerskiego. Nie wiadomo, co z Nicole Powell, która podobnie jak Leuczanka, spędziła pod Wawelem jedynie pół roku. - Nicole jest bardzo pozytywną postacią. Być może nie do końca prezentowała się tak, jak się spodziewaliśmy, ale trzeba pamiętać, że dręczyły ją kontuzje. Trudno powiedzieć, jakie zawodniczka ma plany, my na pewno chcielibyśmy ją widzieć w Wiśle w następnym sezonie - zadeklarował prezes Miętta-Mikołajewicz.
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/regio ... aktow.html
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
Re: Co słychać w Wiśle?
http://sport.interia.pl/wiadomosci-dnia ... ow,1625598
Czy ktoś wie, które koszykarki mają podpisanie umowy z Wisłą na następny rok ?.
Czy ktoś wie, które koszykarki mają podpisanie umowy z Wisłą na następny rok ?.
Re: Co słychać w Wiśle?
zibiz pisze:http://sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/koniec-waznej-epoki-w-wisle-krakow,1625598
Czy ktoś wie, które koszykarki mają podpisanie umowy z Wisłą na następny rok ?.
Maja Vucurovic.
tego człowieka z interii poniosła fantazja. niech sobie dalej pisze o piłce nożnej a nie wp... się w temat o którym nie ma bladego pojęcia.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
ann pisze:zibiz pisze:http://sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/koniec-waznej-epoki-w-wisle-krakow,1625598
Czy ktoś wie, które koszykarki mają podpisanie umowy z Wisłą na następny rok ?.
Maja Vucurovic.
tego człowieka z interii poniosła fantazja. niech sobie dalej pisze o piłce nożnej a nie wp... się w temat o którym nie ma bladego pojęcia.
Michał Białoński i wszystko jasne....
Re: Co słychać w Wiśle?
Na podstawie info z portali francuskich można wykreślić z "listy życzeń" Dubljevic [ma jeszcze roczny kontrakt w Tarbes] i Malashenko [podpisała kontrakt w Chevakata-Vołogda]
Re: Co słychać w Wiśle?
krysti pisze:Może się okazać, że mimo iż Maja Vucurović która miała kontrakt na 3 lata(o ile się nie mylę) w kolejnym - trzecim już dla niej sezonie w Wiśle nie zostanie. I albo dziewczyna zgodzi się na wypożyczenie do jakiegoś słabszego polskiego klubu , aby rzecz oczywista się ogrywać albo zostanie w Krakowie, żeby grać to co grała do tej pory przez ostatnie dwa sezony czyli zupełnie nic nie wnosić do zespołu. Jak na młodą i obecującą , a zwłaszcza zagraniczną koszykarkę swoich umiejętności kompletnie nie potwierdziła.
tylko, że ona mało grała. dla niej najlepiej byłoby zgodzić sie na wypożyczenie do innego klubu, bo w Wisle sa lepsze od niej
Re: Co słychać w Wiśle?
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35800,9460550,Wisla_Can_Pack_liczy_na_stabilizacje.html
Krakowianki zdobyły 21. tytuł mistrza Polski, ale żadna z istotnych koszykarek nie ma kontraktu na przyszły sezon.
Od dwóch lat pod Wawelem trudno było o stabilizację. Słabe wyniki w ekstraklasie powodowały duże rotacje składu. Za brązowy medal z 2009 r. i piątą pozycję rok temu zapłaciły głównie zawodniczki zagraniczne. W obu przypadkach została tylko jedna koszykarka z obcym paszportem.
W tym sezonie zebrano jednak grupę wyjątkową. - Inne zespoły mają dobre składy, ale w Krakowie są koszykarki wybitne - mówił Dariusz Maciejewski, trener reprezentacji.
Niestety, Wisła z żadną z nich nie związała się na dłużej i teraz musi renegocjować umowy z koszykarkami, które przywróciły jej mistrzowską koronę. Jedyną zawodniczką, której nie kończy się umowa, jest rezerwowa Maja Vuczurović. - Zostawiam sobie otwartą furtkę. Podoba mi się w Polsce i mam niedaleko do domu. Chciałabym związać się z jakimś klubem na więcej niż sezon - mówi Jelena Leuczanka, najlepsza zawodniczka finałów.
Przyszłość określi jednak nie mistrzostwo, a negocjacje z Jose Hernandezem. Szkoleniowcowi wygasa dwuletni kontrakt i do czwartku powinno być jasne, czy w następnym sezonie będzie z Wisłą bronił tytułu i walczył o wynik w Eurolidze. Hiszpan ma oferty z zagranicznych klubów. Najatrakcyjniejszy byłby powrót do kraju, ale na to nie pozwalają mu przepisy hiszpańskiej federacji. Jako trener kadry narodowej nie może być związany z klubem z tego kraju.
Jeżeli rozmowy z Hernandezem zakończą się fiaskiem, możliwe, że do Wisły trafi kolejny zagraniczny szkoleniowiec - Giorgios Dikeioulakos. Grek przez ostatnie pół sezonu odrodził Lotos Gdynia. Plotki o jego przyjściu pojawiły się już w trakcie półfinałów, które Wisła wygrała z gdyniankami. - To były jedynie kibicowskie rachuby. Jesteśmy zainteresowani dalszą współpracą z Hernandezem - przekonuje Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes klubu.
W Wiśle zmienił się zarząd i nie jest pewne, że ten poprze każdy plan trenera, a warunkiem dalszej współpracy są kolejne wzmocnienia i walka o sukcesy w Polsce i Europie. - Drużyna wymaga zmian i nowych celów, ale to zależy od wielu czynników, takich jak finanse czy przepisy - tłumaczy Hernandez.
Wisła nie podpisała bowiem jeszcze umowy ze sponsorem strategicznym - firmą Can-Pack. Zmianie mogą ulec także regulacje dotyczące liczby zawodniczek zagranicznych w składzie zespołów ligowych. Na boisku musiały przebywać dwie Polki, ale kluby chciałyby zmniejszyć ich liczbę do jednej. - Większość klubów stara się obejść ten przepis. CCC Polkowice naturalizowało Białorusinkę Natalię Trofimową, a w Lotosie w miejsce jednej Polki gra reprezentantka Francji Paulina Krawczyk. Przecież obie nie zagrają w polskiej kadrze. A przecież ten przepis miał na celu rozwój polskich koszykarek - zauważa Hernandez.
W Krakowie pojawiły się głosy, że jeśli polski paszport dostanie Kristi Tolivier, rozgrywająca Los Angeles Sparks, to Wisła będzie chciała ją ściągnąć. Amerykanka w tym roku grała w Turcji, a w sezonie 2009/2010 w MKB Euroleasing Sopron. Do gry w kadrze przekonuje ją Maciejewski, dlatego Wisłę może czekać walka o rozgrywającą z AZS-em Gorzów.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Krakowianki zdobyły 21. tytuł mistrza Polski, ale żadna z istotnych koszykarek nie ma kontraktu na przyszły sezon.
Od dwóch lat pod Wawelem trudno było o stabilizację. Słabe wyniki w ekstraklasie powodowały duże rotacje składu. Za brązowy medal z 2009 r. i piątą pozycję rok temu zapłaciły głównie zawodniczki zagraniczne. W obu przypadkach została tylko jedna koszykarka z obcym paszportem.
W tym sezonie zebrano jednak grupę wyjątkową. - Inne zespoły mają dobre składy, ale w Krakowie są koszykarki wybitne - mówił Dariusz Maciejewski, trener reprezentacji.
Niestety, Wisła z żadną z nich nie związała się na dłużej i teraz musi renegocjować umowy z koszykarkami, które przywróciły jej mistrzowską koronę. Jedyną zawodniczką, której nie kończy się umowa, jest rezerwowa Maja Vuczurović. - Zostawiam sobie otwartą furtkę. Podoba mi się w Polsce i mam niedaleko do domu. Chciałabym związać się z jakimś klubem na więcej niż sezon - mówi Jelena Leuczanka, najlepsza zawodniczka finałów.
Przyszłość określi jednak nie mistrzostwo, a negocjacje z Jose Hernandezem. Szkoleniowcowi wygasa dwuletni kontrakt i do czwartku powinno być jasne, czy w następnym sezonie będzie z Wisłą bronił tytułu i walczył o wynik w Eurolidze. Hiszpan ma oferty z zagranicznych klubów. Najatrakcyjniejszy byłby powrót do kraju, ale na to nie pozwalają mu przepisy hiszpańskiej federacji. Jako trener kadry narodowej nie może być związany z klubem z tego kraju.
Jeżeli rozmowy z Hernandezem zakończą się fiaskiem, możliwe, że do Wisły trafi kolejny zagraniczny szkoleniowiec - Giorgios Dikeioulakos. Grek przez ostatnie pół sezonu odrodził Lotos Gdynia. Plotki o jego przyjściu pojawiły się już w trakcie półfinałów, które Wisła wygrała z gdyniankami. - To były jedynie kibicowskie rachuby. Jesteśmy zainteresowani dalszą współpracą z Hernandezem - przekonuje Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes klubu.
W Wiśle zmienił się zarząd i nie jest pewne, że ten poprze każdy plan trenera, a warunkiem dalszej współpracy są kolejne wzmocnienia i walka o sukcesy w Polsce i Europie. - Drużyna wymaga zmian i nowych celów, ale to zależy od wielu czynników, takich jak finanse czy przepisy - tłumaczy Hernandez.
Wisła nie podpisała bowiem jeszcze umowy ze sponsorem strategicznym - firmą Can-Pack. Zmianie mogą ulec także regulacje dotyczące liczby zawodniczek zagranicznych w składzie zespołów ligowych. Na boisku musiały przebywać dwie Polki, ale kluby chciałyby zmniejszyć ich liczbę do jednej. - Większość klubów stara się obejść ten przepis. CCC Polkowice naturalizowało Białorusinkę Natalię Trofimową, a w Lotosie w miejsce jednej Polki gra reprezentantka Francji Paulina Krawczyk. Przecież obie nie zagrają w polskiej kadrze. A przecież ten przepis miał na celu rozwój polskich koszykarek - zauważa Hernandez.
W Krakowie pojawiły się głosy, że jeśli polski paszport dostanie Kristi Tolivier, rozgrywająca Los Angeles Sparks, to Wisła będzie chciała ją ściągnąć. Amerykanka w tym roku grała w Turcji, a w sezonie 2009/2010 w MKB Euroleasing Sopron. Do gry w kadrze przekonuje ją Maciejewski, dlatego Wisłę może czekać walka o rozgrywającą z AZS-em Gorzów.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Ostatnio zmieniony 19 kwietnia 2011, 14:39 przez Shavo, łącznie zmieniany 1 raz.
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
-
wislakosz.pl
- Młodzik
- Posty: 595
- Rejestracja: 28 lipca 2010, 12:18
- Lokalizacja: Kraków
Re: Co słychać w Wiśle?
Szampan się polał, teraz negocjacje
"Złote" koszykarki Wisły witało pod halą przy Reymonta blisko 200 kibiców. Wręczyli im kwiaty i wspólnie odśpiewali klubowy hymn. Wiwatom nie było końca. - Fani sprawili nam niesamowitą niespodziankę, przychodząc wieczorem pod halę. Dla takich momentów warto grać - mówiła wzruszona Katarzyna Krężel.
Dla 26-letniej zawodniczki ten tytuł mistrzowski był pierwszym w karierze. - To niesamowite przeżycie. Długo na to czekałam i pracowałam. Cieszę się, że przed sezonem wybrałam taką drużynę, jak Wisła. To był oczywiście mój najlepszy sezon pod względem osiągnięć drużynowych. Jeśli chodzi o moje indywidualne osiągnięcia, zawsze może być lepiej i bywało lepiej. Ale zarówno za moje słabsze, jak i lepsze momenty dostałam tę nagrodę w postaci tytułu - cieszyła się wychowanka krakowskiej Korony.
Przed meczami finałowymi z CCC Polkowice wydawało się, że będzie to mało emocjonująca rywalizacja. Wisła była zdecydowanym faworytem. Później jednak kontuzje dopadły Magdalenę Leciejewską i Ewelinę Kobryn. Walka o tytuł nie przyszła więc wiślaczkom łatwo, a losy czwartego, ostatniego meczu ważyły się do ostatnich sekund. - Takie mistrzostwo lepiej smakuje. Kibice, którzy przyjechali do Polkowic, bardzo nam pomogli. Dla naszych fanów to był fajny mecz, bo do końca nie było wiadomo, kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Wydawało się w końcówce, że Polkowice doprowadzą do dogrywki - przyznała Krężel. - Po końcowym gwizdku zaczęło się jedno wielkie wariactwo, szał radości! Szampan się lał, fruwało konfetti. Tak naprawdę niewiele z tego pamiętam - śmieje się.
Jeszcze bardziej, niż zawodniczki na parkiecie, przeżywały te emocje dopingujące z ławki rezerwowych Leciejewska i Dorota Gburczyk-Sikora. - Do końca były częścią zespołu, a wcześniej ich wkład w ten sezon był ogromny. Byli dla nas bardzo dużym wsparciem: Magda, Dorota, no i "Franek". Tylko "Franek" proszę napisać w cudzysłowiu, bo to tylko my tak nazywamy potomka Doris. Jeszcze nie wiadomo, czy to będzie on, czy ona - wyjaśnia Krężel ze śmiechem.
Niska skrzydłowa "Białej Gwiazdy" chciałaby zostać w Wiśle na kolejny sezon. Jej przyszłość w klubie może jednak zależeć od ewentualnych zmian w regulaminie rozgrywek. Władze ligi zastanawiają się nad redukcją minimalnej liczby Polek, którą drużyny powinny mieć w swoim składzie i na parkiecie. Dotąd w trakcie meczu musiały być na nim przynajmniej dwie Polki. Możliwe, że w przyszłym sezonie konieczna będzie obecność tylko jednej krajowej zawodniczki w trakcie gry. - W tym pięknym dniu, tuż po mistrzostwie, nie będę się jeszcze nad tym zastanawiać. Myślę jednak, że to jest rozwiązanie mniej korzystne dla każdej polskiej koszykarki. Jeżeli działacze uchwalą jednak takie zmiany, nie pozostanie nam nic innego, jak spróbować sprostać konkurencji - stwierdziła Krężel.
Co ciekawe, żadna z wiślaczek nie przodowała w indywidualnych statystykach tego sezonu. Były w lidze lepsze zbierające, lepiej punktujące i lepiej asystujące. Ale jednocześnie Wisła miała mocno obsadzoną każdą praktycznie pozycję, kluczem do sukcesu był dobrze zbudowany zespół. - Indywidualnie gra się łatwiej w słabszych klubach, gdzie jest się liderem. U nas każda koszykarka dołożyła do tego sukcesu swoją cegiełkę. Skład był wyrównany, a to charakteryzuje najlepsze zespoły - oceniła Krężel.
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport ... jacje.html
"Złote" koszykarki Wisły witało pod halą przy Reymonta blisko 200 kibiców. Wręczyli im kwiaty i wspólnie odśpiewali klubowy hymn. Wiwatom nie było końca. - Fani sprawili nam niesamowitą niespodziankę, przychodząc wieczorem pod halę. Dla takich momentów warto grać - mówiła wzruszona Katarzyna Krężel.
Dla 26-letniej zawodniczki ten tytuł mistrzowski był pierwszym w karierze. - To niesamowite przeżycie. Długo na to czekałam i pracowałam. Cieszę się, że przed sezonem wybrałam taką drużynę, jak Wisła. To był oczywiście mój najlepszy sezon pod względem osiągnięć drużynowych. Jeśli chodzi o moje indywidualne osiągnięcia, zawsze może być lepiej i bywało lepiej. Ale zarówno za moje słabsze, jak i lepsze momenty dostałam tę nagrodę w postaci tytułu - cieszyła się wychowanka krakowskiej Korony.
Przed meczami finałowymi z CCC Polkowice wydawało się, że będzie to mało emocjonująca rywalizacja. Wisła była zdecydowanym faworytem. Później jednak kontuzje dopadły Magdalenę Leciejewską i Ewelinę Kobryn. Walka o tytuł nie przyszła więc wiślaczkom łatwo, a losy czwartego, ostatniego meczu ważyły się do ostatnich sekund. - Takie mistrzostwo lepiej smakuje. Kibice, którzy przyjechali do Polkowic, bardzo nam pomogli. Dla naszych fanów to był fajny mecz, bo do końca nie było wiadomo, kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Wydawało się w końcówce, że Polkowice doprowadzą do dogrywki - przyznała Krężel. - Po końcowym gwizdku zaczęło się jedno wielkie wariactwo, szał radości! Szampan się lał, fruwało konfetti. Tak naprawdę niewiele z tego pamiętam - śmieje się.
Jeszcze bardziej, niż zawodniczki na parkiecie, przeżywały te emocje dopingujące z ławki rezerwowych Leciejewska i Dorota Gburczyk-Sikora. - Do końca były częścią zespołu, a wcześniej ich wkład w ten sezon był ogromny. Byli dla nas bardzo dużym wsparciem: Magda, Dorota, no i "Franek". Tylko "Franek" proszę napisać w cudzysłowiu, bo to tylko my tak nazywamy potomka Doris. Jeszcze nie wiadomo, czy to będzie on, czy ona - wyjaśnia Krężel ze śmiechem.
Niska skrzydłowa "Białej Gwiazdy" chciałaby zostać w Wiśle na kolejny sezon. Jej przyszłość w klubie może jednak zależeć od ewentualnych zmian w regulaminie rozgrywek. Władze ligi zastanawiają się nad redukcją minimalnej liczby Polek, którą drużyny powinny mieć w swoim składzie i na parkiecie. Dotąd w trakcie meczu musiały być na nim przynajmniej dwie Polki. Możliwe, że w przyszłym sezonie konieczna będzie obecność tylko jednej krajowej zawodniczki w trakcie gry. - W tym pięknym dniu, tuż po mistrzostwie, nie będę się jeszcze nad tym zastanawiać. Myślę jednak, że to jest rozwiązanie mniej korzystne dla każdej polskiej koszykarki. Jeżeli działacze uchwalą jednak takie zmiany, nie pozostanie nam nic innego, jak spróbować sprostać konkurencji - stwierdziła Krężel.
Co ciekawe, żadna z wiślaczek nie przodowała w indywidualnych statystykach tego sezonu. Były w lidze lepsze zbierające, lepiej punktujące i lepiej asystujące. Ale jednocześnie Wisła miała mocno obsadzoną każdą praktycznie pozycję, kluczem do sukcesu był dobrze zbudowany zespół. - Indywidualnie gra się łatwiej w słabszych klubach, gdzie jest się liderem. U nas każda koszykarka dołożyła do tego sukcesu swoją cegiełkę. Skład był wyrównany, a to charakteryzuje najlepsze zespoły - oceniła Krężel.
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport ... jacje.html
Re: Co słychać w Wiśle?
bez sensu jak wprowadzą zmiany w regulamienie i bedzie musiała gra tylko 1 Polka, z czasem w ogole nie bedzie reprezentacji i to uderzy takze w szkolenie młodziezy
Re: Co słychać w Wiśle?
http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2011/04/19/mvp-dla-leuczanki-czyli-podkoszowa-dominacja-absolutna/
MVP dla Leuczanki, czyli podkoszowa dominacja absolutna.
Ogromna presja i oczekiwania towarzyszyły Jelenie Leuczance w finałowej rywalizacji Ford Germaz Ekstraklasy pomiędzy jej Wisłą Can Pack Kraków oraz ekipą CCC Polkowice. Białorusinka perfekcyjnie poradziła sobie z problemami, a sezon zakończyła jako MVP. To wszystko pokazuje, że zawodniczka ta ma nieprzeciętne umiejętności, które w decydujących meczach sezonu wydatnie pomogły drużynie spod Wawelu w zdobyciu złotych medali mistrzostw Polski.
- Przyjeżdżając tutaj do Polski stawiałam sobie za cel zdobycie mistrzostwa tego kraju i to mi się udało, z czego jestem niezwykle zadowolona - powiedziała po ostatnim finałowym meczu Ford Germaz Ekstraklasy Jelena Leuczanka. Białoruska środkowa po ostatnim gwizdku w sezonie 2010/2011 mogła cieszyć się z realizacji swojego celu. Co prawda do naszej ligi zawodniczka przychodziła do KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, a z mistrzowskiego tytułu cieszyła się razem z Wisłą Can Pack Kraków.
Od początku sezonu Leuczanka była postrzegana jako gwiazda i trudno się dziwić, bowiem to w końcu najlepsza środkowa ostatnich mistrzostw świata koszykarek, które odbyły się w 2010 roku w Czechach. Białorusinka była jedną z kluczowych postaci dla teamu z Gorzowa Wielkopolskiego, ale w połowie sezonu problemy finansowe spowodowały, że zawodniczka przeprowadziła się do Krakowa, gdzie zasiliła szeregi Białej Gwiazdy wypełniając lukę po Janell Burse.
Od pierwszych meczów zawodniczka jednak nie do końca spełniała pokładane w niej nadzieje. Trudno się bowiem dziwić, że w Krakowie oczekiwano od niej gry na najwyższym poziomie, w końcu zakontraktowano prawdziwą gwiazdę. Sama zawodniczka borykała się z urazami, co też miało wpływ na jej dyspozycję. Wszyscy oczekiwali jednak jej gry na najwyższym światowym poziomie i w końcu się doczekali.
Leuczanka doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że brak mistrzostwa Polski byłby zawodem nie tylko jej własnym, ale i całej Wisły Can Pack Kraków, dlatego z początkiem fazy play off forma białoruskiej koszykarki rosła, a apogeum przyszedł na serię finałową, gdzie za wyjątkiem jednego spotkania, w pełni dominowała pod koszami, a w zamian za swoją wielką grę odebrała statuetkę MVP dla najlepszej koszykarki finałów Ford Germaz Ekstraklasy w sezonie 2010/2011.
- Jelena już podczas meczów z Lotosem Gdynia pokazała, że jej forma rośnie na decydujące spotkania - mówił przed finałami Jose Ignacio Hernandez, szkoleniowiec Wisły Can Pack Kraków. Dodatkowo mobilizująco na zawodniczkę z pewnością wpłynął fakt kontuzji Eweliny Kobryn oraz Magdaleny Leciejewskiej. Przy takiej sytuacji kadrowej na Leczuankę spadła niemal cała odpowiedzialność za walkę pod tablicami i trzeba jasno powiedzieć, że z tym zadaniem poradziła sobie perfekcyjnie pokazując, że jest znakomitą zawodniczką.
- Jelena była w pełni świadoma faktu, że Magdalena Leciejewska nie może grać, natomiast Ewelina Kobryn nie jest w stu procentach dysponowana. Dlatego też dała nam wszystko, co ma najlepszego - ocenia postawę MVP finałów Hernandez. - Pokazała pełnię swoich nieprzeciętnych umiejętności, ponieważ zespół potrzebował jej zdecydowanie bardziej w porównaniu z wcześniejszymi pojedynkami.
Dobra postawa Leuczanki i co być może ważniejszy argument - europejski paszport, sprawiają, że włodarze Białej Gwiazdy chętnie widzieliby zawodniczkę w swoim składzie na kolejny sezon. Czy tak się stanie? Sama zawodniczka wyraża zainteresowanie pozostaniem pod Wawelem. - Zostawiam sobie otwartą furtkę. Podoba mi się w Polsce i mam niedaleko do domu. Chciałabym związać się z jakimś klubem na więcej niż sezon - powiedziała Gazecie Wyborczej Białorusinka, która w przeszłości występowała w takich zespołach, jak Galatasaray Stambuł czy UMMC Jekaterynburg, a w lidze WNBA broni barw Atlanty Dream.
Pozostawienie Leuczanki pod koszem sprawia, że włodarze Wisły Can Pack Kraków swobodnie będą mogli szukać dwóch zawodniczek spoza Europy na Euroligę, bowiem taki jest limit w tych rozgrywkach. Z Białorusinką w składzie będzie również z pewnością łatwiej o realizacje kolejnych celów, jakie zostaną postawione drużynie spod Wawelu, którymi z pewnością będzie walka o obronę mistrzowskiego tytułu oraz być może miejsce w Final Four Euroligi.
MVP dla Leuczanki, czyli podkoszowa dominacja absolutna.
Ogromna presja i oczekiwania towarzyszyły Jelenie Leuczance w finałowej rywalizacji Ford Germaz Ekstraklasy pomiędzy jej Wisłą Can Pack Kraków oraz ekipą CCC Polkowice. Białorusinka perfekcyjnie poradziła sobie z problemami, a sezon zakończyła jako MVP. To wszystko pokazuje, że zawodniczka ta ma nieprzeciętne umiejętności, które w decydujących meczach sezonu wydatnie pomogły drużynie spod Wawelu w zdobyciu złotych medali mistrzostw Polski.
- Przyjeżdżając tutaj do Polski stawiałam sobie za cel zdobycie mistrzostwa tego kraju i to mi się udało, z czego jestem niezwykle zadowolona - powiedziała po ostatnim finałowym meczu Ford Germaz Ekstraklasy Jelena Leuczanka. Białoruska środkowa po ostatnim gwizdku w sezonie 2010/2011 mogła cieszyć się z realizacji swojego celu. Co prawda do naszej ligi zawodniczka przychodziła do KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, a z mistrzowskiego tytułu cieszyła się razem z Wisłą Can Pack Kraków.
Od początku sezonu Leuczanka była postrzegana jako gwiazda i trudno się dziwić, bowiem to w końcu najlepsza środkowa ostatnich mistrzostw świata koszykarek, które odbyły się w 2010 roku w Czechach. Białorusinka była jedną z kluczowych postaci dla teamu z Gorzowa Wielkopolskiego, ale w połowie sezonu problemy finansowe spowodowały, że zawodniczka przeprowadziła się do Krakowa, gdzie zasiliła szeregi Białej Gwiazdy wypełniając lukę po Janell Burse.
Od pierwszych meczów zawodniczka jednak nie do końca spełniała pokładane w niej nadzieje. Trudno się bowiem dziwić, że w Krakowie oczekiwano od niej gry na najwyższym poziomie, w końcu zakontraktowano prawdziwą gwiazdę. Sama zawodniczka borykała się z urazami, co też miało wpływ na jej dyspozycję. Wszyscy oczekiwali jednak jej gry na najwyższym światowym poziomie i w końcu się doczekali.
Leuczanka doskonale zdawała sobie sprawę z faktu, że brak mistrzostwa Polski byłby zawodem nie tylko jej własnym, ale i całej Wisły Can Pack Kraków, dlatego z początkiem fazy play off forma białoruskiej koszykarki rosła, a apogeum przyszedł na serię finałową, gdzie za wyjątkiem jednego spotkania, w pełni dominowała pod koszami, a w zamian za swoją wielką grę odebrała statuetkę MVP dla najlepszej koszykarki finałów Ford Germaz Ekstraklasy w sezonie 2010/2011.
- Jelena już podczas meczów z Lotosem Gdynia pokazała, że jej forma rośnie na decydujące spotkania - mówił przed finałami Jose Ignacio Hernandez, szkoleniowiec Wisły Can Pack Kraków. Dodatkowo mobilizująco na zawodniczkę z pewnością wpłynął fakt kontuzji Eweliny Kobryn oraz Magdaleny Leciejewskiej. Przy takiej sytuacji kadrowej na Leczuankę spadła niemal cała odpowiedzialność za walkę pod tablicami i trzeba jasno powiedzieć, że z tym zadaniem poradziła sobie perfekcyjnie pokazując, że jest znakomitą zawodniczką.
- Jelena była w pełni świadoma faktu, że Magdalena Leciejewska nie może grać, natomiast Ewelina Kobryn nie jest w stu procentach dysponowana. Dlatego też dała nam wszystko, co ma najlepszego - ocenia postawę MVP finałów Hernandez. - Pokazała pełnię swoich nieprzeciętnych umiejętności, ponieważ zespół potrzebował jej zdecydowanie bardziej w porównaniu z wcześniejszymi pojedynkami.
Dobra postawa Leuczanki i co być może ważniejszy argument - europejski paszport, sprawiają, że włodarze Białej Gwiazdy chętnie widzieliby zawodniczkę w swoim składzie na kolejny sezon. Czy tak się stanie? Sama zawodniczka wyraża zainteresowanie pozostaniem pod Wawelem. - Zostawiam sobie otwartą furtkę. Podoba mi się w Polsce i mam niedaleko do domu. Chciałabym związać się z jakimś klubem na więcej niż sezon - powiedziała Gazecie Wyborczej Białorusinka, która w przeszłości występowała w takich zespołach, jak Galatasaray Stambuł czy UMMC Jekaterynburg, a w lidze WNBA broni barw Atlanty Dream.
Pozostawienie Leuczanki pod koszem sprawia, że włodarze Wisły Can Pack Kraków swobodnie będą mogli szukać dwóch zawodniczek spoza Europy na Euroligę, bowiem taki jest limit w tych rozgrywkach. Z Białorusinką w składzie będzie również z pewnością łatwiej o realizacje kolejnych celów, jakie zostaną postawione drużynie spod Wawelu, którymi z pewnością będzie walka o obronę mistrzowskiego tytułu oraz być może miejsce w Final Four Euroligi.
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
Re: Co słychać w Wiśle?
Skusiłem się na małe podsumowanko sezonu 2010/2011. Co do tego czy zawodniczki zostają czy nie to tylko moje sugestie. Ponizej moje bazgroły:
Maja Vucurovic - 2/10 - wypożyczenie
W tym sezonie napewno troche lepiej niż w poprzednim. Prawie wszytskie mecze grzała ławę. Gdy wychodziła nie było dramatu, ale jakiś fanfarów też nie było. Uważam, że Maja powinna zostać wypożyczona do słabszego klubu - jak sie tak nie stanie to talent... zmarnowany.
Kasia Gawor - 4/10 - wypożyczenie/odejście
Wydaję mi się, że ten sezon nie był straszny. Gdy wychodziła na parkiet czesto zdobywała punkty. Odważna - często wchodziła pod kosz i oddawała rzuty z półdystansu. Southeastern Louisiana University napewno coś dała, a nawet nie coś, bo doświadczenie. Gdyby była częściej "wypuszczana" to więcej punktów by rzucała.
Paulina Pawlak - 6/10 - zostaje
Paula notuje swój słabszy sezon patrząc na statystyki, ale mimo to uważam, że jest najlepszą polską rozgrywajką. Potrafi "inteligentnie" dobrać akcje do defensywnej przeciwniczek. Ma dobrze ułożony rzut z dystansu co pokazała w końcówce sezonu i w meczach ze swoim ex zespołem - Lotosem Gdynia. Gdy punkty trzeba rzucić to ona to robi - chyba każdy z Krakowa i Gdyni zna jej słynną akcje z zasłony.
Gunta Basko - 6/10 - zostaje
Tutaj mam wątpliwości, bo niewatpliwie Gunta to bardzo doświadczona zawodniczka, ale czasami zawodzi. Początek sezonu taki jak jej druga część (ta po kontuzji). Niewątpliwym atutem Basko jest wejscie pod kosz i żut z dystansu równo z syreną - pokazała to juz wiele razy. Jak ma dobry dzień to potrafi mieć "armię" trojek, a jak go nie ma to trójki nie dolatują do tablicy. Szkoda jej, a właściwie miesięcy przesiedzianych na ławce z powodu kontuzji.
Erin Phillips - 8/10 - zostaje
Dałbym 9, ale końcówka sezonu w jej wykonaniu nie była imponująca. No ale jak to Ajrin - klasa sama w sobie. Pomimu kilku tzw "wpadek" (np ostatnia akcja z Cras Basket Taranto) to jej gra była ułożona i zawsze było widać, że daje z siebie wszystko, a przynajmniej się stara. Bardzo chciałbym ja widzieć w następnym sezonie w trykocie Wisły. Każdy wie jaka jest Erin...
Nicole Powell - 7/10 - sam niewiem
Z jednej strony mieć taką zawodniczkę jak ona to jest "coś". Jej gra była przyzwoita. Rzucała ważne trojeczki i potrafiła skutecznie wejśc pod kosz. Ale i tak moim zdaniem to najbardziej podbudowyłała psychicznie swoje koleżanki z drużyny, więc daję "7". Niewiem czy chcę ja widzieć, może tak, może nie (jest jeszcze Penny Taylor).
Andja Jelavic - 3/10 - odejście
Oj Andja, Andja... miala być gwiazdą i miała mieć dobrze ułożony rzut z dystansu i dobrze asystować. Chyba największa "pomyłka" włodarzy Białej Gwiazdy. Cóż tu dużo pisac - czasami weszła, a może lepiej to nazwać "urządziła rajd" pod kosz, ale nic pozatym.
Ewelina Kobryn - 10/10 - zostaje
Ewcia - jedyna zawodniczka, której daje "dyche". Pokazała, że jest najlepszą polską środkową i jedną z najlepszych w Europie. Nie będę sie rozpisywał, bo chyba kazdy wie jak Kobrynka gra...wyśmienicie. Jest to zawodniczka "priorytet" na następny sezon. Szacunek za grę z pęknietym palcem...
Magda Leciejewska - 7/10 - zostaje
Lecia zagrała dobry sezon. Bardzo dobrze zbierała pod koszem. Mniej widoczna była w Ojro, ale to "nic" bo każdy wie, że swoje zrobiła. Żałuję, że nie zagrała w finałach, bo z nią powinno być łatwiej, ale cóż takie jest zycie. Jest to wartościowa zawodniczka, która powinna zostać w Wiśle. Życzę zdrówka!
Kasia Krężel - 5/10 - odejście
Coż tu napisać... Myślę, że Kasia przechodząc z bardzo sredniego, a może nawet słabego Utexu Row Rybnik spodziewała się, że nie będzie już liderka swojego teamu. I tak było. Miała duże wahania formy - raz grała dobry meczyk, a raz do bani. Potrafiła dorzucić ważną trójkę. Mam wrażenie ze w Euro trochę się bała grać - ale to tylko moje zdanie... Nie chcę jej w Wiśle w nastepnym sezonie.
Janell Burse - 5/10 - "sama odeszła"
Janell była cieniem Burse z sezonu 2009/2010. Dużo mniej rzucała i mniej zbierała. Nie grała tak walecznie i odważnie jak w tamtym roku, no ale przecież grała "we dwójke". Ale i tak słowa uznania i podziękowania za poprzedni sezon. Życze wszystkie najlpeszego przyszłej mamie!
Dorota Gburczyk-Sikora - 9/5/10 - "sama odeszła"
Tutaj daję 9 w skali jej całej kariery, a 5 w skali zespołu. Uważam, ze zrobiła niesamowity postęp. Grała bardzo dobre mecze przeplatając gorszymi. Doris była ważna w zespole. Podbudowyłała psychicznie, bo w końcu była Panią Kapitan. Życze wszystkie najlpeszego przyszłej mamie!
Paulina Gajdosz - -/10 - ...
Pozostawie bez oceny bo była na bojsku raz i to w pierwszj piatce, ale jak to było to wiemy...
Jelena Leuchanka - 8/10 - zostaje
Spodziewałem się troszeczkę więcej w pierwszych meczach. Ale przecież Lewczenko to klasa i najwyższa półka światowa. Lena pokazała doświadczenie za co została nagrodzona - MVP Finałów - grała bardzo dobre mecze. Miała duzo double-double i doskonale wypełniła lukę po Burse. I jak przyszła to wreszcie ktoś zaczął zbierać. Chcę ją na następny sezon!
Aga Śnieżek - 2/10 - wypożyczenie/odejście
Coż tu pisać jak nie ma o czym pod względem gry... Śnieżek grała mało i tyle też o niej napiszę - trochę na siłe rzucała z wymuszonych pozycji. Grzała ławę i tyle...
A teraz duecik trenerów - nie będę pisał czy mają zostać czy nie...
Jose Ignacio Hernandez - 8/10
Z jednej strony nie chcę go za rok, a z drugiej chcę, ale myślę też, że tak jak z większością z nas pozostaje niesmak po sezonie 2009/2010 i to może własnie dlatego dużo osób nie chcę Józka na przyszły rok. Ale jest to podsumowanie tego sezonu więc piszę - odwalił dobrą robotę, bo jako pierwszy uzyskał z Wisła dobry wynik zarówno w Ojro jak i w lidze. Żałuję tylko Pucharu Polski, no ale trudno się mówi. Ma ciekawe zagrania taktyczne, które w większości sytaucji się sprawdzają. Jest doświadczonym i utalentowanym trenerem... ale czy akurat dla Wisły...
Jordi Aragones - 8/10
Nie będę pisał dużo bo też nie ma o czym... Poprostu pomógł Herniemu w MP...
Maja Vucurovic - 2/10 - wypożyczenie
W tym sezonie napewno troche lepiej niż w poprzednim. Prawie wszytskie mecze grzała ławę. Gdy wychodziła nie było dramatu, ale jakiś fanfarów też nie było. Uważam, że Maja powinna zostać wypożyczona do słabszego klubu - jak sie tak nie stanie to talent... zmarnowany.
Kasia Gawor - 4/10 - wypożyczenie/odejście
Wydaję mi się, że ten sezon nie był straszny. Gdy wychodziła na parkiet czesto zdobywała punkty. Odważna - często wchodziła pod kosz i oddawała rzuty z półdystansu. Southeastern Louisiana University napewno coś dała, a nawet nie coś, bo doświadczenie. Gdyby była częściej "wypuszczana" to więcej punktów by rzucała.
Paulina Pawlak - 6/10 - zostaje
Paula notuje swój słabszy sezon patrząc na statystyki, ale mimo to uważam, że jest najlepszą polską rozgrywajką. Potrafi "inteligentnie" dobrać akcje do defensywnej przeciwniczek. Ma dobrze ułożony rzut z dystansu co pokazała w końcówce sezonu i w meczach ze swoim ex zespołem - Lotosem Gdynia. Gdy punkty trzeba rzucić to ona to robi - chyba każdy z Krakowa i Gdyni zna jej słynną akcje z zasłony.
Gunta Basko - 6/10 - zostaje
Tutaj mam wątpliwości, bo niewatpliwie Gunta to bardzo doświadczona zawodniczka, ale czasami zawodzi. Początek sezonu taki jak jej druga część (ta po kontuzji). Niewątpliwym atutem Basko jest wejscie pod kosz i żut z dystansu równo z syreną - pokazała to juz wiele razy. Jak ma dobry dzień to potrafi mieć "armię" trojek, a jak go nie ma to trójki nie dolatują do tablicy. Szkoda jej, a właściwie miesięcy przesiedzianych na ławce z powodu kontuzji.
Erin Phillips - 8/10 - zostaje
Dałbym 9, ale końcówka sezonu w jej wykonaniu nie była imponująca. No ale jak to Ajrin - klasa sama w sobie. Pomimu kilku tzw "wpadek" (np ostatnia akcja z Cras Basket Taranto) to jej gra była ułożona i zawsze było widać, że daje z siebie wszystko, a przynajmniej się stara. Bardzo chciałbym ja widzieć w następnym sezonie w trykocie Wisły. Każdy wie jaka jest Erin...
Nicole Powell - 7/10 - sam niewiem
Z jednej strony mieć taką zawodniczkę jak ona to jest "coś". Jej gra była przyzwoita. Rzucała ważne trojeczki i potrafiła skutecznie wejśc pod kosz. Ale i tak moim zdaniem to najbardziej podbudowyłała psychicznie swoje koleżanki z drużyny, więc daję "7". Niewiem czy chcę ja widzieć, może tak, może nie (jest jeszcze Penny Taylor).
Andja Jelavic - 3/10 - odejście
Oj Andja, Andja... miala być gwiazdą i miała mieć dobrze ułożony rzut z dystansu i dobrze asystować. Chyba największa "pomyłka" włodarzy Białej Gwiazdy. Cóż tu dużo pisac - czasami weszła, a może lepiej to nazwać "urządziła rajd" pod kosz, ale nic pozatym.
Ewelina Kobryn - 10/10 - zostaje
Ewcia - jedyna zawodniczka, której daje "dyche". Pokazała, że jest najlepszą polską środkową i jedną z najlepszych w Europie. Nie będę sie rozpisywał, bo chyba kazdy wie jak Kobrynka gra...wyśmienicie. Jest to zawodniczka "priorytet" na następny sezon. Szacunek za grę z pęknietym palcem...
Magda Leciejewska - 7/10 - zostaje
Lecia zagrała dobry sezon. Bardzo dobrze zbierała pod koszem. Mniej widoczna była w Ojro, ale to "nic" bo każdy wie, że swoje zrobiła. Żałuję, że nie zagrała w finałach, bo z nią powinno być łatwiej, ale cóż takie jest zycie. Jest to wartościowa zawodniczka, która powinna zostać w Wiśle. Życzę zdrówka!
Kasia Krężel - 5/10 - odejście
Coż tu napisać... Myślę, że Kasia przechodząc z bardzo sredniego, a może nawet słabego Utexu Row Rybnik spodziewała się, że nie będzie już liderka swojego teamu. I tak było. Miała duże wahania formy - raz grała dobry meczyk, a raz do bani. Potrafiła dorzucić ważną trójkę. Mam wrażenie ze w Euro trochę się bała grać - ale to tylko moje zdanie... Nie chcę jej w Wiśle w nastepnym sezonie.
Janell Burse - 5/10 - "sama odeszła"
Janell była cieniem Burse z sezonu 2009/2010. Dużo mniej rzucała i mniej zbierała. Nie grała tak walecznie i odważnie jak w tamtym roku, no ale przecież grała "we dwójke". Ale i tak słowa uznania i podziękowania za poprzedni sezon. Życze wszystkie najlpeszego przyszłej mamie!
Dorota Gburczyk-Sikora - 9/5/10 - "sama odeszła"
Tutaj daję 9 w skali jej całej kariery, a 5 w skali zespołu. Uważam, ze zrobiła niesamowity postęp. Grała bardzo dobre mecze przeplatając gorszymi. Doris była ważna w zespole. Podbudowyłała psychicznie, bo w końcu była Panią Kapitan. Życze wszystkie najlpeszego przyszłej mamie!
Paulina Gajdosz - -/10 - ...
Pozostawie bez oceny bo była na bojsku raz i to w pierwszj piatce, ale jak to było to wiemy...
Jelena Leuchanka - 8/10 - zostaje
Spodziewałem się troszeczkę więcej w pierwszych meczach. Ale przecież Lewczenko to klasa i najwyższa półka światowa. Lena pokazała doświadczenie za co została nagrodzona - MVP Finałów - grała bardzo dobre mecze. Miała duzo double-double i doskonale wypełniła lukę po Burse. I jak przyszła to wreszcie ktoś zaczął zbierać. Chcę ją na następny sezon!
Aga Śnieżek - 2/10 - wypożyczenie/odejście
Coż tu pisać jak nie ma o czym pod względem gry... Śnieżek grała mało i tyle też o niej napiszę - trochę na siłe rzucała z wymuszonych pozycji. Grzała ławę i tyle...
A teraz duecik trenerów - nie będę pisał czy mają zostać czy nie...
Jose Ignacio Hernandez - 8/10
Z jednej strony nie chcę go za rok, a z drugiej chcę, ale myślę też, że tak jak z większością z nas pozostaje niesmak po sezonie 2009/2010 i to może własnie dlatego dużo osób nie chcę Józka na przyszły rok. Ale jest to podsumowanie tego sezonu więc piszę - odwalił dobrą robotę, bo jako pierwszy uzyskał z Wisła dobry wynik zarówno w Ojro jak i w lidze. Żałuję tylko Pucharu Polski, no ale trudno się mówi. Ma ciekawe zagrania taktyczne, które w większości sytaucji się sprawdzają. Jest doświadczonym i utalentowanym trenerem... ale czy akurat dla Wisły...
Jordi Aragones - 8/10
Nie będę pisał dużo bo też nie ma o czym... Poprostu pomógł Herniemu w MP...
Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje,ale nikt do końca jej nie rozumie...
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
http://www.wnba-basketball.com/ - jedyny polski serwis poświęcony WNBA (informacje o Ewelinie Kobryn, historia oraz kluby WNBA, ciekawostki i wiele innych)
-
BobBudowniczy74
- Nowy na forum
- Posty: 13
- Rejestracja: 17 stycznia 2010, 07:10
Re: Co słychać w Wiśle?
Według Gazety Krakowskiej i Dziennika Polskiego Can Pack i trenerzy zostają.
Uzupełniając: http://sportowetempo.pl/sportowa_malopo ... nandez_tez
Uzupełniając: http://sportowetempo.pl/sportowa_malopo ... nandez_tez
Re: Co słychać w Wiśle?
No to czas i na moje podsumowanie sezonu
Wreszcie! Po 6 latach prób udało nam się osiągnąć to, do czego dążyliśmy: połączyliśmy sukces na ligowych parkietach z bardzo dobrym wynikiem w eurolidze. Do tej pory zawsze czegoś nam brakowało, jak sięgaliśmy po mistrzostwo to 1 runda PO euroligi okazywała się nie do przejścia, jak rok temu poszaleliśmy w pucharze to liga zakończyła się klapą.. Teraz jedynie z lekkim żalem możemy spoglądać na PP, bo wynik osiągnięty w 2 kluczowych rozgrywkach musi cieszyć.
Liga
Ona była dla nas priorytetem. Po 2 fatalnych sezonach po prostu nie mogliśmy sobie pozwolić na kolejną wpadkę. Zdobycie mistrzostwa – lub przynajmniej dającego euroligę awansu do finału PLKK – było wręcz koniecznością. I co by nie mówić cel ten zrealizowaliśmy dość łatwo. W 33 spotkaniach jedynie 3-krotnie doznawaliśmy goryczy porażki, przy czym za każdym razem naszym pogromcą okazywała się inna drużyna: w 1 rundzie ograł nas Gorzów, w drugiej Lotos a w PO jedno zwycięstwo padło łupem Polkowic. 30 pozostałych gier rozstrzygnęliśmy już na własną korzyść, przy czym z reguły wygrane te przychodziły nam dość łatwo.
Euroligi
Tutaj długo nie było tak różowo. Budowanie składu głownie pod kątem ligi, w połączeniu z mniej lub bardziej uciążliwymi zrządzeniami losu (kontuzja Basko, będąca myślami w innym świecie Burse, drobniejsze urazy innych zawodniczek) znacznie ograniczyło nasze euroligowe możliwości w 1 fazie sezonu, efektem czego były 3 porażki w 8 rozegranych spotkaniach. W drugiej części rozgrywek pewnie byłoby nie lepiej, ale nastąpił dla nas korzystny splot okoliczności: informacja o ciąży Burse pokryła się z kłopotami finansowymi Gorzowa, dzięki czemu słabo grająca w tym sezonie amerykankę udało się zastąpić Jeleną Leuchanką. Ta zmiana miała dla nas kluczowe znaczenie, bo nie dość ze wzmocniła nas na pozycji centra, to jeszcze umożliwiła gre w eurolidze pełnym składem, co bardzo szybko przełożyło się na wyniki. Wygraliśmy najpierw w Rydze, później w Koszycach, a w 1 rundzie PO zdobyliśmy cenny skalp w rosyjskim Orenburgu. I gdy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku zaczęły sypać się kontuzje naszych gwiazd.. Leuchanka, Powell, Philips.. bez ich pełnej dyspozycji nie byliśmy w stanie poważnie zagrozić Salamance i jak najbardziej zasłużenie odpadliśmy z tej rywalizacji.
PP
Rozgrywki drugoplanowe.. rozgrywki które wiele klubów odpuszcza.. rozgrywki które przez sporą rzeszę kibiców traktowane jako zło „nie-wiadomo-czemu” konieczne.. O dziwo to głownie przez porażkę w tych rozgrywkach pojawiają się głosy że Hernandez zawalił kolejny sezon :O
Oczywiście, półfinałową porażkę z Toruniem wypada uznać za dużą wpadkę. Mieliśmy w tym sezonie na tyle silny skład, że nawet grając bez Ewki powinniśmy wygrać ten mecz, a dzień później ograć także i Lotos. Nie udało się, może byliśmy za mało skoncentrowani, może rywal miał „dzień konia”.. to bez znaczenia. Szkoda zmarnowanej szansy na podwójna koronę, ale jednak trudno tą jedną porażką przekreślać cały, jakże udany dla nas sezon.
Czas na indywidualne cenzurki. Kolejność nie przypadkowa..
1. Znaczy Kapitan
Czyli Ewelina Kobryn. Stawiam ją na pierwszym miejscu w tym zestawieniu, mimo że za MVP całych rozgrywek uważam Erin, ze względu na jej poświęcenie w końcowej fazie sezonu oraz na wpływ, jaki wywierała na całą drużynę. Kluczowym momentem dla niej była w tym sezonie ciąża Doris, bo dzięki niej została mianowana kapitanem drużyny co podziałało na nią rewelacyjnie. Widać było, że ta nominacja bardzo ją dowartościowała, bo Ewka robiła co mogła by ze swojej nowej roli wywiązać się jak najlepiej i wychodziło jej to nadzwyczaj dobrze. A że sportowo zrobiła kolejny krok naprzód (poprawiła półdystans i gre w obronie, łapie mniej głupich fauli) i już mocno zadomowiła się w europejskiej czołówce na swojej pozycji to zasłużenie spływały na nią kolejne wyróżnienia: dostała nominacje do meczu gwiazd euroligi, podpisała kontrakt w WNBA no i mogła jako kapitan podnieść puchar za zdobyte właśnie mistrzostwo. Brawo pani Kapitan, oby tak dalej!
2. Eta Phillips.
Tymi słowami rosyjski komentator podsumował kolejna trójkę rzuconą przez Erin Orenburgowi. Trojkę, która przypieczętowała nas awans do kolejnej rundy PO euroligi. Australijka zagrała w tym spotkaniu fenomenalnie, zdobyła 22 punkty trafiając 6 trójek na 7 oddanych prób, ale to nie to spotkanie świadczy o jej klasie, ale cały sezon grany na bardzo wysokim i równym poziomie. W pierwszej jego części była naszym niekwestionowanym liderem, będąc niemal nie do zatrzymania dla rywalek: rzucała, zbierała, asystowała.. Po styczniowych zmianach, a zwłaszcza po lutowym urazie trochę jej forma opadła, w PO już nie „szalała” na parkiecie jak wcześniej, ale swoje i tak robiła. Jedyny większy minus to kwestia rozgrywania ostatnich akcji w meczu. Brała się za to Erin kilkakrotnie, nie trafiając do kosza ani razu, tym niemniej uważam że w przekroju całego sezonu to ona była najlepsza i najrówniejsza zawodniczką ligi. Oczywiście też powinna zostać, mimo braku europejskiego paszportu.
3. Gwiazd(ork)a?
Jelena Leuchanka. Przyszła do nas w styczniu z przeżywającego finansowe problemy Gorzowa. W tamtym klubie dorobiła się opinii gwiazdorki rozbijającej zespół od środka, u nas sezon skończyła ze statusem gwiazdy i tytułem (jak najbardziej zasłużonym) MVP finałowej rozgrywki z Polkowicami. Która opinia jest prawdziwa? Chyba trudno jednoznacznie stwierdzić. Niepodważalnym faktem są olbrzymie koszykarskie umiejętności Białorusinki, niewątpliwie należy ona do ścisłego europejskiego topu zawodniczek na swojej pozycji, a jak się patrzy na jej zaangażowanie w grze na parkiecie to trudno też odmówić jej i sportowej ambicji. Jak się zachowuje w szatni tego nie wiem, zespołu nie zniszczyła choć pewnie jakieś swoje „fochy” ma. Ale jeśli z nimi nie przesadza (a chyba nie skoro chcemy przedłużyć z nią umowę) to można to jej wybaczyć i parafować umowę na kolejny sezon, bo lepszego centra z europejskimi papierami nie ściągniemy.
4. Czwarta do brydża.
Nicole Powell. Do brydża potrzeba czwórki, bo granie „z dziadkiem” niszczy przyjemność gry tak jak granie z Jelavic na parkiecie. W koszu ideałem jest wyrównana piątka, ale posiadanie takowej wysokim poziomie to już naprawdę spore koszty wiec musieliśmy się zadowolić „jedynie” 4 pań z górnej półki. Ta 4-tą była właśnie Nicole Powell i jeśli można mieć jakieś wątpliwości, co do sensu zatrzymania którejś z tych pań to właśnie dotyczyłyby one Amerykanki. Miała być bowiem strzelcem wyborowym, ale jej działa jednak trochę za często się zacinały, zwłaszcza w końcówce sezonu. Wychodził jej wówczas rzutowo mniej więcej co 3-ci mecz co można przyjmować z lekkim niedosytem, ale oceniając ją trzeba tez uwzględnić dwie sprawy. Pierwszym jest kontuzja, która przytrafiła się jej po konfrontacji Orenburgiem, a drugą całokształt jej gry. W przeciwieństwie powie do Katki czy Izi z poprzedniego sezonu, jej przydatność dla zespołu nie ograniczała się jedynie do trafiania do kosza, dokładała, bowiem bardzo dużo czy to w grze obronnej, czy to w walce na deskach. Na dodatek widać było od początku że żyję tą grą, od pierwszych spotkań w naszych barwach starała się dzielić z koleżankami swoim doświadczeniem, pomagała im się ustawiać na parkiecie itd.. Patrząc na jej zaangażowanie w grę aż trudno uwierzyć ze trafiła do nas a nie do Gorzowa. Dlatego też jak dla mnie powinna zostać, bo swoje i tak robi a rzut wcześniej czy później zacznie jej „siedzieć”.
5 Wiślaczka?
Paulina Pawlak. Nagłówek tak trochę z przekory.. z całego zacnego grona która dotarło do nas z Lotosu to właśnie Paula zawsze mi się najbardziej kojarzyła z żółto-niebieskimi barwami Gdyńskiego zespołu. A teraz to właśnie ją najczęściej widuję na hali przy R22 na meczach rezerw czy koszykarzy.. Trochę to dziwny widok, ale p aomału się przyzwyczajam jest o tyle łatwiej że jednak wnosi ona sporo dobrego do gry drużyny. Miała bardzo udany początek sezonu, potem nastąpił dość wyraźny kryzys (zwłaszcza rzutowy), który trwał do meczu w Orenburgu. W tym spotkaniu zagrała kapitalnie i od tego momentu jej forma znów wróciła do tej z pierwszych tygodni rozgrywek. Spośród ligowych rywali niewątpliwie najbardziej upodobała sobie trafianie do kosza Lotosu.., w meczach przeciwko swojemu byłemu zespołowi zdobyła w sumie 50 pkt, trafiając 10 . Ogólnie był to dobry sezon w jejtrojek na 24 próby. Nieźle wykonaniu, nieźle prowadziła grę, nie miała problemów z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy, ograniczyła do minimum głupie straty, potrafiła ładnie asystować no i parę punkcików też z reguły dorzucała. Swoja konkurentkę na pozycji nr 1 zdystansowała wyraźnie.. Oczywiście nie jest ona „jedynką” marzeń, potrzebujemy rozgrywającej z ciut wyższej półki, ale do roli zmienniczki nadaje się doskonale. Więc ją też chętnie zobaczę w przyszłym sezonie w naszych barwach, niech tylko jednak nauczy się poprawnie słów wiślackiego hymnu
6 Jezu, to znowu się stało.
I tym razem nie chodzi o przegrany przez Lotos w dramatycznych okolicznościach finał PLKK, ale o kolejną kontuzję Leci. O tym, że jest zawodniczką podatną na kontuzje wiedzą chyba wszyscy, podobnie zresztą jak i o fatalnym stanie jej kolan. W tym sezonie długo było w miarę ok., ale w ostatniej chwili znów kolano „padło”.. szkoda tej zawodniczki, bo potencjał ma bardzo duży, ale problemy z kontuzjami bardzo hamują jej rozwój. W tym sezonie grała tak sobie. Pokazywała to z czego słynęła z Gdyni: z jednej strony duża waleczności, bardzo dobra gra na atakowanej desce, z drugiej „grzyby” spod obręczy i „dziurawe” ręce. Tą ostatnią rzecz powinna trenować na okrągło, nawet teraz, podczas leczenia kontuzji kolana, tak by wreszcie piłka kleiła się je do reki przy zbiorkach, a nie przeciekała przez nie jak woda. Jej losy w przyszłym sezonie zależą głównie od stanu kolan. Liczę że jednak będzie w stanie w miarę szybko wrócić do gry, bo już przyzwyczaiłem się do obecności jej rodziców w większości hal do których zdarza mi się zawitać na kibicowskim szlaku.
7 Korzeń.
Klasyczny. Wiślacki. Katarzyna Krężel. Po latach tułaczki powróciła do hali w której tryumfy świeciła jej mama i dołożyła swoją cegiełkę do odzyskania przez nasz klub mistrzowskiej korony. Jej rola w zespole jest niewdzięczna: wchodząc na boisko musi w ciągu kilku akcji pokazać, że jest w stanie coś w nieść do gry. Jak jej się to nie uda to siada na ławie. Z tą rolą nie poradziło sobie wiele jej polskich poprzedniczek (Skorek, Kułaga, Czarnecka, czy nawet Pałka), które szybko spalały się psychicznie. Na ich tle Kaśką wypadła przywozicie, choć z drugiej strony nie wnosiła do gry tyle co np. Katka Zohnova. Na jej plus trzeba zaliczyć ze w trakcie sezonu zanotowała spory progres w dwóch kwestiach: w grze obronnej i w .. kondycji. Na początku sezonu po 5 minutach przebywania na parkiecie wyglądała ja Justyna Kowalczyk na finiszu ostatniego etapu Tour-de-Ski a pod koniec rozgrywek już i kwadrans był w jej „zasięgu” W jej przypadku też jestem za daniem jej szansy w kolejnym sezonie, zwłaszcza że nie wiedzę innej polki dającej gwarancje lepszej gry w jej roli.
8. Globtroterka
Gunta Basko. Choć Łotwa leży relatywnie blisko Polski to droga Gunty z Rygi do Krakowa była dość długa kręta, gdyż wiodła kolejno przez USA, Francje, Hiszpanie i w końcu Włochy. Tyle kolejnych krajów Łotyszka musiała zwiedzić by wreszcie cieszyć się z tytułu mistrzowskiego.. Myślę że przez to smakuje jej on wyjątkowo dobrze, choć nie ona była kluczową postacia naszego zespołu. Wpływ na taki stan rzeczy miała co prawda kontuzja której nabawiła się w meczu z Lotosem, ale raczej trudno przypuszczać by i bez niej grała ona pierwsze skrzypce. Po prostu Powell i Phillips to zawodniczki o 1 klasę od niej lepsze. Mają ten koszykarki „błysk” którego Łotyszka nie posiada. Co nieznaczny że jest słaba zawodniczką. Umie sporo, gra w sposób irytujący dla rywali, potrafi trafić trojkę jak i wkręcić się w tłoku pod kosz. Gorzej natomiast wyglądała gra w obronie gdzie bardzo często nie nadążała za swoja rywalką (tu jakimś usprawiedliwieniem jest kontuzja). Ogólnie rzecz biorąc jest zawodniczką pożyteczną i można rozważyć pozostawienie jej w drużynie. Pytanie tylko czy nie da się za jej pensje pozyskać kogoś lepszego, lub przynajmniej młodszego, bądź też zaoszczędzić pieniądze na „Bibe”.. W każdym razie przy niej stawiam spory znak zapytania.
9 Teoria Chaosu.
W naukach ścisłych teoria chaosu próbuje opisać wpływ pozornie niewielkich zaburzeń na skomplikowane układy. Myślę że fascynaci tej teorii byliby zachwyceni grą Andzi Jelavic.. Przykładowo: próba przewidziana tego, w jaki sposób rozegra kontrę graniczy niemal z cudem, choć jak rozpoczyna bieg z piłką to można w miarce spokojnie obstawiać ze punktów z tej akcji nie zdobędziemy. (w końcu tyle rzeczy może się wydarzyć po drodze..) Nie chce mi się nad nie po raz kolejny znęcać, jest jaka jest, sezon dobrze rozpoczęła i dobrze skończyła, w pozostałych 46 spotkaniach głównie irytowała. Medal ma. Premie pewnie też. Można dokupić jeszcze jakieś kwiatki i powiedzieć że miło ja jeszcze będzie kiedyś zobaczyć. Ale już w innym zespole.
10-11 Porodówka
Janell Burse i Dorota Gburczyk-Sikora. Obie w pierwszej części sezonu grały sporo, by w styczniu przerwać karierę ze względu na ciąże. Medal im się wiec należy jak najbardziej, ale kontrakt już niekoniecznie
12-15 Grupa turystyczna
W tym roku tworzyły ją: Maja Vucurovic, Agnieszka Śnieżek, Katarzyna Gawor i Paulina Gajdosz. Sprawdziły się w tej roli równie dobrze jak ich poprzedniczki. I pewnie jak i następczynię.
Trener.
Paradoksalnie najbardziej kontrowersyjna postać w drużynie. Dysputy na temat tego czy osiągnął w tym sezonie sukces czy tez tylko wykonał plan minimum pewnie będą trwały jeszcze długo. Jak dla mnie zrobił swoje, ale nie „tylko” a „aż”. Bo zdobycie krajowego mistrzostwa w połączeniu z awansem do 8-ki euroligi to wyniki, do których dążyliśmy od kilku sezonów za każdym razem bezskutecznie. Tym razem się udało. Ligę wygraliśmy łatwo, ale ponoć z takim składem to nic trudnego. Może to i prawda. Awans do 8-ki euroligi już takim hop-siup nie był. Zwłaszcza gdy się uwzględni fakt, ze przez większość rundy zasadniczej nasz skład bynajmniej nikogo w europie na kolana rzucić nie mógł. Jelavic, Phillips, Burse + 5 Polek (Ewka, Lecia, Paula, Krężel i Doris) to może dobrze wygląda w lidze, ale gdy się porówna ze składami zespołów Rosyjskich, Tureckich, Hiszpańskich a także Famili Schio czy Pragi to już większego wrażenia nie robi. Ba, nawet styczniowe wzmocnienia, czyli duet Leuchanka czy Powell to też nie światowy top.. bo z całym szacunkiem dla nich, a także dla Erin czy Ewki to takie panie jak: Taurasi, Parker, Catchings, LJ, Taylor, Charles, Fowles, Augustus, Lyttle, McCouthry, Dumerc, Gruda, Bird, Dupree, Pondexter czy Douglas, znaczą w światowym koszu jednak trochę więcej.
Nie mieliśmy wiec – na poziomie euroligowym - „samograja”, tam musieliśmy liczyć na zespół, na dodatek budowany właściwie od nowa w styczniu. A w takim wypadku trudno nie docenić roli trenera. Tak samo jak trudno podważyć fakt, że 5 miejsce, jakie zajmujemy obecnie w rankingu FIBA (tylko z uczestnikami F4 a przed np. Fenerbahce, Bourges, Familią, Pragą czy Orenburgiem), a które jest zasługą głownie 2 ostatnich sezonów a wiec i Hernandeza jest naszym olbrzymim sukcesem, podobnie zresztą jak i bilans 22-10 w dwóch ostatnich sezonach..
Nie znaczy to oczywiście ze Hernandez jest bez wad, ze nie popełnia on błędów, ze wszystkie elementy gry naszego zespołu działają perfekcyjnie. W dalszym ciągu np. słabo bronimy strefą, w dalszym ciągu mamy problemy z gra przeciwko zespołom grającym niskim składem, w dalszym ciągu kiepsko rozgrywamy końcówki spotkań. Ale tez sporo elementów uległo znacznej poprawi: w tym sezonie dużo lepiej broniliśmy, nauczyliśmy się co najmniej przyzwoicie rozbijać strefę, poprawiliśmy zastawianie na bronionej tablicy itd. Mówiąc inaczej – widać ze zespól się rozwinął, i to mimo tego ze miał bardzo mało okazji do wspólnego trenowania. Dlatego – skoro to już potwierdzona informacja – cieszę się ze duet trenerski zostaje, jeśli nie będzie tez większej rewolucji w składzie to licze na dalszy rozwój tej drużyny pod ich przewodnictwem. W przyszłym sezonie powinno to zaowocować to zarówno ładniejsza dla oka grą jak i kolejnymi sportowymi sukcesami.
Cel: MP i Stambuł
Obrona tytułu to cel oczywisty, ale dlaczego Stambuł? Ano dlatego że spodziewam się iż to właśnie to Tureckie miasto będzie w przyszłym sezonie gościć najlepsze zespoły europy w kończącym sezon F8. Fenerbahce już od lat dobija się do czołówki, inwestuje w zespół ogromne pieniądze a na dodatek niedawno dodano tam do użytku piękną nową halę. Myśle że te działania zostaną „nagrodzone” przez FIBA przyznaniem organizacji turnieju finałowego, zwłaszcza ze potencjalni najgroźniejsi konkurenci (czyli drużyny Hiszpańskie i Rosyjskie) już organizowali F4 w 4 ostatnich sezonach. Wiec teraz czas IMO na Turcje. Ale samo miejsce rozgrywania tego turnieju to sprawa marginalna. Ważne by wśród jego uczestników znalazła się Wisła, i to nie w roli kopciuszka jak rok temu, ale w roli zespołu z którym wszyscy musza się liczyć.
Rzecz jasna nie będziemy z całą pewności należeli do głównych faworytów rozgrywek: Jekaterinburg, Walencja, Fenerbahce pewnie staną na rzęsach by końcowy sukces stał się ich udziałem, z nimi rywalizować nam będzie bardzo ciężko. Oprócz nich w stawce będzie tez zapewne kolejne kilka (8-10) zespołowa o porównywalnych do nas możliwościach i aspiracjach. I trzeba zrobić wszystko by być do rywalizacji właśnie z nimi jak najlepiej przygotowanym. Naszym atutem powinno być rozstawienie w losowaniu – jeśli FIBA przyjmie taka zasadę podziału na koszyki jak ostatnio, to znajdziemy się w 2-gim, obok Walencji i Fenerbahce co już na starcie ustawi nas w niezłej sytuacji. Jesli jeszcze po raz kolejny uśmiechnie się do nas szczęście w losowaniu, to jako pierwszy cel powinniśmy sobie postawić osiągniecie bilansu 10-4., bo prawdopodobnie taki dorobek powinien wystarczyć do posiadania przewagi własnego parkietu w pierwszej (a zarazem jedynej) rundzie PO. Bo ile znaczy dla naszego zespołu gra w hali przy r22 nie musze nikomu tłumaczyć.
O swojej wizji składu już pisałem, wiec nie będę się ponownie rozpisywał na ten temat.. licze że w tym roku nie będzie rewolucji, ze zostanie większość obecnego składu a podstawowym wzmocnieniem powinna być nowa rozgrywająca. Mam nadzieję ze już najbliższe dni przyniosą nam pozytywne informacje z rynku transferowego, a poki co cieszmy się tym co osiągnęliśmy w ostatnim okresie.. mamy 21 tytułów MP, mamy coraz mocniejszą pozycje w europie.. Biała Gwiazda świeci znów pełnym blaskiem – oby ten stan trwał jak najdłużej.
Wreszcie! Po 6 latach prób udało nam się osiągnąć to, do czego dążyliśmy: połączyliśmy sukces na ligowych parkietach z bardzo dobrym wynikiem w eurolidze. Do tej pory zawsze czegoś nam brakowało, jak sięgaliśmy po mistrzostwo to 1 runda PO euroligi okazywała się nie do przejścia, jak rok temu poszaleliśmy w pucharze to liga zakończyła się klapą.. Teraz jedynie z lekkim żalem możemy spoglądać na PP, bo wynik osiągnięty w 2 kluczowych rozgrywkach musi cieszyć.
Liga
Ona była dla nas priorytetem. Po 2 fatalnych sezonach po prostu nie mogliśmy sobie pozwolić na kolejną wpadkę. Zdobycie mistrzostwa – lub przynajmniej dającego euroligę awansu do finału PLKK – było wręcz koniecznością. I co by nie mówić cel ten zrealizowaliśmy dość łatwo. W 33 spotkaniach jedynie 3-krotnie doznawaliśmy goryczy porażki, przy czym za każdym razem naszym pogromcą okazywała się inna drużyna: w 1 rundzie ograł nas Gorzów, w drugiej Lotos a w PO jedno zwycięstwo padło łupem Polkowic. 30 pozostałych gier rozstrzygnęliśmy już na własną korzyść, przy czym z reguły wygrane te przychodziły nam dość łatwo.
Euroligi
Tutaj długo nie było tak różowo. Budowanie składu głownie pod kątem ligi, w połączeniu z mniej lub bardziej uciążliwymi zrządzeniami losu (kontuzja Basko, będąca myślami w innym świecie Burse, drobniejsze urazy innych zawodniczek) znacznie ograniczyło nasze euroligowe możliwości w 1 fazie sezonu, efektem czego były 3 porażki w 8 rozegranych spotkaniach. W drugiej części rozgrywek pewnie byłoby nie lepiej, ale nastąpił dla nas korzystny splot okoliczności: informacja o ciąży Burse pokryła się z kłopotami finansowymi Gorzowa, dzięki czemu słabo grająca w tym sezonie amerykankę udało się zastąpić Jeleną Leuchanką. Ta zmiana miała dla nas kluczowe znaczenie, bo nie dość ze wzmocniła nas na pozycji centra, to jeszcze umożliwiła gre w eurolidze pełnym składem, co bardzo szybko przełożyło się na wyniki. Wygraliśmy najpierw w Rydze, później w Koszycach, a w 1 rundzie PO zdobyliśmy cenny skalp w rosyjskim Orenburgu. I gdy wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku zaczęły sypać się kontuzje naszych gwiazd.. Leuchanka, Powell, Philips.. bez ich pełnej dyspozycji nie byliśmy w stanie poważnie zagrozić Salamance i jak najbardziej zasłużenie odpadliśmy z tej rywalizacji.
PP
Rozgrywki drugoplanowe.. rozgrywki które wiele klubów odpuszcza.. rozgrywki które przez sporą rzeszę kibiców traktowane jako zło „nie-wiadomo-czemu” konieczne.. O dziwo to głownie przez porażkę w tych rozgrywkach pojawiają się głosy że Hernandez zawalił kolejny sezon :O
Oczywiście, półfinałową porażkę z Toruniem wypada uznać za dużą wpadkę. Mieliśmy w tym sezonie na tyle silny skład, że nawet grając bez Ewki powinniśmy wygrać ten mecz, a dzień później ograć także i Lotos. Nie udało się, może byliśmy za mało skoncentrowani, może rywal miał „dzień konia”.. to bez znaczenia. Szkoda zmarnowanej szansy na podwójna koronę, ale jednak trudno tą jedną porażką przekreślać cały, jakże udany dla nas sezon.
Czas na indywidualne cenzurki. Kolejność nie przypadkowa..
1. Znaczy Kapitan
Czyli Ewelina Kobryn. Stawiam ją na pierwszym miejscu w tym zestawieniu, mimo że za MVP całych rozgrywek uważam Erin, ze względu na jej poświęcenie w końcowej fazie sezonu oraz na wpływ, jaki wywierała na całą drużynę. Kluczowym momentem dla niej była w tym sezonie ciąża Doris, bo dzięki niej została mianowana kapitanem drużyny co podziałało na nią rewelacyjnie. Widać było, że ta nominacja bardzo ją dowartościowała, bo Ewka robiła co mogła by ze swojej nowej roli wywiązać się jak najlepiej i wychodziło jej to nadzwyczaj dobrze. A że sportowo zrobiła kolejny krok naprzód (poprawiła półdystans i gre w obronie, łapie mniej głupich fauli) i już mocno zadomowiła się w europejskiej czołówce na swojej pozycji to zasłużenie spływały na nią kolejne wyróżnienia: dostała nominacje do meczu gwiazd euroligi, podpisała kontrakt w WNBA no i mogła jako kapitan podnieść puchar za zdobyte właśnie mistrzostwo. Brawo pani Kapitan, oby tak dalej!
2. Eta Phillips.
Tymi słowami rosyjski komentator podsumował kolejna trójkę rzuconą przez Erin Orenburgowi. Trojkę, która przypieczętowała nas awans do kolejnej rundy PO euroligi. Australijka zagrała w tym spotkaniu fenomenalnie, zdobyła 22 punkty trafiając 6 trójek na 7 oddanych prób, ale to nie to spotkanie świadczy o jej klasie, ale cały sezon grany na bardzo wysokim i równym poziomie. W pierwszej jego części była naszym niekwestionowanym liderem, będąc niemal nie do zatrzymania dla rywalek: rzucała, zbierała, asystowała.. Po styczniowych zmianach, a zwłaszcza po lutowym urazie trochę jej forma opadła, w PO już nie „szalała” na parkiecie jak wcześniej, ale swoje i tak robiła. Jedyny większy minus to kwestia rozgrywania ostatnich akcji w meczu. Brała się za to Erin kilkakrotnie, nie trafiając do kosza ani razu, tym niemniej uważam że w przekroju całego sezonu to ona była najlepsza i najrówniejsza zawodniczką ligi. Oczywiście też powinna zostać, mimo braku europejskiego paszportu.
3. Gwiazd(ork)a?
Jelena Leuchanka. Przyszła do nas w styczniu z przeżywającego finansowe problemy Gorzowa. W tamtym klubie dorobiła się opinii gwiazdorki rozbijającej zespół od środka, u nas sezon skończyła ze statusem gwiazdy i tytułem (jak najbardziej zasłużonym) MVP finałowej rozgrywki z Polkowicami. Która opinia jest prawdziwa? Chyba trudno jednoznacznie stwierdzić. Niepodważalnym faktem są olbrzymie koszykarskie umiejętności Białorusinki, niewątpliwie należy ona do ścisłego europejskiego topu zawodniczek na swojej pozycji, a jak się patrzy na jej zaangażowanie w grze na parkiecie to trudno też odmówić jej i sportowej ambicji. Jak się zachowuje w szatni tego nie wiem, zespołu nie zniszczyła choć pewnie jakieś swoje „fochy” ma. Ale jeśli z nimi nie przesadza (a chyba nie skoro chcemy przedłużyć z nią umowę) to można to jej wybaczyć i parafować umowę na kolejny sezon, bo lepszego centra z europejskimi papierami nie ściągniemy.
4. Czwarta do brydża.
Nicole Powell. Do brydża potrzeba czwórki, bo granie „z dziadkiem” niszczy przyjemność gry tak jak granie z Jelavic na parkiecie. W koszu ideałem jest wyrównana piątka, ale posiadanie takowej wysokim poziomie to już naprawdę spore koszty wiec musieliśmy się zadowolić „jedynie” 4 pań z górnej półki. Ta 4-tą była właśnie Nicole Powell i jeśli można mieć jakieś wątpliwości, co do sensu zatrzymania którejś z tych pań to właśnie dotyczyłyby one Amerykanki. Miała być bowiem strzelcem wyborowym, ale jej działa jednak trochę za często się zacinały, zwłaszcza w końcówce sezonu. Wychodził jej wówczas rzutowo mniej więcej co 3-ci mecz co można przyjmować z lekkim niedosytem, ale oceniając ją trzeba tez uwzględnić dwie sprawy. Pierwszym jest kontuzja, która przytrafiła się jej po konfrontacji Orenburgiem, a drugą całokształt jej gry. W przeciwieństwie powie do Katki czy Izi z poprzedniego sezonu, jej przydatność dla zespołu nie ograniczała się jedynie do trafiania do kosza, dokładała, bowiem bardzo dużo czy to w grze obronnej, czy to w walce na deskach. Na dodatek widać było od początku że żyję tą grą, od pierwszych spotkań w naszych barwach starała się dzielić z koleżankami swoim doświadczeniem, pomagała im się ustawiać na parkiecie itd.. Patrząc na jej zaangażowanie w grę aż trudno uwierzyć ze trafiła do nas a nie do Gorzowa. Dlatego też jak dla mnie powinna zostać, bo swoje i tak robi a rzut wcześniej czy później zacznie jej „siedzieć”.
5 Wiślaczka?
Paulina Pawlak. Nagłówek tak trochę z przekory.. z całego zacnego grona która dotarło do nas z Lotosu to właśnie Paula zawsze mi się najbardziej kojarzyła z żółto-niebieskimi barwami Gdyńskiego zespołu. A teraz to właśnie ją najczęściej widuję na hali przy R22 na meczach rezerw czy koszykarzy.. Trochę to dziwny widok, ale p aomału się przyzwyczajam jest o tyle łatwiej że jednak wnosi ona sporo dobrego do gry drużyny. Miała bardzo udany początek sezonu, potem nastąpił dość wyraźny kryzys (zwłaszcza rzutowy), który trwał do meczu w Orenburgu. W tym spotkaniu zagrała kapitalnie i od tego momentu jej forma znów wróciła do tej z pierwszych tygodni rozgrywek. Spośród ligowych rywali niewątpliwie najbardziej upodobała sobie trafianie do kosza Lotosu.., w meczach przeciwko swojemu byłemu zespołowi zdobyła w sumie 50 pkt, trafiając 10 . Ogólnie był to dobry sezon w jejtrojek na 24 próby. Nieźle wykonaniu, nieźle prowadziła grę, nie miała problemów z wyprowadzaniem piłki z własnej połowy, ograniczyła do minimum głupie straty, potrafiła ładnie asystować no i parę punkcików też z reguły dorzucała. Swoja konkurentkę na pozycji nr 1 zdystansowała wyraźnie.. Oczywiście nie jest ona „jedynką” marzeń, potrzebujemy rozgrywającej z ciut wyższej półki, ale do roli zmienniczki nadaje się doskonale. Więc ją też chętnie zobaczę w przyszłym sezonie w naszych barwach, niech tylko jednak nauczy się poprawnie słów wiślackiego hymnu
6 Jezu, to znowu się stało.
I tym razem nie chodzi o przegrany przez Lotos w dramatycznych okolicznościach finał PLKK, ale o kolejną kontuzję Leci. O tym, że jest zawodniczką podatną na kontuzje wiedzą chyba wszyscy, podobnie zresztą jak i o fatalnym stanie jej kolan. W tym sezonie długo było w miarę ok., ale w ostatniej chwili znów kolano „padło”.. szkoda tej zawodniczki, bo potencjał ma bardzo duży, ale problemy z kontuzjami bardzo hamują jej rozwój. W tym sezonie grała tak sobie. Pokazywała to z czego słynęła z Gdyni: z jednej strony duża waleczności, bardzo dobra gra na atakowanej desce, z drugiej „grzyby” spod obręczy i „dziurawe” ręce. Tą ostatnią rzecz powinna trenować na okrągło, nawet teraz, podczas leczenia kontuzji kolana, tak by wreszcie piłka kleiła się je do reki przy zbiorkach, a nie przeciekała przez nie jak woda. Jej losy w przyszłym sezonie zależą głównie od stanu kolan. Liczę że jednak będzie w stanie w miarę szybko wrócić do gry, bo już przyzwyczaiłem się do obecności jej rodziców w większości hal do których zdarza mi się zawitać na kibicowskim szlaku.
7 Korzeń.
Klasyczny. Wiślacki. Katarzyna Krężel. Po latach tułaczki powróciła do hali w której tryumfy świeciła jej mama i dołożyła swoją cegiełkę do odzyskania przez nasz klub mistrzowskiej korony. Jej rola w zespole jest niewdzięczna: wchodząc na boisko musi w ciągu kilku akcji pokazać, że jest w stanie coś w nieść do gry. Jak jej się to nie uda to siada na ławie. Z tą rolą nie poradziło sobie wiele jej polskich poprzedniczek (Skorek, Kułaga, Czarnecka, czy nawet Pałka), które szybko spalały się psychicznie. Na ich tle Kaśką wypadła przywozicie, choć z drugiej strony nie wnosiła do gry tyle co np. Katka Zohnova. Na jej plus trzeba zaliczyć ze w trakcie sezonu zanotowała spory progres w dwóch kwestiach: w grze obronnej i w .. kondycji. Na początku sezonu po 5 minutach przebywania na parkiecie wyglądała ja Justyna Kowalczyk na finiszu ostatniego etapu Tour-de-Ski a pod koniec rozgrywek już i kwadrans był w jej „zasięgu” W jej przypadku też jestem za daniem jej szansy w kolejnym sezonie, zwłaszcza że nie wiedzę innej polki dającej gwarancje lepszej gry w jej roli.
8. Globtroterka
Gunta Basko. Choć Łotwa leży relatywnie blisko Polski to droga Gunty z Rygi do Krakowa była dość długa kręta, gdyż wiodła kolejno przez USA, Francje, Hiszpanie i w końcu Włochy. Tyle kolejnych krajów Łotyszka musiała zwiedzić by wreszcie cieszyć się z tytułu mistrzowskiego.. Myślę że przez to smakuje jej on wyjątkowo dobrze, choć nie ona była kluczową postacia naszego zespołu. Wpływ na taki stan rzeczy miała co prawda kontuzja której nabawiła się w meczu z Lotosem, ale raczej trudno przypuszczać by i bez niej grała ona pierwsze skrzypce. Po prostu Powell i Phillips to zawodniczki o 1 klasę od niej lepsze. Mają ten koszykarki „błysk” którego Łotyszka nie posiada. Co nieznaczny że jest słaba zawodniczką. Umie sporo, gra w sposób irytujący dla rywali, potrafi trafić trojkę jak i wkręcić się w tłoku pod kosz. Gorzej natomiast wyglądała gra w obronie gdzie bardzo często nie nadążała za swoja rywalką (tu jakimś usprawiedliwieniem jest kontuzja). Ogólnie rzecz biorąc jest zawodniczką pożyteczną i można rozważyć pozostawienie jej w drużynie. Pytanie tylko czy nie da się za jej pensje pozyskać kogoś lepszego, lub przynajmniej młodszego, bądź też zaoszczędzić pieniądze na „Bibe”.. W każdym razie przy niej stawiam spory znak zapytania.
9 Teoria Chaosu.
W naukach ścisłych teoria chaosu próbuje opisać wpływ pozornie niewielkich zaburzeń na skomplikowane układy. Myślę że fascynaci tej teorii byliby zachwyceni grą Andzi Jelavic.. Przykładowo: próba przewidziana tego, w jaki sposób rozegra kontrę graniczy niemal z cudem, choć jak rozpoczyna bieg z piłką to można w miarce spokojnie obstawiać ze punktów z tej akcji nie zdobędziemy. (w końcu tyle rzeczy może się wydarzyć po drodze..) Nie chce mi się nad nie po raz kolejny znęcać, jest jaka jest, sezon dobrze rozpoczęła i dobrze skończyła, w pozostałych 46 spotkaniach głównie irytowała. Medal ma. Premie pewnie też. Można dokupić jeszcze jakieś kwiatki i powiedzieć że miło ja jeszcze będzie kiedyś zobaczyć. Ale już w innym zespole.
10-11 Porodówka
Janell Burse i Dorota Gburczyk-Sikora. Obie w pierwszej części sezonu grały sporo, by w styczniu przerwać karierę ze względu na ciąże. Medal im się wiec należy jak najbardziej, ale kontrakt już niekoniecznie
12-15 Grupa turystyczna
W tym roku tworzyły ją: Maja Vucurovic, Agnieszka Śnieżek, Katarzyna Gawor i Paulina Gajdosz. Sprawdziły się w tej roli równie dobrze jak ich poprzedniczki. I pewnie jak i następczynię.
Trener.
Paradoksalnie najbardziej kontrowersyjna postać w drużynie. Dysputy na temat tego czy osiągnął w tym sezonie sukces czy tez tylko wykonał plan minimum pewnie będą trwały jeszcze długo. Jak dla mnie zrobił swoje, ale nie „tylko” a „aż”. Bo zdobycie krajowego mistrzostwa w połączeniu z awansem do 8-ki euroligi to wyniki, do których dążyliśmy od kilku sezonów za każdym razem bezskutecznie. Tym razem się udało. Ligę wygraliśmy łatwo, ale ponoć z takim składem to nic trudnego. Może to i prawda. Awans do 8-ki euroligi już takim hop-siup nie był. Zwłaszcza gdy się uwzględni fakt, ze przez większość rundy zasadniczej nasz skład bynajmniej nikogo w europie na kolana rzucić nie mógł. Jelavic, Phillips, Burse + 5 Polek (Ewka, Lecia, Paula, Krężel i Doris) to może dobrze wygląda w lidze, ale gdy się porówna ze składami zespołów Rosyjskich, Tureckich, Hiszpańskich a także Famili Schio czy Pragi to już większego wrażenia nie robi. Ba, nawet styczniowe wzmocnienia, czyli duet Leuchanka czy Powell to też nie światowy top.. bo z całym szacunkiem dla nich, a także dla Erin czy Ewki to takie panie jak: Taurasi, Parker, Catchings, LJ, Taylor, Charles, Fowles, Augustus, Lyttle, McCouthry, Dumerc, Gruda, Bird, Dupree, Pondexter czy Douglas, znaczą w światowym koszu jednak trochę więcej.
Nie mieliśmy wiec – na poziomie euroligowym - „samograja”, tam musieliśmy liczyć na zespół, na dodatek budowany właściwie od nowa w styczniu. A w takim wypadku trudno nie docenić roli trenera. Tak samo jak trudno podważyć fakt, że 5 miejsce, jakie zajmujemy obecnie w rankingu FIBA (tylko z uczestnikami F4 a przed np. Fenerbahce, Bourges, Familią, Pragą czy Orenburgiem), a które jest zasługą głownie 2 ostatnich sezonów a wiec i Hernandeza jest naszym olbrzymim sukcesem, podobnie zresztą jak i bilans 22-10 w dwóch ostatnich sezonach..
Nie znaczy to oczywiście ze Hernandez jest bez wad, ze nie popełnia on błędów, ze wszystkie elementy gry naszego zespołu działają perfekcyjnie. W dalszym ciągu np. słabo bronimy strefą, w dalszym ciągu mamy problemy z gra przeciwko zespołom grającym niskim składem, w dalszym ciągu kiepsko rozgrywamy końcówki spotkań. Ale tez sporo elementów uległo znacznej poprawi: w tym sezonie dużo lepiej broniliśmy, nauczyliśmy się co najmniej przyzwoicie rozbijać strefę, poprawiliśmy zastawianie na bronionej tablicy itd. Mówiąc inaczej – widać ze zespól się rozwinął, i to mimo tego ze miał bardzo mało okazji do wspólnego trenowania. Dlatego – skoro to już potwierdzona informacja – cieszę się ze duet trenerski zostaje, jeśli nie będzie tez większej rewolucji w składzie to licze na dalszy rozwój tej drużyny pod ich przewodnictwem. W przyszłym sezonie powinno to zaowocować to zarówno ładniejsza dla oka grą jak i kolejnymi sportowymi sukcesami.
Cel: MP i Stambuł
Obrona tytułu to cel oczywisty, ale dlaczego Stambuł? Ano dlatego że spodziewam się iż to właśnie to Tureckie miasto będzie w przyszłym sezonie gościć najlepsze zespoły europy w kończącym sezon F8. Fenerbahce już od lat dobija się do czołówki, inwestuje w zespół ogromne pieniądze a na dodatek niedawno dodano tam do użytku piękną nową halę. Myśle że te działania zostaną „nagrodzone” przez FIBA przyznaniem organizacji turnieju finałowego, zwłaszcza ze potencjalni najgroźniejsi konkurenci (czyli drużyny Hiszpańskie i Rosyjskie) już organizowali F4 w 4 ostatnich sezonach. Wiec teraz czas IMO na Turcje. Ale samo miejsce rozgrywania tego turnieju to sprawa marginalna. Ważne by wśród jego uczestników znalazła się Wisła, i to nie w roli kopciuszka jak rok temu, ale w roli zespołu z którym wszyscy musza się liczyć.
Rzecz jasna nie będziemy z całą pewności należeli do głównych faworytów rozgrywek: Jekaterinburg, Walencja, Fenerbahce pewnie staną na rzęsach by końcowy sukces stał się ich udziałem, z nimi rywalizować nam będzie bardzo ciężko. Oprócz nich w stawce będzie tez zapewne kolejne kilka (8-10) zespołowa o porównywalnych do nas możliwościach i aspiracjach. I trzeba zrobić wszystko by być do rywalizacji właśnie z nimi jak najlepiej przygotowanym. Naszym atutem powinno być rozstawienie w losowaniu – jeśli FIBA przyjmie taka zasadę podziału na koszyki jak ostatnio, to znajdziemy się w 2-gim, obok Walencji i Fenerbahce co już na starcie ustawi nas w niezłej sytuacji. Jesli jeszcze po raz kolejny uśmiechnie się do nas szczęście w losowaniu, to jako pierwszy cel powinniśmy sobie postawić osiągniecie bilansu 10-4., bo prawdopodobnie taki dorobek powinien wystarczyć do posiadania przewagi własnego parkietu w pierwszej (a zarazem jedynej) rundzie PO. Bo ile znaczy dla naszego zespołu gra w hali przy r22 nie musze nikomu tłumaczyć.
O swojej wizji składu już pisałem, wiec nie będę się ponownie rozpisywał na ten temat.. licze że w tym roku nie będzie rewolucji, ze zostanie większość obecnego składu a podstawowym wzmocnieniem powinna być nowa rozgrywająca. Mam nadzieję ze już najbliższe dni przyniosą nam pozytywne informacje z rynku transferowego, a poki co cieszmy się tym co osiągnęliśmy w ostatnim okresie.. mamy 21 tytułów MP, mamy coraz mocniejszą pozycje w europie.. Biała Gwiazda świeci znów pełnym blaskiem – oby ten stan trwał jak najdłużej.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 101 gości
