Co słychać w Wiśle?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Wiśle?
OK, rozpędziłem się za bardzo, nadinterpretując to co kiedyś napisał Kuba w wątku o CCC. Szukałem też teraz informacji o niej, ale głucha cisza od blisko miesiąca. Co nie zmienia faktu, że według mnie nie jest to zawodniczka na tym poziomie co Perovanovic, której potencjał nie był w poprzednim sezonie odpowiednio w Polkowicach wykorzystywany.
Kilka słów o wyniku męskiej kadry na Eurobaskecie:
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
https://nowe-refleksje.blogspot.com/202 ... y.html?m=0
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Piotr Dunin - Suligostowski: Nie stoimy na straconej pozycji
Przed koszykarkami Wisły Can-Pack Kraków szalenie ważne dwa tygodnie. Najpierw, w sobotę, ligowy klasyk z CCC Polkowice, a następnie - dwa lub trzy mecze przeciwko Bourges Basket w play off Euroligi.
(...)
Generalny Menager Wisły Can-Pack, Piotr Dunin - Suligostowski, jest jednak przekonany, że sobotni mecz okaże się emocjonującym widowiskiem: "Myślę, że, mimo wszystko, obu drużynom zależeć będzie na wygranej, która będzie dawać dużą przewagę psychologiczną. Z naszej strony będzie to walka na 100%. Mamy swoje powody, by wiele udowodnić zespołowi z Polkowic. Zapewne gorąca atmosfera na trybunach również wyzwoli w naszych dziewczynach dodatkowe siły oraz chęć wykazania wyższości i zrewanżowania się za porażkę z pierwszej rundy."
(...)
Więcej na WislaLive.pl
Przed koszykarkami Wisły Can-Pack Kraków szalenie ważne dwa tygodnie. Najpierw, w sobotę, ligowy klasyk z CCC Polkowice, a następnie - dwa lub trzy mecze przeciwko Bourges Basket w play off Euroligi.
(...)
Generalny Menager Wisły Can-Pack, Piotr Dunin - Suligostowski, jest jednak przekonany, że sobotni mecz okaże się emocjonującym widowiskiem: "Myślę, że, mimo wszystko, obu drużynom zależeć będzie na wygranej, która będzie dawać dużą przewagę psychologiczną. Z naszej strony będzie to walka na 100%. Mamy swoje powody, by wiele udowodnić zespołowi z Polkowic. Zapewne gorąca atmosfera na trybunach również wyzwoli w naszych dziewczynach dodatkowe siły oraz chęć wykazania wyższości i zrewanżowania się za porażkę z pierwszej rundy."
(...)
Więcej na WislaLive.pl


WislaLive.pl
Re: Co słychać w Wiśle?
"Myślę, że, mimo wszystko, obu drużynom zależeć będzie na wygranej, która będzie dawać dużą przewagę psychologiczną. Z naszej strony będzie to walka na 100%. Mamy swoje powody, by wiele udowodnić zespołowi z Polkowic. Zapewne gorąca atmosfera na trybunach również wyzwoli w naszych dziewczynach dodatkowe siły oraz chęć wykazania wyższości i zrewanżowania się za porażkę z pierwszej rundy."
Coz, wlasnie takiego podejścia jak powyżej bardzo sie obawiam przed sobotnim spotkaniem.. spotkaniem ktorego mam dosc juz przed jego rozpoczęciem, spotkania w ktorym duzo wiecej możemy przegrać niz wygrac. I bynajmniej nie chodzi o wynik koncowy.
Jedna kwestia to trybuny.. jak wiadomo kibice z Polkowic maja na ten mecze nie zostać wpuszczeni, ale to dla nich i tak relatywnie mała strata. Natomiast jestem przekonany ze ten klub będzie liczył że z naszej strony dojdzie do jakis "incydentów" ktore mógłbym potem wykorzystać w ewentualnej rywalizacji w PO.
Kwestia druga to aspekt sportowy. Był taki mecz, 4 sezony temu z Lotosem Gdynia. Tez w naszej hali, tez o w praktyce o nic. Nie trzeba było wiele, bo zobaczyć ze wówczas tylko jedna druzyna grała na 100% - nasza. Gdynianki podeszły do tego spotkania bardzo luźno, ważniejsze spotkania miały dopiero nadejść. Ten konkretny mecz wygraliśmy i na trybunach zapanowała euforia jakbyśmy zdobyli właśnie kolejnego mistrza. A ja byłem zirytowany jak chyba nigdy wcześniej czy pozniej podczas spotka przy R22. Czułem sie jak na Titanicu - statek zmierzał na gore lodową a na pokładzie trwała zabawa w najlepsze... Pare tygodni pozniej, juz w PO Lotos rozjechał nas jak chciał.
Teraz obawiam sie podobnego meczu, a takie wypowiedzi jak Dunina tylko wzmacniają moje przekonania. My zapewne będziemy chieli "cos udowodnic". Polkowice - jesli sa madre - juz niekoniecznie.. Bo wygranym tego meczu bedzie nie ta drużyna ktora zdobędzie więcej punktów, a ta która lepiej ten mecz wykorzysta w dłuższej perspektywie: najpierw zaoszczędzi trochę sił przed kluczowymi meczami w eurolidze w przyszłym tygodniu (btw.. az się prosiło by oba kluby się dogadały i przyspieszyły ten mecz o 2 czy 3 dni..), a potem wyciągnie lepsze wnioski przed tymi juz istotnymi spotkaniami do których może dojść i w PP i w finale ligi.
A tekst o przewadze psychicznej.. po wspomnianym spotkaniu z Lotosem tez padał.. co na ona dała? Dokładnie tyle samo co 5 kolejnych wygranych Lotosu nad nami sezon wcześniej. Absolutnie nic. Takie zwycięstwa, maja często wrecz działanie odwrotne, dekoncentrujące bo dające fałszywe poczucie wyższości. Zwłaszcza wówczas gdy rywal jest swiadom ze nie grał na 100%.
Coz.. chciałbym aby ten mecz był traktowany przez nas jako etap przygotowań do prawdziwych batalii, bo jeśli mamy Polkowicom cos udowadniać to nie w ta sobote, a dopiero w kolejnych spotkaniach..
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
- Marco
- Junior
- Posty: 2575
- Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
- Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
- Kontaktowanie:
Re: Co słychać w Wiśle?
Polecam
Niski poziom sędziowania w Polsce to duży problem
W Toruniu jest Pan już niemal 5 lat. Czy można powiedzieć, że czuje się Pan w tym mieście, jak w domu?
Nie aż tak, jak w domu, ale myślę, że jest bardzo dobrze, ludzie są tam bardzo mili, mam wielu przyjaciół.
Podobno swego czasu miał Pan ofertę z Anwilu Włocławek? Czy w ogóle rozważa Pan pracę w koszykówce męskiej?
Powiem szczerze, że nie otrzymałem z Anwilu konkretnej oferty, bardziej to były medialne spekulacje. Cieszyłem się jednak z tego, że dziennikarze brali mnie pod uwagę, jeśli chodzi o pracę w tak renomowanym zespole męskiej ekstraklasy. Pracowałem już kiedyś w męskiej koszykówce i wiem, że dużo łatwiej pracować z mężczyznami niż z kobietami. Jednak zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu porozumiałem się już z Energą co do dalszej współpracy, więc nie interesowały mnie inne oferty.
A jak zareagowałby Pan na ewentualną propozycję objęcia reprezentacji Polski koszykarek?
Przede wszystkim obecnie polska kadra ma znakomitego trenera. Jacek Winnicki najlepiej wie, jak pracować z najlepszymi polskimi zawodniczkami. Dlatego w tej chwili w ogóle nie zastanawiam się nad tym. Myślę, że jakakolwiek propozycja objęcia reprezentacji to duże wyróżnienie dla każdego szkoleniowca, więc dla mnie również takim byłaby.
Cały wywiad z Elmedinem Omaniciem http://wislalive.pl/news/niski_poziom_sedziowania_w_polsce_to_duzy_problem-1411/
Niski poziom sędziowania w Polsce to duży problem
W Toruniu jest Pan już niemal 5 lat. Czy można powiedzieć, że czuje się Pan w tym mieście, jak w domu?
Nie aż tak, jak w domu, ale myślę, że jest bardzo dobrze, ludzie są tam bardzo mili, mam wielu przyjaciół.
Podobno swego czasu miał Pan ofertę z Anwilu Włocławek? Czy w ogóle rozważa Pan pracę w koszykówce męskiej?
Powiem szczerze, że nie otrzymałem z Anwilu konkretnej oferty, bardziej to były medialne spekulacje. Cieszyłem się jednak z tego, że dziennikarze brali mnie pod uwagę, jeśli chodzi o pracę w tak renomowanym zespole męskiej ekstraklasy. Pracowałem już kiedyś w męskiej koszykówce i wiem, że dużo łatwiej pracować z mężczyznami niż z kobietami. Jednak zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu porozumiałem się już z Energą co do dalszej współpracy, więc nie interesowały mnie inne oferty.
A jak zareagowałby Pan na ewentualną propozycję objęcia reprezentacji Polski koszykarek?
Przede wszystkim obecnie polska kadra ma znakomitego trenera. Jacek Winnicki najlepiej wie, jak pracować z najlepszymi polskimi zawodniczkami. Dlatego w tej chwili w ogóle nie zastanawiam się nad tym. Myślę, że jakakolwiek propozycja objęcia reprezentacji to duże wyróżnienie dla każdego szkoleniowca, więc dla mnie również takim byłaby.
Cały wywiad z Elmedinem Omaniciem http://wislalive.pl/news/niski_poziom_sedziowania_w_polsce_to_duzy_problem-1411/


WislaLive.pl
Re: Co słychać w Wiśle?
pytanie dnia: czy dunin jest zwykłą milicyjną mendą czy tylko tanim prowokatorem?
na oficjalnej stronie klubu wisła kraków płodzi takie coś:

przy czym oczywiście nie podaje powodu, dla którego meczu nie będzie w telewizji (KRAKOWIANKA Radwańska gra z Azarenką w Katarze), tylko sugeruje jakimiś poj...nymi nawiasami, że to znów sprawka Polkowic.
jak widać z powyższego, nawet symulowane upadki na głowę mogą powodować trwałe uszkodzenia mózgu...
na oficjalnej stronie klubu wisła kraków płodzi takie coś:

przy czym oczywiście nie podaje powodu, dla którego meczu nie będzie w telewizji (KRAKOWIANKA Radwańska gra z Azarenką w Katarze), tylko sugeruje jakimiś poj...nymi nawiasami, że to znów sprawka Polkowic.
jak widać z powyższego, nawet symulowane upadki na głowę mogą powodować trwałe uszkodzenia mózgu...
bball
Re: Co słychać w Wiśle?
Wisła Kraków piszemy z dużej litery, jak nie potrafisz zachować ani krzty szacunku, to po prostu się zamknij.
Radwańską to akurat powinni pokazać na TVP 2, lub TVP sport, a kosza na regionalnej.
Myślę, że więcej osób by oglądnęło wtedy Radwańska bo w Polsce trochę fanów tenisa jest.
Mnie akurat tenis nie interesuje, ale przez głupków z TVP nie mam wyboru. Zakładając, że byłbym w domu.
Radwańską to akurat powinni pokazać na TVP 2, lub TVP sport, a kosza na regionalnej.
Myślę, że więcej osób by oglądnęło wtedy Radwańska bo w Polsce trochę fanów tenisa jest.
Mnie akurat tenis nie interesuje, ale przez głupków z TVP nie mam wyboru. Zakładając, że byłbym w domu.
Re: Co słychać w Wiśle?
Przed czekającym nas dziś końcem sezonu zasadniczego rozgrywek PLKK mamy dla kibiców bardzo dobrą wiadomość. TS Wisła Kraków nadal będzie mieć mocną drużynę koszykarek. Firma Can-Pack podpisała już bowiem z TS Wisła umowę sponsorską na sezon 2013/2014 - informuje dzisiejszy "Dziennik Polski".
- W czwartek podpisaliśmy umowę sponsorską z grupą Can-Pack - przyznał na łamach "Dziennika Polskiego" prezes TS Wisła, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Warto wspomnieć, że Can-Pack sponsoruje naszą drużynę koszykarek od 2003 roku. W tym czasie zespół wywalczył 5 tytułów mistrzowskich oraz 4-krotnie Puchar Polski.
Zagrał też 127 meczów w elitarnych rozgrywkach koszykarskiej Euroligi. A największymi sukcesami na arenie europejskiej był awans do jego turniejów finałowych - "Final Four" w Valencii w 2010 roku oraz "Final Eight" w Stambule w 2012 roku.
http://www.wislaportal.pl/24245,Firma_C ... Wisly.html
- W czwartek podpisaliśmy umowę sponsorską z grupą Can-Pack - przyznał na łamach "Dziennika Polskiego" prezes TS Wisła, Ludwik Miętta-Mikołajewicz.
Warto wspomnieć, że Can-Pack sponsoruje naszą drużynę koszykarek od 2003 roku. W tym czasie zespół wywalczył 5 tytułów mistrzowskich oraz 4-krotnie Puchar Polski.
Zagrał też 127 meczów w elitarnych rozgrywkach koszykarskiej Euroligi. A największymi sukcesami na arenie europejskiej był awans do jego turniejów finałowych - "Final Four" w Valencii w 2010 roku oraz "Final Eight" w Stambule w 2012 roku.
http://www.wislaportal.pl/24245,Firma_C ... Wisly.html
Re: Co słychać w Wiśle?
Tylko co ma Radwańska do tego czy TVP Kraków pokaże mecz koszykarek?
Re: Co słychać w Wiśle?
Zmieniając nieco temat, w "Dzienniku Polskim" można znaleźć dziś taką oto wiadomość (dla niektórych to świetny news, dla niektórych pewnie najsmutniejsza wiadomość ostatnich tygodni..no takie życie
) :
Wisła już może budować zespół na nowy sezon
KOSZYKÓWKA. Can-Pack przedłużył umowę sponsorską z koszykarską Wisłą.
Choć sezon trwa i "Biała Gwiazda" nie zrealizowała jeszcze postawionych przed nią celów, główny sponsor klubu już teraz zdecydował, że nadal będzie wspierać mistrzynie Polski.
- W czwartek podpisaliśmy umowę sponsorską z grupą Can-Pack - zdradził nam prezes TS Wisła Ludwik Miętta-Mikołajewicz. Firma ta inwestuje w krakowski zespół już od dziesięciu lat i będzie to robić również w kolejnym sezonie.
Taka decyzja może zaskakiwać, bo ostatnio informacje o przedłużeniu umowy z głównym sponsorem pojawiały się dopiero pod koniec ligowych zmagań. Okazuje się jednak, że obie strony myślą już o przyszłym sezonie i perspektywach kolejnych sukcesów. - Nie powinno to być zaskoczeniem. By prowadzić rozmowy na temat kontaktów zawodniczek na przyszły sezon, potrzebowaliśmy zabezpieczenia w postaci podpisanej umowy sponsorskiej. W tym momencie mamy gwarancję, że możemy zacząć rozmowy z koszykarkami pod kątem kolejnego sezonu. Dzięki temu mamy łatwiej, bo w czerwcu rynek byłby już "wyczyszczony" - podkreśla prezes Miętta-Mikołajewicz.
Z powodu kryzysu wiele klubów w Polsce i w całej Europie przeżywa ostatnio trudne czasy. Na palcach jednej ręki można policzyć zespoły FGE, które nie mają poważnych problemów finansowych. - Takie problemy są obecne nie tylko w żeńskiej lidze, wystarczy spojrzeć na sytuację Prokomu po wycofaniu się Ryszarda Krauze. Dlatego cieszę się, że grupa Can-Pack jest tak rzetelną i poważną firmą, która przejęła na siebie rolę sponsora koszykarek Wisły i ją kontynuuje. Świadczy to o tym, że Can-Pack ma do nas zaufanie, wie, że te pieniądze nie idą w próżnię. Inwestowane w drużynę fundusze przekładają się na dobre wyniki - zauważa prezes TS Wisła.
"Powiem Ci, to zapomnisz. Pokażę- zapamiętasz. Zainteresuję cię- wtedy zrozumiesz."
Re: Co słychać w Wiśle?
Fantastyczna wiadomość, odnoszę nieodparte wrażenie, iż zawdzięczamy ją w dużej mierze osobie, która w CP już nie pracuje, ale los koszykarek nadal pozostaje jej bardzo bliski:)
Grunt, że przecina to wszelkie spekulacje, ja sam z największą przyjemnością mogę przyznać, iż moje wcześniejsze czarnowidzenie nie znalazło potwierdzenia w dalszym rozwoju wypadków.
Co do drugiego z wątków poruszanych powyżej, niestety również odnoszę wrażenie, że Pan PDS niepotrzebnie angażuje się w dalsze podgrzewanie atmosfery na linii Kraków - Polkowice. Rozumiem i zgadzam się z tym, iż ma pełne prawo do obrony swojego dobrego imienia, ale nie tędy droga. Efekt jest (przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie) zupełnie odwrotny.
Grunt, że przecina to wszelkie spekulacje, ja sam z największą przyjemnością mogę przyznać, iż moje wcześniejsze czarnowidzenie nie znalazło potwierdzenia w dalszym rozwoju wypadków.
Co do drugiego z wątków poruszanych powyżej, niestety również odnoszę wrażenie, że Pan PDS niepotrzebnie angażuje się w dalsze podgrzewanie atmosfery na linii Kraków - Polkowice. Rozumiem i zgadzam się z tym, iż ma pełne prawo do obrony swojego dobrego imienia, ale nie tędy droga. Efekt jest (przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie) zupełnie odwrotny.
Re: Co słychać w Wiśle?
danpe_ pisze:Wisła Kraków piszemy z dużej litery, jak nie potrafisz zachować ani krzty szacunku, to po prostu się zamknij.
http://skwk.pl/skwk/5-wazne-skwk/3324-n ... -hale.html
Rozumiem, że dziś na meczu powiesz dokładnie to samo swoim kumplom/kumplowi po szalu?
bball
Re: Co słychać w Wiśle?
a tu sympatyczny wywiad z Józkiem, gdzie po raz kolejny mówi, że jego przygoda z Wisłą się kończy
Trener Wisły Can-Pack o Polsce: Pytałem się: co ja tutaj robię? Jak się tu odnajdę?
Maria Hawranek, Andrzej Klemba: Pamięta pan jeszcze pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na panu Polska?
Jose Hernandez: Pierwszy dzień był bardzo ciężki. W Salamance byłem szczęśliwy, miałem wszystko, od ponad 15 lat pracowałem w bliskim mojemu sercu klubie [Halcon Avenida - przyp. red.]. Pytałem się: co ja tutaj robię? Jak się tu odnajdę? Ale jak tylko zacząłem pracować, to od razu mi się spodobało. Jestem bardzo zadowolony z czterech lat, które tu spędziłem.
Choć ma pan 44 lata, to trenować zaczął pan niezwykle wcześnie...
- W wieku 15 lat zacząłem ćwiczyć dziewczynki z prowadzonej przez zakonnice podstawówki, która znajdowała się naprzeciwko mojej szkoły. W zamian z kolegami mogliśmy korzystać z sali gimnastycznej u sióstr. To rzeczywiście był chyba niecodzienny sposób na wejście w świat koszykówki.
Trenuje pan tylko kobiety. Dlaczego?
- Bo jestem szalony (śmiech ). Po prostu zacząłem w żeńskiej szkole, szło mi dobrze, przechodziłem kolejne etapy kariery i osiągałem sukcesy. Nie miałem powodów, by interesować się męską koszykówką.
Trudniej jest pracować z koszykarkami czy z koszykarzami?
- Jeśli chodzi o technikę i taktykę, to koszykówka kobiet i mężczyzn jest taka sama, ale kobieca drużyna jest o wiele bardziej skomplikowana psychologicznie. U mężczyzn konflikty widać gołym okiem, a na dodatek rozwiązują je bezpośrednio. Wśród kobiet trudniej dostrzec nieporozumienia, ale to wcale nie znaczy, że ich nie ma. Relacje są mniej jasne, mniej przezroczyste.
Był pan pierwszym hiszpańskim trenerem, który podpisał kontrakt z zagraniczną drużyną Euroligi.
- To było ważne dla mnie i moich kolegów szkoleniowców. Przecierałem szlaki, bo potem wyjechali kolejni, ale jestem dumny z tego, że byłem pierwszy. Teraz jest dobry moment dla hiszpańskiej koszykówki, to ułatwiło nam wszystkim wyjazd za granicę. Kluby zainteresowały się hiszpańskimi trenerami, poza krajem pracuje nas sześciu czy siedmiu.
Po czterech latach w Polsce wie pan, co różni Polaków i Hiszpanów?
- Mamy odmienny sposób bycia. Tęsknię za radością i swobodą, jaką mają ludzie z moich rodzinnych stron. W Polsce ludzie są bardziej powściągliwi, zamknięci w sobie, poważniejsi. Ale za to Polacy są o wiele bardziej pomocni dla nieznajomych i chętni do współpracy. Hiszpanie są mniej solidarni.
Wielu Hiszpanów wyobraża sobie, że w Polsce niedźwiedzie polarne spacerują po ulicach. Pan też tak myślał?
- (śmiech ) Nie, ja nie. Ale to prawda, że Hiszpanie kojarzą kraje postkomunistyczne z wieczną zimą, śniegiem na ulicach i powolnym rozwojem. To mylne wyobrażenie, którego nie podzielałem, bo jako trener miałem okazję sporo podróżować. Byłem wcześniej w Polsce i grałem przeciwko Wiśle. Miałem niewielkie pojęcie o Polsce, tyle, co dowiedziałem się ze światowej historii, ale pobyt w Krakowie sprawił, że mocniej zainteresowałem się dziejami. Historia Polski jest mocno skomplikowana.
Przyzwyczaił się pan do ostrzejszej zimy w Polsce?
- Byłoby grzechem narzekać na zimno, kiedy trenujemy w ogrzewanej hali, a w domu cały dzień grzeją kaloryfery. Są ludzie, którzy pracują na zewnątrz i w dodatku dostają za to o wiele mniej pieniędzy niż my. Poza tym w Hiszpanii w zimie nie ogrzewa się hal ani mieszkań, więc jest tam znacznie zimniej. Nieraz, kiedy znajomi widzą mnie przez kamerę internetową, jak w domu siedzę w podkoszulku, wykrzykują, że oszalałem! (śmiech ) Poza tym Salamanka to dość zimne miasto, więc jestem przyzwyczajony.
Kraków stał się pana drugim domem?
- Oczywiście. To już zawsze będzie mój drugi dom. To wspaniałe i piękne miasto, za każdym razem, kiedy ktoś mnie odwiedza, czuję się z niego dumny.
Salamankę i Kraków coś łączy?
- To miasta jednocześnie turystyczne i studenckie, w których dużo się dzieje pod względem kulturalnym. Na ulicy zawsze jest ruch, jest dużo młodych i turystów.
Znalazł pan tu jakieś szczególne miejsce?
- Zawsze będę miał przed oczami Barbakan. To dla mnie wyjątkowe miejsce.
Gdyby miał pan zabrać ze sobą jedną rzecz z Polski do Hiszpanii i z Hiszpanii do Polski...
- Z Hiszpanii przywiózłbym więcej słońca, bo trudno jednak przyzwyczaić się do tego, że o czwartej po południu robi się ciemno. A z Polski do Hiszpanii zabrałbym sympatię i serdeczność, jakich przez te lata doświadczyłem.
Nauczył się pan języka polskiego?
- Tylko podstawowych zwrotów grzecznościowych. Gdybym cztery lata temu wiedział, że zostanę tu tak długo, nauczyłbym się polskiego. Nie spodziewałem się takiego rozwoju wypadków, bo rzadko się zdarza, by zawodowy trener tak długi czas spędził w jednym miejscu. Zwykle ma plany tylko na najbliższy rok. Język polski wydaje mi się bardzo skomplikowany i różny od hiszpańskiego pod względem gramatycznym i fonetycznym.
Jak długo pan tu jeszcze zostanie?
- Ten etap już niebawem się dla mnie skończy, choć nie znam dokładnej daty. Mijają cztery lata z dala od domu, czas wrócić do rodziny.
Polska kuchnia jest smaczna?
- Lubię kuchnię z całego świata. Po prostu lubię jeść, co widać (śmiech ). W Polsce zachwyciły mnie zupy. W Hiszpanii je się je w zimie i nie są specjalnie dobre, mają niewiele więcej aromatu niż zwykła woda. A polskie zupy są oszałamiające! Będę za nimi bardzo tęsknił. Za żurkiem, za pomidorową. W Hiszpanii, Francji czy Włoszech nie zjesz takiej pomidorówki! To, co tam podają, przypomina bardziej sos do spaghetti, dobrą zupę pomidorową można zjeść tylko tutaj. I jeszcze mięsa - to mocny punkt polskiej kuchni.
Gotuje pan?
- Czasami. Robię tortillę, jakiej nie da się zjeść w Krakowie, czasem gotuję też moją własną wersję paelli. A z Hiszpanii przywożę sobie wędliny, przede wszystkim szynkę - jamón ibérico.
Hiszpanom zwykle podobają się kobiety z Europy Wschodniej, ale myślą o nich jako o wysokich blondynkach.
- To prawda, tyle że Polki nie są ani takie wysokie, ani nie mają tylko blond włosów, jak to sobie wyobrażamy w Hiszpanii. Ale są bardzo ładne i zgrabne. Nie chcę przez to powiedzieć, że Hiszpanki są grube, bo obraziłyby się na mnie! (śmiech ) Po prostu Polki są bardzo szczupłe. I interesujące.
Co pan robi w Krakowie w czasie wolnym?
- Przecież właśnie o tym rozmawialiśmy - kobiety i kuchnia - to mało? (śmiech ) Prawda jest taka, że między treningami, meczami i wyjazdami mamy bardzo mało wolnego czasu. Bywa, że kiedy przychodzi niedziela, mam ochotę po prostu leżeć na kanapie i obejrzeć mecze ligi hiszpańskiej albo porozmawiać przez internet ze znajomymi. Czasem wpadnę do galerii handlowej albo przejdę się z Jordim [asystent - przyp. red.] do restauracji. Na szczęście w Krakowie jest w czym wybierać, choć dobrego miejsca z hiszpańską kuchnią nie ma.
Co pan czuł, kiedy Wisła grała przeciwko Halconowi Salamanca, w którym pracował pan ponad 15 lat?
- Tak się złożyło, że pierwszy mecz w Eurolidze w roli szkoleniowca Wisły zagrałem właśnie przeciwko mojej poprzedniej drużynie. To było dziwne uczucie być gościem w swoim domu. Ale dobrze nam poszło, wygraliśmy. Czułem wsparcie i sympatię ze strony wielu ludzi. Oni wiedzieli, że dla mnie przyszedł czas na nowe doświadczenie. Zwykle tak bardzo angażuję się w projekty, które realizuję, że o niczym innym nie myślę. Mój cel to wygrana. To moja praca. Jeśli kiedyś wrócę do Krakowa jako trener innej drużyny, też będę chciał pokonać Wisłę.
Dlaczego kibicuje pan Barcelonie?
- Od dziecka jestem jej fanem. Brat mnie zaraził.
Jak to możliwe, że Hiszpania to jednocześnie mistrz świata i Europy w piłce nożnej, mistrz świata w piłce ręcznej i mistrz Europy w koszykówce?
- Trudno to wytłumaczyć, bo wsparcie ze strony państwowych instytucji jest niewielkie. Siła tkwi chyba w narodowych związkach piłki nożnej, piłki ręcznej i koszykówki. Hiszpania żyje sportem, częściowo wynika to pewnie z klimatu - tu można trenować na zewnątrz właściwie przez cały rok. Ale kluczowa jest chyba zmiana mentalności, jaka dokonała się w Hiszpanach. 10 lat temu nie liczyliśmy się w żadnym sporcie. Zaczęliśmy w siebie wierzyć, pomyśleliśmy, że jesteśmy dobrzy, potem, że jesteśmy najlepsi. Takie pozytywne myślenie to podstawa i właśnie tego najbardziej brakuje polskim sportowcom. Nie są wystarczająco ambitni i głodni sukcesu. U podstaw hiszpańskich zwycięstw leżą ambicja, chęć sukcesu i wiara w siebie. Hiszpanie mają pozytywne nastawienie, traktują przegraną jak krok do zwycięstwa. Tutaj porażki nieraz przeżywa się tak, jakby to był koniec świata. Zbyt dramatycznie. I będąc optymistą, w gronie pesymistów można się czasem zmęczyć.
Jak kryzys gospodarczy przekłada na koszykówkę?
- Widać go nie tylko w Hiszpanii, lecz także w całej Europie. Z polskiej ligi wycofały się cztery drużyny, w Hiszpanii było ich 14, zostało 11. Widać, że niestety sytuacja jest podobna. Tyle że w Hiszpanii - skoro nie ma pieniędzy na zatrudnianie Amerykanek czy dobrych zawodniczek z Europy - stawia się na młodych. A w polskich drużynach grają zawodniczki, które mają po 35 lat i więcej. W hiszpańskim sporcie w ogóle więcej się pracuje z młodymi ludźmi. Hiszpańskie reprezentacje piłki nożnej, piłki ręcznej i koszykówki dominują w Europie w kategoriach poniżej 16. roku życia, w kategorii 18 i 20 lat. Dzięki temu kluby w czasach kryzysu mają z kogo wybierać. Polacy powinni bardziej skupić się na trenowaniu młodych, bo to jest najważniejsze.
Jose Ignacio Hernandez Fraile
rocznik 1969, urodzony w Salamance. Mistrz Hiszpanii w koszykówce kobiet z Halconem (2006), mistrz Polski z Wisłą Can-Pack (2011, 2012); Puchar Hiszpanii (2005, 2006), Puchar Polski (2012); Euroliga: awans z Halconem (2009) i Wisłą Can-Pack do turnieju finałowego (2010, 2012); reprezentacja Hiszpanii: U-16 - mistrz Europy (2008, 2009), wicemistrz (2007), U-18 - mistrz Europy (2006), seniorki - trzecie miejsce na mistrzostwach świata (2010).
gazeta.pl
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Re: Co słychać w Wiśle?
Ałgaja pisze:Zmieniając nieco temat, w "Dzienniku Polskim" można znaleźć dziś taką oto wiadomość (dla niektórych to świetny news, dla niektórych pewnie najsmutniejsza wiadomość ostatnich tygodni..no takie życie) :
Wisła już może budować zespół na nowy sezon
KOSZYKÓWKA. Can-Pack przedłużył umowę sponsorską z koszykarską Wisłą.
Wychodzi, że umowę przedłużono o 1 sezon? Tak Can-Pack robił zawsze, czy były wieloletnie umowy? No i sam fakt podpisania papierka jest fajny, tylko pytanie jaka kwota widnieje w rubryczce "do zapłaty". O tym się przekonamy zapewne dopiero obserwując jakieś transfery na przyszły rok.
Niemniej rekord Lotosu pobity
Re: Co słychać w Wiśle?
Od lat są to umowy jednoroczne.
Myślę, że CP na "dziadostwo" pozwolić sobie nie może, więc skoro już zapadła decyzja o przedłużeniu współpracy, to na porównywalnych warunkach jak w poprzednich latach. Zresztą z wypowiedzi PDS na oficjalnej również tego typu przekaz wypływa ("Jest to również szalenie istotny sygnał na zewnątrz - sygnał o tym, że Wisła Can-Pack jest mocna i będzie nadal bardzo mocna w kolejnym sezonie.")
Myślę, że CP na "dziadostwo" pozwolić sobie nie może, więc skoro już zapadła decyzja o przedłużeniu współpracy, to na porównywalnych warunkach jak w poprzednich latach. Zresztą z wypowiedzi PDS na oficjalnej również tego typu przekaz wypływa ("Jest to również szalenie istotny sygnał na zewnątrz - sygnał o tym, że Wisła Can-Pack jest mocna i będzie nadal bardzo mocna w kolejnym sezonie.")
Re: Co słychać w Wiśle?
No wiadomość dla nas niewątpliwie kluczowa. Trenera można zastąpić innym, zawodniczki tez.. nawet nowy GM by sie penie znalazł.. ale znalezienie sponsora porównywalnego do CP w obecnych czasach zapewne było by juz misja niewykonalną.
Tez chciałbym wiedzieć jak sie ma nowa umowa do obecnej.. gdyby była na zbliżonym poziomie to juz byłoby świetnie. W europie coraz więcej drużyn ma problemy finansowe wiec juz posiadając taki sam budżet można postarać sie o skład mocniejszy niż obecnie. Zwłaszcza ze na rynku pojawi sie świetny rocznik Amerykanek a wiec wybór zwłaszcza pan spoza europy będzie większy. Mozna wiec twarda negocjować warunki, a więcej pieniędzy przeznaczyć na europejską część składu.
Tez chciałbym wiedzieć jak sie ma nowa umowa do obecnej.. gdyby była na zbliżonym poziomie to juz byłoby świetnie. W europie coraz więcej drużyn ma problemy finansowe wiec juz posiadając taki sam budżet można postarać sie o skład mocniejszy niż obecnie. Zwłaszcza ze na rynku pojawi sie świetny rocznik Amerykanek a wiec wybór zwłaszcza pan spoza europy będzie większy. Mozna wiec twarda negocjować warunki, a więcej pieniędzy przeznaczyć na europejską część składu.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 101 gości

