Wynik 56-71 to faktycznie krakowianki musiały sporo wylac potu
Co słychać w Bydgoszczy ?
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
rzucajac w kosz Magdalena Rzeźnik ma juz doswiadczenie ligowe! Pare sezonów w e-lidze juz spedziła.
Wynik 56-71 to faktycznie krakowianki musiały sporo wylac potu
Wynik 56-71 to faktycznie krakowianki musiały sporo wylac potu
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Marcino pisze:Kod: Zaznacz cały
Jedynie w trakcie sezonu na parkietach FGE doświadczenia nabrały Małgorzata Rzeźnik
Ciekawe kogo mieli na myśli
może myślą o zatrudnieniu siostry Madziary...,ale ona ma na imię Barbara!!!
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Baśka jest wierna UMK 
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Marcino pisze:Baśka jest wierna UMK
wiem,bo to etatowa reprezentantka Torunia na AMP.
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Działacze bydgoskiego Artego w kilka tygodni po cichu zbudowali bardzo ciekawy skład na drugi sezon w ekstraklasie. Przy dalszym wsparciu "fryzjerskiego” sponsora zespół ma powalczyć o play off.
- W tym tygodniu zostanie podpisana kolejna umowa z firmą Artego, która zwiększy nakłady na zespół. Liczymy, że przy wsparciu wielu drobnych sponsorów oraz dalszej tak znakomitej współpracy z Urzędem Miasta Bydgoszczy uda się stworzyć budżet większy o 30 procent i powalczyć w sezonie 2010/2011 o awans do czołowej ósemki – mówi "Pomorskiej” Waldemar Kotecki, szef firmy Polwell, główny darczyńca zespołu koszykarskiego w Bydgoszczy.
Mając wsparcie finansowe działacze klubu z prezesem Czesławem Woźniakiem i trenerem Adamem Ziemińskim bez rozgłosu zbudowali ciekawy skład na nowy sezon.
Z poprzedniego składu, oprócz juniorek, zostają tylko dwie zawodniczki! Umowę zdecydowała się przedłużyć – z niewielką podwyżką – świetna, waleczna Amerykanka Lori Crisman (28, 181), która w ostatnim sezonie notowała w 31 minut 14,7 pkt. (78% za 1, 45% za 2, 27% za 3), 10,1 zb., 2,3 prz. i 1,6 as.
Swoją dobrą grą przekonała do siebie także Sabina Parus (22, 173), która w 15,5 minuty miała średnio 2,9 pkt., 1 zb. i 0,8 as., ale dobrze broni, potrafi zagrać na pozycjach 1-2 i jest rozwojową zawodniczką. Propozycję dostała także Aleksandra Kaja, ale raczej zdecyduje się spróbować sił w I lidze.
Bardzo ciekawie wyglądają nowe nabytki. – Na kluczowe pozycje rozgrywającej i środkowej wzięliśmy dziewczyny zza granicy, młode, tuż po uczelniach. Obie dołączą do nas na początku września – mówi trener Adam Ziemiński.
"Jedynką” będzie Peruwianka (!) z paszportem amerykańskim Karina Figuerora (24, 173). Właśnie ukończyła uczelnię Long Beach State, gdzie w ostatnim sezonie w 32 minuty notowała 17,8 pkt. (79, 40, 38), 5 zb., 5,5 as. i 1,5 prz. Jest reprezentantką swojego kraju. Czarnoskóra Shamela Hampton (23, 191) będzie z kolei środkową. W 2009 r. skończyła uniwersytet w Las Vegas, a w ostatnim sezonie NCAA miała w dorobku 12,1 pkt. (61% za 1, 49% za 2) i 6,6 zb. Miniony sezon grała w I lidze greckiej, gdzie w ekipie DAS Ano Liosa notowała 11,9 pkt. (71,52) i 8 zb.
Z polskich zawodniczek najmniej znana jest rzeszowianka Anna Baran (24, 185), która w Polsce występowała w SMS Łomianki, a później wyjechała do USA. Uczyła się i grała w Arkansas Tech, gdzie w minionym sezonie miała przeciętne statystyki: 11 minut gry, 3,3 pkt. i 2,5 zb.
Ciekawe, choć nieco niedoceniane koszykarki to Natalia Mrozińska (26, 192) i Marta Urbaniak (23, 180). Pierwsza pochodzi z Inowrocławia, grała w Bydgoszczy w Baskecie 25 i MKS Basket, a później w Olimpii Poznań i CCC Polkowice. Od 2004 r. do teraz występowała w AZS Poznań, z którym zdobyła m.in. srebro MP, ma za sobą także występy w kadrze. Ostatni sezon to 30 minut gry, 9,5 pkt. (71,37), 6,1 zb. Urbaniak z kolei to poznanianka, wychowanka Olimpii, a od 2005 roku zawodniczka gdyńskiego Lotosu, z którym zdobyła srebro i złoto MP. W ostatnim mistrzowskim sezonie zagrała tylko 16 spotkań ze średnimi 3,9 pkt. (50,26,47), ale zasłynęła zdobywając aż 21 punktów w meczu nr 3 finału z AZS Gorzów (7/10 za 3).
No i na koniec absolutny hit - gorzowianka Agnieszka Szott (28, 185). Partnerka wioślarza Zawiszy Rafała Hejmeja, z którym ułożyła sobie życie w Bydgoszczy. Na dniach spodziewa się dziecka. – Prowadzi ją w tej ciąży moja żona, więc mam informacje z pierwszej ręki – śmieje się Adam Ziemiński. – Agnieszka po porodzie zamierza bardzo szybko wrócić do koszykówki i zdecydowała się kontynuować swoją bogatą karierę w Artego – dodaje.
Szott to cudowne dziecko gorzowskiej koszykówki, debiutujące w ekstraklasie w wieku 15 lat. Niezwykle urodziwa (była Miss PLKK w 2002 r., ma za sobą nawet sesję do męskiego pisma "Maxim”) grała w Stilonie (1994-99), Ślęzie Wrocław (99-2002), Lotosie Gdynia (02-04), znów w Gorzowie (04-08). Ma w dorobku dwa złote i trzy brązowe medale MP, tytuł wicemistrzyni Euroligi, z reprezentacją była 7. w ME w 2005 r. W Polsce w swoim ostatnim sezonie 2007/08 (AZS Gorzów) notowała 11 pkt. (77,47,37), 4 zb., 1,8 as., 1,2 prz. Potem wyjechała do mistrza Izraela Elizur Ramla, ale w trakcie sezonu najpierw flirtowała z toruńską Energą, a ostatecznie przeniosła się do szwajcarskiego Sierre Basket (15,3 pkt., 6,7 zb., 2,3 as.). Ostatnio Szott zagrała 6 spotkań w Pucharze Europy w barwach cypryjskiego AEL Limassol (po 10 minut, 4,5 pkt., 1,8 zb.).
- Wszystkie zawodniczki mamy dogadane, wkrótce będziemy podpisywać kontrakty. Szukamy jeszcze jednej klasowej Polki, zresztą nie wykluczamy drobnych korekt także później. Przygotowania do sezonu rozpoczniemy w połowie sierpnia, liga rusza pod koniec września. Na początek zagramy z Wisłą w Krakowie – informuje bydgoski szkoleniowiec.
- W tym tygodniu zostanie podpisana kolejna umowa z firmą Artego, która zwiększy nakłady na zespół. Liczymy, że przy wsparciu wielu drobnych sponsorów oraz dalszej tak znakomitej współpracy z Urzędem Miasta Bydgoszczy uda się stworzyć budżet większy o 30 procent i powalczyć w sezonie 2010/2011 o awans do czołowej ósemki – mówi "Pomorskiej” Waldemar Kotecki, szef firmy Polwell, główny darczyńca zespołu koszykarskiego w Bydgoszczy.
Mając wsparcie finansowe działacze klubu z prezesem Czesławem Woźniakiem i trenerem Adamem Ziemińskim bez rozgłosu zbudowali ciekawy skład na nowy sezon.
Z poprzedniego składu, oprócz juniorek, zostają tylko dwie zawodniczki! Umowę zdecydowała się przedłużyć – z niewielką podwyżką – świetna, waleczna Amerykanka Lori Crisman (28, 181), która w ostatnim sezonie notowała w 31 minut 14,7 pkt. (78% za 1, 45% za 2, 27% za 3), 10,1 zb., 2,3 prz. i 1,6 as.
Swoją dobrą grą przekonała do siebie także Sabina Parus (22, 173), która w 15,5 minuty miała średnio 2,9 pkt., 1 zb. i 0,8 as., ale dobrze broni, potrafi zagrać na pozycjach 1-2 i jest rozwojową zawodniczką. Propozycję dostała także Aleksandra Kaja, ale raczej zdecyduje się spróbować sił w I lidze.
Bardzo ciekawie wyglądają nowe nabytki. – Na kluczowe pozycje rozgrywającej i środkowej wzięliśmy dziewczyny zza granicy, młode, tuż po uczelniach. Obie dołączą do nas na początku września – mówi trener Adam Ziemiński.
"Jedynką” będzie Peruwianka (!) z paszportem amerykańskim Karina Figuerora (24, 173). Właśnie ukończyła uczelnię Long Beach State, gdzie w ostatnim sezonie w 32 minuty notowała 17,8 pkt. (79, 40, 38), 5 zb., 5,5 as. i 1,5 prz. Jest reprezentantką swojego kraju. Czarnoskóra Shamela Hampton (23, 191) będzie z kolei środkową. W 2009 r. skończyła uniwersytet w Las Vegas, a w ostatnim sezonie NCAA miała w dorobku 12,1 pkt. (61% za 1, 49% za 2) i 6,6 zb. Miniony sezon grała w I lidze greckiej, gdzie w ekipie DAS Ano Liosa notowała 11,9 pkt. (71,52) i 8 zb.
Z polskich zawodniczek najmniej znana jest rzeszowianka Anna Baran (24, 185), która w Polsce występowała w SMS Łomianki, a później wyjechała do USA. Uczyła się i grała w Arkansas Tech, gdzie w minionym sezonie miała przeciętne statystyki: 11 minut gry, 3,3 pkt. i 2,5 zb.
Ciekawe, choć nieco niedoceniane koszykarki to Natalia Mrozińska (26, 192) i Marta Urbaniak (23, 180). Pierwsza pochodzi z Inowrocławia, grała w Bydgoszczy w Baskecie 25 i MKS Basket, a później w Olimpii Poznań i CCC Polkowice. Od 2004 r. do teraz występowała w AZS Poznań, z którym zdobyła m.in. srebro MP, ma za sobą także występy w kadrze. Ostatni sezon to 30 minut gry, 9,5 pkt. (71,37), 6,1 zb. Urbaniak z kolei to poznanianka, wychowanka Olimpii, a od 2005 roku zawodniczka gdyńskiego Lotosu, z którym zdobyła srebro i złoto MP. W ostatnim mistrzowskim sezonie zagrała tylko 16 spotkań ze średnimi 3,9 pkt. (50,26,47), ale zasłynęła zdobywając aż 21 punktów w meczu nr 3 finału z AZS Gorzów (7/10 za 3).
No i na koniec absolutny hit - gorzowianka Agnieszka Szott (28, 185). Partnerka wioślarza Zawiszy Rafała Hejmeja, z którym ułożyła sobie życie w Bydgoszczy. Na dniach spodziewa się dziecka. – Prowadzi ją w tej ciąży moja żona, więc mam informacje z pierwszej ręki – śmieje się Adam Ziemiński. – Agnieszka po porodzie zamierza bardzo szybko wrócić do koszykówki i zdecydowała się kontynuować swoją bogatą karierę w Artego – dodaje.
Szott to cudowne dziecko gorzowskiej koszykówki, debiutujące w ekstraklasie w wieku 15 lat. Niezwykle urodziwa (była Miss PLKK w 2002 r., ma za sobą nawet sesję do męskiego pisma "Maxim”) grała w Stilonie (1994-99), Ślęzie Wrocław (99-2002), Lotosie Gdynia (02-04), znów w Gorzowie (04-08). Ma w dorobku dwa złote i trzy brązowe medale MP, tytuł wicemistrzyni Euroligi, z reprezentacją była 7. w ME w 2005 r. W Polsce w swoim ostatnim sezonie 2007/08 (AZS Gorzów) notowała 11 pkt. (77,47,37), 4 zb., 1,8 as., 1,2 prz. Potem wyjechała do mistrza Izraela Elizur Ramla, ale w trakcie sezonu najpierw flirtowała z toruńską Energą, a ostatecznie przeniosła się do szwajcarskiego Sierre Basket (15,3 pkt., 6,7 zb., 2,3 as.). Ostatnio Szott zagrała 6 spotkań w Pucharze Europy w barwach cypryjskiego AEL Limassol (po 10 minut, 4,5 pkt., 1,8 zb.).
- Wszystkie zawodniczki mamy dogadane, wkrótce będziemy podpisywać kontrakty. Szukamy jeszcze jednej klasowej Polki, zresztą nie wykluczamy drobnych korekt także później. Przygotowania do sezonu rozpoczniemy w połowie sierpnia, liga rusza pod koniec września. Na początek zagramy z Wisłą w Krakowie – informuje bydgoski szkoleniowiec.
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
no prosze po cichu ładny skład sie szykuje
dużą niespodzianką jest dla mnie Marta Urbaniak !! myślałem ze zostanie ona w Lotosie gdzie przeciez chcieli z nią przedlużyć kontrakt
noo ale teraz przynajmniej razem z bratem bedą grali w jednym mieście 
-
rodgers-kibic z torunia
- Kadet
- Posty: 1149
- Rejestracja: 10 lutego 2008, 11:00
- Lokalizacja: Toruń
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
no to wypada pogratulować Artego transferów, i czuję, że w tym sezonie powalczą o czołową ósemkę 
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
liczę też na to ;] jeszcze jedna do szczescia brakuje jedna wysoka polka i reszta zagranicznych 
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Całkiem ciekawy skład. Wiele zależy od tego, czy wypali Zuza po jakichś cypryjskich czy innych szwajcarskich przygodach a teraz jeszcze po dziecku. Mrozina zawsze zrobi swoje, Crisman też. Gorzej niż w tym roku być zdecydowanie nie powinno.
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Dżi ej el ej pisze:no prosze po cichu ładny skład sie szykujedużą niespodzianką jest dla mnie Marta Urbaniak !! myślałem ze zostanie ona w Lotosie gdzie przeciez chcieli z nią przedlużyć kontrakt
noo ale teraz przynajmniej razem z bratem bedą grali w jednym mieście
Musieliby pewnie jeszcze zaległości z dwóch lat popłacić
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
kogo masz na myśli mowiąc o zaległościach finansowych ??
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Duży apetyt na play off
Koszykówka. Planowanych jest 16 transmisji meczów zespołu w telewizji publicznej
- Lubię Bydgoszcz i dlatego bardzo mnie cieszy strategia władz, które promują nasze miasto przez sport - mówi Waldemar Kotecki, większościowy udziałowiec firmy „Polwell”, sponsora w kolejnym sezonie drużyny Artego, wiceprezes KS Basket 25, były koszykarz Astorii.
Zacznijmy naszą rozmowę od minionego sezonu PLKK. Artego utrzymało się w ekstraklasie koszykarek i to - jak na debiutanta - należy uznać za sukces zespołu.
Plan sportowy był taki, że nie chcieliśmy zakończyć rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywek po jednym roku. I to się udało, a więc nasze zamierzenia zrealizowaliśmy. Oczywiście zawsze pozostaje trochę niedosytu, bo kilka spotkań przegraliśmy niewielką różnicą punktów w końcówkach. Ale tego zespołu, który dodatkowo przeszedł w trakcie sezonu przebudowę, na więcej chyba nie było stać.
Po awansie do ekstraklasy przed władzami klubu stanęło duże wyzwanie. Trzeba było zgromadzić nieporównywalnie większy budżet niż w I lidze.
Po doświadczeniach minionego roku mogę powiedzieć, że nigdy nie uda się do końca uzyskać sto procent zaplanowanego budżetu, mimo że jest on na papierze. Sto procent trzeba wydać. W naszym przypadku dwóch sponsorów nie do końca wywiązało się ze swoich zobowiązań, musieliśmy ratować się w inny sposób, ale ostatecznie sezon zamknęliśmy bez długów. To była dla nas nauczka i dlatego teraz musimy założyć sobie pewną nadwyżkę.
Na sezon 2009/2010 mieliście do dyspozycji około 1,2 miliona złotych. Wiem, że chcecie zbudować mocniejsza drużynę, co będzie oczywiście kosztować.
Powiem tak. Naszym celem będzie awans do ósemki play off. Jeśli zakładamy - mówiąc w przenośni - poprawę wyniku o pięćdziesiąt procent, to jest jasne, że musimy o tyle więcej zgromadzić pieniędzy.
Potrzebni więc będą sponsorzy...
Nasza strategia zakłada, że szukać będziemy jak najwięcej darczyńców. Lada dzień mamy podpisać umowę z telewizją publiczną, która ma przeprowadzić bezpośrednie transmisje z szesnastu spotkań drużyny Artego - nie tylko w Bydgoszczy. Dzięki temu nasza oferta marketingowa znacznie zyska na wartości, bowiem dotrze do wielu tysięcy odbiorców.
Znaczącej pomocy udzielają Wam także władze miasta.
Tak. I w tym miejscu chciałbym to bardzo podkreślić. Świetnie nam się współpracuje z prezydentem Konstantym Dombrowiczem i jego zastępcą Maciejem Grześkowiakiem. Obaj doceniają to, że ta drużyna budowana była przez lata od podstaw, że awans wywalczyliśmy w sportowej walce, a nie wykupując na przykład dziką kartę. Znamy swoje miejsce w szeregu, wiemy, że nie jesteśmy pierwsi na liście, ale to, co zostało uzgodnione, jest w pełni zrealizowane. Mało tego. Mamy obietnice, że na nowy sezon dofinansowanie (w poprzednim wynosiło 500 tys. zł - dop. T.N.) zostanie zwiększone. I za to dziękujemy. Bydgoszcz promuje się jako miasto sportu. Z naszej strony patrząc działania włodarzy w pełni to potwierdzają i pod tym podpisujemy się obiema rękami.
Dziękuję za rozmowę.
Fakty
Waldemar Kotecki. Ur. w 1963 roku. Był koszykarzem Astorii. Karierę zakończył w 1985 r. Założyciel Polwellu (Artego jest jedną z marek tej firmy).
Artego wzmocnią następujące koszykarki: Karina Figueroa (rozgrywająca, Peru), Shamela Hampton (środkowa, USA), Agnieszka Szott (skrzydłowa), Natalia Mrozińska (skrzydłowa/środkowa), Marta Urbaniak (rzucająca/niska skrzydłowa), Anna Baran (skrzydłowa), Monika Sibora (rozgrywająca). Pozostaną: Lori Crisman i Sabina Parus.
Sponsorzy drużyny: Urząd Miasta, Artego, Baton, CMT Sport, WSG, BKS Chemik, Paak, Da Vinci, Abedik, Autex, Moto-Budrex, Hanna, Der-Red, CM Clima, Solano, Remondis, CDI, Stara Babcia Pub.
expressbydgoski.pl
Koszykówka. Planowanych jest 16 transmisji meczów zespołu w telewizji publicznej
- Lubię Bydgoszcz i dlatego bardzo mnie cieszy strategia władz, które promują nasze miasto przez sport - mówi Waldemar Kotecki, większościowy udziałowiec firmy „Polwell”, sponsora w kolejnym sezonie drużyny Artego, wiceprezes KS Basket 25, były koszykarz Astorii.
Zacznijmy naszą rozmowę od minionego sezonu PLKK. Artego utrzymało się w ekstraklasie koszykarek i to - jak na debiutanta - należy uznać za sukces zespołu.
Plan sportowy był taki, że nie chcieliśmy zakończyć rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywek po jednym roku. I to się udało, a więc nasze zamierzenia zrealizowaliśmy. Oczywiście zawsze pozostaje trochę niedosytu, bo kilka spotkań przegraliśmy niewielką różnicą punktów w końcówkach. Ale tego zespołu, który dodatkowo przeszedł w trakcie sezonu przebudowę, na więcej chyba nie było stać.
Po awansie do ekstraklasy przed władzami klubu stanęło duże wyzwanie. Trzeba było zgromadzić nieporównywalnie większy budżet niż w I lidze.
Po doświadczeniach minionego roku mogę powiedzieć, że nigdy nie uda się do końca uzyskać sto procent zaplanowanego budżetu, mimo że jest on na papierze. Sto procent trzeba wydać. W naszym przypadku dwóch sponsorów nie do końca wywiązało się ze swoich zobowiązań, musieliśmy ratować się w inny sposób, ale ostatecznie sezon zamknęliśmy bez długów. To była dla nas nauczka i dlatego teraz musimy założyć sobie pewną nadwyżkę.
Na sezon 2009/2010 mieliście do dyspozycji około 1,2 miliona złotych. Wiem, że chcecie zbudować mocniejsza drużynę, co będzie oczywiście kosztować.
Powiem tak. Naszym celem będzie awans do ósemki play off. Jeśli zakładamy - mówiąc w przenośni - poprawę wyniku o pięćdziesiąt procent, to jest jasne, że musimy o tyle więcej zgromadzić pieniędzy.
Potrzebni więc będą sponsorzy...
Nasza strategia zakłada, że szukać będziemy jak najwięcej darczyńców. Lada dzień mamy podpisać umowę z telewizją publiczną, która ma przeprowadzić bezpośrednie transmisje z szesnastu spotkań drużyny Artego - nie tylko w Bydgoszczy. Dzięki temu nasza oferta marketingowa znacznie zyska na wartości, bowiem dotrze do wielu tysięcy odbiorców.
Znaczącej pomocy udzielają Wam także władze miasta.
Tak. I w tym miejscu chciałbym to bardzo podkreślić. Świetnie nam się współpracuje z prezydentem Konstantym Dombrowiczem i jego zastępcą Maciejem Grześkowiakiem. Obaj doceniają to, że ta drużyna budowana była przez lata od podstaw, że awans wywalczyliśmy w sportowej walce, a nie wykupując na przykład dziką kartę. Znamy swoje miejsce w szeregu, wiemy, że nie jesteśmy pierwsi na liście, ale to, co zostało uzgodnione, jest w pełni zrealizowane. Mało tego. Mamy obietnice, że na nowy sezon dofinansowanie (w poprzednim wynosiło 500 tys. zł - dop. T.N.) zostanie zwiększone. I za to dziękujemy. Bydgoszcz promuje się jako miasto sportu. Z naszej strony patrząc działania włodarzy w pełni to potwierdzają i pod tym podpisujemy się obiema rękami.
Dziękuję za rozmowę.
Fakty
Waldemar Kotecki. Ur. w 1963 roku. Był koszykarzem Astorii. Karierę zakończył w 1985 r. Założyciel Polwellu (Artego jest jedną z marek tej firmy).
Artego wzmocnią następujące koszykarki: Karina Figueroa (rozgrywająca, Peru), Shamela Hampton (środkowa, USA), Agnieszka Szott (skrzydłowa), Natalia Mrozińska (skrzydłowa/środkowa), Marta Urbaniak (rzucająca/niska skrzydłowa), Anna Baran (skrzydłowa), Monika Sibora (rozgrywająca). Pozostaną: Lori Crisman i Sabina Parus.
Sponsorzy drużyny: Urząd Miasta, Artego, Baton, CMT Sport, WSG, BKS Chemik, Paak, Da Vinci, Abedik, Autex, Moto-Budrex, Hanna, Der-Red, CM Clima, Solano, Remondis, CDI, Stara Babcia Pub.
expressbydgoski.pl
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Waldemar Kotecki: - Bydgoszcz da się lubić
Rozmawiał ADAM SZCZĘŚNIAK
Rozmowa z WALDEMAREM KOTECKIM szefem firmy Polwell, głównym sponsorem koszykarek Artego.
- Jedenaste miejsce w debiutanckim sezonie w PLKK cieszy czy - biorąc pod uwagę przebieg rozgrywek pozostawia w panu jednak uczucie niedosytu?
- Sezon 2010/2011 to już historia. Naszym celem była gra w ekstraklasie również w kolejnym sezonie, zatem jestem zadowolony, bo został on osiągnięty. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia i gdy widziało się wiele wyrównanych, ale jednak przegranych spotkań, można mieć mieszane uczucia. Męki faworytów w kilku spotkaniach z Artego pokazują natomiast, że nasz zespół miał spory potencjał.
- Jaka przyszłość czeka zespół? Na razie ta najbliższa...
- Nasza firma i marka Artego nadal pozostają sponsorem tytularnym. Stawiamy sobie ambitniejszy cel sportowy czyli już nie grę o utrzymanie, ale o awans do play off - najlepszej ósemki PLKK. Tylko taki cel może w drugim sezonie zadowolić sponsorów i kibiców. Dlatego wzmacniamy skład, a co za tym idzie musimy o 50 procent zwiększyć klubowy budżet. Do naszych wypróbowanych sponsorów: Urzędu Miasta, firm Baton, Moto Budrex, Abedik, Autex, CDI, Remondis, CM-Clima, Studia Reklamowego Da Vinci i Wyższej Szkoły Gospodarki będziemy starali się włączyć kolejnych darczyńców.
- Zwłaszcza bydgoski ratusz jest kluczowym partnerem. Jak ocenia pan waszą współpracę?
- Urząd Miasta w stu procentach wywiązuje się ze wspólnych ustaleń i finansowych zobowiązań. Gramy w pięknej, wyremontowanej hali Chemika, która przed nowym sezonem - po zmianach w przepisach FIBA - znów wymaga, wcale nie taniego, liftingu (wymalowanie od nowa boiska, wymiana tablicy świetlnej, budowa balkoniku dla telewizyjnych kamer - przyp. as), miasto wspiera budżet, prezydenci i ratuszowi urzędnicy doskonale rozumieją nasze potrzeby, mimo iż sportowa konkurencja w mieście jest mocna. Strategia promocji Bydgoszczy poprzez sport, także poprzez żeńską koszykówkę (vide organizacja ME kobiet w 2011 roku) i Artego jest znakomicie realizowana. To nasz bardzo solidny partner.
- Możecie liczyć także na waszych pozostałych sponsorów, ale oczywistym jest, że potrzebni są kolejni. Jak chcecie ich pozyskać?
- Z pierwszego sezonu wyciągnęliśmy wnioski, wiemy jak zbudować korzyści dla sponsorów. Wprowadzimy nowe elementy marketingowe. Jednym z nich są telewizyjne transmisje w TVP Info i TVP Sport. Dzięki wsparciu sponsora stacja pokaże 1600 minut ze spotkań Artego w Bydgoszczy, ale także z wyjazdów. PLKK wynajmie nam diodowe banery reklamowe, każdy 3x1,5 metra, na których będą mogli prezentować się nasi sponsorzy. Do tego ich loga znajdą się na plakatach, biletach, stronie internetowej klubu, będą mogli wykorzystywać wizerunek zespołu, a ci najhojniesi będą mogli liczyć na miejsce na sprzęcie czy nawet wejście w nazwę. Jeśli uda się sprzedać takie pakiety, po - powiedzmy - 20 tysięcy złotych płatnych w transzach 10-20 firmom, to będę spokojny o nasz budżet. To wymaga jednak wielu zabiegów, rozmów i cierpliwości. Oczywiście, nadal mamy wsparcie ratusza, ale znaczną część pieniędzy musimy znaleźć sami. Pocieszające jest, że klimat dla żeńskiej koszykówki ze strony lokalnego biznesu jest coraz lepszy, a rozmowy z firmami pozwalają na optymizm. My wszyscy lubimy Bydgoszcz.
- Zespół został mocno przebudowany, ale to chyba warunek sportowego postępu, bo wariant z zawierzeniem polskim koszykarkom, które wywalczyły awans do ekstraklasy się nie sprawdził?
- Ze starego składu pozostały tylko Lori Crisman i Sabina Parus, zaś Aleksandra Kaja - mimo propozycji raczej zdecyduje się na grę w I lidze. Pozyskaliśmy zaś Agnieszkę Szott, Monikę Siborę, Annę Baran, Natalię Mrozińską, Martę Urbaniak oraz Peruwiankę Karinę Figuerorę i Amerykankę Shamelę Hampton. Te nazwiska pozwalają z optymizmem patrzeć na drugi sezon w PLKK. Sztab szkoleniowy pozostaje, oczywiście, bez zmian. Już dziś mogę zaprosić kibiców na emocjonujące mecze z udziałem Artego. Na początek zagramy w Krakowie z Wisłą, finalistą Euroligi. Będzie ciekawie...
„Gazeta Pomorska” jest patronem medialnym zespołu Artego.
pomorska.pl
Rozmawiał ADAM SZCZĘŚNIAK
Rozmowa z WALDEMAREM KOTECKIM szefem firmy Polwell, głównym sponsorem koszykarek Artego.
- Jedenaste miejsce w debiutanckim sezonie w PLKK cieszy czy - biorąc pod uwagę przebieg rozgrywek pozostawia w panu jednak uczucie niedosytu?
- Sezon 2010/2011 to już historia. Naszym celem była gra w ekstraklasie również w kolejnym sezonie, zatem jestem zadowolony, bo został on osiągnięty. Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia i gdy widziało się wiele wyrównanych, ale jednak przegranych spotkań, można mieć mieszane uczucia. Męki faworytów w kilku spotkaniach z Artego pokazują natomiast, że nasz zespół miał spory potencjał.
- Jaka przyszłość czeka zespół? Na razie ta najbliższa...
- Nasza firma i marka Artego nadal pozostają sponsorem tytularnym. Stawiamy sobie ambitniejszy cel sportowy czyli już nie grę o utrzymanie, ale o awans do play off - najlepszej ósemki PLKK. Tylko taki cel może w drugim sezonie zadowolić sponsorów i kibiców. Dlatego wzmacniamy skład, a co za tym idzie musimy o 50 procent zwiększyć klubowy budżet. Do naszych wypróbowanych sponsorów: Urzędu Miasta, firm Baton, Moto Budrex, Abedik, Autex, CDI, Remondis, CM-Clima, Studia Reklamowego Da Vinci i Wyższej Szkoły Gospodarki będziemy starali się włączyć kolejnych darczyńców.
- Zwłaszcza bydgoski ratusz jest kluczowym partnerem. Jak ocenia pan waszą współpracę?
- Urząd Miasta w stu procentach wywiązuje się ze wspólnych ustaleń i finansowych zobowiązań. Gramy w pięknej, wyremontowanej hali Chemika, która przed nowym sezonem - po zmianach w przepisach FIBA - znów wymaga, wcale nie taniego, liftingu (wymalowanie od nowa boiska, wymiana tablicy świetlnej, budowa balkoniku dla telewizyjnych kamer - przyp. as), miasto wspiera budżet, prezydenci i ratuszowi urzędnicy doskonale rozumieją nasze potrzeby, mimo iż sportowa konkurencja w mieście jest mocna. Strategia promocji Bydgoszczy poprzez sport, także poprzez żeńską koszykówkę (vide organizacja ME kobiet w 2011 roku) i Artego jest znakomicie realizowana. To nasz bardzo solidny partner.
- Możecie liczyć także na waszych pozostałych sponsorów, ale oczywistym jest, że potrzebni są kolejni. Jak chcecie ich pozyskać?
- Z pierwszego sezonu wyciągnęliśmy wnioski, wiemy jak zbudować korzyści dla sponsorów. Wprowadzimy nowe elementy marketingowe. Jednym z nich są telewizyjne transmisje w TVP Info i TVP Sport. Dzięki wsparciu sponsora stacja pokaże 1600 minut ze spotkań Artego w Bydgoszczy, ale także z wyjazdów. PLKK wynajmie nam diodowe banery reklamowe, każdy 3x1,5 metra, na których będą mogli prezentować się nasi sponsorzy. Do tego ich loga znajdą się na plakatach, biletach, stronie internetowej klubu, będą mogli wykorzystywać wizerunek zespołu, a ci najhojniesi będą mogli liczyć na miejsce na sprzęcie czy nawet wejście w nazwę. Jeśli uda się sprzedać takie pakiety, po - powiedzmy - 20 tysięcy złotych płatnych w transzach 10-20 firmom, to będę spokojny o nasz budżet. To wymaga jednak wielu zabiegów, rozmów i cierpliwości. Oczywiście, nadal mamy wsparcie ratusza, ale znaczną część pieniędzy musimy znaleźć sami. Pocieszające jest, że klimat dla żeńskiej koszykówki ze strony lokalnego biznesu jest coraz lepszy, a rozmowy z firmami pozwalają na optymizm. My wszyscy lubimy Bydgoszcz.
- Zespół został mocno przebudowany, ale to chyba warunek sportowego postępu, bo wariant z zawierzeniem polskim koszykarkom, które wywalczyły awans do ekstraklasy się nie sprawdził?
- Ze starego składu pozostały tylko Lori Crisman i Sabina Parus, zaś Aleksandra Kaja - mimo propozycji raczej zdecyduje się na grę w I lidze. Pozyskaliśmy zaś Agnieszkę Szott, Monikę Siborę, Annę Baran, Natalię Mrozińską, Martę Urbaniak oraz Peruwiankę Karinę Figuerorę i Amerykankę Shamelę Hampton. Te nazwiska pozwalają z optymizmem patrzeć na drugi sezon w PLKK. Sztab szkoleniowy pozostaje, oczywiście, bez zmian. Już dziś mogę zaprosić kibiców na emocjonujące mecze z udziałem Artego. Na początek zagramy w Krakowie z Wisłą, finalistą Euroligi. Będzie ciekawie...
„Gazeta Pomorska” jest patronem medialnym zespołu Artego.
pomorska.pl
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
a pub Stara Babcia już się wycofał ze sponsorowania? 
-
Dżi ej el ej
- Młodzik
- Posty: 560
- Rejestracja: 01 stycznia 2010, 17:27
Re: Co słychać w Bydgoszczy ?
Kiedyś była Miss koszykarek, wielką nadzieją reprezentacji Polski oraz liderką AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski. Teraz, po kilku latach wojaży po obcych krajach wraca do Polski, aby pomóc bydgoskiemu Artego w walce o ósemkę najlepszych drużyn w kraju. O kim mowa? O jednej z najsympatyczniejszych polskich koszykarek, czyli Agnieszce Szott, która w sezonie 2010/2011 ponownie będzie cieszyć swoją grą sympatyków żeńskiej koszykówki w naszym kraju.
Krzysztof Kaczmarczyk: Zacznijmy od tego, że w ostatnim czasie dużo się u ciebie zmieniło. Była Miss koszykarek urodziła córeczkę oraz ma kandydata na męża. Spełniły się zatem chyba jedne z twoich największych marzeń?
Agnieszka Szott: Mogę powiedzieć, że spełniło się w połowie (śmiech). Mamy zdrową, prześliczną córeczkę ale... otóż na dzień dzisiejszy nie jestem mężatką co nie oznacza, że nie planujemy ślubu. Na wszystko jest czas i miejsce, należy jednak takie sprawy dobrze przemyśleć i zaplanować.
Po sezonie 2007/2008 opuściłaś Polskę i AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, wybierając grę poza granicami naszego kraju. Jak z perspektywy czasu oceniasz tą decyzję? Był to dobry ruch? Miałaś wtedy jakieś oferty z polskich klubów?
- Nie lubię wracać do tego co było. Wybrałam tak, a nie inaczej, opierając się na własnym doświadczeniu i przemyśleniach. Wszystko w naszym życiu jest gdzieś tam zapisane i uważam, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poza tym lubię podróżować, zwiedzać, poznawać inną kulturę, ludzi, jechać gdzieś w nieznane. Możliwość wyjazdu za granicę pozwoliła spełnić moje zainteresowania.
Byłaś w Izraelu, grałaś na Cyprze. Którą z tych lig wspominasz lepiej? Która prezentowała wyższy poziom?
- W Izraelu nie grałam, gdyż nie zdążyłam wyleczyć kontuzji, której nabawiłam się na kadrze. Jednak z tego co się orientuję, to w lidze izraelskiej jest dużo zawodniczek z WNBA, co podnosi jej poziom. Śmiało mogę stwierdzić, że liga ta jest lepsza od cypryjskiej. Poziom ligi na Cyprze jest kiepski, jednak klub w którym grałam, był nastawiony na zdobycie Pucharu Fiba. Władze klubu nie interesowała liga, gdyż co roku zdobywali z łatwością mistrzostwo. AEL Limassol odpadł w 1/4 pucharu Fiba, co świadczy o sile tej drużyny.
Czy gdyby nie narzeczony i córka zdecydowałabyś się na powrót do Polski czy nadal optowałabyś za grą poza granicami ojczyzny?
- Myślę, że tak. Taka mała dzidzia zmienia wszystko w życiu człowieka. Wchodzi na pierwsze miejsce i staje się priorytetem w każdej sprawie. Mimo tego, że ma wpływ na moje życie, nie zamieniłabym jej na miliony innych kontraktów. Cieszę się, że wracam do Polski, do rodziny, do przyjaciół. Sama myśl, że robię to dla osób, które kocham, wywołuje u mnie uczucie szczęścia.
Po trzech sezonach spędzonych na obczyźnie wracasz do Polski. Nie będzie to jednak klub z najwyższej półki, a ubiegłoroczny beniaminek, czyli bydgoskie Artego. To właśnie w mieście nad Brdą zamieszkałaś z całą rodziną. Brałaś zatem pod uwagę możliwość gry w innym mieście, w innym klubie?
- Nie. Nie brałam pod uwagę innej możliwości. Dlaczego? Mój narzeczony pochodzi z Bydgoszczy, tutaj mamy mieszkanie i pomoc ze strony rodziny przy naszym maleństwie. Natomiast Artego w tym roku chce powalczyć o coś więcej, niż tylko utrzymanie. Władzom klubu udało się skompletować fajny skład i myślę, że realnie można pomarzyć o zdecydowanie o czymś więcej, a nie tylko utrzymaniu. Dodatkowo mam tutaj dobre warunki by wrócić do dyspozycji sprzed ciąży.
Niedawno urodziłaś córkę, dlatego jasne jest, że nie od początku będziesz do dyspozycji trenera Adama Ziemińskiego. Kiedy zamierzasz rozpocząć przygotowania do nowego sezonu i wspomóc Artego w walce o ligowe punkty?
- Treningi indywidualne rozpoczęłam trzy tygodnie temu. Jak na razie czuje się dobrze, także wygląda na to, że spokojnie zdążę wejść w trening z drużyną 15 sierpnia. Jedyną niewiadomą jest moja forma, jaką będę prezentować. Jednak wierzę, że dzięki pomocy sztabu szkoleniowego uda mi się wrócić na swój poziom - w końcu koszykówki się tak szybko nie zapomina.
W Bydgoszczy udało się zbudować całkiem niezły zespół. Jak myślisz na co stać będzie twoją nową drużynę w sezonie 2010/2011? W obliczu problemów finansowych innych ekip oraz dokonanych transferów wydaje się, że pierwsza ósemka jest jak najbardziej w waszym zasięgu.
- Wierzę w to, że jest realna szansa na ósemkę. Mamy ciekawy zespół i myślę, że niejednego przeciwnika uda nam się zaskoczyć.
Mówi się, że twój kontrakt w Bydgoszczy to prawdziwy hit, a z twoją osobą są wiązane olbrzymie nadzieje w Artego. Myślisz, że zdołasz dojść do takiej dyspozycji, żeby stać się liderką tego zespołu i grać 30 i więcej minut w meczu?
- Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Mogę jedynie zapewnić, że będę się starała grać jak najlepiej, walczyć o każda piłkę i nie poddawać się. A jak będzie? Sezon wszystko zweryfikuje. (śmiech)
Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażano sobie reprezentacji Polski bez Agnieszki Szott. Planujesz jeszcze powrót do gry w biało-czerwonych barwach? Aktualnie szkoleniowcem kadry jest twój były trener z Gorzowa Wielkopolskiego Dariusz Maciejewski, a w 2011 roku odbędą się Mistrzostwa Europy w Polsce.
- Nie zastanawiałam się nad tym ale myślę, że pewien etap w moim życiu powoli zostanie zamknięty. W Polsce mamy dużo młodych, zdolnych i zdrowych zawodniczek, które mogą wnieść o wiele więcej, tylko muszą dostać szansę. Natomiast w moim życiu pojawiła się malutka istota i to ona na dzień dzisiejszy jest dla mnie priorytetem.
Zakładasz rodzinę, wróciłaś grać do Polski. Jakie dalsze plany osobiste i zawodowe ma jeszcze przed sobą Agnieszka Szott? Masz 28 lat, dlatego przed tobą jeszcze dużo grania i dużo życia.
- Jeśli chodzi o życie osobiste, to w przyszłym roku zamierzamy wziąć ślub, chociaż nigdy nic nie wiadomo... (śmiech) Jeśli chodzi o koszykówkę... jak każda zawodniczka chciałabym grać na przyzwoitym poziomie, aby wszystkie groźne kontuzje omijały mnie szerokim łukiem. Natomiast w życiu prywatnym niebawem bronię pracę magisterską z psychologii pracy i chciałabym zrobić jeszcze kilka szkoleń w tym kierunku, by w niedalekiej przyszłości pomyśleć o jakimś ciekawym zajęciu.
sportowefakty.pl
Krzysztof Kaczmarczyk: Zacznijmy od tego, że w ostatnim czasie dużo się u ciebie zmieniło. Była Miss koszykarek urodziła córeczkę oraz ma kandydata na męża. Spełniły się zatem chyba jedne z twoich największych marzeń?
Agnieszka Szott: Mogę powiedzieć, że spełniło się w połowie (śmiech). Mamy zdrową, prześliczną córeczkę ale... otóż na dzień dzisiejszy nie jestem mężatką co nie oznacza, że nie planujemy ślubu. Na wszystko jest czas i miejsce, należy jednak takie sprawy dobrze przemyśleć i zaplanować.
Po sezonie 2007/2008 opuściłaś Polskę i AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, wybierając grę poza granicami naszego kraju. Jak z perspektywy czasu oceniasz tą decyzję? Był to dobry ruch? Miałaś wtedy jakieś oferty z polskich klubów?
- Nie lubię wracać do tego co było. Wybrałam tak, a nie inaczej, opierając się na własnym doświadczeniu i przemyśleniach. Wszystko w naszym życiu jest gdzieś tam zapisane i uważam, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poza tym lubię podróżować, zwiedzać, poznawać inną kulturę, ludzi, jechać gdzieś w nieznane. Możliwość wyjazdu za granicę pozwoliła spełnić moje zainteresowania.
Byłaś w Izraelu, grałaś na Cyprze. Którą z tych lig wspominasz lepiej? Która prezentowała wyższy poziom?
- W Izraelu nie grałam, gdyż nie zdążyłam wyleczyć kontuzji, której nabawiłam się na kadrze. Jednak z tego co się orientuję, to w lidze izraelskiej jest dużo zawodniczek z WNBA, co podnosi jej poziom. Śmiało mogę stwierdzić, że liga ta jest lepsza od cypryjskiej. Poziom ligi na Cyprze jest kiepski, jednak klub w którym grałam, był nastawiony na zdobycie Pucharu Fiba. Władze klubu nie interesowała liga, gdyż co roku zdobywali z łatwością mistrzostwo. AEL Limassol odpadł w 1/4 pucharu Fiba, co świadczy o sile tej drużyny.
Czy gdyby nie narzeczony i córka zdecydowałabyś się na powrót do Polski czy nadal optowałabyś za grą poza granicami ojczyzny?
- Myślę, że tak. Taka mała dzidzia zmienia wszystko w życiu człowieka. Wchodzi na pierwsze miejsce i staje się priorytetem w każdej sprawie. Mimo tego, że ma wpływ na moje życie, nie zamieniłabym jej na miliony innych kontraktów. Cieszę się, że wracam do Polski, do rodziny, do przyjaciół. Sama myśl, że robię to dla osób, które kocham, wywołuje u mnie uczucie szczęścia.
Po trzech sezonach spędzonych na obczyźnie wracasz do Polski. Nie będzie to jednak klub z najwyższej półki, a ubiegłoroczny beniaminek, czyli bydgoskie Artego. To właśnie w mieście nad Brdą zamieszkałaś z całą rodziną. Brałaś zatem pod uwagę możliwość gry w innym mieście, w innym klubie?
- Nie. Nie brałam pod uwagę innej możliwości. Dlaczego? Mój narzeczony pochodzi z Bydgoszczy, tutaj mamy mieszkanie i pomoc ze strony rodziny przy naszym maleństwie. Natomiast Artego w tym roku chce powalczyć o coś więcej, niż tylko utrzymanie. Władzom klubu udało się skompletować fajny skład i myślę, że realnie można pomarzyć o zdecydowanie o czymś więcej, a nie tylko utrzymaniu. Dodatkowo mam tutaj dobre warunki by wrócić do dyspozycji sprzed ciąży.
Niedawno urodziłaś córkę, dlatego jasne jest, że nie od początku będziesz do dyspozycji trenera Adama Ziemińskiego. Kiedy zamierzasz rozpocząć przygotowania do nowego sezonu i wspomóc Artego w walce o ligowe punkty?
- Treningi indywidualne rozpoczęłam trzy tygodnie temu. Jak na razie czuje się dobrze, także wygląda na to, że spokojnie zdążę wejść w trening z drużyną 15 sierpnia. Jedyną niewiadomą jest moja forma, jaką będę prezentować. Jednak wierzę, że dzięki pomocy sztabu szkoleniowego uda mi się wrócić na swój poziom - w końcu koszykówki się tak szybko nie zapomina.
W Bydgoszczy udało się zbudować całkiem niezły zespół. Jak myślisz na co stać będzie twoją nową drużynę w sezonie 2010/2011? W obliczu problemów finansowych innych ekip oraz dokonanych transferów wydaje się, że pierwsza ósemka jest jak najbardziej w waszym zasięgu.
- Wierzę w to, że jest realna szansa na ósemkę. Mamy ciekawy zespół i myślę, że niejednego przeciwnika uda nam się zaskoczyć.
Mówi się, że twój kontrakt w Bydgoszczy to prawdziwy hit, a z twoją osobą są wiązane olbrzymie nadzieje w Artego. Myślisz, że zdołasz dojść do takiej dyspozycji, żeby stać się liderką tego zespołu i grać 30 i więcej minut w meczu?
- Na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Mogę jedynie zapewnić, że będę się starała grać jak najlepiej, walczyć o każda piłkę i nie poddawać się. A jak będzie? Sezon wszystko zweryfikuje. (śmiech)
Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażano sobie reprezentacji Polski bez Agnieszki Szott. Planujesz jeszcze powrót do gry w biało-czerwonych barwach? Aktualnie szkoleniowcem kadry jest twój były trener z Gorzowa Wielkopolskiego Dariusz Maciejewski, a w 2011 roku odbędą się Mistrzostwa Europy w Polsce.
- Nie zastanawiałam się nad tym ale myślę, że pewien etap w moim życiu powoli zostanie zamknięty. W Polsce mamy dużo młodych, zdolnych i zdrowych zawodniczek, które mogą wnieść o wiele więcej, tylko muszą dostać szansę. Natomiast w moim życiu pojawiła się malutka istota i to ona na dzień dzisiejszy jest dla mnie priorytetem.
Zakładasz rodzinę, wróciłaś grać do Polski. Jakie dalsze plany osobiste i zawodowe ma jeszcze przed sobą Agnieszka Szott? Masz 28 lat, dlatego przed tobą jeszcze dużo grania i dużo życia.
- Jeśli chodzi o życie osobiste, to w przyszłym roku zamierzamy wziąć ślub, chociaż nigdy nic nie wiadomo... (śmiech) Jeśli chodzi o koszykówkę... jak każda zawodniczka chciałabym grać na przyzwoitym poziomie, aby wszystkie groźne kontuzje omijały mnie szerokim łukiem. Natomiast w życiu prywatnym niebawem bronię pracę magisterską z psychologii pracy i chciałabym zrobić jeszcze kilka szkoleń w tym kierunku, by w niedalekiej przyszłości pomyśleć o jakimś ciekawym zajęciu.
sportowefakty.pl
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 108 gości
