Dziwny mecz...
Pierwsza połowa w sumie lekko nudna (jak na play-offy... ), zaskakiwało to, że trener Haber postanowił za wszelką cenę grać tylko szóstką zawodniczek... kompletny bezsens. Trener Maciejewski odwrotnie - mieszał składem aż miło, nie przejmując się wcale, że jego podopieczne miały trudne momenty, gdy przegrywały bodajże 8 punktami. Wiedział z pewnością, że pierwsza połowa to nie jest decydujący o końcowym wyniku fragment potyczki. Tej wiedzy zabrakło trenerom gospodyń
Trzecia kwarta to popis Gorzowianek, do tego z szóstki grających zawodniczek AZSu P. aż trzy złapały czwarty faul. Wtedy taktyk Haber zaczął wpuszczać marznące na ławce rezerwowe - na minutę Wdowczyk (która nie miała najmniejszych szans w pojedynku 1 na 1 z Agą Szott) i na trochę dłużej Pamułę. Gdy przyjezdne uciekły na 10 punktów wydawało się, że jest już po meczu... tak też myślały chyba one same, bo 7 pierwszych minut ostatniej kwarty to tragedia w wykonaniu gorzowianek. Z drugiej strony seryjne trafienia bardzo dobrej tradycyjnie Jarkowskiej i to właśnie gospodynie na półtorej minuty przed końcem prowadziły 4 oczkami. Po czasie dla AZSu G. w końcu trener Maciejewski kazał zostawić miejsce na grę jeden na jeden dla Karpińskiej, co zaowocowało PIERWSZYM faulem w czwartej kwarcie poznanianek... niestety nieszczęście to dotknęło po raz piąty Siborę. Już do końca punktowały tylko gorzowianki. Bohaterką meczu mogła zostać Wera Idczak, ale najpierw strata, a potem nietrafiony rzut spod samego kosza spowodują, że kibice AZSu P. będą pamiętać nie jej dobrą grę wcześniej, ale te błędy na samym końcu
Dziwny mecz... naprawdę nie rozumiem dlaczego trener Haber w mało ważnych momentach meczu - czyli np w pierwszej połowie (na dodatek przy własnym prowadzeniu), nie wpuszcza dwóch, trzech rezerwowych, aby dać odsapnąć podstawowym graczom i uniknąć łapania przez nie fauli

Przegrał poprzedni mecz, przegrał i ten... i tylko czekać aż będzie marudził, że ma wąską ławkę - pewnie, że tak... jest taki trener, który też ZAWSZE ma wąską ławkę... bo TEŻ nie widzi, że jego ZESPÓŁ to nie tylko pięć, sześć koszykarek. Potem w kluczowych momentach najlepsze spadają, a na boisko wchodzą te "zamarznięte"
A na trybunach łatwe zwycięstwo kibiców z Gorzowa... naprawdę duży plus za to, jak grupa ta zmieniła oblicze w ciągu roku, dwóch. Dziś wypadli naprawdę świetnie. A kibice AZSu P. jacyś tacy...

jakby się poddali przed meczem widząc liczebność rywali
