Marcino pisze:Może wstrzymacie się z oceną "trafnych" transferów przynajmniej do pierwszych spotkań ?
Nie. Na tym polega sezon ogórkowy ze ocenia się zmiany w klubach na podstawie dotychczasowych osiągnięć zawodniczek. To na ile okażą sie przydatne dla drużyny to druga sprawa (teoretycznie mogę wierzyć ze Doris pod okiem Hernandeza bedzie o 2 klasy lepsza od Catch, nie?)
A wracając do Spencer, bo o niej miałem.. na pewno ie jest tak ze ta zawodniczka nic nie umie. Zapewne jest lepsza od Katki (choćby dlatego ze sporo wyższa). Ma naprawdę fajnie ułożoną rękę i jak sie zostawi ja niepilnowaną na obwodzie to może palnąc te 5/6 za 3 bez większego problemu. Nie wątpliwie jest to też amerykanka "w typie" Maciejewskiego: mało zmanierowana - nie powinno z nia byc problemów natury wychowawczej. To plusy.
Minus główny jest taki ze jeśli maiła być hitem i gwiazdą drużyny to w europie nikt sie jej nie przelęknie ;/ Ona nie weźmie piłki do reki i indywidualnymi akcjami nie przechyli szali na korzyść swojej drużyny. Nie ma takich umiejętności jak choćby Beard, Perkins, Christon, Lennox czy ADF (gdy była w optymalnej formie). Nie sadze by była w stanie przeprowadzić naqwet akcję a'la Snytsina , czyli dostać izolacje na 8-9 metrze na wprost od kosza podkozłować dwa metry i rzucic trojke nad bezradnym obrońcą. (btw, Snytsina to dla mnie zawodniczka ktorej powinni żałować we wszystkich czołowych Polskich klubach: w Gdyni że odeszła, w Krakowei bo lepsza jako zmienniczka od Katki, w Gorzowie bo nie gorsza od Sydney a nie zabierająca miejsca jeszcze ejdnej ameryknace, np Zellous).
Ale i tak główny problem AZS-u to siłą podkoszowa. Ostatnimi laty i Wisła i Lotos regularnie dostawały baty w walce na desce (mowa o eurolidze oczywiście). A Gorzów wydaje sie sporo słabszy. Vidacic musiała by sie okazać strzałem o klasę lepszym od Katki by rywalki maiły choć odrobinę respektu i zacieśniały strefę podkoszową (zostawiając tym samym więcej miejsce Spencer na obwodzie), bo o oile grupa nie ejst najmocniejsza, to pod ksozem prezentuje sie całkiem całkiem (Bourges wiadomo - obrona iw alka na tablicach to ich broń firmowa, w Madrycie ściągnięto Langhorne, mająca za sobą świetny sezon w Wilnie, w Pradze pod koszem bardzo ciasno - choć nieco topornie: Kireta, Tamane, Kraayewald, Kublina, młode Węgierki + Milovanovic w Sopronie grają 2 razy lepiej niez w kadrze)
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...