emocje już nieco opadły i choć dzisiejsza noc raczej nieprzespana - można słów parę naskrobać o wczorajszym meczu...
Genialne widowisko! Zaczynamy 12:0, za chwilę remis. Odskakujemy w 2kwarcie na 10 - Lotos niweluje wszystko w oka mgnieniu i wychodzi na prowadzenie. Na dobrą sprawę - ma nas na deskach. 4 minuty przed końcem prowadzi 7pkt. Ale wówczas o formie przypomina sobie Zoll. Trudno mówić, żeby cieniowała, ale nie grała żadnej rewelacji w całej serii. Mecz nr 5 też bez błysku. (Aga Majewska w wywiadzie TV wspomniała o chorobie Zoll, przez którą mogło to tak wyglądać). Wielkie brawa dla niej, ale...
gra Lavender we wczorajszym meczu

Nie licząc pierwszej minuty, gdzie od razu zaliczyła 3 niecelne rzuty i 3 zbiórki w ataku

W końcu mamy pewny transfer styczniowy, jeżeli chodzi o graczy podkoszowych (po tylu latach 'ostatnim udanym transferem' przestanie być Tausha Mills

) Słabiej niestety Iva, która od paru meczów nie pokazuje nawet połowy swoich możliwości, ale mam nadzieję, że przeciwko Bjelicy pokaże na co ją stać...
Szkoda, że szybko wygwizdano Walich, która fajnie zaczęła i mogła pociągnąć nieco więcej niż 10minut. Nieco w cieniu nasze obwodowe - Maltsi, Biba i Lera. Agnieszka ze sporą rozwagą i mądrością. nie forsowała, gdy nie było trzeba, dała 2 ważne 'trójki' i aż 4 asysty. Szkoda tylko jej kolejnego meczu z dużą ilością strat. Greczynka nie szalała w ofensywie, ale wyszarpała parę piłek na tablicy. Musinę, choć nie potwierdzają tego statystyki, fajnie oglądało się broniącą Jinks. dużo bardziej "hulała" sobie Amerykanka, gdy Rosjanki nie było na parkiecie. Tu brawa za pomysł dla Trenera Rusina. Ważna trójka również Agi Majewskiej, w obronie parę istotnych piłek "wytrąconych" zza pleców Henry czy Robert no i przede wszystkim kluczowy blok "Królowej bloków" (jak określił Rysiu Ł.) w końcówce.
Odnośnie Trenera jeszcze - wiele osób zarzucało mu brak doświadczenia, wiedzy i umiejętności. Ok, popełnia błędy pewnie częściej niż starsi koledzy, ale mimo tego potrafił np. zdjąć z boiska słabo grającą Zoll (co nie zdarzało się wcześniej), powiedzieć co myśli i gracz po wejściu ponownym wygrywa mu mecz. Decyduje się na zmianę krycia Jinks i zdaje to egzamin (gdyby nie to - z wczorajszą dyspozycją spokojnie przekroczyłaby barierę 30pkt w spotkaniu). Sadza na ławce gwiazdy europejskiej koszykówki - Maltsi i Perovanovic i wygrywa mecz. Brawo, brawo!
Zupełnie inną kwestią jest nasza publiczność. To było jeszcze lepsze niż rok temu w walce o finał z Gorzowem... od samego początku, do samego końca głośno. Widać było gołym okiem jak nakręca to naszą ławkę (pobudzające jeszcze bardziej gesty trenerów, zawodniczek), a ostatnie 3,5min cała hala stoi. z uznaniem wypowiadali się nawet przedstawiciele Gdyni na konferencji. Szkoda tylko, że taka mobilizacja pojawia się u nas tylko w momencie, kiedy topór już wisi nad głowami
Odnośnie konferencji - wspomniane już było, że została podana informacja o podpisaniu kontraktu z Zoll na następne dwa lata. Nie wiem natomiast, czy mi umknęło, czy nikt nie powiedział, że Sharnee rozpoczęła swoją wypowiedź od paru zdań wypowiedzianych w języku polskim!

Cel "absolutne minimum" na ten sezon został osiągnięty, awans w Eurolidze + kolejny finał i gwarancja Euroligi w przyszłym roku. Teraz, już na troszeczkę większym luzie, trzeba postawić się Wiśle. Boję się jaki wpływ może mieć w pierwszych meczach zmęczenie, ale wierzę głęboko, że dziewczyny będą w stanie przeciwstawić się krakowskiemu potentatowi i wyszarpać jeden mecz wyjazdowy. Wówczas wystarczy już tylko obronić swoją salę (z takim wsparciem trybun jak wczoraj bedzie to łatwiejsze) i finał można rozstrzygnąć na swoją korzyść.