AZS Poznań - PZU Polfa Pabianice 61:63 i 83:80 - stan 2:2
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Yo
No cóż. Faworyt był jeden. Nie ma co dużo gadać. Powalczyć jutro i nie mieć sobie nicd o zarzucenia. AZS pokazuje swoje możliwości. Włókniarz? Z taką grą daleko nie zajdzie. I nie mówię tego złośliwie, po prostu Pabianiczanki nie prezentują swoją grą niczego, co mogłoby dawać choć cień nadziei na finał, nie mówiąc już o końcowym sukcesie. Niedzielne zwycięstwo AZSu nie było przypadkiem, nie było "dobrym dniem" poznanianek. Pozdrawiam.
Nowy adres - http://www.unia.swarzedz.pl
- Mytek
- Junior
- Posty: 2580
- Rejestracja: 24 października 2004, 15:42
- Lokalizacja: Poznań!
- Kontaktowanie:
zabrakło 4 sekund:/ na cztery sekundy przed końcem piłkę w rekach miała Mrozina - mogla rzucac..... chwile wczesniej, jak zauwazyl Łukasz Wera mogla faulować...no ale co by bylo gdyby...
W Polfie bardzo himerycznie graja dwie Brazylijki: raz jedna gra dobrze, a druga fatalnie, nastepnym zas razem jest opdwrotnie - wczoraj brylowała ta ciemnoskóra Brazylijka.
dzis juz dziewczyny nie maja absolutnie nic do stracenia - wierze, ze znow powalcza o wyrana
W Polfie bardzo himerycznie graja dwie Brazylijki: raz jedna gra dobrze, a druga fatalnie, nastepnym zas razem jest opdwrotnie - wczoraj brylowała ta ciemnoskóra Brazylijka.
dzis juz dziewczyny nie maja absolutnie nic do stracenia - wierze, ze znow powalcza o wyrana
reloaded :]
KOSZYKÓWKA Żal straconej szansy
Sobota, 18 marca 2006r.
Koszykarkom AZS zabrakło sportowego szczęścia w trzecim meczu
ćwierćfinałowym mistrzostw Polski z Polfą Pabianice.
Akademiczki stoczyły niesamowity bój z czołową drużyną tegorocznych rozgrywek ekstraklasy, ale przegrały 61:63. Mimo tej porażki poznańskim zawodniczkom należą się słowa pochwały za postawę na parkiecie. Podopieczne trenera Grzegorza Szajka udowodniły, że zwycięstwo sprzed kilku dni w Pabianicach wcale nie było taką sensacją.
Polfa lepsza do przerwy
Wczorajszy pojedynek w hali przy ul. Chwiałkowskiego od początku był wyrównany. Po pięciu minutach akademiczki prowadziły 9:8, ale dwie minuty później przegrywały 9:12. Tę minimalną przewagę pabianiczanki utrzymały do końca pierwszej kwarty, po której wygrywały 20:17.
Zespół trenera Szajka tuż po krótkiej przerwie zdołał wyjść na prowadzenie 21:20, ale nie trwało to zbyt długo, bo Polfa szybko odrobiła stratę. Po kwadransie AZS przegrywał 22:25, a potem nawet 22:33. Wydawało się, że rywalki poznanianek złapały właściwy rytm i po dwudziestu minutach drużyna gospodarzy wyraźnie przegrywała 27:38.
Emocje do końca
Początek trzeciej kwarty dał jednak nadzieję akademiczkom. Jeszcze w 23 minucie poznańska ekipa przegrywała 35:40, ale w ciągu następnych kilkudziesięciu sekund już prowadziła 41:40. Polfa po raz kolejny odparła atak AZS, ale w 28 minucie był remis 46:46. Końcówka trzeciej kwarty wyrównana i zacięta, a po trzydziestu minutach znowu remis 50:50. To zapowiadało emocje do ostatniej syreny. Przez pięć minut ostatniej kwarty twarda gra w obronie z obu stron i mała skuteczność.
Drużyna gości jest nieco dokładniejsza i prowadzi 57:52. Poznanianki walczą jak lwice, ale to nie wystarcza. Dwie minuty przed końcem AZS przegrywa 59:61, a pięćdziesiąt sekund przed ostatnią syreną tylko 61:62.
Polfa wykorzystuje jeden rzut wolny i prowadzi 63:61. 18 sekund przed końcem piłka dla akademiczek i szansa i zwycięstwo. Niestety, podopieczne trenera Szajka gubią piłkę i przegrywają mecz. W serii play-off Polfa prowadzi 2-1. Dzisiaj czwarte spotkanie obu drużyn o godz. 17.00.
Walczymy dalej
Po meczu opiekun Polfy Tomasz Herkt mówił: - Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo wróciliśmy do gry. Bardzo ciężko napracowaliśmy się dzisiaj na to zwycięstwo. Gdybyśmy przegrali, nasza sytuacja byłaby bardzo trudna. AZS to zupełnie inny zespół, niż w rundzie zasadniczej - zakończył pabianicki szkoleniowiec.
Mimo porażki powody do zadowolenia miał Grzegorz Szajek: - Nie ukrywam, że miałem nadzieję, że moje zawodniczki podejmą walkę i nie pomyliłem się. Szkoda tej porażki. Zabrakło nam dzisiaj sportowego szczęścia. Na pewno nie poddamy się i jutro walczymy o zwycięstwo - zapewniał trener AZS.
Jacek PAŁUBA - Gazeta Poznańska
Źródło: www.naszemiasto.pl
Sobota, 18 marca 2006r.
Koszykarkom AZS zabrakło sportowego szczęścia w trzecim meczu
ćwierćfinałowym mistrzostw Polski z Polfą Pabianice.
Akademiczki stoczyły niesamowity bój z czołową drużyną tegorocznych rozgrywek ekstraklasy, ale przegrały 61:63. Mimo tej porażki poznańskim zawodniczkom należą się słowa pochwały za postawę na parkiecie. Podopieczne trenera Grzegorza Szajka udowodniły, że zwycięstwo sprzed kilku dni w Pabianicach wcale nie było taką sensacją.
Polfa lepsza do przerwy
Wczorajszy pojedynek w hali przy ul. Chwiałkowskiego od początku był wyrównany. Po pięciu minutach akademiczki prowadziły 9:8, ale dwie minuty później przegrywały 9:12. Tę minimalną przewagę pabianiczanki utrzymały do końca pierwszej kwarty, po której wygrywały 20:17.
Zespół trenera Szajka tuż po krótkiej przerwie zdołał wyjść na prowadzenie 21:20, ale nie trwało to zbyt długo, bo Polfa szybko odrobiła stratę. Po kwadransie AZS przegrywał 22:25, a potem nawet 22:33. Wydawało się, że rywalki poznanianek złapały właściwy rytm i po dwudziestu minutach drużyna gospodarzy wyraźnie przegrywała 27:38.
Emocje do końca
Początek trzeciej kwarty dał jednak nadzieję akademiczkom. Jeszcze w 23 minucie poznańska ekipa przegrywała 35:40, ale w ciągu następnych kilkudziesięciu sekund już prowadziła 41:40. Polfa po raz kolejny odparła atak AZS, ale w 28 minucie był remis 46:46. Końcówka trzeciej kwarty wyrównana i zacięta, a po trzydziestu minutach znowu remis 50:50. To zapowiadało emocje do ostatniej syreny. Przez pięć minut ostatniej kwarty twarda gra w obronie z obu stron i mała skuteczność.
Drużyna gości jest nieco dokładniejsza i prowadzi 57:52. Poznanianki walczą jak lwice, ale to nie wystarcza. Dwie minuty przed końcem AZS przegrywa 59:61, a pięćdziesiąt sekund przed ostatnią syreną tylko 61:62.
Polfa wykorzystuje jeden rzut wolny i prowadzi 63:61. 18 sekund przed końcem piłka dla akademiczek i szansa i zwycięstwo. Niestety, podopieczne trenera Szajka gubią piłkę i przegrywają mecz. W serii play-off Polfa prowadzi 2-1. Dzisiaj czwarte spotkanie obu drużyn o godz. 17.00.
Walczymy dalej
Po meczu opiekun Polfy Tomasz Herkt mówił: - Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo wróciliśmy do gry. Bardzo ciężko napracowaliśmy się dzisiaj na to zwycięstwo. Gdybyśmy przegrali, nasza sytuacja byłaby bardzo trudna. AZS to zupełnie inny zespół, niż w rundzie zasadniczej - zakończył pabianicki szkoleniowiec.
Mimo porażki powody do zadowolenia miał Grzegorz Szajek: - Nie ukrywam, że miałem nadzieję, że moje zawodniczki podejmą walkę i nie pomyliłem się. Szkoda tej porażki. Zabrakło nam dzisiaj sportowego szczęścia. Na pewno nie poddamy się i jutro walczymy o zwycięstwo - zapewniał trener AZS.
Jacek PAŁUBA - Gazeta Poznańska
Źródło: www.naszemiasto.pl

lukaszm79 pisze:Nie wiem czy należy się cieszyć ze zwycięstwa 2 punktami czy płakać z postawy i gry Włókniarek![]()
Mam nadzieje że dzisiaj wkońcu coś zatrybi i nie będzie kolejnej niespodzianki
Teraz to już nie ma co używać słowa niespodzianka! Poprostu toczą sie bardzo wyrównane boje miedzy obydwoma zespołami!
Pozdro
Chwiałka A Chwiałka Z Chwiałka AZS!
- Szymon
- Oldboy
- Posty: 6023
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 09:11
- Lokalizacja: PABIANICE, POLSKA
- Kontaktowanie:
MARAS pisze:lukaszm79 pisze:Nie wiem czy należy się cieszyć ze zwycięstwa 2 punktami czy płakać z postawy i gry Włókniarek![]()
Mam nadzieje że dzisiaj wkońcu coś zatrybi i nie będzie kolejnej niespodzianki
Teraz to już nie ma co używać słowa niespodzianka! Poprostu toczą sie bardzo wyrównane boje miedzy obydwoma zespołami!
Pozdro
A ja uważam że użycie słowa "niespodzianka" jest tym wypadku jak najbardziej na miejscu
Bo przecież NIESPODZIANKĄ jest fatalna dyspozycja Pabianic
BYŁ, BĘDZIE I JEST ZAWSZE WŁÓKNIARZ MRKS


-
big
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 151 gości








