Maslowski i Fleischer są bez formy
Koszykarki Lotosu PKO BP Gdynia wciąż grają w kratkę. Dwie zawodniczki zawodzą jednak szczególnie - Jennifer Fleischer z Izraela i Amerykanka Michelle Maslowski
Lotos PKO BP, dzięki trzem wysokiej klasy zagranicznym koszykarkom podkoszowym, miał mieć ogromną siłę rażenia w polu trzech sekund. Po dziesięciu meczach, ośmiu w Ford Germaz Ekstraklasie i dwóch w Eurolidze, założenia nie do końca się sprawdzają.
Ze strefy podkoszowej wypadło ogniwo - Fleischer. Z jednej strony w meczach ligi polskiej nie można mieć w składzie więcej niż sześć zawodniczek spoza naszego kraju, co podyktowane jest przepisem PLKK (Lotos ma ich siedem). Z drugiej strony to, że trener Jacek Winnicki pomijał zawodniczkę przy ustalaniu składu na pięć meczów FGE, wynika raczej z jej formy.
Fleischer w ubiegłym sezonie była koszykarką euroligowego rywala Lotosu PKO BP - Dexii Namur. W belgijskiej drużynie stanowiła pierwszoplanową postać. W 10 meczach europejskich pucharów grała średnio po 30 min, uzyskując w tym czasie średnie - 11,7 pkt i 9,1 zbiórki, czym przyciągała uwagę lepszych klubów. Dexia należała bowiem do grona najgorszych zespołów. W spotkaniach przeciwko gdyńskiej drużynie uzyskała - 15 pkt i 12 zbiórek przy Olimpijskiej oraz 14 pkt i 5 zbiórek w Namur. Pole trzech sekund było wówczas jej królestwem.
Od momentu pojawienia się Fleischer w Gdyni można zapomnieć o jej dotychczasowych osiągnięciach. Wysoką formę prezentuje inna środkowa - Ivana Matović, przyzwoicie grają Magdalena Leciejewska i Emilija Podrug, a Izraelka jest w ich cieniu.
W lidze Fleischer zdobyła jak na razie w sumie tylko 10 pkt i 9 zbiórek w trzech meczach. Wynikać to może z problemu wkomponowania się w drużynę, bo na boisku wygląda na zagubioną.
- Cały czas jesteśmy na etapie zgrywania drużyny i oczywiście mamy słabsze i lepsze momenty w grze. Fleischer przybyła do nas po bardzo dobrym sezonie, ale prezentuje się poniżej naszych oczekiwań. Dlatego przegrywa walkę o miejsce w składzie na mecze FGE z innymi zagranicznymi koszykarkami. Nie skreślamy jej teraz, ale musi się wreszcie obudzić. Przed nami ważne mecze, chociażby czwartkowy z Union Hainaut Basket w Eurolidze, a wówczas będziemy potrzebować Fleischer w wysokiej formie - mówi trener Winnicki.
Zawód swoją postawą sprawia także Maslowski. Amerykanka, która stara się o polski paszport, w poprzednich sezonach dała się poznać głównie jako superstrzelec. W Niemczech (sezon 2006/2007) i we Włoszech (2007/2008) zdobywała średnio - kolejno 22,1 i 17 pkt. Przed obecnymi rozgrywkami, aby nie stracić walorów rzutowych, udała się na Florydę do "Shooter's Touch" Academy, gdzie trenowała pod okiem amerykańskich trenerów. To dawało nadzieję, że i w tym sezonie będzie zdobywać seryjnie punkty. Amerykanka potwierdziła oczekiwania, ale... w zaledwie jednym z dziewięciu rozegranych spotkań. Przeciwko MUKS Poznań rzuciła 21 pkt. W pozostałych meczach nie przekroczyła granicy 10. Co prawda posiada plusy także w grze obronnej, ale mimo to można stwierdzić, że na razie zawodzi.
- Rzeczywiście, obie koszykarki prezentują się nieco gorzej niż zakładaliśmy, ale dajemy im jeszcze trochę czasu na poprawienie formy - dodaje szkoleniowiec gdynianek.
<b> Maslowski czuje na plecach oddech rodaczki, byłej koszykarki Wisły Kraków - Anny DeForge, której oferta wciąż znajduje się w gdyńskim klubie. DeForge ma wyrobioną markę w Polsce i w razie poważniejszych kłopotów Maslowski mogłaby ją zastąpić.
- Jeszcze nie zrezygnowaliśmy z oferty DeForge, cały czas ją rozważamy. Mamy parę opcji. Można by np. dołączyć ją do obecnego zespołu do stycznia, czyli do przyjazdu Tamiki Catchings, a następnie rozważać kolejne ruchy - mówi dyrektor Lotosu PKO BP Marcin Kicior.
Trener Winnicki: - Na razie nie zastanawiam się nad DeForge i jej przydatnością dla drużyny. </b>
http://www.sport.pl/koszykowka/1,65092, ... formy.html
-------------------------------

Wszystko można osiągnąć, gdy człowiek sie uprze i wytrwale dąży do celu... Takie cuda zdarzają się codziennie...