Po sezonie: Lotos Gdynia
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Po sezonie: Lotos Gdynia
Czapki z głów
Niedziela, 8 maja 2005r.
Osiem mistrzowskich tytułów pod rząd. Dziewięć w ostatnim dziesięcioleciu. Niełatwo jest znaleźć w sporcie przykłady tak długiej sukcesji. Gdyńskie koszykarki wciąż są na topie i schodzić z niego nie zamierzają.
Ich długa supremacja zaczęła już denerwować nie tylko inne czołowe polskie kluby, ale niestety, także środowisko władz ligi i sędziów. O ile wzrastająca w kraju sportowa konkurencja dla drużyny Lotosu może tylko cieszyć, to drugie zasygnalizowane zjawisko musi już budzić niepokój.
Wiele wskazuje na to, że za plecami koszykarek, które walczyły na parkiecie, zupełnie inny mecz toczył się przy zielonym stoliku. Chodziło w nim o detronizację gdyńskiej drużyny na rzecz Wisły Can-Pack. Dowodów oczywiście nie ma. Są jednak poszlaki, rzucające cień na panów z gwizdkami oraz na ich starszych kolegów, którzy ferowali wyroki w ligowych komisjach.
Tym pierwszym podczas finałowego meczu Pucharu Polski, pobłażliwym arbitrażem, udało się sprowokować Elaine Powell do ataku na zawodniczkę Wisły Jelenę Skerovic. Drudzy ukarali finansowo i zdyskwalifikowali Amerykankę do końca sezonu. Kara ta nie budziłaby kontrowersji, gdyby sankcje dotknęły również Serbkę za kopnięcie Powell.
Drugi akt tej marnej farsy rozegrał się podczas ostatniego finałowego meczu play off w Krakowie. Sędziowie robili wszystko, by doprowadzić do piątego meczu. Na początku ostatniej kwarty "upolowali" Deannę Nolan na piątym przewinieniu, choć piłka znajdowała się wówczas na innej połowie boiska. Przepychanie się zawodniczek walczących o pozycję w takich sytuacjach to rzecz zupełnie normalna. Zdziwionej Amerykance dołożono jeszcze kolejne przewinienie dyskwalifikujące, tak aby wiślaczki miały cztery rzuty wolne i piłkę z boku.
Te żenujące praktyki na szczęście okazały się daremne. Lotos Mistrz! Czapki z głów!
Agnieszka Bibrzycka
25 meczów, 403 pkt., 107 zbiórek, 55 asyst
Kapitan gdyńskiej drużyny nie grała tak dobrze jak przed rokiem. Borykała się z bólami kolan, które pozwoliły jej zademonstrować wielkich możliwości we wszystkich spotkaniach. Największy kryzys formy przeżywała w konfrontacji z Gambrinusem Brno w ćwierćfinałach Euroligi. Do wysokiej dyspozycji powróciła podczas finałowych spotkań z Wisłą. Momentami występowała nawet na nietypowej dla siebie pozycji jedynki.
Małgorzata Dydek
22 mecze, 307 pkt., 157 zbiórek
Była prawdziwą ostoją drużyny, choć jej indywidualne statystyki w polskiej lidze nie są zbyt imponujące. W wielu spotkaniach, szczególnie ze słabszymi drużynami grała bardzo krótko. Koncentrowała się na grach o wysoką stawkę i nigdy w nich nie zawodziła. Jeśli nawet sama nie zdobywała wielu punktów, koncentrowała na sobie obronę i robiła pod koszem miejsce dla koleżanek. Naszym zdaniem najwartościowsza zawodniczka drużyny.
Ewelina Kobryn
26 meczów, 283 pkt, 148 zbiórek
Wygrała z Tatianą Troiną rywalizację o miejsce w wyjściowej piątce Lotosu. Obok spotkań bardzo dobrych, zdarzały się jej także słabsze. Udowodniła, że potrafi grać tyłem do kosza. Nie bała się także walki w sytuacjach jeden na jeden. Znacznie lepsza w ofensywie, niż w działaniach obronnych. Jeśli poprawi i ustabilizuję grę na tablicach, będzie bardzo wartościową środkową nie tylko Lotosu ale i reprezentacji Polski.
Deanna Nolan
25 meczów, 352 pkt., 126 zbiórek, 69 asyst
Prawdziwa gwiazda amerykańskiej koszykówki, która indywidualne popisy potrafiła przedłożyć nad zespołową grę dla drużyny. W kluczowych momentach spotkań często brała na siebie odpowiedzialność za rzut i zazwyczaj nie zawodziła. Wpadka z alkomatem nie wpłynęła na obniżenie jej poziomu sportowego. Jej klasę dostrzegli właściciele drużyny mistrza Euroligi Samary. Prawdopodobnie następny sezon w Europie spędzi w rosyjskiej drużynie.
Paulina Pawlak
27 meczów, 146 pkt, 52 asysty
Po dyskwalifikacji Elaine Powell musiała z zawodniczki rezerwowej do specjalnych poruczeń przeistoczyć się w pierwszą rozgrywającą. Z każdym następnym ważnym spotkaniem z roli tej wywiązywała się coraz lepiej. Teraz ma szansę zostania pierwszą rozgrywającą reprezentacji. Na razie jeszcze znacznie lepiej czuje się w zadaniach defensywnych, ale doświadczenia zdobyte w końcówce tego sezonu powinny zaowocować coraz postępem w prowadzeniu gry.
Elaine Powell
14 meczów, 144 pkt., 53 zbiórki, 39 asyst
Po incydencie w Krakowie, nie mogła uczestniczyć w finałowych spotkaniach sezonu o mistrzostwo Polski. Wcześniej potwierdziła wszystkie swoje walory. Grała bardzo efektywnie, potrafiła właściwie wykorzystywać znakomity przegląd pola gry, brała także na siebie odpowiedzialność za rzut. Śmierć matki odbiła się na jej psychice, co mogło być przyczyną nadmiernej agresji wobec Jeleny Skerovic podczas meczu o Puchar Polski z Wisłą.
Tatiana Troina
27 meczów, 235 pkt. 114 zbiórek
Reprezentantka Białorusi w ostatnim finałowym spotkaniu z Wisłą dwa razy trafiła "za trzy", zdobywając kluczowe dla zwycięstwa gdynianek punkty. W wielu wcześniejszych spotkaniach nie potrafiła przełamać się rzutowo, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy mierzyła z dystansu. Powinna też poprawić grę w obronie, gdyż popełniała zbyt dużą liczbę fauli. W Gdyni rezerwowa, ale w każdym innym zespole polskiej ligi, miałaby pewne miejsce w pierwszej piątce.
Monika Veselovski
27 meczów, 260 pkt., 67 asyst
Reprezentantka Serbii i Czarnogóry jako pierwsza wchodząca, dużo wnosiła do gry Lotosu. Potrafiła zaskoczyć przeciwniczki celnym rzutem "za trzy", imponowała bardzo ambitną postawą w obronie, i szybko biegała do kontry. W chwilach słabości Agnieszki Bibrzyckiej, dobrze zastępowała ją jako zawodniczka pierwszej piątki. Koszykarka, która zawsze konsekwentnie starała się na parkiecie realizować nakreśloną przez trenera taktykę.
Pozostałe
Aleksandra Chomać (22 mecze, 99 pkt. 66 zbiórek)
Karolina Janyga (17, 24, 13)
Katarzyna Motyl (16, 31, 10)
Elina Stefanowska (12, 19, 30)
Z rezerwowych koszykarek wyróżniała się Aleksandra Chomać. Ta 20-letnia środkowa imponowała znakomitym przygotowaniem motorycznym. Dla jej prawidłowego rozwoju potrzebne są minuty spędzone na parkiecie w grze. Deficyt ten mogłaby uzupełnić grając w zespole rezerw, którego w Gdyni jednak nie ma. To samo dotyczy Katarzyny Motyl. Karolina Janyga i Elina Stefanowska spełniały ważne dla zespołu role w układzie treningowym.
Droga do złota
I runda play off
Lotos - ŁKS Łódź 3-0
79:50, 84:62, 72:56
Półfinał play off
Lotos - CCC Aquapark Polkowice 3-0
78:75, 76:54, 62:57
Finał play off
Lotos - Wisła Can-Pack 3-1
90:77, 63:71, 73:65, 76:66
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Niedziela, 8 maja 2005r.
Osiem mistrzowskich tytułów pod rząd. Dziewięć w ostatnim dziesięcioleciu. Niełatwo jest znaleźć w sporcie przykłady tak długiej sukcesji. Gdyńskie koszykarki wciąż są na topie i schodzić z niego nie zamierzają.
Ich długa supremacja zaczęła już denerwować nie tylko inne czołowe polskie kluby, ale niestety, także środowisko władz ligi i sędziów. O ile wzrastająca w kraju sportowa konkurencja dla drużyny Lotosu może tylko cieszyć, to drugie zasygnalizowane zjawisko musi już budzić niepokój.
Wiele wskazuje na to, że za plecami koszykarek, które walczyły na parkiecie, zupełnie inny mecz toczył się przy zielonym stoliku. Chodziło w nim o detronizację gdyńskiej drużyny na rzecz Wisły Can-Pack. Dowodów oczywiście nie ma. Są jednak poszlaki, rzucające cień na panów z gwizdkami oraz na ich starszych kolegów, którzy ferowali wyroki w ligowych komisjach.
Tym pierwszym podczas finałowego meczu Pucharu Polski, pobłażliwym arbitrażem, udało się sprowokować Elaine Powell do ataku na zawodniczkę Wisły Jelenę Skerovic. Drudzy ukarali finansowo i zdyskwalifikowali Amerykankę do końca sezonu. Kara ta nie budziłaby kontrowersji, gdyby sankcje dotknęły również Serbkę za kopnięcie Powell.
Drugi akt tej marnej farsy rozegrał się podczas ostatniego finałowego meczu play off w Krakowie. Sędziowie robili wszystko, by doprowadzić do piątego meczu. Na początku ostatniej kwarty "upolowali" Deannę Nolan na piątym przewinieniu, choć piłka znajdowała się wówczas na innej połowie boiska. Przepychanie się zawodniczek walczących o pozycję w takich sytuacjach to rzecz zupełnie normalna. Zdziwionej Amerykance dołożono jeszcze kolejne przewinienie dyskwalifikujące, tak aby wiślaczki miały cztery rzuty wolne i piłkę z boku.
Te żenujące praktyki na szczęście okazały się daremne. Lotos Mistrz! Czapki z głów!
Agnieszka Bibrzycka
25 meczów, 403 pkt., 107 zbiórek, 55 asyst
Kapitan gdyńskiej drużyny nie grała tak dobrze jak przed rokiem. Borykała się z bólami kolan, które pozwoliły jej zademonstrować wielkich możliwości we wszystkich spotkaniach. Największy kryzys formy przeżywała w konfrontacji z Gambrinusem Brno w ćwierćfinałach Euroligi. Do wysokiej dyspozycji powróciła podczas finałowych spotkań z Wisłą. Momentami występowała nawet na nietypowej dla siebie pozycji jedynki.
Małgorzata Dydek
22 mecze, 307 pkt., 157 zbiórek
Była prawdziwą ostoją drużyny, choć jej indywidualne statystyki w polskiej lidze nie są zbyt imponujące. W wielu spotkaniach, szczególnie ze słabszymi drużynami grała bardzo krótko. Koncentrowała się na grach o wysoką stawkę i nigdy w nich nie zawodziła. Jeśli nawet sama nie zdobywała wielu punktów, koncentrowała na sobie obronę i robiła pod koszem miejsce dla koleżanek. Naszym zdaniem najwartościowsza zawodniczka drużyny.
Ewelina Kobryn
26 meczów, 283 pkt, 148 zbiórek
Wygrała z Tatianą Troiną rywalizację o miejsce w wyjściowej piątce Lotosu. Obok spotkań bardzo dobrych, zdarzały się jej także słabsze. Udowodniła, że potrafi grać tyłem do kosza. Nie bała się także walki w sytuacjach jeden na jeden. Znacznie lepsza w ofensywie, niż w działaniach obronnych. Jeśli poprawi i ustabilizuję grę na tablicach, będzie bardzo wartościową środkową nie tylko Lotosu ale i reprezentacji Polski.
Deanna Nolan
25 meczów, 352 pkt., 126 zbiórek, 69 asyst
Prawdziwa gwiazda amerykańskiej koszykówki, która indywidualne popisy potrafiła przedłożyć nad zespołową grę dla drużyny. W kluczowych momentach spotkań często brała na siebie odpowiedzialność za rzut i zazwyczaj nie zawodziła. Wpadka z alkomatem nie wpłynęła na obniżenie jej poziomu sportowego. Jej klasę dostrzegli właściciele drużyny mistrza Euroligi Samary. Prawdopodobnie następny sezon w Europie spędzi w rosyjskiej drużynie.
Paulina Pawlak
27 meczów, 146 pkt, 52 asysty
Po dyskwalifikacji Elaine Powell musiała z zawodniczki rezerwowej do specjalnych poruczeń przeistoczyć się w pierwszą rozgrywającą. Z każdym następnym ważnym spotkaniem z roli tej wywiązywała się coraz lepiej. Teraz ma szansę zostania pierwszą rozgrywającą reprezentacji. Na razie jeszcze znacznie lepiej czuje się w zadaniach defensywnych, ale doświadczenia zdobyte w końcówce tego sezonu powinny zaowocować coraz postępem w prowadzeniu gry.
Elaine Powell
14 meczów, 144 pkt., 53 zbiórki, 39 asyst
Po incydencie w Krakowie, nie mogła uczestniczyć w finałowych spotkaniach sezonu o mistrzostwo Polski. Wcześniej potwierdziła wszystkie swoje walory. Grała bardzo efektywnie, potrafiła właściwie wykorzystywać znakomity przegląd pola gry, brała także na siebie odpowiedzialność za rzut. Śmierć matki odbiła się na jej psychice, co mogło być przyczyną nadmiernej agresji wobec Jeleny Skerovic podczas meczu o Puchar Polski z Wisłą.
Tatiana Troina
27 meczów, 235 pkt. 114 zbiórek
Reprezentantka Białorusi w ostatnim finałowym spotkaniu z Wisłą dwa razy trafiła "za trzy", zdobywając kluczowe dla zwycięstwa gdynianek punkty. W wielu wcześniejszych spotkaniach nie potrafiła przełamać się rzutowo, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy mierzyła z dystansu. Powinna też poprawić grę w obronie, gdyż popełniała zbyt dużą liczbę fauli. W Gdyni rezerwowa, ale w każdym innym zespole polskiej ligi, miałaby pewne miejsce w pierwszej piątce.
Monika Veselovski
27 meczów, 260 pkt., 67 asyst
Reprezentantka Serbii i Czarnogóry jako pierwsza wchodząca, dużo wnosiła do gry Lotosu. Potrafiła zaskoczyć przeciwniczki celnym rzutem "za trzy", imponowała bardzo ambitną postawą w obronie, i szybko biegała do kontry. W chwilach słabości Agnieszki Bibrzyckiej, dobrze zastępowała ją jako zawodniczka pierwszej piątki. Koszykarka, która zawsze konsekwentnie starała się na parkiecie realizować nakreśloną przez trenera taktykę.
Pozostałe
Aleksandra Chomać (22 mecze, 99 pkt. 66 zbiórek)
Karolina Janyga (17, 24, 13)
Katarzyna Motyl (16, 31, 10)
Elina Stefanowska (12, 19, 30)
Z rezerwowych koszykarek wyróżniała się Aleksandra Chomać. Ta 20-letnia środkowa imponowała znakomitym przygotowaniem motorycznym. Dla jej prawidłowego rozwoju potrzebne są minuty spędzone na parkiecie w grze. Deficyt ten mogłaby uzupełnić grając w zespole rezerw, którego w Gdyni jednak nie ma. To samo dotyczy Katarzyny Motyl. Karolina Janyga i Elina Stefanowska spełniały ważne dla zespołu role w układzie treningowym.
Droga do złota
I runda play off
Lotos - ŁKS Łódź 3-0
79:50, 84:62, 72:56
Półfinał play off
Lotos - CCC Aquapark Polkowice 3-0
78:75, 76:54, 62:57
Finał play off
Lotos - Wisła Can-Pack 3-1
90:77, 63:71, 73:65, 76:66
Adam Suska - Dziennik Bałtycki
Prezentujemy podsumowanie dokonań LOTOSU GDYNIA w tegorocznych rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Przypomnijmy, że zawodniczki z Gdyni po raz ósmy z rzędu sięgnęły po tytuł Mistrza Polski, pokonując w finałowej rywalizacji Wisłę Can-Pack Kraków 3:1.
Tabela końcowa Torell Basket Ligi:
1. Lotos Gdynia
2. Wisła Can-Pack Kraków
3. CCC Polkowice
4. PZU Polfa Pabianice
5. AZS Poznań
6. ŁKS Łódź
7. Cukierki ODRA Brzeg
8. AZS TelecomMedia Gorzów Wlkp.
9. Meblotap AZS Chełm
10. Ostrovia Ostrów Wlkp.
LOTOS GDYNIA 04/05:
mecze: 28
minuty: 5613
rzuty celne za dwa: 753
rzuty celne za trzy: 127
rzuty celne za jeden: 416
zbiórki: 982 (287 w ataku, 695 w obronie)
asysty: 387
faule: 519
straty: 422
przechwyty: 292
bloki: 110
Najwięcej punktów w PLKK:
3. AGNIESZKA BIBRZYCKA 403 pkt.
7. DEANNA NOLAN 352 pkt.
11. MAŁGORZATA DYDEK 307 pkt.
-------------------------------------------------------------------------------
Monika Veselovsky, skrzydłowa, 28 lat
zagrała w 27 meczach, średnio 9 punktów na mecz; ani razu nie rozegrała pełnych 40 minut. Jej rekord to 16 punktów w meczu z CCC Polkowice (88:68). Podczas sezonu w ważnym momencie zachorowała na zapalenie górnych dróg oddechowych, ostatecznie jednak wspomogła swoje koleżanki w rewanżowej rundzie spotkań w arcyważnym meczu z Wisłą w Krakowie.
Karolina Janyga, obrońca, 29 lat
zagrała w 17 meczach, nie miała jednak zbyt wielu okazji do dłuższego pokazania się na parkiecie (najdłużej – 21 minut – z ŁKS-em); na boisku spędzając średnio 5 minut. W trakcie wspomnianego spotkania z łodziankami zasłynęła z pięknego rzutu (równo z syreną kończącą pierwszą połowę), trafiając celnie do kosza z ponad połowy boiska.
Paulina Pawlak, obrońca, 21 lat
zagrała w 27 meczach, na parkiecie spędzając 650 minut. Nieoceniona w obronie. Rekord czasowy tej najbardziej perspektywicznej przedstawicielki młodego pokolenia to 38 minut z Meblotapem Chełm. Jej średni dorobek to 5 punktów na mecz, zresztą czego więcej można wymagać od obrońcy.
Katarzyna Motyl, skrzydłowa, 18 lat
zagrała w 16 meczach, średnio 7 minut na parkiecie. Zaledwie 18-letnia zawodniczka Lotosu Gdynia była bohaterką spotkania z AZS Gorzów (18 minut, rekordowe 7 punktów, i trójka w ostatnich sekundach meczu) a także z ŁKS-em (7 punktów, 3 zbiórki). Uważa, że żadnego przeciwnika nigdy nie należy lekceważyć.
Tatiana Troina, skrzydłowa, 24 lata
zagrała w 27 meczach, średnio 8 punktów na mecz. Jako pierwsza zmienniczka w drużynie trenera Koziorowicza wielokrotnie pokazywała się z bardzo dobrej strony. W ostatnim, mistrzowskim meczu finałowym z Wisłą Kraków rzuciła ważne punkty („za trzy”) w ostatnich minutach meczu.
Deanna Nolan, obrońca, 26 lat
zagrała w 25 meczach, średnio 13 punktów na mecz. Rekord Amerykanki to 26 punktów z Ostrovią Ostrów Wlkp. (89:66) i 12 zbiórek z Wisłą Kraków w rundzie rewanżowej. Pod koniec stycznia zagrała w meczu najlepszych zawodniczek „Północ – Południe” (zdobyła 5 punktów).
Elaine Powell, obrońca, 30 lat
zagrała w 14 meczach, średnio 21 minut. Podczas sezonu, podobnie jak Veselovsky, zachorowała i nie pomogła koleżankom z zespołu w kilku meczach. W połowie sezonu zmarła jej matka, co mogło mieć wpływ na późniejsze gorsze występy. Na dwa miesiące przed końcem rozgrywek za pobicie przeciwniczki zdyskwalifikowana przez PLKK do końca sezonu.
Ewelina Kobryn, środkowa, 23 lata
zagrała w 26 meczach, średnio 10 punktów i 22 minuty na mecz. Pierwszy sezon w Gdyni, po przyjściu z Krakowa, może zaliczyć do udanych. Bohaterka pierwszego finałowego meczu z Wisłą Kraków – Ewelina ustanowiła swój rekord zdobywając 28 punktów. Pod koniec sezonu coraz częściej wystawiana w pierwszej piątce Lotosu.
Małgorzata Dydek, środkowa, 31 lat
zagrała w 22 meczach, średnio 14 punktów i 7 zbiórek na mecz (w trakcie całego sezonu aż 157). To już siódmy sezon w gdyńskie drużynie, wydaje się że im starsza tym coraz lepsza. Jako ostatnia zawodniczka dołączyła do zespołu trenera Koziorowicza. Grę w Lotosie łączy z grą w WNBA (od przyszłego sezonu w Connecticut Sun). W meczu „Północ – Południe” zdobyła 4 punkty. W trakcie sezonu uległa groźnemu wypadkowi samochodowemu.
Aleksandra Chomać, środkowa, 20 lat
zagrała w 22 meczach, średnio 12 minut. Rekord Oli to 14 punktów z AZS-em Gorzów (80:58). Dla młodej środkowej, kupionej na początku rozgrywek z SMS-u Warszawa, miniony sezon by niejako na „przetarcie”. W wygranym spotkaniu z Ostrovią Ostrów Wlkp. 93:46 zaliczyła rekordowe 8 zbiórek i ku zaskoczeniu wszystkich znalazła się w pierwszej piątce.
Agnieszka Bibrzycka, skrzydłowa, 23 lata
zagrała w 25 meczach, średnio 15 punktów na mecz, w sezonie oddała 63 celne rzuty
”za trzy”. Największe osiągniecie „Biby” to 31 punktów z CCC Polkowice (88:68). MVP turnieju finałowego Final Four Pucharu Polski kobiet. W wyjazdowym spotkaniu Torell Basket Ligi z CCC Polkowice rzuciła rekordowe 7 trójek (na 12 prób) i zdobywała łącznie 27 punktów, prowadząc Lotos wraz z Małgorzatą Dydek do kolejnego zwycięstwa w polskiej ekstraklasie.
Elina Stefanovskaia, skrzydłowa, 38 lat
zagrała tylko w 12 meczach, średnio 4 minuty na parkiecie. Nie miała zbyt wielu okazji do dłuższego pokazania się gdyńskiej publiczności. „Mecz sezonu” rozegrała w grudniu ub. r., przeciwko Polfie Pabianice (92:60). Pod nieobecność kontuzjowanych młodszych koleżanek spędziła na parkiecie aż 23 minuty. W swym najlepszym meczu Rosjanka zdobyła 4 punkty, 9 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty.
www.lotosgdynia.pl
Tabela końcowa Torell Basket Ligi:
1. Lotos Gdynia
2. Wisła Can-Pack Kraków
3. CCC Polkowice
4. PZU Polfa Pabianice
5. AZS Poznań
6. ŁKS Łódź
7. Cukierki ODRA Brzeg
8. AZS TelecomMedia Gorzów Wlkp.
9. Meblotap AZS Chełm
10. Ostrovia Ostrów Wlkp.
LOTOS GDYNIA 04/05:
mecze: 28
minuty: 5613
rzuty celne za dwa: 753
rzuty celne za trzy: 127
rzuty celne za jeden: 416
zbiórki: 982 (287 w ataku, 695 w obronie)
asysty: 387
faule: 519
straty: 422
przechwyty: 292
bloki: 110
Najwięcej punktów w PLKK:
3. AGNIESZKA BIBRZYCKA 403 pkt.
7. DEANNA NOLAN 352 pkt.
11. MAŁGORZATA DYDEK 307 pkt.
-------------------------------------------------------------------------------
Monika Veselovsky, skrzydłowa, 28 lat
zagrała w 27 meczach, średnio 9 punktów na mecz; ani razu nie rozegrała pełnych 40 minut. Jej rekord to 16 punktów w meczu z CCC Polkowice (88:68). Podczas sezonu w ważnym momencie zachorowała na zapalenie górnych dróg oddechowych, ostatecznie jednak wspomogła swoje koleżanki w rewanżowej rundzie spotkań w arcyważnym meczu z Wisłą w Krakowie.
Karolina Janyga, obrońca, 29 lat
zagrała w 17 meczach, nie miała jednak zbyt wielu okazji do dłuższego pokazania się na parkiecie (najdłużej – 21 minut – z ŁKS-em); na boisku spędzając średnio 5 minut. W trakcie wspomnianego spotkania z łodziankami zasłynęła z pięknego rzutu (równo z syreną kończącą pierwszą połowę), trafiając celnie do kosza z ponad połowy boiska.
Paulina Pawlak, obrońca, 21 lat
zagrała w 27 meczach, na parkiecie spędzając 650 minut. Nieoceniona w obronie. Rekord czasowy tej najbardziej perspektywicznej przedstawicielki młodego pokolenia to 38 minut z Meblotapem Chełm. Jej średni dorobek to 5 punktów na mecz, zresztą czego więcej można wymagać od obrońcy.
Katarzyna Motyl, skrzydłowa, 18 lat
zagrała w 16 meczach, średnio 7 minut na parkiecie. Zaledwie 18-letnia zawodniczka Lotosu Gdynia była bohaterką spotkania z AZS Gorzów (18 minut, rekordowe 7 punktów, i trójka w ostatnich sekundach meczu) a także z ŁKS-em (7 punktów, 3 zbiórki). Uważa, że żadnego przeciwnika nigdy nie należy lekceważyć.
Tatiana Troina, skrzydłowa, 24 lata
zagrała w 27 meczach, średnio 8 punktów na mecz. Jako pierwsza zmienniczka w drużynie trenera Koziorowicza wielokrotnie pokazywała się z bardzo dobrej strony. W ostatnim, mistrzowskim meczu finałowym z Wisłą Kraków rzuciła ważne punkty („za trzy”) w ostatnich minutach meczu.
Deanna Nolan, obrońca, 26 lat
zagrała w 25 meczach, średnio 13 punktów na mecz. Rekord Amerykanki to 26 punktów z Ostrovią Ostrów Wlkp. (89:66) i 12 zbiórek z Wisłą Kraków w rundzie rewanżowej. Pod koniec stycznia zagrała w meczu najlepszych zawodniczek „Północ – Południe” (zdobyła 5 punktów).
Elaine Powell, obrońca, 30 lat
zagrała w 14 meczach, średnio 21 minut. Podczas sezonu, podobnie jak Veselovsky, zachorowała i nie pomogła koleżankom z zespołu w kilku meczach. W połowie sezonu zmarła jej matka, co mogło mieć wpływ na późniejsze gorsze występy. Na dwa miesiące przed końcem rozgrywek za pobicie przeciwniczki zdyskwalifikowana przez PLKK do końca sezonu.
Ewelina Kobryn, środkowa, 23 lata
zagrała w 26 meczach, średnio 10 punktów i 22 minuty na mecz. Pierwszy sezon w Gdyni, po przyjściu z Krakowa, może zaliczyć do udanych. Bohaterka pierwszego finałowego meczu z Wisłą Kraków – Ewelina ustanowiła swój rekord zdobywając 28 punktów. Pod koniec sezonu coraz częściej wystawiana w pierwszej piątce Lotosu.
Małgorzata Dydek, środkowa, 31 lat
zagrała w 22 meczach, średnio 14 punktów i 7 zbiórek na mecz (w trakcie całego sezonu aż 157). To już siódmy sezon w gdyńskie drużynie, wydaje się że im starsza tym coraz lepsza. Jako ostatnia zawodniczka dołączyła do zespołu trenera Koziorowicza. Grę w Lotosie łączy z grą w WNBA (od przyszłego sezonu w Connecticut Sun). W meczu „Północ – Południe” zdobyła 4 punkty. W trakcie sezonu uległa groźnemu wypadkowi samochodowemu.
Aleksandra Chomać, środkowa, 20 lat
zagrała w 22 meczach, średnio 12 minut. Rekord Oli to 14 punktów z AZS-em Gorzów (80:58). Dla młodej środkowej, kupionej na początku rozgrywek z SMS-u Warszawa, miniony sezon by niejako na „przetarcie”. W wygranym spotkaniu z Ostrovią Ostrów Wlkp. 93:46 zaliczyła rekordowe 8 zbiórek i ku zaskoczeniu wszystkich znalazła się w pierwszej piątce.
Agnieszka Bibrzycka, skrzydłowa, 23 lata
zagrała w 25 meczach, średnio 15 punktów na mecz, w sezonie oddała 63 celne rzuty
”za trzy”. Największe osiągniecie „Biby” to 31 punktów z CCC Polkowice (88:68). MVP turnieju finałowego Final Four Pucharu Polski kobiet. W wyjazdowym spotkaniu Torell Basket Ligi z CCC Polkowice rzuciła rekordowe 7 trójek (na 12 prób) i zdobywała łącznie 27 punktów, prowadząc Lotos wraz z Małgorzatą Dydek do kolejnego zwycięstwa w polskiej ekstraklasie.
Elina Stefanovskaia, skrzydłowa, 38 lat
zagrała tylko w 12 meczach, średnio 4 minuty na parkiecie. Nie miała zbyt wielu okazji do dłuższego pokazania się gdyńskiej publiczności. „Mecz sezonu” rozegrała w grudniu ub. r., przeciwko Polfie Pabianice (92:60). Pod nieobecność kontuzjowanych młodszych koleżanek spędziła na parkiecie aż 23 minuty. W swym najlepszym meczu Rosjanka zdobyła 4 punkty, 9 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty.
www.lotosgdynia.pl
Tekst pana Suski z Dziennika Baltyckiego jak zwykle bardzo obiektywny i na poziomie

Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
Ten Suska to cosik ja pomieszanie Urbana z Lepperem. Szczególnie podobał mi się powrót do wydarzeń z finału PP
. Do tego ten "spisek". Ciekawe czy Al-Qaida maczała w tym palce...a może Bush
.
Jak widać nie tylko koszykarkom Lotosu potrzebna jest pomoc psychologa...może pod Gdynią są jakieś niebezpieczne złoża promieniotwórczych pierwiastków...albo to ten wiatr od morza

Jak widać nie tylko koszykarkom Lotosu potrzebna jest pomoc psychologa...może pod Gdynią są jakieś niebezpieczne złoża promieniotwórczych pierwiastków...albo to ten wiatr od morza
Wiele wskazuje na to, że za plecami koszykarek, które walczyły na parkiecie, zupełnie inny mecz toczył się przy zielonym stoliku. Chodziło w nim o detronizację gdyńskiej drużyny na rzecz Wisły Can-Pack. Dowodów oczywiście nie ma. Są jednak poszlaki, rzucające cień na panów z gwizdkami oraz na ich starszych kolegów, którzy ferowali wyroki w ligowych komisjach.
Tym pierwszym podczas finałowego meczu Pucharu Polski, pobłażliwym arbitrażem, udało się sprowokować Elaine Powell do ataku na zawodniczkę Wisły Jelenę Skerovic. Drudzy ukarali finansowo i zdyskwalifikowali Amerykankę do końca sezonu. Kara ta nie budziłaby kontrowersji, gdyby sankcje dotknęły również Serbkę za kopnięcie Powell.
Drugi akt tej marnej farsy rozegrał się podczas ostatniego finałowego meczu play off w Krakowie. Sędziowie robili wszystko, by doprowadzić do piątego meczu. Na początku ostatniej kwarty "upolowali" Deannę Nolan na piątym przewinieniu, choć piłka znajdowała się wówczas na innej połowie boiska. Przepychanie się zawodniczek walczących o pozycję w takich sytuacjach to rzecz zupełnie normalna. Zdziwionej Amerykance dołożono jeszcze kolejne przewinienie dyskwalifikujące, tak aby wiślaczki miały cztery rzuty wolne i piłkę z boku.
Te żenujące praktyki na szczęście okazały się daremne. Lotos Mistrz! Czapki z głów!
nie ma się co dziwić zwykłym kibicom (bo oni są w końcu przecież choć zapatrzeni i zakochani w "swoich" koszykarkach, i obiektywni nie muszą wcale być) tej fali nieobiektywizmu, zaparcia "na swoich pozycjach" i tendencji 'po trupach do celu" skoro media prezentują takie chore stanowisko...
Pytanie pozostaje tylko:
czy "sprawiedliwy" pismaczyna miałby takie same poglądy, gdyby to Powell "kopnęła" Skerę, a ta ją znokautowała... (no bo przecież i mecz i sędziowie ci sami by byli, i Skera też w zasadzie "usprawiedliwiona")
czy domagałby się ukarania tak samo "kopiącej" Powell
czy także miałby zastrzeżenia do sędziów, którzy ukarali dyskwalifikacją w meczu powiedzmy... no włąśnie Skerovic po "technicznym" za dyskusje, gdyby nadal dyskutowała?
Prasowcy niestety zaczynają "przeginać pałę" i siłą rzeczy psychika zawodniczek grających (a także niestety wychowywujących się) w takim środowisku jest skazana na uszczerbek...
Re: Po sezonie: Lotos Gdynia
Hersi pisze:Tatiana Troina
27 meczów, 235 pkt. 114 zbiórek
Reprezentantka Białorusi w ostatnim finałowym spotkaniu z Wisłą dwa razy trafiła "za trzy", zdobywając kluczowe dla zwycięstwa gdynianek punkty. .....
zawsze pisałem , że jest potrzebna w drużynie ale jakoś nikt mnie nie słuchał
Hersi pisze:Tatiana Troina
...... W Gdyni rezerwowa, ale w każdym innym zespole polskiej ligi, miałaby pewne miejsce w pierwszej piątce.
Może i w innej drużynie była by w pierwszej piątce ale zostanie w Gdyni
a co do określenia rezerwowa zawodniczka to użył bym innego wyrażenia "tajna broń" trenera
Hersi pisze:Deanna Nolan
25 meczów, 352 pkt., 126 zbiórek, 69 asyst
Prawdziwa gwiazda amerykańskiej koszykówki, która indywidualne popisy potrafiła przedłożyć nad zespołową grę dla drużyny. W kluczowych momentach spotkań często brała na siebie odpowiedzialność za rzut i zazwyczaj nie zawodziła. Wpadka z alkomatem nie wpłynęła na obniżenie jej poziomu sportowego. Jej klasę dostrzegli właściciele drużyny mistrza Euroligi Samary. Prawdopodobnie następny sezon w Europie spędzi w rosyjskiej drużynie.
co on kur..... kurcze wypisuje Tweety zostaje w Lotosie
co do reszty artykułu
reszta jest wporządku
tzn chodzi o zawodniczki
a moje zdanie w sprawie Powell znacie
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Re: Po sezonie: Lotos Gdynia
Hersi pisze:(...)Wiele wskazuje na to, że za plecami koszykarek, które walczyły na parkiecie, zupełnie inny mecz toczył się przy zielonym stoliku. Chodziło w nim o detronizację gdyńskiej drużyny na rzecz Wisły Can-Pack. Dowodów oczywiście nie ma. Są jednak poszlaki, rzucające cień na panów z gwizdkami oraz na ich starszych kolegów, którzy ferowali wyroki w ligowych komisjach.
Tym pierwszym podczas finałowego meczu Pucharu Polski, pobłażliwym arbitrażem, udało się sprowokować Elaine Powell do ataku na zawodniczkę Wisły Jelenę Skerovic. Drudzy ukarali finansowo i zdyskwalifikowali Amerykankę do końca sezonu. Kara ta nie budziłaby kontrowersji, gdyby sankcje dotknęły również Serbkę za kopnięcie Powell.
Drugi akt tej marnej farsy rozegrał się podczas ostatniego finałowego meczu play off w Krakowie. Sędziowie robili wszystko, by doprowadzić do piątego meczu. Na początku ostatniej kwarty "upolowali" Deannę Nolan na piątym przewinieniu, choć piłka znajdowała się wówczas na innej połowie boiska. Przepychanie się zawodniczek walczących o pozycję w takich sytuacjach to rzecz zupełnie normalna. Zdziwionej Amerykance dołożono jeszcze kolejne przewinienie dyskwalifikujące, tak aby wiślaczki miały cztery rzuty wolne i piłkę z boku.
(...)
Chciałbym teraz poznać komentarz OBIEKTYWNEGO Daniello... Twój Kibic również.
Mój jest taki - dawno nie słyszałem takiego debilizmu! Dziennikarze z Gdyni zasłynęli pisaniem głupot (gdzie się podział Kryst?), ale ten tekst, to już po prostu zabieg literacko przypominający propagandę, której nie powstydziliby się najwięksi specialiści w tej dziedzienie z państw totalitarnych. Sędziom "udało się sprowokować Powell", kiedy nie gwizdali bezwzględnie od początku meczu, kiedy zaś w ostatnim meczu to robili, to według Pana Suskiego "upolowali" Nolan... jezuuuuu... (tu było słowo powszechnie uważane za obrazliwe.. hehe)!!!! Brak mi słów... ehh... i na dodatek kolejny przykład wciskanej kibicom Lotosu teorii, że Powell nie powinna być ukarana, jeśli tak samo nie ukarano Skerovic... Tyle razy juz o tym mówiłem - z jakiej racji oceniać czyn zawodniczki po tym, jakie wywołał następstwa???? Skerovic została w czasie meczu po kopnięciu WYRZUCONA z boiska (dyskwalifikacja) i jest to kara wyjątkowo adekwatna do jej zachowania. Nie jej winą jest fakt, że Powell nie myśli i zachowała się jak ... wiadomo jak. Według p.Suskiego jeśli za powiedzenie np. "napisał Pan straszne głupoty Panie Suski", adresat rzuci się na autora słów z nożem, to wina osoby, która to powiedziała jest większa niż gdyby Pan Suski tylko na przykład się obraził????? Czy zawodnik faulujac MUSI się za każdym razem zastanawiać czy nie fauluje WARIATKI??? Bo jesli tak, to nie dosyć, że ta ją pobije, to na dodatek podpuszczani przez takich "dzienikarzy" kibice (mało obiektywni, bo żaden kibic w przypadku własnego zespołu nie jest w pełhni obiektywny) Lotosu wygwiżdzą ją, będą nazywać oszustką i domagać się najlepiej dożywocia... ehhh...
GRATULUJĘ raz jeszcze "artykułu" Panie "dziennikarzu"! Sensu nie ma żadnego, ale karnet na Lotos dożywotni Pan dostanie z pewnością.
Ostatnio zmieniony 09 maja 2005, 14:26 przez Seba, łącznie zmieniany 1 raz.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
- Mikey
- Senior
- Posty: 3547
- Rejestracja: 07 czerwca 2004, 10:41
- Lokalizacja: Z Lans Ekipy
- Kontaktowanie:
Żenujący, skandaliczny, tekst suski. Żałosne próby odwrócenia kota ogonem od wyczynów boiskowych pozaboiskowych "gwiazdorek" z Gdyni. Widac kibice lotosu ( z wyjatkami) i dziennikarzyny znad Bałtyku mają ten sam syndrom urojeniowy, za taki tekst należałoby wyciagnac jakies konsekwencje. Pisze co mu sie podoba, dowodów rzecz jasna nie ma wiec na co do cholery liczy? jak znam życie zaraz się zasłoni wolnościa słowa. A juz jawne sugestie na temat celowosci sprowokowania Powell przy udziale sędziów zakrawa na chamską kpinę. Śmieszny jest ów pisarczyk i jego szmatławiec, który te brednie drukuje. Później wielkie zdziwienie śledzi ze nikt ich nie lubi. Mam nadzieję że już w przyszłym sezonie ktoś pogoni to olejowe towarzystwo z kretynem suską na czele


Re: Po sezonie: Lotos Gdynia
Seba pisze:Hersi pisze:(...)Wiele wskazuje na to, że za plecami koszykarek, które walczyły na parkiecie, zupełnie inny mecz toczył się przy zielonym stoliku. Chodziło w nim o detronizację gdyńskiej drużyny na rzecz Wisły Can-Pack. Dowodów oczywiście nie ma. Są jednak poszlaki, rzucające cień na panów z gwizdkami oraz na ich starszych kolegów, którzy ferowali wyroki w ligowych komisjach.
Tym pierwszym podczas finałowego meczu Pucharu Polski, pobłażliwym arbitrażem, udało się sprowokować Elaine Powell do ataku na zawodniczkę Wisły Jelenę Skerovic. Drudzy ukarali finansowo i zdyskwalifikowali Amerykankę do końca sezonu. Kara ta nie budziłaby kontrowersji, gdyby sankcje dotknęły również Serbkę za kopnięcie Powell.
Drugi akt tej marnej farsy rozegrał się podczas ostatniego finałowego meczu play off w Krakowie. Sędziowie robili wszystko, by doprowadzić do piątego meczu. Na początku ostatniej kwarty "upolowali" Deannę Nolan na piątym przewinieniu, choć piłka znajdowała się wówczas na innej połowie boiska. Przepychanie się zawodniczek walczących o pozycję w takich sytuacjach to rzecz zupełnie normalna. Zdziwionej Amerykance dołożono jeszcze kolejne przewinienie dyskwalifikujące, tak aby wiślaczki miały cztery rzuty wolne i piłkę z boku.
(...)
Chciałbym teraz poznać komentarz OBIEKTYWNEGO Daniello... Twój Kibic również.
Mój jest taki - dawno nie słyszałem takiego debilizmu! Dziennikarze z Gdyni zasłynęli pisaniem głupot (gdzie się podział Kryst?), ale ten tekst, to już po prostu zabieg literacko przypominający propagandę, której nie powstydziliby się najwięksi specialiści w tej dziedzienie z państw totalitarnych. Sędziom "udało się sprowokować Powell", kiedy nie gwizdali bezwzględnie od początku meczu, kiedy zaś w ostatnim meczu to robili, to według Pana Suskiego "upolowali" Nolan... jezuuuuu... (tu było słowo powszechnie uważane za obrazliwe.. hehe)!!!! Brak mi słów... ehh... i na dodatek kolejny przykład wciskanej kibicom Lotosu teorii, że Powell nie powinna być ukarana, jeśli tak samo nie ukarano Skerovic... Tyle razy juz o tym mówiłem - z jakiej racji oceniać czyn zawodniczki po tym, jakie wywołał następstwa???? Skerovic została w czasie meczu po kopnięciu WYRZUCONA z boiska (dyskwalifikacja) i jest to kara wyjątkowo adekwatna do jej zachowania. Nie jej winą jest fakt, że Powell nie myśli i zachowała się jak ... wiadomo jak. Według p.Suskiego jeśli za powiedzenie np. "napisał Pan straszne głupoty Panie Suski", adresat rzuci się na autora słów z nożem, to wina osoby, która to powiedziała jest większa niż gdyby Pan Suski tylko na przykład się obraził????? Czy zawodnik faulujac MUSI się za każdym razem zastanawiać czy nie fauluje WARIATKI??? Bo jesli tak, to nie dosyć, że ta ją pobije, to na dodatek podpuszczani przez takich "dzienikarzy" kibice (mało obiektywni, bo żaden kibic w przypadku własnego zespołu nie jest w pełhni obiektywny) Lotosu wygwiżdzą ją, będą nazywać oszustką i domagać się najlepiej dożywocia... ehhh...
GRATULUJĘ raz jeszcze "artykułu" Panie "dziennikarzu"! Sensu nie ma żadnego, ale karnet na Lotos dożywotni Pan dostanie z pewnością.
jeśli chodzi o Nolan tego faulu nie widziałem więć nie będe o nim nic pisał
co do redaktora tym co napisał o Tweety stracił u mnie dużo {mój pierwszy post w tym temacie }
co do pracy sędziego na meczach na których byłem "większych" pomyłek nie stwierdziłem
http://www.lechiarugby.pl !!
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
(\_/)
(O.o)
(> <)
This is Bunny.
Copy Bunny into your signature
to help him on his way to world Domination
Re: Po sezonie: Lotos Gdynia
Seba pisze:
Chciałbym teraz poznać komentarz OBIEKTYWNEGO Daniello...
a po co chcesz poznac moja opinię
Lądy i morza przemierzam
kulę ziemską z otwartym czołem
polski mam Paszport na sercu
skąd pytam, skąd go wziąłem!?:)
kulę ziemską z otwartym czołem
polski mam Paszport na sercu
skąd pytam, skąd go wziąłem!?:)
Re: Po sezonie: Lotos Gdynia
Daniello pisze:Seba pisze:
Chciałbym teraz poznać komentarz OBIEKTYWNEGO Daniello...
a po co chcesz poznac moja opinię, żeby zacząc znowu tworzyć swoje teorie i udowadniac mi że Powell jest i cały Lotos jest chory, a Skerović to bohaterka , biedna ofiara ''black power''. Wiem ze cokolwiek o tym napisze to i tak bedzie twoim zdaniem nieadekwatne, nieobiektywne itd...
I tu się z Tobą zgadzam - nie komentuj
Cóż ... zawiodłem się... taki bojownik o OBIEKTYWIZM wykpił się prostym atakiem na mnie, nie podejmując się skomentować tego, o co pytałem - artykułu dziennikarza. To znaczy mam rozumieć, że zgadzasz się z nim w pełni i preznetuje on również Twoje stanowisko? A tak wogóle - NIE PRZESADZAJ... w którym miejscu udowadniam Ci, to co piszesz - cytuję: "że Powell jest i cały Lotos jest chory, a Skerović to bohaterka , biedna ofiara ''black power''." ? Prosiłbym na drugi raz nie wymyślać rzeczy, których nie piszę. Skerovic postąpiła w sposób łamiący koszykarskie przepisy, zasłużyła na wylot z boiska - taka kara ją spotkała... gdyby nie zachowanie Powell ("black power"?
... człowieku wybrałeś sobie do takich rasistowskich tekstów niewłaściwego kontrrozmówcę!), nikt nie domagałby się ŻADNEGO więcej wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do Skerovic. Czy tak trudno to zrozumieć? Nie wiem, czy Powell jest chora... jej zachowanie z całą pewnością takie było. Co do Lotosu natomiast - uważam, że zachowanie ich po zdarzeniu było nieprzemyślane i przyniosło im samym o wiele więcej szkody niż pożytku. Takie zaś artykułu, jak p. Suskiego, starające się po prostu odwracać w bardzo prosty sposób, bo grający (przez podawanie w sposób propagandowy informacji) na emocjach kibiców, uwagę od własnych błedów, moim zdaniem należy skomentować. Szkoda, że Ty, któryś jeszcze wczoraj pisał, że stoisz obok i patrzysz na sprawę w obiektywny sposób, jednak wolałeś po prostu umyć recę. Rozumiem, że napisanie, że p. Suski niezle nawciskał kit jednak nie jest Ci tak bardzo na rękę, więc to stanie z boku i spojrzenie obiektywne to jednak niezupełnie prawda.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Ania i Alex... Na zawsze w naszych sercach!!! [']
-
gosc
Jedlewski pisze dla Przeglądu Sportowego to co mu karzą w Gdyni to i Suski wypisuje to co chce Krawczyk i spółka.
Szkoda bo z tego co mi sie wydawało to dziennikarze, komentatorzy radiowi i telewizyjni powinni zachować szeroko rozumiany obiektywizm. Powinni rzetelnie przedstawiać fakty a nie w swoich wypowiedziach faworyzować jakieś kluby z którymi sympatyzują.
W ogóle cała ta Gdynia to jacyś pomyleńcy. Obłąkani ludzie zapatrzeni śllepo tylko w siebie. Sukcesy i pieniądze już tak mocno im zaszkodziły, że tylko jakaś katastrofa mogłaby ich troche otrzeźwić.
Ja rozumiem, że każdy broni się jak go atakują. Każdy jest szczęśliwy i dumny ze swojego zespołu gdy ten odnosi sukcesy ale to co prezentują sobą ci wszyscy związani z koszem żeńskim to jakaś paranoja.
POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH KIBICÓW KOSZA oczywiście oprócz Gdyńskich.
Szkoda bo z tego co mi sie wydawało to dziennikarze, komentatorzy radiowi i telewizyjni powinni zachować szeroko rozumiany obiektywizm. Powinni rzetelnie przedstawiać fakty a nie w swoich wypowiedziach faworyzować jakieś kluby z którymi sympatyzują.
W ogóle cała ta Gdynia to jacyś pomyleńcy. Obłąkani ludzie zapatrzeni śllepo tylko w siebie. Sukcesy i pieniądze już tak mocno im zaszkodziły, że tylko jakaś katastrofa mogłaby ich troche otrzeźwić.
Ja rozumiem, że każdy broni się jak go atakują. Każdy jest szczęśliwy i dumny ze swojego zespołu gdy ten odnosi sukcesy ale to co prezentują sobą ci wszyscy związani z koszem żeńskim to jakaś paranoja.
POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH KIBICÓW KOSZA oczywiście oprócz Gdyńskich.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości



