Panie po raz kolejny zagrały na mistrzostwach Europy. Ale wcześniej musiały przejść przez dwustopniowe baraże. Zadanie było niezwykle trudne, bowiem o jedno miejsce rywalizowało 10 zespołów. W tureckiej Bursie Polki okazały się lepsze od Słowaczek oraz Ukrainek i znalazły się w gronie 12 najlepszych drużyn.
Niestety, trener kadry Arkadiusz Koniecki nie mógł skorzystać z usług Małgorzaty Dydek, która w tym czasie występowała na parkietach WNBA. Jej klub Connecticut Sun nie chciał zwolnić naszej najwyższej zawodniczki, więc Polki musiały radzić sobie bez ,,Ptysia’’. Cel – wyjście z grupy - został zrealizowany, ale szkoda, bowiem ,,biało-czerwone’’ były bliskie pokonania w ćwierćfinale Litwinek (prowadziły do 35 minuty) i awansować do półfinału. Niestety, ostatecznie musieliśmy zadowolić się siódmą lokatą. – Z Małgorzatą Dydek udział w czwórce byłby pewny, ale medal – niewykluczony. Jej obecność odbiera rywalkom pewność pod tablicami – stwierdził trener Koniecki.
Prawdziwą gwiazdą w naszej ekipie była Agnieszka Bibrzycka, ale jak przyznał trener Koniecki – brakowało jej wsparcia ze strony koleżanek. Bywało, że zdobyła połowę punktów uzyskanych przez cały zespół.
Polki potwierdziły swoją wysoką pozycję w Europie, niestety męska reprezentacja sięgnęła dna. Podobnie jak żeński zespół, koszykarze też walczyli w barażu, tyle że o pozostanie w elicie – tzw. pierwszej dywizji. Niestety, ekipa prowadzona przez Veselina Maticia przegrała z przeciętnymi drużynami Szwecji i Holandii. A to oznacza, że nie będziemy mogli rywalizować o prawo startu do ME 2007. Europa nam ucieka, ale trudno się dziwić, skoro w Polskiej Lidze Koszykówki brylują niemal wyłącznie zawodnicy z zagranicy.
LIC - Gazeta Poznańska
Agnieszka Bibrzycka brylowała podczas mistrzostw Europy w Turcji - Fot. P. Jasiczek