AZS PWSZ Sowood - podsumowanie, przed play off
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
AZS PWSZ Sowood - podsumowanie, przed play off
AZS PWSZ Sowood jest piąty i będzie walczył o więcej
Ireneusz Klimczak 28-02-2006 , ostatnia aktualizacja 28-02-2006 10:46
- Jestem bardzo zadowolony z tego co mamy, bo realnie patrząc, na czwórkę nie było wielkich szans - podsumował trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Zespoły z piątego miejsca najczęściej sprawiają w play-off niespodzianki. My też powalczymy z Polkowicami.
W porównaniu z pierwszym sezonem w ekstraklasie poprawiliśmy swoją pozycję w rozgrywkach zasadniczych o dwie lokaty. Przed rokiem dla AZS PWSZ wszystko było nowe. Pewne miejsce w czołowej ósemce, wielkie gwiazdy w gorzowskiej hali, duma gdy beniaminek pokonywał potentatów polskiej ligi. Lepszego powrotu po latach naszej żeńskiej drużyny do elity nie mogliśmy sobie wymarzyć. Teraz chcieliśmy więcej i więcej dostaliśmy. - Z Agnieszką Szott w składzie graliśmy wręcz koncertowo - mówił trener Maciejewski. - Pewnie rozprawialiśmy się z dołem tabeli, wygraliśmy z Polkowicami, a z innymi możnymi ligi minimalnie przegrywaliśmy. Rywale do spotkań z nami zaczęli się poważnie przygotowywać. Staliśmy się drużyną, której nie wolno lekceważyć.
AZS PWSZ Sowood zwyciężył w ekstraklasie nawet pięć spotkań z rzędu. Ostatecznie skończył pierwszy etap rozgrywek "na zero" - z dziewięcioma wygranymi i taką samą liczbą porażek. - Niestety przytrafiło nam się nieszczęście naszej liderki - opowiadał Maciejewski. - Musiałem trochę pozmieniać w zespole, potrzebowaliśmy nowych gier, nowego stylu, bo przecież Aga jest najlepszą zawodniczką ekstraklasy w grze tyłem do kosza. Na to trzeba było czasu. Wygrywaliśmy jednak także bez Agi i to nie przypadkiem, a trzy razy.
Szott, lecząca poważnie kontuzjowane kolano, nie zagra już do końca rozgrywek. To nie znaczy, że dla reszty drużyny sezon się skończył. Pozostałe koszykarki AZS PWSZ Sowood, które wzięły ciężar gry na siebie, nie zamierzają spocząć na laurach. - Naszym atutem jest młodość i dlatego wiem, że nie zadowoli nas to co już mamy - powiedziała znakomita w ostatnich pojedynkach 21-latka Justyna Żurowska. - Chcemy zwojować jeszcze więcej. Damy w następnych meczach serce. Obiecuję kibicom w starciach z Polkowicami dużą walkę.
W pierwszej rundzie play-off gra się do trzech zwycięstw. 11 i 12 marca pojedziemy na pierwsze spotkania do hali CCC. - Rywal jest dla nas optymalny, najlepszy z możliwych - ocenił Maciejewski. - Właśnie zespoły z piątego miejsca sprawiają w pierwszej rundzie play-off najwięcej niespodzianek, a w tym roku z tej pozycji startujemy właśnie my. Polkowice pasują nam z jednego powodu. Nie są tak silne fizycznie jak pozostałe trzy drużyny z czołówki.
Gorzowski szkoleniowiec natychmiast dodaje, że na pewno seria z CCC nie będzie do jednego kosza, ale i tak awans do czwórki to bardzo trudna misja. Przed sezonem miejsca w czołowej czwórce wymagał od naszych koszykarek, wtedy wiceprezes klubu, a dziś premier RP Kazimierz Marcinkiewicz. O tym, że gorzowianki są w stanie zrealizować ten plan jest przekonana m.in. asystentka trenera w Lotosie Gdynia Katarzyna Dydek. - Mimo, że nie ma Agi Szott, gra gorzowianek bardzo przypadła mi w tym sezonie do gustu - mówiła Dydek podczas niedzielnej transmisji z zamykającego sezon zasadniczy meczu trzecich w tabeli gdynianek z pierwszą Wisłą Kraków (Lotos po słabej grze przegrał 54:71). - To młode dziewczyny, bardzo ambitnie walczące przez całe spotkanie, zarówno w obronie jak i w ataku. Prawie każdy ich mecz był bardzo zacięty, a to musi się podobać kibicom. Zespoły z pierwszej czwórki będą faworytkami. Jednak, według mnie, najmniej pewne swego są polkowiczanki. Gorzów, jeśli uwierzy, że potrafi, absolutnie nie stoi w tej parze na straconej pozycji.
Ireneusz Klimczak 28-02-2006 , ostatnia aktualizacja 28-02-2006 10:46
- Jestem bardzo zadowolony z tego co mamy, bo realnie patrząc, na czwórkę nie było wielkich szans - podsumował trener gorzowianek Dariusz Maciejewski. - Zespoły z piątego miejsca najczęściej sprawiają w play-off niespodzianki. My też powalczymy z Polkowicami.
W porównaniu z pierwszym sezonem w ekstraklasie poprawiliśmy swoją pozycję w rozgrywkach zasadniczych o dwie lokaty. Przed rokiem dla AZS PWSZ wszystko było nowe. Pewne miejsce w czołowej ósemce, wielkie gwiazdy w gorzowskiej hali, duma gdy beniaminek pokonywał potentatów polskiej ligi. Lepszego powrotu po latach naszej żeńskiej drużyny do elity nie mogliśmy sobie wymarzyć. Teraz chcieliśmy więcej i więcej dostaliśmy. - Z Agnieszką Szott w składzie graliśmy wręcz koncertowo - mówił trener Maciejewski. - Pewnie rozprawialiśmy się z dołem tabeli, wygraliśmy z Polkowicami, a z innymi możnymi ligi minimalnie przegrywaliśmy. Rywale do spotkań z nami zaczęli się poważnie przygotowywać. Staliśmy się drużyną, której nie wolno lekceważyć.
AZS PWSZ Sowood zwyciężył w ekstraklasie nawet pięć spotkań z rzędu. Ostatecznie skończył pierwszy etap rozgrywek "na zero" - z dziewięcioma wygranymi i taką samą liczbą porażek. - Niestety przytrafiło nam się nieszczęście naszej liderki - opowiadał Maciejewski. - Musiałem trochę pozmieniać w zespole, potrzebowaliśmy nowych gier, nowego stylu, bo przecież Aga jest najlepszą zawodniczką ekstraklasy w grze tyłem do kosza. Na to trzeba było czasu. Wygrywaliśmy jednak także bez Agi i to nie przypadkiem, a trzy razy.
Szott, lecząca poważnie kontuzjowane kolano, nie zagra już do końca rozgrywek. To nie znaczy, że dla reszty drużyny sezon się skończył. Pozostałe koszykarki AZS PWSZ Sowood, które wzięły ciężar gry na siebie, nie zamierzają spocząć na laurach. - Naszym atutem jest młodość i dlatego wiem, że nie zadowoli nas to co już mamy - powiedziała znakomita w ostatnich pojedynkach 21-latka Justyna Żurowska. - Chcemy zwojować jeszcze więcej. Damy w następnych meczach serce. Obiecuję kibicom w starciach z Polkowicami dużą walkę.
W pierwszej rundzie play-off gra się do trzech zwycięstw. 11 i 12 marca pojedziemy na pierwsze spotkania do hali CCC. - Rywal jest dla nas optymalny, najlepszy z możliwych - ocenił Maciejewski. - Właśnie zespoły z piątego miejsca sprawiają w pierwszej rundzie play-off najwięcej niespodzianek, a w tym roku z tej pozycji startujemy właśnie my. Polkowice pasują nam z jednego powodu. Nie są tak silne fizycznie jak pozostałe trzy drużyny z czołówki.
Gorzowski szkoleniowiec natychmiast dodaje, że na pewno seria z CCC nie będzie do jednego kosza, ale i tak awans do czwórki to bardzo trudna misja. Przed sezonem miejsca w czołowej czwórce wymagał od naszych koszykarek, wtedy wiceprezes klubu, a dziś premier RP Kazimierz Marcinkiewicz. O tym, że gorzowianki są w stanie zrealizować ten plan jest przekonana m.in. asystentka trenera w Lotosie Gdynia Katarzyna Dydek. - Mimo, że nie ma Agi Szott, gra gorzowianek bardzo przypadła mi w tym sezonie do gustu - mówiła Dydek podczas niedzielnej transmisji z zamykającego sezon zasadniczy meczu trzecich w tabeli gdynianek z pierwszą Wisłą Kraków (Lotos po słabej grze przegrał 54:71). - To młode dziewczyny, bardzo ambitnie walczące przez całe spotkanie, zarówno w obronie jak i w ataku. Prawie każdy ich mecz był bardzo zacięty, a to musi się podobać kibicom. Zespoły z pierwszej czwórki będą faworytkami. Jednak, według mnie, najmniej pewne swego są polkowiczanki. Gorzów, jeśli uwierzy, że potrafi, absolutnie nie stoi w tej parze na straconej pozycji.
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
- pink panter
- Amator
- Posty: 154
- Rejestracja: 16 września 2004, 13:51
Nie daje wiekszych szans Gorzowowi. Nwaet gdyby grała Szott to typowałbym pewny awans Polkowic, gdzies w stosunku 3-1. Nowakowski potrafi swietnie przygotowac druzyne do meczow w PO. Bedac trenerem Wisły zawsze w PO ogrywał jakis zespol wyzej rozstawiony po rundzie zasadniczej. Teraz bedzie mu ciezko, zarowno w w polfinale przeciwko Wisle jak i w ewentualnych meczach z Wlokniarzem czy Lotosem, ale teraz zapewne poprowadzi CCC do łatwego zwyciestwa w I rundzie PO.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...
Wielka szkoda, że pech znowu dopadł Agę Szott
Teraz zespół bez niej, to juz jednak zupełnia inna druzyna i w sumie ostatnie mecze trochę zacierają obraz dobrego sezonu, jako całosci... Choć z drugiej strony dla takich koszykarek, jak Żurowska, Toporowska czy Czubak teraz spore wyzwanie i mnóstwo szans do zdobycia jeszcze większego doświadczenia... na pewno zaprocentuje to w przyszłości... choć teraz szkoda, że raczej przed Polkowicami zadanie łatwiejsze niż powinno 
-
Marcin1010
- Amator
- Posty: 152
- Rejestracja: 07 grudnia 2005, 21:00
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

