Czwartek, 16 marca 2006r.
Koszykarki PZU Polfy Pabianice dochodzą już do siebie po zaskakującej wpadce w meczu z AZS Poznań w drugim spotkaniu pierwszej rundy play off. Najwyższy czas, bowiem już jutro o godz. 16 podopieczne trenera Tomasza Herkta zmierzą się ponownie z poznaniankami.
Liczymy, że brazylijska skrzydłowa Polfy Jacintho Martons (z lewej) będzie miło wspominała mecze w Poznaniu.
Mamy nadzieję, że tym razem pabianiczanki będą w pełni skoncentrowane i wrócą ze stolicy Wielkopolski już z awansem.
Umiejętności naszych koszykarek są przecież znacznie wyższe, niż poznanianek, przy całym szacunku dla ich ambicji i wielkiej woli walki.
Z pewnością nie ma sensu na razie robić tragedii z porażki Polfy, niemal w każdym sezonie pabianiczankom zdarzały się przecież zaskakujące przegrane.
Ważne tylko, by szybko wyciągnąć z tego wnioski i osiągnąć pełną mobilizację. Szkoda, że w szeregach Polfy brakuje największej indywidualności. Bez wątpienia taką właśnie była skuteczna rozgrywająca Olga Pantelejewa, która z powodu kontuzji już do końca sezonu nie pojawi się na parkiecie. Jej absencja jest bardzo widoczna.
Jaka atmosfera panuje w drużynie?
Tomasz Herkt: - Wbrew pozorom, jest bardzo dobra. Dziewczyny zrozumiały, że na własne życzenie narobiły sobie kłopotów. Mieliśmy wspólny seans wideo, który bezlitośnie udowodnił, że w naszej grze zabrakło przede wszystkim niezbędnej agresji. A przecież to w głównej mierze dzięki niej wygrywaliśmy dotąd większość spotkań. Zawsze powtarzałem, że nawet przez chwilę nie możemy odpuszczać, bo może się to źle skończyć.
Kiedy wyjeżdżacie do Poznania?
- Jutro. Według mnie to w zupełności wystarczy. Nasz cel się nie zmienia. Wciąż walczymy o miejsce na podium. Chcemy udowodnić, iż nasza dobra postawa w sezonie zasadniczym nie była przypadkowa.
(bart) - Express Ilustrowany








