Brązowy medal to sukces
Tomasz Herkt nie ocenia zawodniczek pojedynczo. Jak twierdzi, dziewczyny stanowią zespół, całość. Najważniejsze jest według niego to, jak drużyna zachowuje się w całym układzie rzemiosła koszykarskiego. Z trenerem pabianickich koszykarek, o zdobytym brązowym medalu oraz o przygotowania do następnego sezonu, rozmawiał Michał Wachowiak.
Czy trzecie miejsce w lidze w tym sezonie jest sukcesem drużyny, czy porażką?
Na pewno sukcesem. W zeszłym roku było czwarte. W tym roku skład na pewno nie był mocniejszy, poza tym występowały dwie drużyny z Euroligi, Lotos i Wisła. Te drużyny mają przede wszystkim największy budżet ale także najlepsze zawodniczki z WNBA. Myślę, że w tych okolicznościach, w których kończyliśmy ligę, czyli bez Olgi Pantelejevy i Karli da Costy, czyli zawodniczek grających na pozycji nr 2. Graliśmy dobrze i efektownie, rundę zasadniczą skończyliśmy na drugim miejscu i istniały realne szanse, że zajmiemy miejsce wyższe niż trzecie, ale tylko jeżeli dogralibyśmy sezon w pełnym składzie. Nasze założenia w tym sezonie były takie żeby odzyskać brązowy medal i to się udało. Mały niedosyt oczywiście pozostał.
Czego zabrakło w zespole w konfrontacji z Lotosem?
Prawdopodobnie tego samego czego brakuje piątemu czy nawet trzeciemu zespołowi w lidze hiszpańskiej do Barcelony, czyli gwiazd, zawodniczek ogranych na parkietach WNBA i w reprezentacjach swoich krajów. My solidną pracą zredukowaliśmy dystans dzielący nas do takich zawodniczek jak Anna De Forge czy Agnieszka Bibrzycka. Nie od dziś wiadomo, że Bibrzycka została wybrana jako najlepsza zawodniczka Europy, grała w reprezentacji Europy oraz pięć sezonów w Eurolidze. To jest doświadczenie nie do przecenienia. Z Lotosem wygraliśmy dwie konfrontacje w całym sezonie i uważam, że jest to duży sukces.
Na konferencjach prasowych, gdy pytano pana o postawę poszczególnych zawodniczek, zawsze powtarzal pan, że na ocenę zespołu będzie czas po zakończeniu sezonu. Czy mógłby pan powiedzieć, które zawodniczki spełniły pana oczekiwania, a które zagrały poniżej swoich możliwości?
Na sukces składa się wiele elementów. To jest dobra obrona, dobre zastawianie, natychmiastowy powrót do obrony itp. Ocena zawodniczek, że jedna jest skuteczniejsza w ataku inna lepiej drybluje a jeszcze inna lepiej gra w obronie, jest zbędna, ponieważ nie są to elementy, które nie ważą w sposób zasadniczy na wyniku końcowym. Najważniejsze jest to jak drużyna zachowuje sie w całym układzie rzemiosła koszykarskiego. Przykład z brzegu. Gabi Toma dla kibiców gra może nieefektownie. Często drażni to, że nie trafi spod kosza w dobrej sytuacji ale w brązowym medalu miała niezaprzeczalny udział. Jest to zawodniczka, która ma bardzo dobry powrót do obrony, która dobrze broni na pozycji niskiego centra, która dobrze zbiera. Żeby ocenić, które zawodniczki były najlepsze w tym sezonie musiałbym przeprowadzić bardzo wnikliwą analizę poszczególnych elementów gry, która na pewno zanudziła by czytelników. Dlatego uważam, że lepsza jest ocena całego zespołu. Jako zespół zrobiliśmy duży postęp. Graliśmy dobrze w obronie, agresywnie, wyprowadzaliśmy szybkie ataki, wygrywaliśmy deskę, mieliśmy największą ilość bloków jako zespół i to są te pozytywne cechy. Natomiast to czy jedna rzuciła więcej, czy mniej, to czy Krupska ma lepszą asystę od Da Costy, to nie ma większego znaczenia w moim odczuciu.
Co prawda rozgrywki się już skończyły, ale pan jako szkoleniowiec drużyny musi już myśleć o przygotowaniu zespołu do kolejnego sezonu. Czy mógłby pan zdradzić szczegóły tego procesu?
Obecnie mamy okres roztrenowania, ale nie jest to wcale okres łatwej pracy. W czerwcu i lipcu dziewczyny będą pracować indywidualnie. 1 sierpnia rozpoczynamy przygotowania do nowego sezonu.
Jeszcze za wcześnie na szczegóły odnośnie transferów, ale czy mógłby pan powiedzieć, na których pozycjach będziecie szukać wzmocnień lub których zawodniczek ewentualnie się pozbędziecie?
Jeżeli ten brązowy medal jest sukcesem, a w moim odczuciu jest, to nasuwa się refleksja, że składu nie powinniśmy zmieniać. Natomiast, żeby myśleć o kroku na przód, to trzeba zespół wzmocnić. Na dzień dzisiejszy nie można mówić o konkretach ponieważ nie znamy jeszcze budżetu na przyszły sezon. Na pewno potrzebujemy centra, ponieważ Agnieszka Pałka zrobiła duży postęp w tym sezonie, ale nie jest przygotowana na grę w takim wymiarze czasowym jak do tej pory. Tym bardziej jest nam potrzebny wysoki gracz na tej pozycji, ponieważ najprawdopodobniej w przyszłym sezonie nie będzie grała z nami Gabi Toma, której końcyz się kontrakt. Gabi najprawdopodobniej wróci do Rumunii, ponieważ ma tam jakąś propozycję, ale myślę, że to głównie dlatego, żeby ustabilizować swoją sytuację rodzinną. Na pewno potrzebujemy również zawodniczki na pozycji nr 3. W tej chwili została nam tylko Emilia Lamparska, a ona też nie jest w stanie ugrać całego sezonu po 40 minut każdy mecz, Jeżeli chodzi o Brazylijki to nie będziemy się upierać, żeby zostały w zespole. Karla da Costa jest graczem dość jednostronnym, a do zespołu powoli wraca Alicja Perlińska, która gra na tej samej pozycji. Powróci również Pantelejeva. A jeżeli chodzi o Jacintho to z całą pewnością przyczyniła się do tego medalu, ale grała nierówno i często nie wytrzymywała obciążeń treningowych.
A jak pan oceni przydatność do zespołu juniorek Szemraj, Kudłak i Hałęzy?
To jest ich pierwszy krok. Chciałbym je pochwalić za wkład w budowanie formy sportowej w okresie treningowym. Po kontuzjach Pantelejevy i da Costy brały udział w treningach drużyny i myślę, że dość wysoko stawiały poprzeczkę swoim starszym koleżankom. Uważam, że w nadchodzącym sezonie jeżeli będziemy mieli ustabilizowany skład to one będą miały większą szansę pokazać swoje możliwości i przydatność do zespołu. Jestem z nich zadowolony i myślę, że mają duże szanse, żeby w niedalekiej przyszłości stanowić o sile zespołu.
Zbliża się okrez urlopowy, Jakie plany na wakacje?
Do końca maja jestem w Pabianicach. Później trochę odpoczynku z rodziną, może jakiś wyjazd. Mam również do zaliczenia dwie, a może trzy kliniki trenerskie i od 1 sierpnia ponownie do pracy.
Rozmawiał Michał Wachowiak (Puls Pabianic)
Rozmowa z Tomaszem Herktem
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
Re: Rozmowa z Tomaszem Herktem
Wojteg pisze:Jeżeli ten brązowy medal jest sukcesem, a w moim odczuciu jest, to nasuwa się refleksja, że składu nie powinniśmy zmieniać.
to chyba niezbyt dobra wiadomosć, dla pragnących zmian kibiców z Pabianic...
- Edzia
- Junior
- Posty: 2018
- Rejestracja: 16 stycznia 2005, 13:32
- Lokalizacja: cztery domy, dwie ulice to są właśnie PABIANICE :-P
Zakończony przed 2 tygodniami sezon 2005/2006 działacze, trenerzy oraz zawodniczki PZU Polfy Pabianice mogą uznać za udany. Założony przed rozgrywkami cel - powrót na podium - został osiągnięty. O minionym sezonie Życie Pabianic rozmawia z pierwszym szkoleniowcem brązowych medalistek Mistrzostw Polski, Tomaszem Herktem, oraz z prezesem klubu, Jackiem Stępniewskim.
Proszę o ocenę całego sezonu – pod względem wyniku zespołu, jak i jego możliwości przedsezonowych.
Tomasz Herkt: Przystępując do pracy, mieliśmy trochę inne ustalenia. Budżet miał być większy, skład personalny także miał być nieco inny. Jednak sytuacja ułożyła się tak, a nie inaczej. Stworzyliśmy skład na miarę posiadanego budżetu i myślę, że stworzył się dobry „garnitur ludzki”, który potrafił szybko w nowej filozofii koszykówki zafunkcjonować. Możemy być zadowoleni z osiągniętego celu. Od początku mówiliśmy, że interesuje nas medal. Na pewno możemy być wielce zadowoleni z rundy zasadniczej. Graliśmy dobrze i efektownie, a z drugiej strony osiągnęliśmy we wszystkich rankingach czołowe lokaty. Absencja Olgi Pantelejevej nieco obniżyła loty zespołu w play off. Myślę, że z „Panti” wyeliminowanie Lotosu byłoby realne. W play off było więcej charakteru zespołu, sakramenckiej walki o to zwycięstwo końcowe. Natomiast podczas rundy zasadniczej było więcej uśmiechu na twarzy.
Powiedział Pan o statystykach po rundzie zasadniczej. Dlaczego nie miały one odbicia w tej najważniejszej części sezonu?
- Olga Pantelejeva zawsze była w czołówce strzelczyń, albo nawet ją wygrywała. Jej brak automatycznie oznacza brak koszykarki, która regularnie przynosi punkty. Poza tym jest bardzo wszechstronną zawodniczką – penetruje, asystuje, biega szybko do kontry, dobrze broni. Także straciliśmy takiego stabilizatora. Rytm grania w pewnym sensie się zaburzył. Zespół miał jednak charakter i potrafił pewne niedostatki zniwelować taką właśnie charyzmą i poświęceniem wręcz.
Nie dokonuje Pan ocen indywidualnych zawodniczek. Ale gdyby jednak mógł Pan, choć raz, po całym sezonie takie notki wystawić.
- Na początku powiem, dlaczego nie oceniam indywidualnie. Najłatwiej jest ocenić gracza, który zdobywa dużo punktów – bo to widać gołym okiem. Ale w koszykówce ważne są także pozostałe elementy gry – obrona, walka na deskach, asysty, kontry i tak dalej. Ale, oczywiście, mogę dokonać takiej oceny.
Olga Pantelejeva – wszechstronna, dobra w obronie, wiele wnosiła do gry zespołu.
Gabriela Toma - ważna w zespole dzięki swej walce, determinacji.
Leona Krystofova – bardzo dobrze biega do szybkiego ataku. Kiedy jednak trochę zmieniliśmy ustawienie, potem zabrakło także kontr, to i Jej się grało trudniej.
Beata Krupska-Tyszkiewicz – w walnym stopniu przyczyniła się do zdobycia medalu, dobrze prowadzi grę.
Emilia Lamparska – rozegrała chyba najlepszy sezon w ostatnim okresie. Brała ciężar gry na siebie, punktowała.
Agnieszka Pałka - zrobiła wielki postęp w tym sezonie, dzięki indywidualnej pracy stała się centerką, dobrze blokowała.
Karla da Costa – mam pewien niedosyt związany z jej grą, jest niezłą egzekutorką rzutu za 3 punkty, ale mało wszechstronną, bo nie umie trafić na przykład z nabiegnięcia, poza tym olbrzymie serce do walki.
Micaela Jacintho – dobry transfer, duże możliwości, choć zawodniczka dość chimeryczna, w wielu meczach nam pomogła.
Sylwia Wlaźlak – trudne są takie powroty, jednak jesteśmy cierpliwi, na pewno była dobrą zawodniczką broniącą na obwodzie, trochę brakowało Jej punktów, ale myślę, że i ten element w końcu zaskoczy.
Czas na ocenę własnej pracy trenerskiej i całego sztabu szkoleniowego.
- To była bardzo dobra współpraca, medal jest tego efektem. Dokonywaliśmy wspólnie różnych poszukiwań, czym zaskoczyć rywalki. Potrafiliśmy ze sobą rozmawiać na ławce trenerskiej, współdziałać. Cały sztab – I trener, II trener, trener odnowy biologicznej a także trener młodzieżowego zespołu – wszyscy pomagaliśmy sobie, a nie przeszkadzaliśmy.
No właśnie. Jak układa się współpraca z Dariuszem Raczyńskim i wdrażanie młodych do I zespołu?
- Anita i Gosia, które już były w składach PZU Polfy, grały mało – to prawda, ale poczyniły ogromny postęp. Jeśli chodzi zaś o cały zespół juniorski, to udało się stworzyć dobre zaplecze na lata przyszłe. Mają szansę na osiągniecie wymiernego sukcesu na Mistrzostwach Polski, więc to też dobrze świadczy o włożonej pracy w tę drużynę. Podsumowując, pierwszy rok pracy – patrząc globalnie na cały klub – trzeba uznać za udany.
Do oceny pozostali kibice.
- Zawsze było gorąco na pabianickiej hali. Później był taki okres zastoju. W tym roku zainicjowaliśmy kilka spotkań z kibicami, pomogliśmy im stworzyć swego rodzaju klub kibica, wyszliśmy do nich. Stworzyła się fajna grupa, która zaczęła już za nami jeździć po Polsce. Były naprawdę świetne mecze, gdzie atmosfera była niesamowita. Dążymy do tego, by ta mała hala była zawsze wypełniona po brzegi. Cząstka tego brązowego medalu to jest także ich zasługa.
Jak odnosi się Pan do stawianych przez kibiców zarzutów o faworyzowanie zawodniczek, schematyczność gry czy też sporadycznego wprowadzania młodych do gry?
- Każdy ma prawo do własnych ocen. Nie uważam, bym faworyzował kogokolwiek. Realnie oceniam możliwości danego gracza. Ciężko jest przewidzieć, że dobry, stabilny zawodnik w ostatnich minutach popełni jakiś błąd. A z drugiej strony – po jednej wpadce nie należy od razu ściągać zawodniczki. Staram się równo traktować zespół i nikogo specjalnie nie wyróżniać.
Schematyczność gry po obwodzie jest bezpodstawnym zarzutem. Potwierdza to chociażby złość kibiców na Gabrielę Tomę, że nie trafiała spod kosza. Aga Pałka z kolei gra tyłem do kosza. Znaczy to, że gramy dużo pod kosz. Staramy się grać różnorodnie, choć do ideału nam jeszcze trochę brakuje.
Co do młodych w zespole. W pierwszym roku pracy chcieliśmy wyrobić charakter gry – by drużyna walczyła o każdą piłkę, że jak prowadzimy 30 to 30 mamy wygrać - taką pewną mentalność drużyny. Nie ukrywam, że była to także praca na statystyki. Obiecuję jednak, że w przyszłym sezonie młode, które będą zgłoszone do gry w I zespole, będą grać więcej. Więcej i lepiej.
Jak teraz wygląda Wasz plan zajęć?
- Do końca maja pracujemy wspólnie. Jednak bez piłek, by od koszykówki trochę odpocząć. Agnieszka będzie mieć rekonstrukcję stawu skokowego, więc trzy miesiące poświęci na rehabilitację. Spotykamy się 1 sierpnia, a do tego czasu każda będzie realizować indywidualny plan treningowy. Wstępnie mogę powiedzieć, że na 3 sierpnia mamy zaplanowany obóz.
Powstał już plan na nowy sezon?
- Wszystko zależeć będzie od wielkości budżetu. Z całą pewnością chcemy zatrzymać te zawodniczki, które stanowiły trzon drużyny. Ważne kontrakty mają Sylwia, Krupa oraz Leo. Szpila oraz Aga Pałka przedłużyły z nami umowę. Bardzo liczę na szybki powrót Panti i Ali Perlińskiej. Z pozostałymi zawodniczkami się rozstajemy – Gabi Toma chce ustabilizować swoje życie i wraca do kraju. Natomiast Brazylijki już są w domach i wątpliwe, byśmy wrócili do współpracy. Jestem za pracą z zawodniczką od początku okresu przygotowawczego, Jacintho natomiast nie chce cały rok być poza domem i nasze drogi się mijają.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
Jak Pan ocenia miniony sezon?
Jacek Stępniewski: Uważam, że na miarę naszych możliwości, choć taki malutki niedosyt pozostał. Jestem bardzo zadowolony z pracy trenerów, zaangażowania w grupy młodzieżowe, współpracy z kibicami. Uważam, że pozyskanie Micaeli Jacintho było strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza przy braku Olgi Pantelejevej. Cały zespół przysłużył się do zdobycia medalu, ale ja chciałbym wyróżnić Agnieszkę Pałkę, która zrobiła bardzo duże postępy, oraz Emilię Lamparską, która rozegrała najlepszy dotychczas sezon.
Jak idzie planowanie budżetu na rok przyszły?
- Szukamy sponsorów, nie jest to zbyt łatwym zadaniem. Jeśli chodzi o Polfę – mam zapewnienie, że wciąż (mimo zmian w zarządzie firmy) będzie nas wspierać.
Jak ocenia Pan sezon od strony pracy klubu?
- Cieszę się, że udało się nawiązać współpracę z kibicami. To dobrze rokuje na przyszłość. Natomiast jeśli chodzi stricte o zarząd. Powiem tak. Prezes powinien mieć większe oparcie w biurze klubu. Także działalność promocyjno-marketingowa powinna być większa, na lepszym poziomie. Rewolucji spodziewać się nie należy. Jednak będziemy działać w kierunku zmian pewnych elementów.
Czy oficjalne zakończenie sezonu z kibicami będzie miało miejsce?
- Bardzo bym chciał, ale jest mało prawdopodobne. Raz, z racji wyjazdu Brazylijek i Tomy do domów. Dwa, braku terminu na coś takiego. Choć nie wykluczam, że być może coś jednak się uda. Na pewno mogę powiedzieć, że na swego rodzaju zakończenie sezonu dostaliśmy zaproszenie do ratusza. W piątek o 12:00 stawiliśmy się u prezydenta.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
Proszę o ocenę całego sezonu – pod względem wyniku zespołu, jak i jego możliwości przedsezonowych.
Tomasz Herkt: Przystępując do pracy, mieliśmy trochę inne ustalenia. Budżet miał być większy, skład personalny także miał być nieco inny. Jednak sytuacja ułożyła się tak, a nie inaczej. Stworzyliśmy skład na miarę posiadanego budżetu i myślę, że stworzył się dobry „garnitur ludzki”, który potrafił szybko w nowej filozofii koszykówki zafunkcjonować. Możemy być zadowoleni z osiągniętego celu. Od początku mówiliśmy, że interesuje nas medal. Na pewno możemy być wielce zadowoleni z rundy zasadniczej. Graliśmy dobrze i efektownie, a z drugiej strony osiągnęliśmy we wszystkich rankingach czołowe lokaty. Absencja Olgi Pantelejevej nieco obniżyła loty zespołu w play off. Myślę, że z „Panti” wyeliminowanie Lotosu byłoby realne. W play off było więcej charakteru zespołu, sakramenckiej walki o to zwycięstwo końcowe. Natomiast podczas rundy zasadniczej było więcej uśmiechu na twarzy.
Powiedział Pan o statystykach po rundzie zasadniczej. Dlaczego nie miały one odbicia w tej najważniejszej części sezonu?
- Olga Pantelejeva zawsze była w czołówce strzelczyń, albo nawet ją wygrywała. Jej brak automatycznie oznacza brak koszykarki, która regularnie przynosi punkty. Poza tym jest bardzo wszechstronną zawodniczką – penetruje, asystuje, biega szybko do kontry, dobrze broni. Także straciliśmy takiego stabilizatora. Rytm grania w pewnym sensie się zaburzył. Zespół miał jednak charakter i potrafił pewne niedostatki zniwelować taką właśnie charyzmą i poświęceniem wręcz.
Nie dokonuje Pan ocen indywidualnych zawodniczek. Ale gdyby jednak mógł Pan, choć raz, po całym sezonie takie notki wystawić.
- Na początku powiem, dlaczego nie oceniam indywidualnie. Najłatwiej jest ocenić gracza, który zdobywa dużo punktów – bo to widać gołym okiem. Ale w koszykówce ważne są także pozostałe elementy gry – obrona, walka na deskach, asysty, kontry i tak dalej. Ale, oczywiście, mogę dokonać takiej oceny.
Olga Pantelejeva – wszechstronna, dobra w obronie, wiele wnosiła do gry zespołu.
Gabriela Toma - ważna w zespole dzięki swej walce, determinacji.
Leona Krystofova – bardzo dobrze biega do szybkiego ataku. Kiedy jednak trochę zmieniliśmy ustawienie, potem zabrakło także kontr, to i Jej się grało trudniej.
Beata Krupska-Tyszkiewicz – w walnym stopniu przyczyniła się do zdobycia medalu, dobrze prowadzi grę.
Emilia Lamparska – rozegrała chyba najlepszy sezon w ostatnim okresie. Brała ciężar gry na siebie, punktowała.
Agnieszka Pałka - zrobiła wielki postęp w tym sezonie, dzięki indywidualnej pracy stała się centerką, dobrze blokowała.
Karla da Costa – mam pewien niedosyt związany z jej grą, jest niezłą egzekutorką rzutu za 3 punkty, ale mało wszechstronną, bo nie umie trafić na przykład z nabiegnięcia, poza tym olbrzymie serce do walki.
Micaela Jacintho – dobry transfer, duże możliwości, choć zawodniczka dość chimeryczna, w wielu meczach nam pomogła.
Sylwia Wlaźlak – trudne są takie powroty, jednak jesteśmy cierpliwi, na pewno była dobrą zawodniczką broniącą na obwodzie, trochę brakowało Jej punktów, ale myślę, że i ten element w końcu zaskoczy.
Czas na ocenę własnej pracy trenerskiej i całego sztabu szkoleniowego.
- To była bardzo dobra współpraca, medal jest tego efektem. Dokonywaliśmy wspólnie różnych poszukiwań, czym zaskoczyć rywalki. Potrafiliśmy ze sobą rozmawiać na ławce trenerskiej, współdziałać. Cały sztab – I trener, II trener, trener odnowy biologicznej a także trener młodzieżowego zespołu – wszyscy pomagaliśmy sobie, a nie przeszkadzaliśmy.
No właśnie. Jak układa się współpraca z Dariuszem Raczyńskim i wdrażanie młodych do I zespołu?
- Anita i Gosia, które już były w składach PZU Polfy, grały mało – to prawda, ale poczyniły ogromny postęp. Jeśli chodzi zaś o cały zespół juniorski, to udało się stworzyć dobre zaplecze na lata przyszłe. Mają szansę na osiągniecie wymiernego sukcesu na Mistrzostwach Polski, więc to też dobrze świadczy o włożonej pracy w tę drużynę. Podsumowując, pierwszy rok pracy – patrząc globalnie na cały klub – trzeba uznać za udany.
Do oceny pozostali kibice.
- Zawsze było gorąco na pabianickiej hali. Później był taki okres zastoju. W tym roku zainicjowaliśmy kilka spotkań z kibicami, pomogliśmy im stworzyć swego rodzaju klub kibica, wyszliśmy do nich. Stworzyła się fajna grupa, która zaczęła już za nami jeździć po Polsce. Były naprawdę świetne mecze, gdzie atmosfera była niesamowita. Dążymy do tego, by ta mała hala była zawsze wypełniona po brzegi. Cząstka tego brązowego medalu to jest także ich zasługa.
Jak odnosi się Pan do stawianych przez kibiców zarzutów o faworyzowanie zawodniczek, schematyczność gry czy też sporadycznego wprowadzania młodych do gry?
- Każdy ma prawo do własnych ocen. Nie uważam, bym faworyzował kogokolwiek. Realnie oceniam możliwości danego gracza. Ciężko jest przewidzieć, że dobry, stabilny zawodnik w ostatnich minutach popełni jakiś błąd. A z drugiej strony – po jednej wpadce nie należy od razu ściągać zawodniczki. Staram się równo traktować zespół i nikogo specjalnie nie wyróżniać.
Schematyczność gry po obwodzie jest bezpodstawnym zarzutem. Potwierdza to chociażby złość kibiców na Gabrielę Tomę, że nie trafiała spod kosza. Aga Pałka z kolei gra tyłem do kosza. Znaczy to, że gramy dużo pod kosz. Staramy się grać różnorodnie, choć do ideału nam jeszcze trochę brakuje.
Co do młodych w zespole. W pierwszym roku pracy chcieliśmy wyrobić charakter gry – by drużyna walczyła o każdą piłkę, że jak prowadzimy 30 to 30 mamy wygrać - taką pewną mentalność drużyny. Nie ukrywam, że była to także praca na statystyki. Obiecuję jednak, że w przyszłym sezonie młode, które będą zgłoszone do gry w I zespole, będą grać więcej. Więcej i lepiej.
Jak teraz wygląda Wasz plan zajęć?
- Do końca maja pracujemy wspólnie. Jednak bez piłek, by od koszykówki trochę odpocząć. Agnieszka będzie mieć rekonstrukcję stawu skokowego, więc trzy miesiące poświęci na rehabilitację. Spotykamy się 1 sierpnia, a do tego czasu każda będzie realizować indywidualny plan treningowy. Wstępnie mogę powiedzieć, że na 3 sierpnia mamy zaplanowany obóz.
Powstał już plan na nowy sezon?
- Wszystko zależeć będzie od wielkości budżetu. Z całą pewnością chcemy zatrzymać te zawodniczki, które stanowiły trzon drużyny. Ważne kontrakty mają Sylwia, Krupa oraz Leo. Szpila oraz Aga Pałka przedłużyły z nami umowę. Bardzo liczę na szybki powrót Panti i Ali Perlińskiej. Z pozostałymi zawodniczkami się rozstajemy – Gabi Toma chce ustabilizować swoje życie i wraca do kraju. Natomiast Brazylijki już są w domach i wątpliwe, byśmy wrócili do współpracy. Jestem za pracą z zawodniczką od początku okresu przygotowawczego, Jacintho natomiast nie chce cały rok być poza domem i nasze drogi się mijają.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
Jak Pan ocenia miniony sezon?
Jacek Stępniewski: Uważam, że na miarę naszych możliwości, choć taki malutki niedosyt pozostał. Jestem bardzo zadowolony z pracy trenerów, zaangażowania w grupy młodzieżowe, współpracy z kibicami. Uważam, że pozyskanie Micaeli Jacintho było strzałem w dziesiątkę, zwłaszcza przy braku Olgi Pantelejevej. Cały zespół przysłużył się do zdobycia medalu, ale ja chciałbym wyróżnić Agnieszkę Pałkę, która zrobiła bardzo duże postępy, oraz Emilię Lamparską, która rozegrała najlepszy dotychczas sezon.
Jak idzie planowanie budżetu na rok przyszły?
- Szukamy sponsorów, nie jest to zbyt łatwym zadaniem. Jeśli chodzi o Polfę – mam zapewnienie, że wciąż (mimo zmian w zarządzie firmy) będzie nas wspierać.
Jak ocenia Pan sezon od strony pracy klubu?
- Cieszę się, że udało się nawiązać współpracę z kibicami. To dobrze rokuje na przyszłość. Natomiast jeśli chodzi stricte o zarząd. Powiem tak. Prezes powinien mieć większe oparcie w biurze klubu. Także działalność promocyjno-marketingowa powinna być większa, na lepszym poziomie. Rewolucji spodziewać się nie należy. Jednak będziemy działać w kierunku zmian pewnych elementów.
Czy oficjalne zakończenie sezonu z kibicami będzie miało miejsce?
- Bardzo bym chciał, ale jest mało prawdopodobne. Raz, z racji wyjazdu Brazylijek i Tomy do domów. Dwa, braku terminu na coś takiego. Choć nie wykluczam, że być może coś jednak się uda. Na pewno mogę powiedzieć, że na swego rodzaju zakończenie sezonu dostaliśmy zaproszenie do ratusza. W piątek o 12:00 stawiliśmy się u prezydenta.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
"Oto jest miłość.
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,
a okazuje się, że czekali na siebie całe życie"
- Trenejro
- Młodzik
- Posty: 730
- Rejestracja: 29 września 2005, 15:00
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Edzia pisze:
Do oceny pozostali kibice.
W tym roku zainicjowaliśmy kilka spotkań z kibicami, pomogliśmy im stworzyć swego rodzaju klub kibica, wyszliśmy do nich. Stworzyła się fajna grupa, która zaczęła już za nami jeździć po Polsce.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
Bardzo ciekawy wywiad, hmmm - zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie w październiku.
Trenejro pisze:Edzia pisze:
Do oceny pozostali kibice.
W tym roku zainicjowaliśmy kilka spotkań z kibicami, pomogliśmy im stworzyć swego rodzaju klub kibica, wyszliśmy do nich. Stworzyła się fajna grupa, która zaczęła już za nami jeździć po Polsce.
Rozmawiała: Edyta Walczak.
Type mismatch, ale mimo wszystko cieszę się, że busiaki to fajna grupa.
![]()
Bardzo ciekawy wywiad, hmmm - zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie w październiku.
JESTEM DUMNY, ŻE KIBICUJE TEJ DRUŻYNIE !!!
-
zawodniczka
- Żak
- Posty: 323
- Rejestracja: 26 lutego 2006, 15:27
- Lokalizacja: Z Nowej Wsi:P
-
Kibic MRKS-U
- Amator
- Posty: 179
- Rejestracja: 14 kwietnia 2006, 16:34
- Lokalizacja: Pabianice
- Gwynbleidd
- Kadet
- Posty: 1046
- Rejestracja: 02 lipca 2005, 22:42
- Lokalizacja: Pabianice
- Kontaktowanie:
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości



