Wzmocnienie ze Słowenii
25-letnia reprezentantka Słowenii Maja Drozg wzmocni zespół z Gorzowa. - Jest skrzydłową, ale pomoże nam też w walce pod koszami - opowiada "Gazecie" jej koleżanka ze słoweńskiej kadry Katarina Ristić, zawodniczka AZS PWSZ Sowood Gorzów
Po tym, jak nie udało się zaprosić do gorzowskiej drużyny Amerykanki z WNBA Angeliny Williams, trener Dariusz Maciejewski nie poddał się. Razem z włodarzami klubu ciągle intensywnie poszukiwał zawodniczki, która mogłaby wzmocnić siłę naszego zespołu. - Wszystkie drużyny z naszej ligi sięgają teraz po jakieś posiłki, więc sprawa była dla mnie jasna. Też musieliśmy wysupłać trochę pieniędzy i pokusić się o kogoś wartościowego, aby dać sobie szansę na zajęcie miejsca w czwórce - opowiadał szkoleniowiec AZS PWSZ Sowood.
Tym kimś wartościowym okazała się Maja Drozg (25 lat, 179 cm wzrostu), podpora reprezentacji Słowenii. W zeszłorocznych sześciu meczach eliminacyjnych do mistrzostw Europy zawodniczka zdobyła 96 pkt, co dało średnio 16 pkt na mecz. W jednym z meczów z Ukrainą rzuciła nawet 28 pkt. Nie jest jej obca także walka na tablicach (średnio 8 zbiórek na mecz). Maja Drozg była w meczach eliminacyjnych najlepszym strzelcem reprezentacji. Znalazła się na 10. miejscu wśród najlepiej punktujących zawodniczek Starego Kontynentu. Wśród zbierających była jeszcze wyżej - 7. miejsce. W koszulce reprezentacji spędzała na parkiecie średnio 34,5 min.
Gorzowski szkoleniowiec miał okazję zobaczyć Drozg w akcji podczas rozgrywanego w sierpniu ub. r. Turnieju Dziesięciu Narodów we włoskim Chieti. Nasza reprezentacja towarzysko zagrała z ekipą Słowenii dwa razy, oba mecze przegrała. A nazwisko Drozg zapewne już wtedy znalazło się w notesie Maciejewskiego, drugiego trenera naszej kadry, bo dała się ona Polkom mocno we znaki (w jednym ze spotkań rzuciła nam 21 pkt).
Drozg grała w tym sezonie na parkietach ligi izraelskiej. Wraz z ekipą Anda Ramat Hasharon występowała nawet w rozgrywkach Pucharu Europy FIBA (mniej znana "koleżanka" elitarnej Euroligi). W lidze wystąpiła w pięciu meczach, zdobywała średnio 4 pkt na mecz. W meczach pucharowych było trochę lepiej: zagrała w sześciu spotkaniach, zdobywała średnio 6 pkt. Jej klub z Izraela miał jednak poważne problemy finansowe, wszystkie zawodniczki z zagranicy dostały wolną rękę i mogły szukać nowego pracodawcy.
Tydzień temu słoweńskie portale internetowe informowały, że Drozg podpisała już kontrakt z drużyną mistrzyń Słowenii, ekipą Merkur Celje, i do końca tego sezonu zagra właśnie tam. Nie było to jednak prawdą, bo Maja tylko na chwilę przyjechała w rodzinne strony. Tymczasem wraz ze swoim menedżerem wciąż szukała klubu w lepszej lidze niż słoweńska.
W nawiązaniu kontaktu pomogła nasza gorzowska Słowenka Katarina Ristić. To ona namawiała Drozg do przejścia do Gorzowa. - To gracz z wysokiej półki - powiedziała "Gazecie" rozgrywająca ze Słowenii, która w tym sezonie broni barw AZS PWSZ. - U nas najlepiej sprawdzi się na pozycji numer trzy, czyli skrzydłowej. Ale ma taki wachlarz umiejętności, że z powodzeniem może zagrać na czwórce, czyli bliżej kosza. Pamiętam, że w reprezentacji czasami z konieczności musiała zagrać na centrze, ale z tymi zadaniami też poradziła sobie całkiem nieźle. Wiele już zrobiła dla naszej kadry. Mocno wierzę, że będzie zdobywać ważne punkty także dla naszego ligowego zespołu w Polsce.
Ristić jednym tchem wymienia cechy Drozg: szybka, sprytna, z ciągiem w kierunku kosza w obronie i w ataku. Najbardziej raduje ją jednak fakt, że w jednym zespole będzie mogła zagrać ze swoją rodaczką. - Chociaż nie zapomnę słoweńskiego - śmieje się Ristić. - Nie mogę się doczekać chwili, gdy Maja przyjedzie do Gorzowa. A na boisku pokażemy, na co stać dziewczyny ze Słowenii.
25-letnia Słowenka już dziś w godzinach popołudniowych ma wylądować na lotnisku w Berlinie. Po raz pierwszy z ekipą AZS PWSZ Sowood będzie trenować już w czwartek. W Gorzowie zagra do końca tego sezonu.
Jest szansa, że gorzowscy kibice zobaczą ją w akcji już w najbliższą sobotę w meczu z AZS Kolegium Karkonoskim z Jeleniej Góry. - Czekamy w tej chwili tylko na tzw. list czystości ze Słowenii. Gdy go dostaniemy, nowa zawodniczka na pewno będzie brana pod uwagę przy ustalaniu składu na sobotę - powiedział dyrektor AZS PWSZ Sowood Tomasz Walkowiak.
Kamil Siałkowski
www.gazeta.pl