Dość kontrowersyjny i ostry wywiad o naszej koszykówce.
"Łatwiej tuszować niewiedze trenerów!"
W ostatnich latach Polska Liga Koszykówki Kobiet uchodzi za jedną z najprężniej rozwijających się w kraju. - Jest mocniejsza i ciekawsza dla kibica i sponsora, ale czy faktycznie jest dobra dla polskiej koszykówki? - zastanawia się w rozmowie z INTERIA.PL trener Wisły Can-Pack Kraków Tomasz Herkt.
Mamy dwie drużyny w elitarnej Eurolidze (Wisła Can-Pack, Lotos PKO BP Gdynia), cztery kolejne w Pucharze Europy i Central Europe Women League (KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, CCC Polkowice, INEA AZS Poznań, Utex Row Rybnik), jednak reprezentacja Polski, która przed ośmioma laty była najlepsza w Europie dziś musi bić się o prawo gry w ME w dodatkowym turnieju barażowym. Dlaczego rozwojowi ligi towarzyszy gorsza postawa kadrowiczek?
- Przy obowiązującej formule open kontraktując trzy Amerykanki, jak to miało miejsce przed rokiem w Jeleniej Górze można błyskawicznie ze słabego zespołu zrobić dobry. Przecież zanim do drużyny dołączyły Penn, Scott i Beachem to były dziewczynki do bicia! - zauważa trener Herkt.
Zdaniem trenera, który poprowadził kadrę w 1999 roku do złotych medali rozgrywanych w Katowicach ME napływ ukształtowanych i "gotowych do gry" zawodniczek z innych krajów nie mobilizuje trenerów do pracy ze zdolną młodzieżą. - W takiej sytuacji trener niejednokrotnie nie szkoli, a bardziej zajmuje się rozeznaniem przeciwnika, taktyką i ustawieniem zespołu. Oczywiście to też trudna praca, ale brakuje pracy od podstaw, a to się odbije czkawką. Znacznie obniży się poziom naszych zawodniczek, a kadra będzie coraz słabsza - uważa szkoleniowiec mistrzyń Polski.
- W formule open łatwiej zatuszować niewiedze trenerska. Wpuszcza na parkiet zawodniczki i często one grają same. Mając formułę zamkniętą byłby zmuszony do pracy z koszykarkami, bo nie mógłbym ich zastąpić innymi. Uważam, że cztery zawodniczki spoza polski w jednej drużynie to absolutny max. Wtedy trener musiałby się wykazać - dodaje.
O tym, że można bez zagranicznego zaciągu osiągnąć w pracy klubowej znaczące sukcesy dowiódł przed laty właśnie Tomasz Herkt pracując w Olimpii Poznań. - Z tylko dwiema zawodniczkami obcokrajowymi w składzie zdobyliśmy trzecie miejsce w Europie. Ale, co niezwykle ważne, na ten sukces pracowaliśmy przez trzy lata. Przy długofalowej pracy nie ma mowy o krótkotrwałych wynikach - zaznacza.
Przez złe podejście trenerów o mały włos nie zmarnował się talent Agnieszki Pałki. Dziś 25-letnia środkowa jest etatową reprezentantką kraju, a jej bardzo dobra gra przed rokiem w ówczesnej Polfie Pabianice zaowocowała transferem do Wisły Can-Pack. Jednakże przed dwoma laty nic nie zwiastowało tak udanej kariery koszykarki.
- Nikt jej nie chciał, dlatego trafiła dla zaprzyjaźnionego klubu z Pabianic. Jak się wtedy dowiedziałem w rozmowie z Agnieszką przez ostatnich kilka lat miała zaledwie jeden trening indywidualny. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że im więcej będzie zawodniczek obcokrajowych, tym mniej będzie treningów indywidualnych, przez co nasze koszykarki będą słabsze - przypomina trener Herkt.
- W Polsce mamy naprawdę sporo dziewczyn o bardzo dobrych warunkach fizycznych, ale nie potrafimy korzystać z ich potencjału - dodaje.
Dariusz Jaroń, INTERIA.PL
Nie wiem czy wywiad jest stary czy nowy ale jeszcze żaden trener tak ostro się nie wypowiedział.Ciekawi mnie czy się zgadzacie z nim.
Tomasz Herkt "Łatwiej tuszować niewiedze trenerów!"
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
- hellraiser
- Junior
- Posty: 2479
- Rejestracja: 17 listopada 2004, 12:04
FAIR PLAY pisze:po prostu rzeczywistość...
Tylko prawdziwa czy kreowana.
Bo jeżeli czytam
Mamy dwie drużyny w elitarnej Eurolidze (...), cztery kolejne w Pucharze Europy i Central Europe Women League (...), jednak reprezentacja Polski, która przed ośmioma laty była najlepsza w Europie dziś musi bić się o prawo gry w ME w dodatkowym turnieju barażowym.
To taka prawda jak statystyki która sugeruje ze mamy silne kluby ograne w Europie tylko nie mamy reprezentacji..
Zespół 4 zagraniczne +8 swoich nic nie osiągnie w Eurolidze(Zbudujcie sobie teraz taki zespół Wisłę albo Lotos bez Dydek i Biby oczywiście).No chyba że to będzie zespół który będzie ściągał wszystko co najlepsze z Polski i bardzo osłabi pozostałe zespoły.
A co do naszej reprezentacji:Mamy teraz gwałtowne odmłodzenie bo ktoś zamiast płynnego wprowadzenie młodych zawodniczek, po zdobyciu ME "zamroził stary skład na kilka lat".
Dla mnie 1 Polka na parkiecie do odpowiednie fory dla Polek (żadne 6/6 już nie mówiąc o 8/4)+najważniejsze startowanie w europejskich pucharach.

-
WIELKI
nIKT NI E chcial Palki bo Palak dawala w palke i leniem byla, teraz moze zmadrzala i wziela sie do pracy! a pracowac od podstaw jest trudno....bo za darmoszke! lepiej jest miec kaske i sprowadzic zawodniczki jak np. Omamic i byc wielkim trenerem! BZDURA. mamy wielu trenerow tylko nie mamy kasy zeby ich mobilizowac...jedz na konferencje zaplac za hotel. uczestnictwo pociag...i tysiak leci! a poza tym to dziewczynki sa tak rozkapryszone ze az sie nie chce pewnie z nimi pracowac, byle jaka ma wzrost i juz sie ceni!
- czarny
- Młodzik
- Posty: 570
- Rejestracja: 29 września 2004, 09:43
- Lokalizacja: Ostrów, Waryńskiego, Wrocławska, Tuwima etc.
- Kontaktowanie:
hellraiser pisze:Zespół 4 zagraniczne +8 swoich nic nie osiągnie w Eurolidze(Zbudujcie sobie teraz taki zespół Wisłę albo Lotos bez Dydek i Biby oczywiście).No chyba że to będzie zespół który będzie ściągał wszystko co najlepsze z Polski i bardzo osłabi pozostałe zespoły.
Z drugiej strony, w żeńskiej pierwszej lidze (pierwszych ligach) nie mogą grać zawodniczki z zagranicy, a więc drużyna która awansuje do ekstraklasy, czyni to tylko Polkami. A skoro ekstraklasa ostatnimi czasy zwiększała swą objętość, to tych Polek automatycznie pojawiło się więcej. Mimo to, wciąż warunki dyktują zawodniczki z zagranicy... Z czegos to jednak musi wynikac, tylko z czego...
hellraiser pisze:Dla mnie 1 Polka na parkiecie do odpowiednie fory dla Polek (żadne 6/6 już nie mówiąc o 8/4)+najważniejsze startowanie w europejskich pucharach.
Tutaj mogę podać przykład sportu żużlowego, w którym obecnie w składzie meczowym drużyny pierwszoligowej musi znajdować się aż trzech juniorów, w tym dwóch rodzimych. Jest to chore, bo niekiedy ci krajowcy są tak słabi, że aż żal ich oglądać, ale muszą być i już. Przez co 'szczyle' się cenią. I do wieku juniorskiego Polacy zgarniają wszystko, a gdy tylko ten wiek przekroczą, to albo znikają ze sportowej areny, albo stają się ligowymi średniakami, a nawet cieniasami, nie mówiąc już oczywiście o rozgrywkach międzynarodowych. Dlatego myślę, że jeśli już, to Polkom należy zapewniać tylko miejsce w meczowej dwunastce (w liczbie np. 4), a niekoniecznie wymuszać pobyt minimum jednej na parkiecie.

you're as good as your last performance
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość
