21 kolejka FGE:ŁKS Łódź - Energa Toruń
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
21 kolejka FGE:ŁKS Łódź - Energa Toruń
20.02.08 godz. 18:00
Ostatnio zmieniony 22 lutego 2008, 19:27 przez ann, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli ktoś w Krakowie zapyta się za 20 lat: kim była DeForge? Odpowiedź będzie tylko jedna: wielką zawodniczką!
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
https://www.youtube.com/watch?v=N7ABk7vDous
-
rodgers-kibic z torunia
- Kadet
- Posty: 1149
- Rejestracja: 10 lutego 2008, 11:00
- Lokalizacja: Toruń
-
rodgers-kibic z torunia
- Kadet
- Posty: 1149
- Rejestracja: 10 lutego 2008, 11:00
- Lokalizacja: Toruń
-
tomaszek
a ja myślę, że spotkanie będzie wyrównane od 7 do 14 minuty, a później jeszcze między 22 a 28 - w pozostałych częściach gra nie będzie wyrównana - w tym nieinteresującym meczu poprzedzającym interesującą prezentację zespołu piłkarzy postawiłbym +5 dla ŁKS... - o ile ktośtam w Toruniu się akurat na kogoś nie obrazi - bo wtedy postawiłbym +22 dla ŁKS 
www.plkk.pl
ŁKS Siemens AGD - Energa: Po raz czwarty w sezonie
W 21. kolejce Ford Germaz Ekstraklasy koszykarki ŁKS Siemens AGD Łódź będą podejmować zespół Energi Toruń. Będzie to już czwarte spotkanie tych drużyn w obecnym sezonie. Dwukrotnie wygrywał ŁKS (w meczu ligowym i w Pucharze Polski), a raz torunianki (w PP). Tym razem stawka meczu jest spora, ełkaesianki walczą o utrzymanie się wśród ośmiu najlepszych w kraju, a Energa o awans do nich.
Zespół z Torunia przed sezonem został poważnie wzmocniony z myślą o włączenie się do rywalizacji medalowej. Do doświadczonej Beaty Predehl oraz Lady Kovalenko i Justyny Grabowskiej doszły cenione postacie rodzimego basketu: obecna reprezentantka Polski, Emilia Tłumak (znana pod panieńskim nazwiskiem jako Lamparska), była kadrowiczka i zawodniczka ŁKS oraz Alicja Perlińska, Joanna Chełczyńska i Anna Marczewska. Zespół sięgnął również po posiłki ze Stanów: środkową Lindsay Taylor (najwyższa obecnie koszykarka FGE – 203 cm) i skrzydłową Meredith Alexis. Jednak tylko ta pierwsza spełniła oczekiwania (jest najlepszym strzelcem zespołu – średnio 15 punktów - i czołową zbierającą ligi – 8 zbiórek), natomiast z drugą rozwiązano kontrakt. Jej miejsce w trakcie sezonu zajęły inne zawodniczki z USA: rozgrywająca Latoya Bond oraz skrzydłowa Amy Denson. Z ambitnych planów jednak nic nie wyszło i Katarzynki zajmują dopiero 10 lokatę w tabeli FGE.
Przed tygodniem Energa Toruń uległa w Gdyni Lotosowi 75:91. Najlepiej zaprezentowały się w tym meczu Denson (12 punktów), Perlińska (11, w tym trzy trójki), Grabowska (11) oraz Taylor (10). Popularna „Perła” znakomicie radzi sobie w tym sezonie w rzutach z dystansu – trafia ze skutecznością aż 45%.
Drużyna prowadzona przez trenera Mirosława Trześniewskiego już od dłuższego czasu boryka się z kontuzjami. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Edyty Koryzny, która leczy skręconą kostkę. To właśnie ona w pierwszej rundzie poprowadziła ŁKS do zwycięstwa w Toruniu po dogrywce (77:74). Zdobyła 23 punkty przy skuteczności 64%. Nadal nie może odnaleźć się Renata Oliveira, która jednak słabszą postawę w ataku rekompensuje znakomitą walką pod tablicami (w dwóch ostatnich meczach zebrała aż 21 piłek!). Julia Sazhko wciąż nie jest w stanie grać, a Sylwia Wlaźlak męczy się niemiłosiernie grając bez wytchnienia po 40 minut w meczu. Podobnie było w meczu ostatniej kolejki, kiedy to ŁKS przegrał w Gorzowie z tamtejszym KSSSE AZS PWSZ 57:69. Optymizmu może dodawać poprawa formy liderki zespołu Katarzyny Kenig (18 punktów z Gorzowem) oraz coraz lepsza postawa zmienniczek: Birute Dominauskaite w meczu w Gorzowie trafiła swoją pierwszą trójkę w tym sezonie, a kapitan zespołu Milena Owczarek w dwóch ostatnich meczach rzuciła 10 punktów.
W tej chwili nie da się wytypować zwycięzcy środowego pojedynku, gdyż przypominałoby to wróżenie z fusów. W jakiej formie wybiegną na parkiet zawodniczki obu drużyn to się dopiero okaże. Miejmy nadzieję, że kibice w Łodzi zobaczą ciekawe widowisko.
Mecz rozpocznie się w środę o 18:00 w hali przy al. Unii Lubelskiej 2. Bilety w cenie 5 i 10 złotych do nabycia w kasach.
Jędrzej Lewandowski
.......................................................................................................................
O - i właśnie tego typu analiza meczu jest bezwzględnie i absolutnie najwartościuowsza z możliwych...

ŁKS Siemens AGD - Energa: Po raz czwarty w sezonie
W 21. kolejce Ford Germaz Ekstraklasy koszykarki ŁKS Siemens AGD Łódź będą podejmować zespół Energi Toruń. Będzie to już czwarte spotkanie tych drużyn w obecnym sezonie. Dwukrotnie wygrywał ŁKS (w meczu ligowym i w Pucharze Polski), a raz torunianki (w PP). Tym razem stawka meczu jest spora, ełkaesianki walczą o utrzymanie się wśród ośmiu najlepszych w kraju, a Energa o awans do nich.
Zespół z Torunia przed sezonem został poważnie wzmocniony z myślą o włączenie się do rywalizacji medalowej. Do doświadczonej Beaty Predehl oraz Lady Kovalenko i Justyny Grabowskiej doszły cenione postacie rodzimego basketu: obecna reprezentantka Polski, Emilia Tłumak (znana pod panieńskim nazwiskiem jako Lamparska), była kadrowiczka i zawodniczka ŁKS oraz Alicja Perlińska, Joanna Chełczyńska i Anna Marczewska. Zespół sięgnął również po posiłki ze Stanów: środkową Lindsay Taylor (najwyższa obecnie koszykarka FGE – 203 cm) i skrzydłową Meredith Alexis. Jednak tylko ta pierwsza spełniła oczekiwania (jest najlepszym strzelcem zespołu – średnio 15 punktów - i czołową zbierającą ligi – 8 zbiórek), natomiast z drugą rozwiązano kontrakt. Jej miejsce w trakcie sezonu zajęły inne zawodniczki z USA: rozgrywająca Latoya Bond oraz skrzydłowa Amy Denson. Z ambitnych planów jednak nic nie wyszło i Katarzynki zajmują dopiero 10 lokatę w tabeli FGE.
Przed tygodniem Energa Toruń uległa w Gdyni Lotosowi 75:91. Najlepiej zaprezentowały się w tym meczu Denson (12 punktów), Perlińska (11, w tym trzy trójki), Grabowska (11) oraz Taylor (10). Popularna „Perła” znakomicie radzi sobie w tym sezonie w rzutach z dystansu – trafia ze skutecznością aż 45%.
Drużyna prowadzona przez trenera Mirosława Trześniewskiego już od dłuższego czasu boryka się z kontuzjami. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Edyty Koryzny, która leczy skręconą kostkę. To właśnie ona w pierwszej rundzie poprowadziła ŁKS do zwycięstwa w Toruniu po dogrywce (77:74). Zdobyła 23 punkty przy skuteczności 64%. Nadal nie może odnaleźć się Renata Oliveira, która jednak słabszą postawę w ataku rekompensuje znakomitą walką pod tablicami (w dwóch ostatnich meczach zebrała aż 21 piłek!). Julia Sazhko wciąż nie jest w stanie grać, a Sylwia Wlaźlak męczy się niemiłosiernie grając bez wytchnienia po 40 minut w meczu. Podobnie było w meczu ostatniej kolejki, kiedy to ŁKS przegrał w Gorzowie z tamtejszym KSSSE AZS PWSZ 57:69. Optymizmu może dodawać poprawa formy liderki zespołu Katarzyny Kenig (18 punktów z Gorzowem) oraz coraz lepsza postawa zmienniczek: Birute Dominauskaite w meczu w Gorzowie trafiła swoją pierwszą trójkę w tym sezonie, a kapitan zespołu Milena Owczarek w dwóch ostatnich meczach rzuciła 10 punktów.
W tej chwili nie da się wytypować zwycięzcy środowego pojedynku, gdyż przypominałoby to wróżenie z fusów. W jakiej formie wybiegną na parkiet zawodniczki obu drużyn to się dopiero okaże. Miejmy nadzieję, że kibice w Łodzi zobaczą ciekawe widowisko.
Mecz rozpocznie się w środę o 18:00 w hali przy al. Unii Lubelskiej 2. Bilety w cenie 5 i 10 złotych do nabycia w kasach.
Jędrzej Lewandowski
.......................................................................................................................
W tej chwili nie da się wytypować zwycięzcy środowego pojedynku, gdyż przypominałoby to wróżenie z fusów. W jakiej formie wybiegną na parkiet zawodniczki obu drużyn to się dopiero okaże.
O - i właśnie tego typu analiza meczu jest bezwzględnie i absolutnie najwartościuowsza z możliwych...
21 kolejka: Bond nastawiła celownik
2008-02-20 19:39
LaToya Bond poprowadziła Energę Toruń w końcówce spotkania do zwycięstwa w bardzo ważnym dla obu drużyn meczu, który rozgrywany był w Łodzi.
Na niespełna dwie minuty przed końcem Energa Toruń wyszła na prowadzenie po dwóch rzutach wolnych w wykonaniu Bond. Wynik spotkania ważył się do ostatnich chwil, jednak to torunianki zachowały więcej zimnej krwi i dzięki zwycięstwu nadal liczą się w walce o miejsce, które pozwoli im grać w play off.
2008-02-20 19:39
LaToya Bond poprowadziła Energę Toruń w końcówce spotkania do zwycięstwa w bardzo ważnym dla obu drużyn meczu, który rozgrywany był w Łodzi.
Na niespełna dwie minuty przed końcem Energa Toruń wyszła na prowadzenie po dwóch rzutach wolnych w wykonaniu Bond. Wynik spotkania ważył się do ostatnich chwil, jednak to torunianki zachowały więcej zimnej krwi i dzięki zwycięstwu nadal liczą się w walce o miejsce, które pozwoli im grać w play off.


-
Zet
Na łódzkiej ławce trenerskiej zabrakło tego wieczoru chorego Mirosława Trześniewskiego. Zespół prowadził jego zastępca Witold Bak. Mecz w pierwszej piątce rozpoczęła kapitan ŁKS Milena Owczarek, która zastąpiła Edytę Koryznę. Z początku spotkanie było wyrównane i po dwóch minutach obie drużyny miały po cztery punkty. Później uwidoczniła się przewaga miejscowych, które głównie dzięki akcjom Katarzyny Kenig i Jennifer Humphrey objęły prowadzenie 12:6 (w 4. min). Gospodynie od początku broniły strefą, co już od kilku spotkań przynosi pozytywne rezultaty. Torunianki nie chciały jednak łatwo sprzedać skóry i po koszach skuteczniej Lindsay Taylor i osobistych Amy Denson zmniejszyły straty do dwóch oczek (14:12 w 7. min). Wtedy na parkiet weszła Koryzna i ełkaesianki przyspieszyły. Kosz Humphrey i cztery osobiste Sylwii Wlaźlak zwiększyły prowadzenie ŁKS (20:12 w 9. min). Do łódzkiego kosza trafiła wprawdzie Latoya Bond (20:14), lecz końcówka należała do gospodyń. Trafienia Koryzny i Humphrey ustaliły wynik po pierwszych dziesięciu minutach na 24:14.
Druga kwarta zaczęła się od trafienia Renaty Oliveiry (26:14), lecz szybko odpowiedziały Taylor i Denson (26:18 w 11. min). W początkowych minutach tej części meczu w ŁKS rozgrywała Koryzna, a Wlaźlak odpoczywała na ławce. Przyniosło to widoczne efekty, gdyż wypoczęta łódzka rozgrywająca prezentowała się znacznie lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Miejscowe zdobywały punkty seriami przerywanymi pojedynczymi koszami zawodniczek z Torunia. Po dwóch akcjach Wlaźlak i trójce Doroty Sobczyk ŁKS prowadził już siedemnastoma punktami (42:25 w 19. min). Na dwie ostatnie minuty ponownie zeszła Wlaźlak, co wykorzystały przyjezdne zmniejszając nieco straty (42:28).
Przez pierwsze 20 minut łodzianki przeważały we wszystkich elementach koszykarskiego rzemiosła. Grały szybko i skutecznie, prezentując znakomity poziom. Zawodniczki Energi nie mogły się wstrzelić i często gubiły piłkę, co odbijało się na wyniku. Skuteczność rzutów z gry ŁKS w tej części meczu wyniosła 58%, a torunianek tylko 32% (ani razu nie trafiły z dystansu przy 10 próbach!). Ponadto łodzianki zaliczyły prawie dwukrotnie więcej asyst (11-6) i dlatego miały 14 punktów przewagi.
Po przerwie Energa zabrała się za odrabianie strat. Na kosz Humphrey trójką odpowiedziała Bond (44:31 w 22. min). Później do skuteczniej Taylor dołączyły Denson i Justyna Grabowska i przewaga ŁKS stopniała do 9 oczek (50:41 w 25. min). Torunianki podkręciły tempo w ataku i zacieśniły szeregi w defensywie, a gospodynie zaczęły się gubić. Gdy 21 sekund przed końcem kwarty oba wolne wykorzystała Kenig (60:47), wydawało się, że miejscowe opanowały sytuację. Jednak była ełkaesianka Alicja Perlińska przywróciła nadzieje toruńskich kibiców trafiając za trzy punkty i ustaliła wynik po 30 minutach – 60:50.
Ostatnia kwarta była niezwykle emocjonująca. Wlaźlak dwoiła się i troiła, lecz przy słabnącej skuteczności koleżanek nie mogła wiele zdziałać. Zmieniły „zonę” w obronie na „każdy swego” dzięki czemu przyjezdne zaczęły z łatwością odrabiać straty. ŁKS się pogubił i od stanu 70:60 (w 35. min) stracił kolejno 11 punktów. Łodzianki próbowały odeprzeć atak przyjezdnych, lecz te zaczęły trafiać z dystansu. Najpierw Anna Marczewska, a później dwukrotnie Emilia Tłumak umieściły piłkę w koszu zza linii 6,25 m. Wtedy już ŁKS miał tylko trzy punkty przewagi – 70:67 w 37. min. Później kolejne punkty dorzuciła Taylor (70:69), a następnie wolne wykorzystała Bond wyprowadzając Energę na pierwsze w meczu prowadzenie – 70:71 w 39. min.
Końcówkę kibice oglądali już na stojąco. Powrót ŁKS do obrony strefowej nie przyniósł już jednak efektów. Humphrey wykorzystała tylko jeden osobisty (71:71 w 39. min), a indywidualną akcją popisała się Bond (71:73). Wlaźlak została zablokowana, a Bond ponownie zdobyła punkty po indywidualnym wejściu po kosz (71:75). W ostatnie sekundzie meczu Humphrey ponownie wykorzystała jeden osobisty ustalając wynik spotkania na 72:75.
Po zmianie stron coś dziwnego stało się z drużyną ŁKS, która zupełnie straciła skuteczność. Skrzętnie wykorzystały to torunianki, wśród których przebudziły się Latoya Bond (13 punktów) i Amy Denson (10). W całym meczu bardzo dobrze zagrała Lindsay Taylor, która do 21 punktów dołożyła 13 zbiórek, królując nad łodziankami pod tablicami.
W ŁKS na pozytywną ocenę zasłużyła chyba tylko Sylwia Wlaźlak. Jennifer Humphrey uzyskała wprawdzie 20 punktów i 7 zbiórek, lecz wielokrotnie pudłowała spod samego kosza, popełniała błędy kroków i gubiła piłkę. Katarzyna Kenig po raz kolejny nie może się wstrzelić, lecz w tym meczu rekompensowała to wieloma kończącymi podaniami (8 asyst) i dobrą walką na desce (7 zbiórek).
Powiedzieli po meczu:
Piotr Błajet (trener Energi Toruń): Moje podopieczne chciały dyktować warunki w tym meczu, a wyszło odwrotnie. To łodzianki nadawały tempo grze. Mój zespół przypominał pociąg pospieszny, który wolno ruszał, lecz później się rozpędził. Mieliśmy problem z obroną strefową ŁKS, lecz udało się wygrać, z czego bardzo się cieszę.
Witold Bak (trener ŁKS Łódź): Gratuluję zwycięzcom. Pudła spod kosza w trakcie meczu i niecelne osobiste w końcówce spowodowały naszą porażkę. Zabrakło im sił na obronę w końcówce. Dziewczyny nie wytrzymują fizycznie, nie doszły jeszcze do formy po kontuzjach i chorobach.
Amy Denson (Energa Toruń): Trudno nam się grało przeciwko silnemu zespołowi ŁKS. Choć pracowałyśmy ciężko, mamy jeszcze wiele elementów, które należy poprawić.
Sylwia Wlaźlak (ŁKS Łódź): Wszystko już powiedział trener, nie mam nic do dodania.
Zawodniczka meczu: Lindsay Taylor, Energa (evaluation: 29)
ŁKS Siemens AGD Łódź - Energa Toruń 72:75 (24:14, 18:14, 18:22, 12:25).
ŁKS Siemens AGD: Sylwia Wlaźlak 20, Jennifer Humphrey 20, Katarzyna Kenig 10, Dorota Sobczyk 7, Edyta Koryzna 7, Renata Oliveira 6, Milena Owczarek 2.
Energa: Lindsay Taylor 21, Latoya Bond 20, Amy Denson 14, Emilia Tłumak 6, Alicja Perlińska 5, Anna Marczewska 5, Justyna Grabowska 4, Joanna Chełczyńska 0.
Druga kwarta zaczęła się od trafienia Renaty Oliveiry (26:14), lecz szybko odpowiedziały Taylor i Denson (26:18 w 11. min). W początkowych minutach tej części meczu w ŁKS rozgrywała Koryzna, a Wlaźlak odpoczywała na ławce. Przyniosło to widoczne efekty, gdyż wypoczęta łódzka rozgrywająca prezentowała się znacznie lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Miejscowe zdobywały punkty seriami przerywanymi pojedynczymi koszami zawodniczek z Torunia. Po dwóch akcjach Wlaźlak i trójce Doroty Sobczyk ŁKS prowadził już siedemnastoma punktami (42:25 w 19. min). Na dwie ostatnie minuty ponownie zeszła Wlaźlak, co wykorzystały przyjezdne zmniejszając nieco straty (42:28).
Przez pierwsze 20 minut łodzianki przeważały we wszystkich elementach koszykarskiego rzemiosła. Grały szybko i skutecznie, prezentując znakomity poziom. Zawodniczki Energi nie mogły się wstrzelić i często gubiły piłkę, co odbijało się na wyniku. Skuteczność rzutów z gry ŁKS w tej części meczu wyniosła 58%, a torunianek tylko 32% (ani razu nie trafiły z dystansu przy 10 próbach!). Ponadto łodzianki zaliczyły prawie dwukrotnie więcej asyst (11-6) i dlatego miały 14 punktów przewagi.
Po przerwie Energa zabrała się za odrabianie strat. Na kosz Humphrey trójką odpowiedziała Bond (44:31 w 22. min). Później do skuteczniej Taylor dołączyły Denson i Justyna Grabowska i przewaga ŁKS stopniała do 9 oczek (50:41 w 25. min). Torunianki podkręciły tempo w ataku i zacieśniły szeregi w defensywie, a gospodynie zaczęły się gubić. Gdy 21 sekund przed końcem kwarty oba wolne wykorzystała Kenig (60:47), wydawało się, że miejscowe opanowały sytuację. Jednak była ełkaesianka Alicja Perlińska przywróciła nadzieje toruńskich kibiców trafiając za trzy punkty i ustaliła wynik po 30 minutach – 60:50.
Ostatnia kwarta była niezwykle emocjonująca. Wlaźlak dwoiła się i troiła, lecz przy słabnącej skuteczności koleżanek nie mogła wiele zdziałać. Zmieniły „zonę” w obronie na „każdy swego” dzięki czemu przyjezdne zaczęły z łatwością odrabiać straty. ŁKS się pogubił i od stanu 70:60 (w 35. min) stracił kolejno 11 punktów. Łodzianki próbowały odeprzeć atak przyjezdnych, lecz te zaczęły trafiać z dystansu. Najpierw Anna Marczewska, a później dwukrotnie Emilia Tłumak umieściły piłkę w koszu zza linii 6,25 m. Wtedy już ŁKS miał tylko trzy punkty przewagi – 70:67 w 37. min. Później kolejne punkty dorzuciła Taylor (70:69), a następnie wolne wykorzystała Bond wyprowadzając Energę na pierwsze w meczu prowadzenie – 70:71 w 39. min.
Końcówkę kibice oglądali już na stojąco. Powrót ŁKS do obrony strefowej nie przyniósł już jednak efektów. Humphrey wykorzystała tylko jeden osobisty (71:71 w 39. min), a indywidualną akcją popisała się Bond (71:73). Wlaźlak została zablokowana, a Bond ponownie zdobyła punkty po indywidualnym wejściu po kosz (71:75). W ostatnie sekundzie meczu Humphrey ponownie wykorzystała jeden osobisty ustalając wynik spotkania na 72:75.
Po zmianie stron coś dziwnego stało się z drużyną ŁKS, która zupełnie straciła skuteczność. Skrzętnie wykorzystały to torunianki, wśród których przebudziły się Latoya Bond (13 punktów) i Amy Denson (10). W całym meczu bardzo dobrze zagrała Lindsay Taylor, która do 21 punktów dołożyła 13 zbiórek, królując nad łodziankami pod tablicami.
W ŁKS na pozytywną ocenę zasłużyła chyba tylko Sylwia Wlaźlak. Jennifer Humphrey uzyskała wprawdzie 20 punktów i 7 zbiórek, lecz wielokrotnie pudłowała spod samego kosza, popełniała błędy kroków i gubiła piłkę. Katarzyna Kenig po raz kolejny nie może się wstrzelić, lecz w tym meczu rekompensowała to wieloma kończącymi podaniami (8 asyst) i dobrą walką na desce (7 zbiórek).
Powiedzieli po meczu:
Piotr Błajet (trener Energi Toruń): Moje podopieczne chciały dyktować warunki w tym meczu, a wyszło odwrotnie. To łodzianki nadawały tempo grze. Mój zespół przypominał pociąg pospieszny, który wolno ruszał, lecz później się rozpędził. Mieliśmy problem z obroną strefową ŁKS, lecz udało się wygrać, z czego bardzo się cieszę.
Witold Bak (trener ŁKS Łódź): Gratuluję zwycięzcom. Pudła spod kosza w trakcie meczu i niecelne osobiste w końcówce spowodowały naszą porażkę. Zabrakło im sił na obronę w końcówce. Dziewczyny nie wytrzymują fizycznie, nie doszły jeszcze do formy po kontuzjach i chorobach.
Amy Denson (Energa Toruń): Trudno nam się grało przeciwko silnemu zespołowi ŁKS. Choć pracowałyśmy ciężko, mamy jeszcze wiele elementów, które należy poprawić.
Sylwia Wlaźlak (ŁKS Łódź): Wszystko już powiedział trener, nie mam nic do dodania.
Zawodniczka meczu: Lindsay Taylor, Energa (evaluation: 29)
ŁKS Siemens AGD Łódź - Energa Toruń 72:75 (24:14, 18:14, 18:22, 12:25).
ŁKS Siemens AGD: Sylwia Wlaźlak 20, Jennifer Humphrey 20, Katarzyna Kenig 10, Dorota Sobczyk 7, Edyta Koryzna 7, Renata Oliveira 6, Milena Owczarek 2.
Energa: Lindsay Taylor 21, Latoya Bond 20, Amy Denson 14, Emilia Tłumak 6, Alicja Perlińska 5, Anna Marczewska 5, Justyna Grabowska 4, Joanna Chełczyńska 0.
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
