Ruszamy o 8:00 z Pabianice w dwa samochody.
Razem sześć osób.
Zaopatrzeni w bęben, cztery flagi, kilka "tortówek", balony, i zimne ognie pod halę docieramy ok. 11;30.
Krótkie zwiedzanie okolic hali ,a o 13:00 wchodzimy na salę i powoli zaczynamy.
Doping prowadzimy przez cały mecz, bez wiekszych przerw.
Jeżeli mogę ocenić jego jakość, to w skali 1-6, oceniam go na 4.
Zwarzywszy na fakt, że było nas sześciu, z czego tylko trzech znało pełne teksty wszystkich piosenek (trzech debiutantów), to naprawdę nie wypadliśmy źle.
Kibice Kadusa w sile ok. 10-12 osób siedziało nad nami i starało się nas zagłuszać, ale myslę, że nieskutecznie.
W czasie meczy robimy baloniadę, uzywamy flag.
Niestety na pirotechnikę nie pozwoliła liczna ochrona meczu.
Po meczyku mały melanż na parkiecie, wspólne zdjęcia z dziewczynami.
Ogólnie radość ze zwycięstwa
Dziewczyny wychodzące z szatni do busa żegnamy śpiewami i pirotechniką .
Oczywiście "rytualna obcinka" debiutantów na wyjeździe, którą popełnili Gienek i Michał.
Powrót do domu wraz z dziewczynami.
Przerywnikiem (niestety zajebiście długotrwałym
Potem wspólny obiadek w pieknej scenerii, wspólny szampanik, toasty i...
A co było potem, to tajemnica wyjazdowiczów.
Do Pabianic wracamy ok. 22:00.
Co niektórzy zmęczeni(mam na myśli kierowców oczywiście
Jeżeli chodzi o foty z wyjazdu, to napewno będą na stronie Hartmana, a i na forum może się pojawią, jak je pozbieram z kilku aparatów.
Teraz przed nami "operacja"finał.
Przygotowania czas zacząć, aby kibicowsko wypaść godnie, bo o sportową stronę finału jestem dziwnie spokojny.


