No cóż, kto oglądał, ten widział jak to wszystko "funkcjonowało"... Nie wiem czy w ciągu niespełna 20 godzin uda się sztabowi szkoleniowemu pozbierać dziewczyny i ustawić odpowiednio na Greczynki (a nie Węgierki, jak błędnie pisał Przemoe), czy w ogóle będą ku temu jakieś pomysły, zwłaszcza że Biba może już nie zagrać. Wiadomo - to ona jest naszą liderką i nie zmienia tego dzisiejszy kiepski występ (do momentu kontuzji miała 2/8 z gry). Rozegranie praktycznie nie istniało, można jedynie pochwalić Kobryn i powiedzieć, że Skobel jest dobrze rokującą na przyszłość dziewczyną. Nie wiem czym kierowali się ci, co uważali, że dzisiaj jesteśmy w stanie ograć Łotyszki, a byli tacy optymiści na forum. Nasze dzisiejsze rywalki to zespół bardzo doświadczony i to nie tylko jedna Jekabsone stanowi o jego sile. Gdzie były nasze reprezentantki, gdy Łotyszki zajmowały czwarte miejsce na ME w 2007 roku, potem kwalifikowały się na olimpiadę i grały w Pekinie (choć bez większego powodzenia)??

Więc nie było przesłanek ku temu, aby uważać, że będzie dobrze. Owszem, niespodzianki się zdarzają, trzeba walczyć, czasem tzw. dyspozycja dnia powoduje, że zdarzają się niespodzianki czy zaskakująco wyrównane mecze słabszych z lepszymi jak choćby dzisiaj Izrael z Białorusią (całkiem dobry mecz Cohen - 17 pkt, 4 asysty, ale też 7 strat), ale to nie może zamazać obrazu. Chociaż oczywiście to kompromitacja - przegrać taką różnicą na ME, mając jakieś tam aspiracje na pierwszą ósemkę, może nawet przy dobrych wiatrach piąte miejsce...
Zgadzam się z Greebo, że przepis o dwóch Polkach na parkietach PLKK nie wypalił. A może inaczej - to pokazał ten dzisiejszy mecz. Mądrzejsi będziemy po zakończeniu mistrzostw. Jednak gdyby było jak wcześniej (tylko jedna Polka), powodowałoby to, że bardziej by się angażowały na treningach, chcąc pokazać trenerom, że miejsce w składzie im sie należy. A tak to Pawlak z Leciejewską wiedzą, że te około 30 minut na parkiecie im się należy, bez względu na dyspozycję.