No to ruszamy z zabawa na poważnie. Sezon zasadniczy sezonem zasadniczym, ale to od fazy PO zależeć będzie głownie ocena zespołu. Jeśli się uda osiągnąć w niej sukces – wszystkie wcześniejsze wpadki pójdą w zapomnienie, jeśli nie – będą tym mocniej rozkładane na czynniki pierwsze. Nasza sytuacja na oby placach boju nie jest rewelacyjna: po raz pierwszy za czasów Hernandeza zarówno w PLKK jak i w Eurolidze stajemy do boju z pozycji tego niżej notowanego. Do tej pory „gonić” musieliśmy jedynie w PLKK w jego pierwszym sezonie – zresztą ów pościg zakończył się klapą i to tak naprawdę zanim się tak na dobre rozpoczął.
W eurolidze natomiast zawsze do pierwszej rundy PO przystępowaliśmy z przewagą własnego parkietu, i każdorazowo atut ten w pełni wykorzystywaliśmy ogrywając kolejno Pecs, Orenburg i ostatnio Prage. W gorszej sytuacji byliśmy jedynie w rywalizacji z Salamanką 2 sezony temu, ale to już był kolejny etap rywalizacji. Tym razem jeśli chcemy po raz 4 z rzędu znaleźć się najlepszej 8-ce europy, musimy przynajmniej raz ograć Bourges na jego parkiecie i nie trzeba być wielkim znawca tematu by wiedzieć ze łatwo o to nie będzie (choc ponoć Ewka daje nam 100% szans

)
Bourges to rywal znany i niezbyt lubiany. Przez nikogo. Można z nim wygrać, ale z reguły po bardzo ciężkiej walce. Ich znakiem firmowym od lat jest gra obronna, i nawet zmiana na stanowisku trenera nic w tym względzie nie zmieniła. Nie dosc ze praktycznie wszystkie ich zawodniczki potrafią i lubią bronić, ta jeszcze świetnie się wzajemnie asekurują. Dodatkowo szeroki a zarazem wyrównany skład powoduje, ze nie musza specjalnie obawiać się fauli. Na każdy punkt trzeba solidnie zapracować – jeśli uda się wykorzystać jakąś kontrę czy chwilowe rozluźnienie to tak zdobyte kosze są na wagę złota. Gorzej wygląda ich gra w ataku. Ogląda się ich z reguły równie ciężko jak nas, brakuje zawodniczek które potrafią sobie same wypracować pozycje a mających zarazem łatwość rzutu. Swoja grę opierają wiec na zespołowości i na niekiedy błyskotliwym rozgrywaniu piłki przez Celine Dumerc. Nie jest wiec wielką sztuka zatrzymać ich na powiedzmy 60pkt, ale już dużym osiągnięciem jest rzucenie takiej ilości punktów.
Czy nas stać na ogranie tego rywala, także w meczu rozgrywanym na ich terenie, gdzie w tym sezonie w eurolidze nie przegrały jeszcze ani raz? Gdybyśmy przystępowali do gry w pełnym składzie i zdrowiu to dałbym odpowiedz twierdząca. Bourges tez ma swoje problemy, od początku sezonu borykają się z plagą kontuzji, do spotkań z nami przystąpią bez pan które najbardziej krzywdziły nas w meczu nr 1 (Eldebrink) i meczu nr 2 (Joens). W ich miejsce pojawiły się co prawda Leedham i Coleman, ale nie są one jednak w 100% w stanie zastąpić swoje poprzedniczki, choćby dlatego ze brakuje im zgrania z reszta zespołu, a to w grze Bourges jest sprawa bardzo istotna. Dodatkowo – jak juz pisałem – Bourges bynajmniej nie imponuje forma w tym sezonie. Owszem, wygrywać z reguły wygrywają, ale nie są to zwycięstwa spektakularne. Podobnie jak my męczą się w niemal każdym meczu. Dlatego tez gdyby oba zespoły grały w pełnych obecnych skaldach, na neutralnym terenie to uznałbym ze szanse sa 50/50, i ze o zwycięstwie zdecyduje dyspozycja dnia. Własny parkiet dawałby oczywiście przewagę Francuzkom, ale nie taka byśmy nie mogli myśleć o sukcesie.
Ale już teraz wiadomo ze zagramy w Bourges bez Ouviny, a ciągła niepewny jest tez udział w tym meczu Alany. Już brak tej pierwszej jest dla nas olbrzymim problemem minimalizującym nasze szanse, a wypadku absencji i amerykanki pozostałoby liczenie tylko na sportowy cud. Bo realnie patrząc grając obwodem: Paula, Anke, Kaska (+Ew Mieloch) szans na podjecie walki z Bourges nie mamy żadnych. Osobna kwestia jest nasza forma, delikatnie rzec ujmując niespecjalna. Na początku sezonu, gdy zmagaliśmy się z problemami kadrowymi równocześnie już na starcie komplikując sobie sytuacje w euro lidze pisałem, ze liczę na to iż uda nam się nadrobić zaległości do fazy PO. Miałem nadzieje ze w tym okresie będziemy grac już na wyższym poziomie, a przede wszystkim zdecydowanie bardziej ustabilizowanym. Niestety mecz sobotni, który – bez względu na jego stawkę – był takim testem generalnym, nie daje podstaw do optymizmu. Nasza gra w dalszym ciągu była daleka od oczekiwań. Mamy oczywiście swoje atuty, możemy sie przeciwstawić rywalkom ale musimy się wzbić na absolutnie najwyższy poziom na jaki nas obecnie stać. Na ile to wystarczy? Zobaczymy jutro a potem w piątek.
Polkowice staja przed zadaniem o podobnej skali trudności. Orenburg to zespół o podobnych możliwościach jak Bourges (z większymi nazwiskami ale mniejsza zespołowością) pozostający podobnie jak Francuzki niepokonanym we własnej hali w tym sezonie. To jednak nie powinno przerażać pomarańczowych, gdyz póki co w tym sezonie lepiej Graja na wyjazdach, gdzie przegrały dotąd tylko 2 krotnie, przy Az 5 porażkach we własnym obiekcie, która ewidentnie nie jest dla nich specjalnym atutem. Optymizmem powinna także napawać ich aktualna dyspozycja – od początku stycznia ich gra utrzymuje się na równym i wysokim poziomie. Problemem może być natomiast krotka ławka (póki co sobie z nia świetnie radzili ale w PO z reguły walka jest ostrzejsza, a na dodatek w Orenburgu dziwne gwizdki się zdarzają) oraz Paulauskas na ławce trenera u rywalek. Dotychczasowy „coach” Nadezdy był swoistym gwarantem ze ten zespół zbyt wysoko nie podskoczy – z Paulauskasem szanse na dobry wynik niewątpliwie rosną, choć wątpię by i on był w stanie opanować egoistyczny styl gry obu Amerykanek (naprawdę musieli się postarać w Orenburgu by stworzyć taki duet..)
W innych parach ciekawie zapowiadają się rywalizacje zespołów Hiszpańskich: RIvas ze Schio, oraz Salamanki z Koszycami. W obu wypadkach hiszpańskie zespoły nie posiadają przewagi parkietu i jeśli tego nie przezwycięża to obecny sezon będzie zdecydowanie najgorszym dla tego kraju od wielu, wielu lat (rok temu 2 zespoły w finale, 2 lata temu tryumf Salamanki itd.) Nie można także wykluczyć ze obudzi się i Praga (bo nazwiska maja), a jeśli tak by się stało to Czeszki mogą powalczyć z Galatasaray (bez Whalen której nie płacili, ale za to z Harding i Murphy dla których pieniądze na pierwszy miesiąc się znalazły : W dwóch ostatnich parach choćby jedna porażka któregoś z faworytów byłaby sensacja. Zarówno Spartak jak i Fenerbahce (mimo w dalszym ciągu słabej formy – w lidze porazka z Tarsus) sa zespołami o klase od rywali którzy w trakcie sezonu przeżyli już male trzęsienia ziemi.
... tysiące przejechanych kilometrów ... setki przegadanych godzin .. dziesiątki odwiedzonych miast, stadionów i hal ... jedna trójkolorowa pasja ...