Coś o kibicach

forum dyskusji o sprawach pozaboiskowych

Moderatorzy: rzymi, Lisu, Marco

Gorzowski_Kibic
Nowy na forum
Posty: 62
Rejestracja: 22 marca 2009, 23:35

Postautor: Gorzowski_Kibic » 01 kwietnia 2009, 19:17

Tak u nas to samo jak u was Elana i Apator ;)
Gorzów To jest Potęga !
Gorzów Najlepszy Jest !
Gorzów Trzeba Szanować!
Gorzów Nasz AZS !

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 02 kwietnia 2009, 20:17

e to jakies rodzinne! Za miedza Zawisza i Polonia sie bardzo lubia :lol:
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Gorzowski_Kibic
Nowy na forum
Posty: 62
Rejestracja: 22 marca 2009, 23:35

Postautor: Gorzowski_Kibic » 02 kwietnia 2009, 20:21

A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D
Gorzów To jest Potęga !
Gorzów Najlepszy Jest !
Gorzów Trzeba Szanować!
Gorzów Nasz AZS !

Awatar użytkownika
tadziu
Senior
Posty: 3184
Rejestracja: 29 maja 2006, 11:19
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontaktowanie:

Postautor: tadziu » 02 kwietnia 2009, 20:29

Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


Nie wydaje mnie się. Z tego co mi wiadomo to dawno nieprawda, ale mogę się oczywiście mylić.

Hic amor, haec patria est. !POLSKA!

Awatar użytkownika
wlodi9
Kadet
Posty: 1126
Rejestracja: 14 lutego 2007, 21:32
Lokalizacja: ...:::Leszno:::...
Kontaktowanie:

Postautor: wlodi9 » 02 kwietnia 2009, 20:37

tadziu pisze:
Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


Nie wydaje mnie się. Z tego co mi wiadomo to dawno nieprawda, ale mogę się oczywiście mylić.


rok temu jeszcze mieli jak bylismy u Was...
T Ę C Z A
L E S Z N O

Awatar użytkownika
tadziu
Senior
Posty: 3184
Rejestracja: 29 maja 2006, 11:19
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontaktowanie:

Postautor: tadziu » 02 kwietnia 2009, 20:41

wlodi9 pisze:
tadziu pisze:
Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


Nie wydaje mnie się. Z tego co mi wiadomo to dawno nieprawda, ale mogę się oczywiście mylić.


rok temu jeszcze mieli jak bylismy u Was...


Skąd takie wnioski?

Hic amor, haec patria est. !POLSKA!

Endrju
Senior
Posty: 3346
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 17:53
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontaktowanie:

Postautor: Endrju » 02 kwietnia 2009, 20:49

wlodi9 pisze:
tadziu pisze:
Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


Nie wydaje mnie się. Z tego co mi wiadomo to dawno nieprawda, ale mogę się oczywiście mylić.


rok temu jeszcze mieli jak bylismy u Was...


Stilon nigdy z Elana nie miał zgody, kiedys było blisko układu ale z pewnych powodów nie wyszlo. Kontakty nadal maja wiec moze kiedys cos bedzie... ale na dzien dzisiejszy nigdy czegos takiego jak zgoda miedzy Stilonem a Elana nie bylo

End

Awatar użytkownika
wlodi9
Kadet
Posty: 1126
Rejestracja: 14 lutego 2007, 21:32
Lokalizacja: ...:::Leszno:::...
Kontaktowanie:

Postautor: wlodi9 » 03 kwietnia 2009, 13:30

tadziu pisze:
wlodi9 pisze:
tadziu pisze:
Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


Nie wydaje mnie się. Z tego co mi wiadomo to dawno nieprawda, ale mogę się oczywiście mylić.


rok temu jeszcze mieli jak bylismy u Was...


Skąd takie wnioski?


Bo gadalismy z chlopcami ze Stilonu... z reszta pewnie wiecie o niektorych ekscesach miedzy nami :?
T Ę C Z A
L E S Z N O

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 03 kwietnia 2009, 15:23

nie wiem dokładnie ale Elana i Stilon maja jakis układ. Czy jest to zgoda tego wam nie powiem. Wiem jedno Toruń nigdy nie bedzie miec zgody z BYDGOSZCZA :lol:
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Fileep_ZKS
Nowy na forum
Posty: 46
Rejestracja: 14 października 2005, 21:12

Postautor: Fileep_ZKS » 03 kwietnia 2009, 15:41

hermes46 pisze:nie wiem dokładnie ale Elana i Stilon maja jakis układ. Czy jest to zgoda tego wam nie powiem. Wiem jedno Toruń nigdy nie bedzie miec zgody z BYDGOSZCZA :lol:


Zajmij się lepiej swoją Nova Traiding, Energą, Katarzynkami czy co tam jeszcze wymyśla wam w nazwie a wy bedziecie to krzyczeć, a nie wypowiadasz sie o czyms o czym nie masz pojecia. Stilon i Elana NIE MAJĄ ŻADNEGO OFICJALNEGO UKŁADU. Amen

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 04 kwietnia 2009, 05:44

wujku umiesz czytac? To poczytaj sobie posty wyzej. Czep sie kogos innego! Nie ja pisałem o zekomej zgodzie i układzie Stilon-Elana
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Fileep_ZKS
Nowy na forum
Posty: 46
Rejestracja: 14 października 2005, 21:12

Postautor: Fileep_ZKS » 04 kwietnia 2009, 09:57

ale Elana i Stilon maja jakis układ.


Ja to napisałem, czy może krasnoludki?

hermes46
Kadet
Posty: 1564
Rejestracja: 21 maja 2008, 21:18
Lokalizacja: Tuskolandia

Postautor: hermes46 » 04 kwietnia 2009, 20:22

Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


TO SOBIET O PRZECZYTAJ!!!!!!!!!!!!!!Moge oficjalnie Ci opowiedziec zgody miedzy E a S nie ma!
kwassek pisze:...Chyba że naprawde jesteście tak krótkowzroczni jeżdżac na te wyjazdy gdzie biją Wam brawo (jak dla mnie to troche wiocha cieszyć się że biją mi brawo bo gdzieś przyjechałem... no ale chuj nie moja sprawa jakie kto w życiu ma kibicowskie priorytety)

Fileep_ZKS
Nowy na forum
Posty: 46
Rejestracja: 14 października 2005, 21:12

Postautor: Fileep_ZKS » 04 kwietnia 2009, 21:06

hermes46 pisze:
Gorzowski_Kibic pisze:A przecież u chyba wiesz że Elana&Stilon zgodę mają?:D


TO SOBIET O PRZECZYTAJ!!!!!!!!!!!!!!Moge oficjalnie Ci opowiedziec zgody miedzy E a S nie ma!


No co ty nie powiesz :lol: Oczywiscie ze AZSiak ma takie same, czyli zadne pojecie, ale przestań brnąc bo napisałes co napisałes, nie ma żadnego układu. Z mojej strony bez odbioru

Awatar użytkownika
Marco
Junior
Posty: 2575
Rejestracja: 22 października 2004, 17:01
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Kontaktowanie:

Re: Coś o kibicach

Postautor: Marco » 11 czerwca 2009, 18:31

Obrazek

Kosovo je Srbija!

Nie trzeba być miłośnikiem historii, fascynatem geografii, czy też znawcą polityki, aby słowo „Kosowo” kojarzyć z konfliktem, przemocą, cierpieniem – jednym słowem rzecz ujmując – z wojną.

Kosowo jest „Świętą Ziemią Serbów”, która od wieków należała właśnie do nich. Przeróżne zawirowania dziejowe doprowadziły do sytuacji, w której większą część ludności tego gorącego terenu zaczęli stanowić Albańczycy, sprowadzani niczym Niemcy na okupowane przez III Rzeszę ziemie polskie. Tak zrodzony sztuczny twór zaczął domagać się autonomii i swego dopiął, wszak od 2008 roku mówimy o państwie Kosowo i jego mieszkańcach Kosowarach. Niepodległość uznało wiele państw, w tym Stany Zjednoczone, większość państw członkowskich Unii Europejskiej, także Polska. Wszystko to oczywiście bez zgody Serbów, bo tak ma być, bo tak postanowił Zachód. Dziś Kosowo to umierająca kraina, niemowlę, które osierocone przez rodziców, nie jest w stanie nauczyć się mówić, chodzić…żyć.

I tylko co z tym wszystkim wspólnego ma Wisła Kraków i jej fani? Ano, okazuje się, że całkiem sporo. Otóż zostali oni zaproszeni na turniej kibiców do Graczanicy w Kosowie. Zaproszenie wystosowane zostało przez Crvenę Zvezdę Belgrad i obejmowało kibiców wszystkich europejskich klubów, które w jakiś sposób wspomogły Serbów zamieszkujących Kosowo.

Turniej odbył się wraz z początkiem czerwca i był świetną okazją do zacieśnienia przyjaźni między ludźmi, którym krzywda ludzka nie jest obojętna. Dodatkowo znakomitą okazją do integracji był wspólny wypad na mecz reprezentacji Serbii z Austriakami w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w roku 2010. Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, iż gospodarze po golu Nenada Milijasa z rzutu karnego wygrali spotkanie 1-0. Z obowiązku, bo z wiślackiego punktu widzenia wynik nie był tutaj najważniejszy. Swą obecnością kibice Wisły Kraków, GKS-u Bełchatów i Jagielloni Białystok chcieli pokazać jedność z tymi, którym zabrano ich własność, największą świętość. Wykonano blisko 50 m. transparent dający jasno do zrozumienia co myślimy o decyzji naszego rządu uznającego niepodległość Kosowa czyli świętej ziemi narodu serbskiego. Wywieszono również oficjalne flagi kibicowskie Wisły, GKS-u Bełchatów i Jagiellonii. Nie może być tak, iż o czyimś losie decydują ludzie, dla których jedyną wartością jest poprawność polityczna.

Nie ma zgody na decyzje raniące uczucia, na podział na lepszych i gorszych, na tych którzy mogą mówić i na tych, którzy mają milczeć. Biała Gwiazda milczeć nie będzie. Kosovo je Srbija!!


KibiceWisly.pl

Kosovo je Srbija !

Zaproszenie na turniej do Kosowa od Crvenej Zvezdy otrzymaliśmy już na początku marca, i wtedy też zapadła decyzja-JEDZIEMY!
Wśród nas wielka ciekawość i chęć przeżycia przygody, jednak niektórzy chętni musieli wyjazd odpuścić, ale na ich miejsce bez trudu znaleźli się inni fanatycy GKS-u. I tak też na kilka dni przed wyjazdem skład był już kompletny.

Poniedziałek 1.06.09
Nam do Belgradu najlepiej pasowało jechać przez... Bańską Bystrzycę, czyli miasto naszych zgodowiczów, szybkie rozmowy między sobą i decydujemy sobie pojechać w poniedziałek, dzień wcześniej niż było planowane.
Z Bełchatowa wyruszamy w siedem osób około godziny 14:00, dwie kolejne osoby, które nie mogły jechać tak wcześnie ,dzień później dojechały do Bańskiej pociągiem.
Droga choć wesoła to długa, ale jak to bywa na takich wyjazdach, częste i długie postoje zrobiły swoje, na jednym z takich postojów, tam, gdzie dawniej była granica jednego z Nas, który wszedł na górę do pasących się tam owiec, przegania baca ze sprzętem i psem .
Zatem 370 kilometrów, jakie dzieli Bełchatów od Bańskiej Bystrzycy, pokonaliśmy w... 8 godzin...
W Bańskiej na starówce czekali już na nas nasi kamaraci z Dukli, z nimi poszliśmy coś zjeść, napić się piwka, a później odpocząć przed dalszą długą podróżą.

Wtorek 2.06.09
Z samego rana we wtorek pobudka, szybkie ogarnięcie się i maszerujemy w kierunku Tesco na zakupy a później do centrum na śniadanie i piwko.
Pojedzone, popite, trzeba pozwiedzać, maszerujemy trochę po starówce, później odwiedzamy centrum handlowe, później znowu piwko, jedzenie i tak go godziny 15:00, kiedy to jedziemy z kibicami Dukli do górskiego pensjonatu na obiad.
W międzyczasie odbył się tam mini mecz Dukla-GKS w piłkarzyki, w którym niestety uznać musieliśmy wyższość rywali.
Po wszystkim pamiątkowe zdjęcie z flagą i ruszamy w podróż powrotną do centrum miasta. Kierowcy poszli się zdrzemnąć, a my w kilka osób standardowo na piwko i tak aż do godziny 21:00, kiedy to idziemy w kierunku dworca, aby odebrać dwóch spóźnialskich i już w komplecie ruszyć dalej w kierunku Budapesztu!

Środa 3.06.09
Całonocna podróż przez Słowację i Węgry w kierunku Serbii, gdzie tuż za przejściem granicznym jesteśmy umówieni z resztą polskich ekip.
W ustalonym miejscu jesteśmy najwcześniej, więc czekamy na pozostałych. Pierwsza przyjechała Wisła Kraków, z którą po chwili umawiamy się spotkać na najbliższej stacji, wymieniamy jeszcze walutę i jedziemy. Niedługo po nas dojeżdża jeszcze Jaga i doszła informacja, że pozostali mają trochę spóźnienia, ruszamy więc z Wisłą i Jagiellonią prosto do Belgradu.
W stolicy Serbii jesteśmy z samego rana, zostawiamy auta pod stadionem Zvezdy i idziemy do pobliskiej knajpki na jakieś jedzenie, dużego wyboru nie było, więc zjadło się tamtejsze specyficzne hamburgery, których chyba cała wycieczka miała dość ze dwa dni później.
Następnie zwiedziliśmy leżący w pobliżu stadion Partizana Belgrad, na który ciężko było wejść, ale jakoś się udało i wylądowaliśmy na murawie, tam pamiątkowe zdjęcia, i wychodzimy.
Jako, że pogoda dopisywała trzeba było odpocząć przy piwku, siedzimy sobie, pijemy browarki, i czekamy na jakieś informacje co i jak dalej.
Po chwili pojawia się jeden z organizatorów i kieruje nas autami na miejsce zbiórki wszystkich ekip, tam znów jesteśmy pierwsi.
Czas mijał, słońce grzało, a my czekaliśmy, aż w końcu przyjeżdżają pozostali: Petrochemia Płock, Górnik Łęczna oraz ekipy zagraniczne takie jak Olympiakos Pireus, Zenit Sankt Petersburg, Spartak Moskwa, Sigma Ołomuniec, Dinamo Moskwa, Twente Enschede i wiele innych.
Wszystko to trwało długo, około 3 godzin, aż w końcu ruszamy autokarem ze swoimi bagażami w stronę Kosowa, gdzie miał odbyć się turniej.
W autokarze czas jazdy umilała nam płyta z hitami prosto z Białegostoku, bez niej ten wyjazd nie byłby już taki sam :).
Za szybą już w Kosowie dało się zauważyć piękne ale i specyficzne krajobrazy, spora część stojących tam domów to pustostany, bądź budowle bez okien, w większości miast albańskie flagi i spore meczety...
Całe popołudnie i wieczór w autokarze, z rzadkimi postojami, aż wreszcie jesteśmy na miejscu, każdy zadowolony z dotarcia do celu, ale jak się okazuje to jeszcze nie koniec.
Na miejscu zostaje kilka zagranicznych ekip i my, reszta hotele zaklepane ma w innym "mieście". Początkowo jest dziwnie, ciemno, zimno, czasem albańskie wariaty przejadą, większość ekip odjechała, zostało kilkanaście osób... Po chwili jednak ulga, pakujemy się w małego busa razem z Sigmą Ołomuniec i Twente Enschede, ścisk ogromny, ale po kilkunastu minutach jazdy jesteśmy pod hotelem w Gracanicy.
Ufff... wreszcie prysznic, i odpoczynek, to nam było potrzebne.

Czwartek 4.06.09
Sen długo nie trwał, zaledwie 4-5 godzin, około 8 rano budzą nas i mówią, że idziemy do Cerkwi. Zatem szybko co się dało, to się ogarnęło, myśląc że już wszyscy są na miejscu, w pośpiechu wychodzimy z hotelu.
Jak się okazało, nie pierwszy i nie ostatni raz ten pośpiech nas zmylił, reszta ekip przyjechała jakoś dopiero 2 godziny później, więc czekaliśmy.
W kocu rozpoczęły się piłkarskie rozgrywki na... szczeblu europejskim :) .
Turniej zorganizowany był ku czci pamięci Dimitrija Popovica - Serba zamordowanego 5 lat temu w Kosovie.
Na siatce za jedną z bramek wisi sporo flag, również wszystkie ekipy z Polski zabrały swoje wizytówki, my rozwieszamy flagę "Torfiorze".
Przed naszym meczem grała Petrochemia Płock, która niestety odpadła, wynik wysoki, bowiem 0:5.
Czas na nas, naszym rywalem są fani FK Borac Banja Luka (serbska ekipa z Bośni), ciężki mecz, chyba nikt z Nas regularnie w piłkę nie grywa, no ale ... wygraliśmy 1:0 .
Po spotkaniu mamy dwie godziny przerwy, w tym czasie regenerujemy siły przy jedzeniu i rzecz jasna browarkach. Czas wracać i grać kolejny mecz, tym razem z kibicami OFK Belgrad, którzy wcześniej pokonali Petrochemię 5:0...
I tutaj miało być dobrze, ale nie było nam dane zregenerować sił w odnowie biologicznej, no i niestety przegraliśmy, nie tak wysoko jak Petra, ale jednak 0:3.
I tym akcentem turniej ten oficjalnie się dla nas zakończył, mimo, że to tylko dwa mecze chyba każdy z nas był mega zmęczony, piłkarzami to my niestety nie jesteśmy .
Oczywiście ponowny spacerek do hotelu, kąpiel, przebranie się i powrót, tam już wszyscy czekają na ostatnie rozstrzygnięcia.
W finale Crvena Zvezda pokonała OFK Belgrad, z którym to my przegraliśmy, warto odnotować iż z Polski najlepiej pokazali się kibice Górnika Łęczna, którzy uznali wyższość rywali dopiero w trzecim spotkaniu.
Wieczorem wszystkie ekipy spotykają się w centrum miasteczka i idą na wspólną kolację do Cerkwi, po czym jest czas wolny.
My delektujemy się tym co mamy w pokojach, po czym kilka osób odwiedza kasyno, przegrywa trochę mamony, i czas na spanie.

Piątek 5.06.09
Pobudka z samego rana, ale tego też już się spodziewaliśmy i tym razem po wcześniejszych doświadczeniach zrobiliśmy to po swojemu, mieliśmy być o 8:30 w centrum, ale jemy spokojnie śniadanie w hotelowej restauracji, no i czas nam zleciał do 10:00. No cóż, 1,5 godziny spóźnienia? Tak jak myśleliśmy, to jeszcze my czekaliśmy chwilę na innych, czyli wszystko w porządku.
Na ten dzień zaplanowane było zwiedzanie Kosowa. Zwiedzanie było, ale przede wszystkim przez szybę autokaru, w którym jak zawsze posłuchać można było kilku białostockich hitów disco-polo .
Pierwszy dłuższy postój na śniadanie w serbskiej stołówce, później długa droga, i zatrzymujemy się w głównej świątyni kościoła prawosławnego w Kosowie, tam jeden z kapłanów opowiada trochę o miejscowej sytuacji na linii Serbowie-Albańczycy, następnie cała grupa prowadzona jest na małe przekąski i coś do picia.
Do picia były oczywiście napoje, oraz... rakija, która posmakowała co niektórym i ciężko było stamtąd wyjść, dopiero bo dłuższym czasie udało się resztę wyciągnąć w dalszą podróż.
Kolejnym przystankiem było miasto Mitrovice, tam jesteśmy około godziny 21:30 i każdy dostaje 2 godziny czasu wolnego, słyszana z daleka muzyka oczywiście zwabiła Polaków, i tak też na kosowskiej studniówce bawić chciało się około 30 nieproszonych gości z Bełchatowa, Białegostoku, Warszawy, czy też Krakowa.
No niestety, udać się nie udało, i cała grupa się rozdzieliła, Jaga pojechała taksówkami na disco, my na dwie grupy, jedni coś jedzą i czekają w centrum, inni bawią z ekipą Zvezdy i dziewczynami w jakimś barze.
Zbiórka zaplanowana była na 23:30, większość jest, tylko Jagiellonia gdzieś się zagalopowała na to disco, ale po 30 minutach spóźnienia pojawiają się i oni, jeszcze przez chwilę w centrum miasta skandujemy to, co sądzimy na temat przynależności Kosowie, przy czym odpalamy 1 racę i czas jechać dalej.

Sobota 6.06.09
Całonocna podróż minęła spokojnie, ale nie można tu nie wspomnieć o drajwerze naszego autokaru, część ludzi nie mogła zasnąć patrząc na jego jazdę, część się bała, a inni znowu byli już spokojniejsi po jego dziennych wyczynach, ale najważniejsze, że jakoś się dojechało.
W Belgradzie pod stadionem Zvezdy jesteśmy wcześnie około 5-6 rano, reanimujemy akumulator jednego z naszych aut i po jakimś czasie jedziemy się ogarnąć do jednego z hoteli.
Z nami Jagiellonia i Wisła Kraków, które tak jak my postanowiły zostać na wieczornym meczu Serbia-Austria. Jest kilka godzin czasu wolnego, my z Wisłą Kraków idziemy na jakiś zamek gdzie oglądać można sprzęt używany podczas wojny, były czołgi, rakiety, bomby i inne ciekawe akcesoria.
Po wejściu na samą górę delektujemy się piwkiem i widokiem na cały Belgrad, no ale czas wracać.
Wreszcie jesteśmy na stadionie, na płocie lądują flagi, nasza, Jagiellonii i Wisły Kraków, naszą jednak po jakimś czasie zdejmujemy i postanawiamy trzymać ją na sektorze.
Na meczu bardzo dużo ludzi, blisko 50 tysięcy, atmosfera bardzo fajna, przed meczem wymiana rac między Serbami, a Austriakami, których do Belgradu przyjechało około 200-300?
Mecz minął, Serbia wygrała 1:0, i czas opuścić stadion, spotykamy się w grupie pod okolicznym barem i żegnamy z odjeżdżającymi kibicami Jagiellonii i Wisły Kraków, my postanowiliśmy zostać jeszcze jedną noc .
Autami jedziemy w kierunku nowego hotelu, tam mega szybkie ogarnięcie się i idziemy do baru, gdzie siedzi ekipa Zvezdy, piwka, rozmowy, ale zmęczenie dało o sobie znać i większość decyduje się iść spać.
Większość ale nie wszyscy, trzy osoby postanowiły jednak jeszcze poszukać imprezy, więc wsiedliśmy w taksówkę i jazda na disco, drajwer wysadził nas przy jakiejś ulicy mówiąc, że tu za rogiem jest dyskoteka.
Zadowoleni wysiadamy i idziemy w danym kierunku, no ale nic nie gra, maniurek nie widać, coś jest nie tak, pytamy ludzi, kręcimy się po okolicy, i wreszcie wsiadamy w kolejną taksówkę znowu z tą samą prośbą, aby zajechać na disco.
Tym razem taksówkarz w kulki nie poleciał, zawiózł nas nad rzekę nad ekstra dyskotekę, płacimy za wjazd, no i jesteśmy, mija 15 sekund w środku, a tu fruuu dziewczyny zaczęły się między sobą lać, dziwnie było oglądać jak jedna bije drugą butelką po piwie, no, ale co kraj to obyczaj.
Bawimy trochę na tej imprezie, muzyka jakaś taka nie do zrozumienia przez nas prócz piosenki o kokainie .
Zmęczeni jakoś przed 4 lądujemy w hotelu i do spania, bowiem z samego rana czas na powrót.

Niedziela 7.06.09
Pobudka po 4 godzinach snu, i czas się szykować w drogę powrotną, ustalamy jeszcze między sobą, że zajedziemy nad Balaton na Węgrzech, nikt nie miał nic przeciwko, więc jakoś o 9 ruszyliśmy.
Hmm GPS kiepsko się sprawdzał i tak krążyliśmy, był kłopot wpierw aby wyjechać z Belgradu, a później błądziliśmy po jakiś węgierskich wioskach, aż w końcu wjechaliśmy do centrum Budapesztu i tam straciliśmy dużoooo czasu stojąc w korkach.
Nad Balatonem jesteśmy około 15-16, pogoda niezbyt sprzyja kąpieli, zatem jemy sobie obiadek i robimy zdjęcia, trzech z nas jednak nie chce zmarnować takiej okazji będąc tam i wchodzi do cieplutkiej wody.
Dno Balatonu to błotko, czułem jakbym stopami ruszał się w budyniu, szukaliśmy też normalnej plaży, no ale nie udało się.
Jedziemy dalej, jedni śpią, inni prowadzą poważne rozmowy, i dojeżdżamy do Bańskiej Bystrzycy, tam wydajemy ostatnie pieniądze i z niecierpliwością każdy oczekuje już własnego łóżeczka.
Jechaliśmy całą noc, w Bełchatowie byliśmy w poniedziałek jakoś tuż przed 5 rano.

Podsumowując wyjazd mega ciekawy, co prawda męczący ale chyba nikt nie zaprzeczy, że warto było, wielkie podziękowania dla Zoxa za wszelką pomoc, dla całej Crvenej Zvezdy za zaproszenie, oraz innych ekip za ład i porządek w autokarze.
Pozdrowienia dla aptekarzy z Jagiellonii, i fan clubowiczów z Krakowa :-) .

belchatowianie.pl

Skandal w Belgradzie: "Pier...my rząd i politykę Tuska!"

Do skandalicznego wydarzenia doszło na stadionie piłkarskim w Belgradzie. Podczas meczu Austria-Serbia na trybunach wywieszono transparent "Pierd...my rząd i politykę Tuska".

Sytuacja jest o tyle niecodzienna, że nie był to mecz reprezentacji Polski. Nie był też rozgrywany w naszym kraju, co oznacza, że transparent musiał znaleźć się na trybunach najprawdopodobniej przy współpracy Polaków z Serbami.

Dodatkowo "smaczku" sprawie dodaje fakt, że podczas meczu, który się odbył 6 czerwca, w Polsce obowiązywała cisza wyborcza.

Wydarzenie można uznać za skandal międzynarodowy, bowiem międzynarodowa federacja piłki nożnej nie pozwala na propagowanie na stadionach jakichkolwiek treści politycznych.

Transparent, który miał jeszcze dwie części "Kosowo jest serbskie" i "Krzyczy cała Polska", został wkrótce usunięty. Na razie nie wiadomo, jakim sposobem znalazł się on na trybunach.

wp.pl

, mistrzostwo świata i brawa dla autora za całokształt tej twórczości :lol:


Transparent nie został usunięty, ochrona zerwała ale wrócił od strony trybun już i wisiał cały mecz :)

--------------------


Turniej w serbskim Kosowie

W dniach 3-6 czerwca reprezentacja Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków brała udział w międzynarodowym turnieju piłki nożnej kibiców. Impreza została zorganizowana dla uczczenia pamięci brutalnie zamordowanego przez albańskich terrorystów młodego Serba Dimitra Popovicia. Do miejscowości Graczanica gospodarze turnieju – kibice Crveny Zvezdy Belgrad- zaprosili „ekipy”, które czynnie wspomagają Serbów z Kosowa, wśród nich były takie drużyny jak: Olympiakos Pireus, Spartak Moskwa, Dynamo Moskwa, Zenit St. Petersburg, Twente Enschede, Crvena Zvezda, OFK Belgrad, Borac Banja Luka, Sigma Ołomuniec, Jagiellonia Białystok, GKS Bełchatów, Wisła Płock, Górnik Łęczna i oczywiście Wisła Kraków.


Nasza ekipa składająca się z pięciu Wiślaków i dwóch braci z Wrocławia wyruszyła busem do Belgradu we wtorek po południu. SKWK nie zapomniało oczywiście o mieszkańcach Kosowa i zakupiło dla nich najpotrzebniejsze produkty - mąkę, olej, cukier, środki do higieny osobistej, do tego dołożyliśmy słodycze dla dzieci oraz mnóstwo ubrań i tak wyładowani po brzegi ruszyliśmy w stronę Bałkanów.


Droga minęła nam szybko i na miejsce dotarliśmy bez przeszkód. Co oczywiste nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na "Maracanę" gdzie docelowo mieliśmy się spotkać z przedstawicielami gospodarzy turnieju. Ze względu na to, że Serbowie mają luźne podejście do punktualności, mieliśmy trochę czasu na spacer po okolicy. Ciekawostką jest to, że podobnie jak w Krakowie, stadiony lokalnych rywali ulokowane są blisko siebie. Skorzystaliśmy więc z okazji i udaliśmy się na teren Partizana, grupa kibiców od razu rzuciła się w oczy miejscowej policji, która od tego momentu , aż do odjazdu nie odstępowała nas na krok. Sam obiekt nie zrobił na nas większego wrażenia, ot stadion jak stadion, zaskakujący był jedynie kolor krzesełek ( żółto - czerwone ), a przecież barwy Partizana są biało - czarne, ale jak to się mówi " co kraj, to obyczaj". Mimo spaceru, wciąż nie mogliśmy się doczekać na resztę, skorzystaliśmy więc z lokalnej gastronomii wypiliśmy piwko, pogadaliśmy z chłopakami z Polski i jakoś nam czas zleciał. Jak się okazało Serbowie nie są mistrzami w organizacji ( o czym przekonaliśmy się później jeszcze kilka razy ), jednak wszystko nadrabiają serdecznością, uprzejmością i gościnnością. Droga do Graczanicy, czyli miejsca gdzie obywał się turniej, była bardzo ciekawa i emocjonująca, mogliśmy podziwiać przepiękne krajobrazy, a do tego kierowca nie dawał o sobie zapomnieć. Wyprzedzał w takich momentach, w których nie każdy zdecydowałby się na tego typu manewr autem osobowym, do tego paląc papieroska i rozmawiając przez komórkę - pełen luz :)


Kosowo „przywitało” nas zasiekami i punktem granicznym, co od razu przypomniało nam, że wjeżdżamy na tereny „okupowane”. Na szczęście turniej rozgrywany był w tej części regionu, gdzie zdecydowaną większość stanowią Serbowie. Za "granicą" na stacji spotykamy się z resztą grup kibicowskich i razem ruszamy do hotelu. Po ciężkiej podróży, zmęczeni, udaliśmy się do pokojów, gdzie otrzymaliśmy niemiłą informację o braku wody. Jak się rano okazało, niektórzy mieli więcej szczęścia. W ich hotelu oprócz ciepłej wody, dostępnej 24h na dobę, była jeszcze kablówka z jej wszystkimi dobrodziejstwami.


Początek turnieju miał niezwykle uroczysty i podniosły charakter. Wszyscy Kibice zostali zawiezieni do kaplicy, która została postawiona w miejscu, gdzie zamordowano Dimitra Popovicia. Na miejscu składano kwiaty oraz kondolencje na ręce mamy i siostry Dimitra, a wszystko to pod czujnym okiem kamer lokalnej telewizji oraz wojsk KFOR.


Zawody początkowo miały być rozgrywane na trawie, ale do tej pory nie wiadomo z jakich przyczyn plany uległy zmianie. Ostatecznie wylądowaliśmy na "betonie", a formuła turnieju zmieniła się diametralnie. Przeszliśmy od razu na system pucharowy, w którym przegrana drużyna odpada. Szkolne boisko w momencie zostało ozdobione klubowymi flagami wszystkich ekip. Gdy wszyscy byli gotowi rozpoczął się turniej.


Gdy dowiedzieliśmy się, że w pierwszym meczu zagramy z gospodarzami stało się dla nas jasne, że o dobry wynik może być bardzo ciężko. I rzeczywiście tak było, poziom gry zawodników Crveny był dla nas zdecydowanie za wysoki, jednak zapewniano nas, że to w 100% amatorzy, co przyjęliśmy z lekkim uśmiechem. Mimo przewagi gospodarzy, dzielnie walczyliśmy do samego końca o jak najlepszy rezultat. Nasze starania zostały nagrodzone, gdy po jednej z kontr udało nam się strzelić wyjątkowej urody bramkę. Jednak nie zmieniło to niczego i po 20 minutach gry odpadliśmy z turnieju. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, "dzięki" odpadnięciu mogliśmy w spokoju oglądać mecze, nawiązywać nowe znajomości, i ogólnie dobrze się bawić. Na nasze usprawiedliwienie wpływa fakt, że Crvena Zvezda po kolei rozprawiała się z kolejnymi ekipami, a w finale zmiażdżyła lokalnego rywala z OFK Belgrad i zasłużenie wygrała cały turniej.


Gdy emocje już opadły, spotkaliśmy się na kolacji. Serbowie ugościli nas w wyjątkowym miejscu - XIV wiecznym Monastyrze (klasztorze), gdzie mogliśmy się delektować lokalnymi przysmakami. Usłyszeliśmy wyrazy wielkiego podziękowania za poparcie jakiego my, społeczność międzynarodowa udzieliliśmy rdzennym mieszkańcom Kosowa.


Kolejny dzień, upłynął nam na zwiedzaniu. Główną atrakcją był, również XIV wieczny klasztor, w którym spoczywa ciało Świętego Stefana króla Serbii. Klasztor ze względu na swoją wartość kulturową stał się obiektem ataków Albańczyków, którzy kilkukrotnie próbowali go zniszczyć. Na szczęście ich wysiłki spełzły na niczym. Od tamtej pory, wpisany na listę UNESCO Monaster, jest wyjątkowo silnie strzeżony przez wojska międzynarodowe.


Podczas podróży przez tereny „okupowane” przez Albańczyków, w oczy rzucały się zniszczone przez nich cerkwie i domy, oraz kontrastujące z nimi nowoczesne budynki stawiane za pieniądze Amerykanów i UE (sic!). Nie dość że nasz rząd, z premierem Tuskiem na czele, uznał niepodległość Republiki Kosowa to jeszcze dorzucamy się na odbudowę jej Albańskiej części... Dokładnie tak „Albańskiej”, gdyż w miejscach zamieszkałych przez Serbów nie mogliśmy się dopatrzyć ani jednej inwestycji prowadzonej przez UE. Dla jadących z nami Serbów był to niezwykle smutny widok.

KibiceWisly.pl
Obrazek
Obrazek
WislaLive.pl


Wróć do „Kibice”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości