Puchar Polski 2010/2011
Moderatorzy: ann, rzymi, paulo2907, przemoe, Kuba
- Pablo_Picasso
- Nowy na forum
- Posty: 51
- Rejestracja: 25 stycznia 2011, 17:42
- Lokalizacja: Gdynia
Re: Puchar Polski 2010/2011
Po meczu Monica i Ketia pozowały do zdjęć z pucharem. Wie ktoś gdzie takowe zdjęcie można znaleźć ? Bo szukam i szukam, a znaleźć nie mogę ;/
Re: Puchar Polski 2010/2011
Pablo_Picasso pisze:Po meczu Monica i Ketia pozowały do zdjęć z pucharem. Wie ktoś gdzie takowe zdjęcie można znaleźć ? Bo szukam i szukam, a znaleźć nie mogę ;/
tu masz linka do kolejnej galerii,gdzie na ostatniej fotce właśnie Monica z Ketią.
http://www.eastnews.pl/pictures/subject ... ction/news
Re: Puchar Polski 2010/2011
Pablo_Picasso pisze:Po meczu Monica i Ketia pozowały do zdjęć z pucharem. Wie ktoś gdzie takowe zdjęcie można znaleźć ? Bo szukam i szukam, a znaleźć nie mogę ;/

-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: Puchar Polski 2010/2011
Elmedin Omanic: Awans do finału to nasz ogromny sukces
autor: Łukasz Czechowski, 2011-03-08, 09:45, źródło: Gazeta Pomorska - pomorska.pl
skomentuj komentarze (2) drukuj artykuł Udostępnij 0
W sobotę w Polkowicach Energa Toruń niespodziewania pokonała w półfinale Pucharu Polski Wisłę Kraków, ale już dzień później była bezradna w finale z Lotosem. - Mamy za słaby zespół żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - mówi trener Katarzynek.
- Pokonanie Wisły Kraków i awans do finału jest naszym ogromnym sukcesem. Kłopot w tym, że mamy najlepszy zespół w historii toruńskiej koszykówki, ale nie jest jeszcze wystarczająco dobry, żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - powiedział Elmedin Omanic w rozmowie z Gazetą Pomorską.
Dlaczego w niedzielę jego zespół zagrał dużo gorzej? - Nie było czasu na rozbudowane przygotowania. Zawodniczki wiedziały, jak mają zagrać w obronie, w jaki sposób złamać strefę. Problem w tym, że wiedza to jedno, a jej wykorzystanie to coś innego. Gdynianki grają bardzo dynamiczną koszykówkę i powinniśmy szukać przewagi w większym doświadczeniu, zamiast się ścigać. Takie mecze dzień po dniu wygrywają koszykarki ze znacznie wyższymi kontraktami niż u nas. Takie, jakie ma w składzie Lotos - wyjaśnił Omanic.
ps . Oj EDO EDO - to aż strach myśleć co będzie w play off - gdzie gra się mecze dzień po dniu... Obecnie - nasz zespół gra dużo słabiej niż ten z zeszłego roku... Personalnie na pewno jest SZERSZY - ale czy mocniejszy ???
W ubiegłym sezonie byłó 7,8 zawodniczek ale przynajmniej KAŻDA znała swoją rolę - a w tym ??? Zespół nie ma liderki / liderek - choć trio Krawiec , Gladden, Maksimović - ma wszelkie predyspozycje do tego... Ale trener ciągle miesza w składzie .. zawodniczki narzekają na brak minut .
EDO niech przestanie ciągle gadać o tych wyższych kontraktach u przeciwnika - bo to beznadziejna wymówka jest... Jedna Monica Wright - to się zgodzę - ale cała reszta jak najbardziej leży w zasięgu Energi - pieniędze to nie wszystko... - co zresztą Torunianki udowodniły w zeszłym sezonie.
autor: Łukasz Czechowski, 2011-03-08, 09:45, źródło: Gazeta Pomorska - pomorska.pl
skomentuj komentarze (2) drukuj artykuł Udostępnij 0
W sobotę w Polkowicach Energa Toruń niespodziewania pokonała w półfinale Pucharu Polski Wisłę Kraków, ale już dzień później była bezradna w finale z Lotosem. - Mamy za słaby zespół żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - mówi trener Katarzynek.
- Pokonanie Wisły Kraków i awans do finału jest naszym ogromnym sukcesem. Kłopot w tym, że mamy najlepszy zespół w historii toruńskiej koszykówki, ale nie jest jeszcze wystarczająco dobry, żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - powiedział Elmedin Omanic w rozmowie z Gazetą Pomorską.
Dlaczego w niedzielę jego zespół zagrał dużo gorzej? - Nie było czasu na rozbudowane przygotowania. Zawodniczki wiedziały, jak mają zagrać w obronie, w jaki sposób złamać strefę. Problem w tym, że wiedza to jedno, a jej wykorzystanie to coś innego. Gdynianki grają bardzo dynamiczną koszykówkę i powinniśmy szukać przewagi w większym doświadczeniu, zamiast się ścigać. Takie mecze dzień po dniu wygrywają koszykarki ze znacznie wyższymi kontraktami niż u nas. Takie, jakie ma w składzie Lotos - wyjaśnił Omanic.
ps . Oj EDO EDO - to aż strach myśleć co będzie w play off - gdzie gra się mecze dzień po dniu... Obecnie - nasz zespół gra dużo słabiej niż ten z zeszłego roku... Personalnie na pewno jest SZERSZY - ale czy mocniejszy ???
W ubiegłym sezonie byłó 7,8 zawodniczek ale przynajmniej KAŻDA znała swoją rolę - a w tym ??? Zespół nie ma liderki / liderek - choć trio Krawiec , Gladden, Maksimović - ma wszelkie predyspozycje do tego... Ale trener ciągle miesza w składzie .. zawodniczki narzekają na brak minut .
EDO niech przestanie ciągle gadać o tych wyższych kontraktach u przeciwnika - bo to beznadziejna wymówka jest... Jedna Monica Wright - to się zgodzę - ale cała reszta jak najbardziej leży w zasięgu Energi - pieniędze to nie wszystko... - co zresztą Torunianki udowodniły w zeszłym sezonie.
- Pablo_Picasso
- Nowy na forum
- Posty: 51
- Rejestracja: 25 stycznia 2011, 17:42
- Lokalizacja: Gdynia
Re: Puchar Polski 2010/2011
Dzięki wielkie!! Pozdrawiam !!
Re: Puchar Polski 2010/2011
Koszykarz (Toruń) pisze: - Mamy za słaby zespół żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - mówi trener Katarzynek.
ps . Oj EDO EDO - to aż strach myśleć co będzie w play off - gdzie gra się mecze dzień po dniu...
Przyznam rację Elmedinowi,a Twoje obawy są bezpodstawne,bo zakładając,że Energa wygra każdy nieparzysty mecz czyli pierwszy,trzeci itd. to powinno być do przodu w fazie play-off.
Re: Puchar Polski 2010/2011
Natalia Małaszewska: Lotos sprowadził nas na ziemię
autor: Krzysztof Kaczmarczyk,
Energa Toruń to sprawca zdecydowanie największej niespodzianki podczas weekendowego turnieju o Puchar Polski koszykarek. W półfinale Katarzynki ograły bowiem Wisłę Can Pack Kraków. W finale natomiast zabrakło im argumentów na przeciwstawienie się Lotosowi Gdynia. Porażka różnicą aż 28 punktów mówi sama za siebie, kto w tym meczu nadawał ton rywalizacji.
Po odprawieniu w półfinale krakowskiej Wisły Can Pack mobilizacja przed finałowym meczem
przeciwko Lotosowi Gdynia i nadzieje na zgarnięcie pucharu były ogromne w obozie toruńskiej Energi. Niestety dla zawodniczek z Grodu Kopernika, niedzielny wieczór należał do gdynianek, które dały prawdziwy popis gry
.
- Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Podchodząc do finałowego spotkania wierzyłyśmy naprawdę, że możemy ograć Lotos i wywalczyć puchar. Już jednak na początku meczu gdynianki trochę sprowadziły nas na ziemię - mówi jedna z najlepszych zawodniczek Energi w tym meczu Natalia Małaszewska.
Już po pierwszej połowie meczu Lotos miał dziesięciopunktową zaliczkę, a duża w tym zasługa samych Katarzynek, które seryjnie pudłowały czy to z linii rzutów wolnych, czy to w rzutach z gry. Gdyby podopieczne Elmedina Omanicia wykorzystały wszystkie rzuty wolne w tej części meczu, to właśnie one prowadziłyby po dwudziestu minutach meczu.
- W pierwszej połowie zabrakło nam skuteczności
, zarówno w rzutach osobistych, jak i rzutach z gry. Wtedy mogło być zupełnie inaczej po przerwie, a tak musiałyśmy gonić dziesięciopunktową stratę, jaką Gdynia wypracowała sobie w pierwszej połowie - ocenia Małaszewska. - Z tego wszystkiego wynikał nasz chaos po przerwie, gdyż chciałyśmy bardzo szybko odrobić straty. Jak wiadomo chaos nie jest dobry w takich momentach.
Torunianki starały się szybko kończyć akcje
i nieraz rzucały z bardzo nieprzygotowanych pozycji. To wszystko było tylko wodą na młyn gdynianek, które co chwilę wyprowadzały kolejne zabójcze dla rywalek kontry, a straty Katarzynek zamiast maleć, wzrastały z każdą kolejną minutą.
- Niecelne nasze rzuty przekładały się na skuteczne kontry rywalek, które umiejętnie powiększały swoją przewagę i nie dały nam szans się dogonić - zakończyła Małaszewska, która w finałowej potyczce wywalczyła 9 punktów, 3 asysty i 3 przechwyty.
Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że osiągnięty podczas polkowickiego turnieju wynik
jest ogromnym sukcesem Energi Toruń, która jeszcze nigdy nie była tak wysoko w tej rywalizacji. Katarzynki z sezonu na sezon pną się w górę w hierarchii i z pewnością nie zamierzają poprzestać i osiąść na laurach.
http://www.sportowefakty.pl
PS.Natalia była w toruńskiej ekipie najlepsza? Zgoda,ale tej samej Natalii w przeciwieństwie do innych dziewczyn mimo niekorzystnego wyniku chciało się grać w kosza.Profesjonalne podejście za które warto pogratulować. "Mamy drużynę niezłą,ale nie wybitną."(przyp.Elmedin Omanić).Panie trenerze: Każdy,który choć trochę interesuje się żeńskim koszem o tym wie.Drużynę na ten sezon na pewno nie zbudowała pani (z całym szacunkiem) sprzątająca na toruńskim Spożywczaku,a zatrudnienie Hajdany Radunović do ekipy marzącej bynajmniej o sportowych sukcesach to kpiny ze wszystkich...... z toruńskich kibiców także.
autor: Krzysztof Kaczmarczyk,
Energa Toruń to sprawca zdecydowanie największej niespodzianki podczas weekendowego turnieju o Puchar Polski koszykarek. W półfinale Katarzynki ograły bowiem Wisłę Can Pack Kraków. W finale natomiast zabrakło im argumentów na przeciwstawienie się Lotosowi Gdynia. Porażka różnicą aż 28 punktów mówi sama za siebie, kto w tym meczu nadawał ton rywalizacji.
Po odprawieniu w półfinale krakowskiej Wisły Can Pack mobilizacja przed finałowym meczem
przeciwko Lotosowi Gdynia i nadzieje na zgarnięcie pucharu były ogromne w obozie toruńskiej Energi. Niestety dla zawodniczek z Grodu Kopernika, niedzielny wieczór należał do gdynianek, które dały prawdziwy popis gry
.
- Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Podchodząc do finałowego spotkania wierzyłyśmy naprawdę, że możemy ograć Lotos i wywalczyć puchar. Już jednak na początku meczu gdynianki trochę sprowadziły nas na ziemię - mówi jedna z najlepszych zawodniczek Energi w tym meczu Natalia Małaszewska.
Już po pierwszej połowie meczu Lotos miał dziesięciopunktową zaliczkę, a duża w tym zasługa samych Katarzynek, które seryjnie pudłowały czy to z linii rzutów wolnych, czy to w rzutach z gry. Gdyby podopieczne Elmedina Omanicia wykorzystały wszystkie rzuty wolne w tej części meczu, to właśnie one prowadziłyby po dwudziestu minutach meczu.
- W pierwszej połowie zabrakło nam skuteczności
, zarówno w rzutach osobistych, jak i rzutach z gry. Wtedy mogło być zupełnie inaczej po przerwie, a tak musiałyśmy gonić dziesięciopunktową stratę, jaką Gdynia wypracowała sobie w pierwszej połowie - ocenia Małaszewska. - Z tego wszystkiego wynikał nasz chaos po przerwie, gdyż chciałyśmy bardzo szybko odrobić straty. Jak wiadomo chaos nie jest dobry w takich momentach.
Torunianki starały się szybko kończyć akcje
i nieraz rzucały z bardzo nieprzygotowanych pozycji. To wszystko było tylko wodą na młyn gdynianek, które co chwilę wyprowadzały kolejne zabójcze dla rywalek kontry, a straty Katarzynek zamiast maleć, wzrastały z każdą kolejną minutą.
- Niecelne nasze rzuty przekładały się na skuteczne kontry rywalek, które umiejętnie powiększały swoją przewagę i nie dały nam szans się dogonić - zakończyła Małaszewska, która w finałowej potyczce wywalczyła 9 punktów, 3 asysty i 3 przechwyty.
Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że osiągnięty podczas polkowickiego turnieju wynik
jest ogromnym sukcesem Energi Toruń, która jeszcze nigdy nie była tak wysoko w tej rywalizacji. Katarzynki z sezonu na sezon pną się w górę w hierarchii i z pewnością nie zamierzają poprzestać i osiąść na laurach.
http://www.sportowefakty.pl
PS.Natalia była w toruńskiej ekipie najlepsza? Zgoda,ale tej samej Natalii w przeciwieństwie do innych dziewczyn mimo niekorzystnego wyniku chciało się grać w kosza.Profesjonalne podejście za które warto pogratulować. "Mamy drużynę niezłą,ale nie wybitną."(przyp.Elmedin Omanić).Panie trenerze: Każdy,który choć trochę interesuje się żeńskim koszem o tym wie.Drużynę na ten sezon na pewno nie zbudowała pani (z całym szacunkiem) sprzątająca na toruńskim Spożywczaku,a zatrudnienie Hajdany Radunović do ekipy marzącej bynajmniej o sportowych sukcesach to kpiny ze wszystkich...... z toruńskich kibiców także.
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: Puchar Polski 2010/2011
Zgadzam się z Tobą Matrix - zresztą jeśli w naszym zespole najlepszymi / najskuteczniejszymi zawodniczkami meczu finałowego były Małaszewska , Radwan, nawet Radunović -- czyli notabene - rezerwy - no to ja się pytam - gdzie te liderki. Każdy zespoł ma dość jasny podział na wyjściowy skład / liderki oraz te rezerwowe. A u nas od początku jest jeden wielki misz masz . Szeroki skład - jak widać - okazuje się zupełnie niepotrzebny. Z Lotosu wystarczyły 2-3 zawodniczki + młode Polki by rozpykać w pył dużo bardziej doświadczony zespół Energi.
EDO narzeka na ,,wysokie konktrakty '' u przeciwników. Przecież u nas też mogłoby być podobnie i zamiast 2-3 przeciętnych rozgrywających - sprowadzić jedną SWANIER.
EDO narzeka na ,,wysokie konktrakty '' u przeciwników. Przecież u nas też mogłoby być podobnie i zamiast 2-3 przeciętnych rozgrywających - sprowadzić jedną SWANIER.
Re: Puchar Polski 2010/2011
Koszykarz (Toruń) pisze: Z Lotosu wystarczyły 2-3 zawodniczki + młode Polki by rozpykać w pył dużo bardziej doświadczony zespół Energi.
Mając cały czas na uwadze eksploatację sił drużyny w półfinale z "mocarną Wisłą"(zapożyczone z prasy określenie) ten fakt mnie najbardziej boli.
Re: Puchar Polski 2010/2011
Pokonanie Wisły Kraków i awans do finału jest naszym ogromnym sukcesem. Kłopot w tym, że mamy najlepszy zespół w historii toruńskiej koszykówki, ale nie jest jeszcze wystarczająco dobry, żeby w ciągu dwóch dni dwa razy mierzyć się z tak mocnymi przeciwnikami - powiedział Elmedin Omanic w rozmowie z Gazetą Pomorską.
To co ten facet wygaduje to już jest po prostu śmieszne
Skoro ten zespół taki dobry to czemu gra tak słabo?Chyba trener jest do niczego bo jak inaczej tłumaczyć postwę ENERGI.W innych zespołach Amerykanki ciągną zespół w Toruniu trzeba ciągnąć Amerykanki.Wspaniała Maksymowicz gra kilkanaście minut za to na parkiecie produkuje się Radunowicz.W ogóle po co wydawać szmal na wysokie skoro i tak grają rozgrywające i skrzydłowe.Dziewczyny często wyglądają na zagubione bo chyba nie dorosły do wyszukanej taktyki genialnego trenera.DZIAŁACZE obudzcie się i pożegnajcie tego GENIUSZA.Lotos znalazł trenera który umie dużo więcej a zarabia na pewno nie więcej.
To co ten facet wygaduje to już jest po prostu śmieszne
-
Koszykarz (Toruń)
- Kadet
- Posty: 1758
- Rejestracja: 19 września 2010, 07:57
Re: Puchar Polski 2010/2011
Mi się wydaje że bardzo przekombinowano po prostu... Odnośnie Pucharów - trzeba było troche zmienić koncepcję składu - bo wiadomo że w Pucharach obowiązuje limit 2 pań z poza Europy. to po pierwsze.
Po drugie - już na starcie przekombinowano - Cocks z Nowej Zelandii na rozegraniu i Gladden - na ,,3'' - czyli pod koszem - tak czy siak musiały być Europejku.
Potem okazało się że Gladden kontuzjowana i ...ściągnięto kolejną ,,3'' spoza Europy - Kandyjkę..
Gladden wróciła - i zaczeło się dublowanie pozycji.... Dwie koszykarki SPOZA EUROPY - grające na tej samej pozycji... nikt tak nie robi....
Do tego słabsza forma Polek +niewypały transferowe - no i efekt mamy.
Na pewno jest to najbardziej SZEROKI skład w historii - w sumie jedenaście ogranych zawodniczek - ale niestety ILOŚĆ zupełnie nie przechodzi w JAKOŚĆ. Większość tych dziewczyn - to mogłaby być liderkami ale w zespole z miejsc 9-13.
Ale nie w drużynie walczącej o półfinał...
Brak liderek - brak wogóle wyjściowej piątki i tych rezerwowych...
W zeszłym roku KAŻDA znała swoje miejsce w drużynie , na parkiecie. A w tym ???
Tłumak gra na ,,4'' - bo zagraniczne sprowadzane przez OMANICIA okazały się NIEWYPAŁAMI. Gulak odeszła bo TRENER stawiał na zagraniczne miernoty....... A sprowadzenie Radunović to po prostu przeginka....
Zespół odszedł od koncepcji POLKI + 3 Amerykanki bo wymusiły to trochę Puchary - ale można było sobie zupełnie z tym poradzić....
Tyle że zamiast Boertelovej , czy Murphy na ,,3'' - powinna przyjść Amerykanka na rozegranie. W każdym zespole z miejsc 1-6 liderkami są zawodniczki spoza Europy - a u nas ??? Często wychodzi że to Małaszewska czy Radwan są najlepszymi zawodniczkami o statnio... Przy całym szacunku dla tych zawodniczek. Ale to nie tak powinno wyglądac...
Maksimović jest kompletnie niewykorzystywana przez EDO
Po tym sezonie będzie całkowita przebudowa tego zespołu... to pewne. Ciekawe czy na ławce trenerskiej też.
PS . Taką Naketię Swanier - to bym od razu przyjął - zamiast tych 3,4 przeciętnych co mamy - a i efekt byłby lepszy...
Po drugie - już na starcie przekombinowano - Cocks z Nowej Zelandii na rozegraniu i Gladden - na ,,3'' - czyli pod koszem - tak czy siak musiały być Europejku.
Potem okazało się że Gladden kontuzjowana i ...ściągnięto kolejną ,,3'' spoza Europy - Kandyjkę..
Gladden wróciła - i zaczeło się dublowanie pozycji.... Dwie koszykarki SPOZA EUROPY - grające na tej samej pozycji... nikt tak nie robi....
Do tego słabsza forma Polek +niewypały transferowe - no i efekt mamy.
Na pewno jest to najbardziej SZEROKI skład w historii - w sumie jedenaście ogranych zawodniczek - ale niestety ILOŚĆ zupełnie nie przechodzi w JAKOŚĆ. Większość tych dziewczyn - to mogłaby być liderkami ale w zespole z miejsc 9-13.
Ale nie w drużynie walczącej o półfinał...
Brak liderek - brak wogóle wyjściowej piątki i tych rezerwowych...
W zeszłym roku KAŻDA znała swoje miejsce w drużynie , na parkiecie. A w tym ???
Tłumak gra na ,,4'' - bo zagraniczne sprowadzane przez OMANICIA okazały się NIEWYPAŁAMI. Gulak odeszła bo TRENER stawiał na zagraniczne miernoty....... A sprowadzenie Radunović to po prostu przeginka....
Zespół odszedł od koncepcji POLKI + 3 Amerykanki bo wymusiły to trochę Puchary - ale można było sobie zupełnie z tym poradzić....
Tyle że zamiast Boertelovej , czy Murphy na ,,3'' - powinna przyjść Amerykanka na rozegranie. W każdym zespole z miejsc 1-6 liderkami są zawodniczki spoza Europy - a u nas ??? Często wychodzi że to Małaszewska czy Radwan są najlepszymi zawodniczkami o statnio... Przy całym szacunku dla tych zawodniczek. Ale to nie tak powinno wyglądac...
Maksimović jest kompletnie niewykorzystywana przez EDO
Po tym sezonie będzie całkowita przebudowa tego zespołu... to pewne. Ciekawe czy na ławce trenerskiej też.
PS . Taką Naketię Swanier - to bym od razu przyjął - zamiast tych 3,4 przeciętnych co mamy - a i efekt byłby lepszy...
Wróć do „Aktualności Ekstraklasa”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 86 gości